projekt „Japonia w Twojej Kuchni”
2026-03-15 § Dodaj komentarz
Wiem, że od dawna w Polsce jest popularna japońska kuchnia i to mnie bardzo cieszy. W ostatnich latach jest coraz więcej japońskich restauracji – nie tylko sushi, ale też okonomiyaki, takoyaki, udon, yaki-niku ramen itp. Obserwuję duży ruch, wachlarz ofert restauracji jest tak szeroki.
Przyszło mi do głowy, będąc w Japonii zorganizować warsztaty/lekcje online codziennej kuchni japońskiej, co ja często gotuję i lubię.
To niestety nie sushi ani ramen. Ale na przykład onigiri, zupa miso, proste słodycze. I może kilka potraw z noworocznego stołu – osechi.
Zasadniczo, takie warsztaty online potraw, jakie można zrobić z produktów dostępnych w Polsce.
W związku z tym, chciałabym zapytać czy jesteś zainteresowany/zainteresowana wzięciem udziału w takim projekcie i jakie produkty są dostępne wokół Ciebie.
Byłabym wdzięczna za Twoją odpowiedź oraz opinię poprzez ankietę;
🌸 https://forms.gle/wVcB6PwHXKxKwfMQ6 🌸
Odpowiedź by nie zajęło więcej niż 5 minut.
W podziękowaniu przygotowałam przepis na placuszki dorayaki!
Termin odpowiedzi: 31 marca 2026 roku
Kilka rzeczy o projekcie (jeszcze plan w toku)
– warsztaty będą płatne
– nieregularne warsztaty
– w drugiej połowie 2026 roku
– 2 lub 3 warsztatów, można wziąć udziału pojedynczo lub jako seria
– warsztaty plus opowiadanie o kulturze, wspomnieniach wokół dań
– składniki będą udostępnione przed warsztatami z prośbą o ich przygotowanie dla siebie na dzień warsztatów
– mini share time czyli podzielmy wrażeniami / chodzi mi o to, żeby projekt był interaktywny
Częste podawane pytania i odpowiedzi
2025-12-31 § 1 komentarz
- Dlaczego polski?
w dzieciństwie, członek mojej rodziny (chyba ciocia po stronie ojca) przywiozła z podróży zegar z gołębiem. Nie jestem pewna czy ona była w Szwajcarii czy w Niemczech. W każdym razie od tamtego czasu Europa była dla mnie ziemią obiecaną.
Zawsze lubiłam się uczyć angielskiego i moje marzenie zawsze brzmiało „chcę podróżować dużo i być pomostem między Japonią a zagranicą”
Później, w liceum zauważyłam, że nie jestem geniuszem językowym i nie dostanę pracy gdybym studiowała tzw. popularne języki jak francuski, niemiecki, hiszpański czy chiński. Wtedy miałam do wyboru polski, czeski lub portugalski. Nie miałam zielonego pojęcia na temat Polski i także moja rodzina i znajomi nie wiedzieli o Polsce. Dlatego wybrałam Polskę. - Czy mam korzenie polskie?
Po przeczytaniu odpowiedzi na pytanie 1., tutaj też jest jasna odpowiedź – NIE. Zaczęłam uczyć się polskiego od zera mając 18 lat, czytać książki, oglądać filmy nt. Polski od studiów. Jest dużo rzeczy, których nie znam jeszcze, a dalej popełniam błędy. Ale jakoś mogę siebie nazwać polonistę dzięki profesorom, lektorom, wszystkim Polakom oraz ludziom wokół. Jestem im nadmiernie wdzięczna. - Czy byłam w Polsce na długo i czy mam taki plan na przyszłość?
lato 2007: pierwszy pobyt w Polsce – szkoła letnia w Cieszynie przez miesiąc.
2010-2011: kurs językowy j. polskiego dla obcokrajowców na UWr
2012-2015: 3-letni kontrakt w ambasadzie Japonii w Warszawie
Mówi się, że demon zaśmieje się kiedy mówimy o przyszłości (来年の事を言えば鬼が笑う/rainen no koto wo ieba oni ga warau). Nie lubię mieć sztywnych planów na przyszłości. Powiem tylko, „czemu nie?”
