środa, 25 lutego 2026

Smutna i trudna starość

 Zdecydowałam się napisać po długim czasie milczenia, bo musze z siebie wyrzucić żal. Nie ważne, czy ktos to przeczyta, ważne że zostawię ślad po moich obecnych emocjach.

Wracam do mojego bloga z tęsknotą i ze wzruszeniem. Od początku towarzyszyły mi kochane koty, z których już tylko został sędziwy Łini. Gucia pochowaliśmy na wielkanoc w zeszłym roku. Walczyłam o niego  mocno, ale niestety nie przedłużyłam mu życia i zabrał go rak.

Teraz Łini. Ten przekochany przekot ma wielkiego pecha. Ma skłonność do problemów z oczami. Już ponad rok temu zwichnęła mu się soczewka w jednym oku i spowodowała, że stracił na nie wzrok. Nauczył się z tym funkcjonować i wszystko było ok. Niestety... jakies miesiąc temu problemy zaczęły się z drugim okiem. Odkleiła mu się siatkówka i przemieściła na rogówkę i powodowała wielki ból :( udało mi się szybko dostać do okulisty, akurat był dyżur w klinice Sfora (Warszawa). Łini został zaopatrzony, ale potrzeba była zabiegu usunięcia siatkówki na cito.

Cito... przemęczyliśmy się na przeciwbólowych i kroplach obniżających ciśnienie w oku cały weekend. W żadnej klinice nie podjęli się operacji na cito. W poniedziałek (przed wczoraj) była konsultacja ponowna u okulisty i dopiero wczoraj zabieg. No ale mamy to za sobą.

Mój przekot wpakowany w kołnierz jest nieszczęśliwy, ale niestety musi w nim siedzieć 10 dni. Nie widzi, siedzi w kołnierzu, ma dyskomfort oka, a ja cierpię razem z nim :(

Starość jest okropna. 

Łini w kołnierzu :(

Jeśli ktokolwiek z moich stałych kiedyś czytelników dotrze do tego posta, to ściskam go i przesyłam mnóstwo buziaków i głasków dla jego kociaków (w mojej głowie wiecznie młodych).


niedziela, 21 czerwca 2020

Kochane koty

Potomek rośnie jak na drożdżach. Nie wiem kiedy mijają kolejne dni, a on coraz większy, coraz więcej potrafi i zaczyna mieć swoje zdanie ;)
To, co pozostaje niezmienne to nasze kocie poranki :) Uwielbiam je. Igor leniwie się budzi ok. 8-9 (wiem, wiem cudowne dziecko, ale zasypia po 22, tak od razu dodam dla sprostowania, gdyby ktoś pozazdrościł), otwieram drzwi, a pod nimi już czekają koty. Od razu wskakują na łóżko i witają się z małym :) Pozwalają ze sobą robić dosłownie wszystko!
Widok tej miłości jest wzruszający :) Sami spójrzcie <3




Miłego dnia :)

środa, 1 stycznia 2020

Blogi są passe?

Dzień dobry noworocznie po sporej przerwie. Nie, nie to nie Nowy Rok i noworoczne postanowienie, żeby aktywować bloga ;) tylko jakaś wewnętrzna chęć popchnęła mnie tu.

Hm czy blogi są już passe? Ja bardzo lubię pisać, ostatnio niestety mam bardzo mało czasu, ale i tak lubię. Moje zamiłowanie do pisania wykorzystuję copywritersko pisząc tu i tak. Patrzę jednak, że w dzisiejszym gąszczu i zalewie informacji ludzie stawiają na krótkie treści, obrazki sugestywne, Instagram ma się świetnie, krótkie notki na FB ale nie długaśne posty na blogach. Mimo wszystko blogi tematyczne, np. dziecięce, o których teraz z racji posiadania potomka się dowiedziałam i siłą rzeczy odwiedzam, są regularnie czytane. Lubię pisać i będę tu dalej od czasu do czasu pisała i zobaczę, czy ktoś to będzie czytał :) :)

Potomek odkąd zaczął zauważać koty, żyje z nimi super. Zarówno Gucio jak i Łini towarzyszą małemu podczas zabaw i odpoczynku :) Stały się najlepszym stymulatorem do raczkowania :) - żadne zabawki typu biedroneczka czy kula nie zdały egzaminu, za kotem poleciał ;) zdziwiona mina kota bezcenna ;)



poniedziałek, 25 marca 2019

Nadchodzą zmiany

W naszym kocio ludzkim świecie znów zachodzą zmiany. Tym razem związane są z powiększeniem rodziny. Już za 2 dni powitamy na świecie naszego synka. Będzie to spora zmiana i wyzwanie nie tylko dla nas jako rodziców ale również dla kocich braci - Gucia i Łiniego.

