piątek, 31 grudnia 2010
wtorek, 28 grudnia 2010
poniedziałek, 27 grudnia 2010
dom
lubiłam moje spacery po parku, o zachodzie słońca albo trochę przed, albo trochę po - bo lubiłam park, bo lubię chodzić i słońce, słońce zachodzące, niskie i ciepłe, gdy wpada w oczy i nie widzę nic innego, gdy odwracam się i idę w drugą stronę, a ono przylega mi do pleców~
niedziela, 19 grudnia 2010
pabellón de cristal
jest w parque del retiro pawilon zwany kryształowym
znalazłszy się raz w kuli, zostałam w niej na zawsze
przypomniała mi się też opowieść - z innego końca świata - o spadających gwiazdach
spadająca gwiazda to caballero
nie można wskazywać palcem gwiazd, gdy spadają, bo wtedy nace un niño muerto, dziecko umiera
dzieci, które są caballeros, co nocy we śnie idą pilnować studni - a guardar el pozo
muszą zasnąć między 21 a 23, żeby zdążyć na czas, a jeśli któreś się spóźnia, pozostałe idą je zabić
następnego dnia rodzice znajdują dziecko martwe i con moretones, posiniaczone
mówią wtedy, mi niño fue caballero - moje dziecko było caballero
sobota, 18 grudnia 2010
piątek, 17 grudnia 2010
m jak madryt
od plaza de españa (tam też to wylądowałam, wylądowawszy kiedyś w madrycie po raz pierwszy) można pójść w stronę pałacu królewskiego, a następnie przejść uliczkami w stronę plaza mayor i puerta del sol
w uliczkach kamienice zygzakują na niebie, na inne słońce rzuca liście, a przy tirso de molina kobiety sprzedają kwiaty
gdzieś w okolicy ktoś wykonał farbami na ścianie fragment zabudowy miejskiej
a na plaza mayor i puerta del sol w weekendy się dzieje - pod kątem turystów
między oboma placami pójść można na czekoladę z churros do churreríi lubianej całodobowej, i spojrzeć na lampy pod sufitem; churrería czy chocolatería się to nazywa, już nie pamiętam
na puerta del sol zawsze ktoś wejdzie w kadr, a potem tylko człowiek żałuje, że nie wszedł cały
przy calle mayor można spotkać protestujących obywateli, a chińczyka spotkać można na każdym kroku - i potencjalnie wszystko u niego kupić, a także spojrzeć na wspaniale tandetne wystawy
za museo del prado jest kościół, pamiętam zawsze stał w słońcu - co jednakowoż naturalne w tamtejszym klimacie
a między prado a ogrodem botanicznym rosną drzewa - przyjrzawszy się kiedyś, odkryłam, że to magnolie
w ogrodzie można minąć źródełka-fontanny albo usiąść na ławce i spojrzeć w górę na roślinozmazy, albo pójść i ucieszyć się, że rośnie marchewka podpisana "marchewka", albo zajrzeć do kaktusów
a wzdłuż ogrodzenia ogrodu, na paseo del prado, stały rzeźby, wystawa tymczasowa
pionową ścianę naprzeciw rośliny porastają za to na stałe
na wylocie w stronę retiro znaleźć można ciało, w parku natomiast słońce, ludzi i cienie, a na wiosnę żółciutkie puchatki
a krowy? a krowy są wszędzie!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)






























































