Jak się okazuje całkiem wiele nas, dziewiarek pędzących w pogoni za sznurem jest. Cieszy to niezmiernie, zwłaszcza, że tyle ile nas jest, tyle jest sposób tej gonitwy. Bo niektóre z Was kupują mało, bo nadmiar i leżące bez planu motki Was drażnią. Są też takie jak ja, których widok ceny promocyjnej czy po prostu kolory i dostępność włóczek generują nagłą potrzebę ich posiadania. Koniec końców nasz dom zaczyna przypominać jedną wielką kulkę wełny, w której żyjemy.
Mieszkam w mieszkaniu całkiem niedawno wyposażonym we wszystkie niezbędne meble. Ten stan jaki osiągnęło nasze "gniazdko miłości" cieszy nas niezmiernie, ale też i powoli zaczyna przerażać, ponieważ wełna jest w nim wszędzie. Do pracy na maszynach używam zazwyczaj wełny przewiniętej z motków czy z dużych szpul, w pracowni mam szczęśliwie regał idealny do przechowywania takich zawijasków. Ostatnio jednak moją uwagę przykuwa wełna piękna, w precelkach, której nijak nie wyobrażam sobie leżącej ot tak na "regale". Te pięknoty wymagają lepszego traktowania, i przyznam się szczerze - marzy mi się ich ekspozycja. Nie dla mnie obrazy, kolorowe malowidła i tapety zdobiące ściany... Ale obraz "namalowany" moteczkami - właściwie, czemu nie? :)
Na dokładkę, drzemie we mnie bałaganiarz, który dość mocno spiera się z porządnisiem zamieszkującym w Połówku. Jego hobby zaczyna dość intensywnie rozrastać się na półkach i w szafach. Z miłości do mego porządnisia zapragnęłam zrobić dla jego nowych zabawek miejsce w szafach i na półkach, czyli muszę z nich wyprowadzić moje wełny.
Ale jak? gdzie? do czego?
W poszukiwaniu inspiracji spędziłam dziś parę godzin odwiedzając blogi dziewiarek na całym świecie (uwielbiam bloglovina - za to, że pozwala mi odnaleźć blogi, na które nigdy w życiu bym nie trafiła! jeszcze bardziej cenię sobie Pinteresta, ponieważ w odróżnieniu od pana google, jeszcze mnie nigdy nie rozczarował i zawsze podrzuca mi godne uwagi inspiracje).
Pierwsze miejsce, do którego trafiłam kojarzy mi się niezmiennie z Szuflandią z "Kingsajzu" Machulskiego i wydaje się być genialnym rozwiązaniem dla najbardziej wymagającej dziewiarki lubiącej katalogowy porządek i ład. Każda z szufladek jest podpisana, w każdej znajduje się to co powinno. A ponieważ szafa jest gigantyczna autorka posta postanowiła wykorzystać każdą z szufladek.
Więcej zdjęć do obejrzenia na blogu: http://itsknotyou.wordpress.com/
Kilka inspirujących wnętrz z włóczkowym akcentem:
![]() |
| Egzotycznie ... |
![]() |
| Praktycznie... |
![]() |
| Wypoczynkowo... bo na leżakach:) |
![]() |
| Barwnie... |
Kompletnie powalający ilością zmagazynowanych włóczek mebel:
O tym w jaki sposób powstał i jak wyglądał zanim ozdobiony został moteczkami do poczytania tu:
http://luckyhanks.blogspot.ca/
I na sam koniec moja ulubiona ściana!... Ściana, która wpadła mi w oko tak bardzo, że z głowy wyjść nie może.. Mój magazyn włóczkowy na pewno na chwilę obecną nie pozwoliłby na stworzenie takiego barwnego pejzażu... ale kiedyś :)
![]() |
| Pomysłowo i pięknie... |
Więcej inspiracji o tym jak można przechowywać wełny znajdziecie też tu:
http://www.pinterest.com/
A wy w jaki sposób przechowujecie swoje skarby? szczelnie pozamykane w pudłach? czy może leżące na widoku i cieszące Wasze oko?