Myślę jednak, że odpowiednio przygotowani wszyscy damy sobie radę :)

Na razie koty kończą wszystkie szczepienia. Są odrobaczone i zabezpieczone przez pasożytami. Będziemy tego jak zawsze pilnować.
Pokój srajda obadany, łóżeczko wymoszczone ;)

Trzymajcie kciuki za zmiany. Będziemy informować na bieżąco :)

środa, 4 kwietnia 2018

Dziś miałaby 12 lat

Życie toczy się dalej. Nastała wiosna, wreszcie ciepło i Gucio z Łinim grasują po ogródku. Ja też staram się żyć normalnie. Są jednak momenty, kiedy wspomnienia wracają ze zdwojoną siłą.

Tak jest dziś. 4.04.2006 - to umowna data urodzenia Fifi, wpisana w książeczkę zdrowia, gdy ponad 11 lat temu braliśmy ją z domu tymczasowego. Wycofaną i bojącą się własnego cienia. Nie małego kociaka, ale taką ok. pół roczną koteczkę, którą ktoś wyrzucił z samochodu przy ruchliwej drodze. Od miauczenia miała zdarte struny głosowe i tak jej zostało. Czasem ciężko mi uwierzyć, że jej nie ma...

Dziś na przykład wróciłam z pracy i zajrzałam do lodówki. Zawsze na dźwięk otwieranych drzwi przybiegała sępiąca Fifi i tym swoim zdartym głosem prosiła o jakąś wędlinkę. Czasem jej dawałam ale często odmawiałam, bo przecież kotów nie należy karmić szynką czy kiełbasą! Dziś żałuję.. mogłam jej dawać wszystko, czego chciała...


piątek, 23 lutego 2018

Pusto

Moi kochani, przede wszystkim bardzo dziękuję za słowa otuchy! Tyle czasu nic nie pisałam, a mimo to zajrzeliście tu...  niestety aby przeczytać tą smutną wiadomość. Dziękuję - Wasze słowa i wsparcie dodają otuchy. Ciężko zniosłam noc. Cały czas śniłam o Fifi...

Pomimo tego, że Fifi była wycofaną kotką, nie pchającą się na kolana i nie proszącą o uwagę, była wyjątkowa. To była prawdziwa kocia mama. Zawsze troszczyła się o Łiniego i Gucia, dzielnie znosiła, jak ją ganiali i pacali łapkami. Cierpliwa, empatyczna, kochana kicia. Ciężko pisać o niej w czasie przeszłym...

Pochowaliśmy ją na działce. W kartonowym pudełku po butach, razem z jej pierwszą zabawką - myszką oraz jej miską. Wierzę, ze hasa już szczęśliwa za Tęczowym Mostem razem z innymi kotkami. Nic ją nie boli, nie cierpi... Na wiosnę zasadzimy na jej grobie kwiatki. W sercu zostanie na zawsze.

A nasze dwa chłopaki niezbyt przejęły się odejściem Fifi. To smutne :( Fifi na pewno by tęskniła i szukała, gdyby któregoś z nich zabrakło... a one mają to w nosie. Choć może mi się wydaje, może przeżywają rozpad stada na swój własny sposób?

Na dniach robię im bilans zdrowia. Też nie są najmłodsze, mają po 9 lat. Dobrze, że są...



Mimo wszystko pusto bez Fifi...

Pozdrawiamy i dziękujemy, że jesteście <3

czwartek, 22 lutego 2018

Odeszła

Straciliśmy członka rodziny, który był z nami 12 lat. Fifi mieszkała z nami w 2 mieszkaniach zanim trafiliśmy do naszego docelowego.

A teraz jej nie ma.

Rak zabrał ją bardzo szybko. Odkąd zaczęliśmy diagnostykę i wdrożyliśmy leczenie, minął tydzień.. i kotka poddała się. Nie było nadziei. Złośliwy nowotwór listwy mlecznej w błyskawicznym tempie (2 tygodnie) dał przerzuty do płuc. Problemy z oddychaniem, brak apetytu, ogólna apatia...

Tak szybko :(

Za szybko :(

Biegaj moja kochana szczęśliwa za Tęczowym Mostem. Do zobaczenia w innym wcieleniu!

Serce pękło na tysiące kawałków. Pojawiają się pytania - co zaniedbaliśmy? czego nie zauważyliśmy? jak to się stało? zostaną bez odpowiedzi na zawsze....

To ostatnie zdjęcie naszej Fifi, kiedy w piątek po kroplówce poczuła się lepiej i chciała pooglądać świat. Nikt wtedy nie wiedział, że ostatni raz....


Żegnaj kochana.....