6 IV 2026

Niektórych świętości się nie tyka. Nie robi się tego i już. Mocno można było się o tym przekonać oglądając koncert Cafe Fogg na TVP 2.

Skecz Sęk, to perła polskiego kabaretu. Wczoraj został niemalże sprofanowany przez duet Sławomir Orzechowski Andrzej Mastalerz. Oj daleko im talentem, stylem do Edwarda Dziewońskiego i Wiesława Michnikowskiego. To było pozbawione jakiegokolwiek wdzięku. Najgorszy element tego programu.

Całość nie była nawet specjalnie złą, ale też nie rzuciła na kolana. Andrzej Piaseczny nie udźwignął piosenki Ta ostatnia niedziela. Manieryczne to było i płaskie. Janusz Radek przeszarżował w Piosence o mojej Warszawie. Wiadomo, że ma on świetne warunki głosowe, ale nie musi niby epatować w każdej piosence. Chociaż w duecie z Czesławem Mozilem lepiej wypadł. Właśnie Mozil był dość jasnym punktem koncertu. Nie udziwniał, z jednej strony zaśpiewał po swojemu, z drugiej oddawał klimat tym piosenkom.

Nie zawiodły panie. Sława Przybylska, Alicja Majewska i Anna Maria Jopek. One chyba pasowały tam ze swoją wrażliwością, muzykalnością i głosami. Nie było zbędnego popisywania się. Sprawdził się też w roli prowadzącego prawnuk Fogga, Michał Fogg. Z jednej strony trochę opowiadał o nim, jako o swoim dziadku, z drugiej przedstawiał jego karierę. I pozytywne zaskoczenie, Mikołaj Roznerski. Dał radę w przedwojennym skeczu. Może jeszcze będą z niego ludzie? :). Szkoda, tylko, że dekoracja była zbyt współczesna. Jak zawsze ekran, zamiast np, prawdziwej kurtyny, czegoś materialnego.

5 IV 2026

Przy okazji składania rodzinnych życzeń świątecznych, pewna sprawa wyszła na jaw. Mianowice moja daleka kuzynka z żoną jej wuja, postanowiły zrobić drzewo genealogiczne ich rodziny. Ponieważ jest między nami dalekie pokrewieństwo, jak dobrze kojarzę mamy wspólnych pradziadków, to ja i moja mama też będziemy uwiecznieni. Mała część mnie szanuję to, ale ta główna się skrzywiła. Ja albowiem jest antysentymentalny. Takie poszukiwania, to nie dla mnie. Nigdy nie wiadomo co się znajdzie, jakie trupy w szafach mogę być pochowane. Chociaż ja po tylu latach dowiedziałem się, że mój daleki krewny zginął w Powstaniu Warszawskim. I cóż, dla mnie liczy się tylko dziś, bo na wczoraj i na jutro większego wpływu nie mamy. Grzebanie się w pajęczynach i kurzu, nie moje zabawy.

4 IV 2026

Wioseność wszelakiej. Spokoju, radości i nadziei na nadchodzący czas. Wesołego Alleluja.

3 IV 2026

Marlow Klub zbrodni to taki idealny serial na popołudnia czy wieczory.

Jak to bywa w brytyjskich kryminałach, zbrodnia co chwila czai się na uroczej prowincji. I jak to bywa, policji, mało udolnej, pomagają amatorzy. W tym przypadku trzy kobiety. Najstarsza z nich autorka krzyżówek Judith Potts (Samantha Bond, panna Moneypenny z Bondów z Brosnanem), wyprowadzaczka psów Suzie Harris (Jo Martin) oraz żona wikarego Suzie Harris (Cara Horgan). Panie poznają się przy pierwszej sprawie i szybko zaprzyjaźniają. Pięknie się uzupełniają przy śledztwach.

Ten serial może nie jest zbyt oryginalny, może i bywa banalny, ale miło się ogląda. Urocze bohaterki, ładne widoki, odrobina humoru i to wszystko sprawia, że czas spędzony z serialem nie jest stracony.

2 IV 2026

Andrea Bocelli to jeden z najpopularniejszych włoskich wokalistów. Z łatwością łączy muzykę klasyczną, operową ze współczesną. Bez wątpliwie jest jednym z najciekawszych głosów. Muzyka ciszy to jego autobiografii.

Czytelnik poznaję jego historię, chociaż jest ona ukryta pod imieniem Amos. I jak sam autor przyznaję, często zmieniał imiona bohaterów. Historia od dzieciństwa, stopniowej utraty wzroku, kolejne etapy edukacji, w tym szkołę z internatem. Poznajemy też kolejne pasję Amosa, konia i śpiew. Drogę do sławy. A jaki jest bohater? Na pewno wytrwały, rodzinny, przyjacielski. Ale też czasami irytujący. Historia ociera się zbyt często o infantylność, ckliwość i patos. Czasami od słodkości wylewającej się ze stron książki, może ciut zemdlić.

Jest ot bez wątpienie pozycja dla fanów Bocelliego. Oni będą nią zachwyceni, wiem z autopsji, moja Mama jest jego fanką. Ja przeczytałem, to była milusia lektura. I nic więcej.

1 IV 2026

Jaka to musi być od wczorajszego wieczoru żałoba w niektórych środowiskach. Polska nie awansowała na Mundial. Panienki piłkarzy już sobie ostrzyły pazurki na lans. Piłkarze na reklamowe kontrakty, same agencję reklamowe też planowały kolejne kampanię, produkcję gadżetów. A tutaj zonk.

31 III 2026

Zmarła Aleksandra Zawieruszanka. Znana i popularna aktorka. Sławę przyniosły jej rolę w komediach Mąż swojej żony i Rzeczpospolita Babska. W czternastym odcinku serialu Stawka większa niż życie wystąpiła w roli Edyty Lausch. Ze swoich ról filmowych najbardziej ceniła, tę u Jerzego Skolmowskiego w Walkower.

Przez ponad trzydzieści lat była aktorką Teatru Narodowego.

30 III 2026

I pojawił się nowy spot reklamowy z Dżoanną Krupą. I znosu wyborczyni Trumpa w nim ma kłopoty z zakładaniem i zdejmowaniem obuwia. To na swój sposób jest zabawne, pokazuję, poziom wyborców obecnego prezydenta USA. Wiem, w zamierzeniu miał to być humor, ale jak widać, można się czasami rozkosznie podłożyć.

29 III 2026

Oglądając najnowszy sezon Kuchennych rewolucji coraz częściej zastanawiam się, czy ja jestem już tym programem znudzony, czy też i realizatorzy mają znużenie.

Od początku tego sezonu, coraz bardziej wieję nudą z ekranu. Coraz mniej jest kuchni, a coraz więcej dram godnych Trudnych spraw. Nawet mam wrażenie, że Magdy Gessler jest coraz mniej. Że coraz częściej pojawiają się bohaterowie z poprzednich sezonów, jako wsparcie przy rewolucjach. Jakby Gessler straciła pazurki.

Może czas albo zakończyć program, póki jest oglądalność, albo wprowadzić tylko jeden sezon ciągu roku, jesienią lub wiosną. Nie wiem, czemu stację swoje programy tak mocno eksploatują. Przecież tak ramówka była by bogatsza, gdyby programy pojawiały się tylko raz w roku.

28 III 2026

Sobota z Mistrzostwami Świata w łyżwiarstwie figurowym na lodzie.

Dokonał tego. Ilia Malinin trzeci raz został Mistrzem Świata. Po fatalnym występie na Igrzyskach Olimpijskich, dziś znowu zdobył złoty medal. I to w jakim stylu. Cieszy mnie występ mego ukochanego Kevinka Aymoza. Zawody ukończył na dobrym 7 miejscu. Jego Bolero dziś znowu mnie zachwyciło. Smutno mi z powodu Adama SIAO HIM FA, który znowu po świetnym programie krótkim, zrobił błędy w dowolnym, które medal go kosztowały.

A w parach tanecznych złoto wywalczyła francuska para Laurence Fournier-Beaudry Guillaume Cizeron. W tym sezonie zostali mistrzami Europy i zdobili olimpijskie złoto. Na drugim cudowni, niestety kończący karierę, Kanadyjczycy Piper Gilles Paul Poirier. Najbardziej mi żal Brytyjczyków Lilah Fear Lewis Gibson. Po programie rytmicznym byli na 3. miejscu, dziś spadli o jedno. Odjętą im aż dwa punkty, podobno za niedozwolone elementy.

Tak się wczułem w dzisiejsze finały MŚ w łyżwiarstwie figurowym, że aż mnie nogi rozbolały, tak jakbym sam jeździł. Wiem, pieprznięty jestem.