Serdecznie dziękuję za ten rok i życzę Wam wszystkiego dobrego na nowy rok!
Grzeczne i skromne (?) matki
2025-11-19 § 1 komentarz
Idąc po mieście, często widzę dzieci w wieku 4-6 z rodzicami, lub najczęściej z mamą. Dzieci są ubrane w ładne ubranie (czarne/granatowe) i wyglądają na bardzo dobrze wychowane. Gdy widzimy ich w weekendy, prawdopodobnie idą na rozmowę/egzamin do prywatnej szkoły albo idą/wracają do dodatkowe zajęcia przygotowujące się na rozmowy/egzamin.
A w tygodniu, rodzice odprowadzają ich dzieci do/ze szkoły.
Interesują mnie matki. Teoretycznie one nie muszą nosić „uniformy”, ale prawie wszystkie są w granatowej sukience, noszą czarne buty oraz czarną torebkę. Im wyższa ranga szkół, tym silniejsza jest ta tendencja. To jest dla mnie bardzo ciekawe. Szczególnie jak rano po odprowadzeniu dzieci do szkoły, mają parę godzin. Potem po zajęciach one odbierają dzieci w tym samym ubraniu. Czyżby one spędzają te parę godzin bez dzieci w formalnej sukience? Może i tak, a może i przebierają się.
A dlaczego matki z dziećmi w prywatnych szkołach noszą podobne rzeczy? Niestety nie mam znajomych jak takie matki, oto moje myśli.
- Kultura, która ceni „skromną matkę”
- „Schludność” jako przedłużenie egzaminów wstępnych i rozmów kwalifikacyjnych
- Domniemany dress code w szkole
- Presja „bo wszyscy tak robią”
- Wygląda schludnie na zdjęciach.
- Kultura, która ceni „skromną matkę”
Prywatne szkoły podstawowe zazwyczaj kładą nacisk na godność rodziny, opanowanie i skromne zachowanie.
W rezultacie, preferowane stroje to „matki, których charakter nie jest zbyt krzykliwy”, „nie kierują się marką” i „dzieci, które są w centrum uwagi”.
W rezultacie granatowa sukienka, najbezpieczniejszy kolor i styl, stała się standardem.
✦ Granatowy jest „dostojny, ale nie tak żałobny jak czarny”.
✦ Sukienki są schludne i nie brudzą się/dostaną zmarszczki łatwo podczas siedzenia lub poruszania się. - „Schludność” jako przedłużenie egzaminów wstępnych i rozmów kwalifikacyjnych
Ponieważ wiele matek nosiło granatowe sukienki na egzaminy wstępne do przedszkola i szkoły podstawowej, pojawił się trend wybierania tego samego stylu na szkolne uroczystości.
Oczekuje się, że egzaminy wstępne „nie będą ekscentryczne”.
→ To przekonanie „utrzymuje się po zapisaniu do szkoły”. - Domniemany dress code w szkol
Chociaż w niektórych szkołach nie jest to wyraźnie określone, niepisane zasady są w rzeczywistości kształtowane przez atmosferę panującą wśród nauczycieli i obecnych uczniów.
Na spotkaniach informacyjnych, rozmowach kwalifikacyjnych, uroczystościach itp. większość matek nosi granatowe lub czarne ubrania.
Zbyt swobodny ubiór może sprawić, że się wyróżnisz.
Na pierwszych imprezach uważa się, że bezpiecznie jest podążać za tłumem.
W rezultacie „granatowa sukienka z czarną torbą” staje się „najbezpieczniejszą opcją”. - Presja „bo wszyscy tak robią”
Szczerze mówiąc, to jest najważniejszy czynnik. Prywatne szkoły podstawowe mają małe społeczności i wiele osób chce unikać wyróżniania się. Gdy uformuje się większość, dress code staje się rodzajem mundurku.
Chociaż nikt im tego nie nakazuje, automatycznie zakłada się, że jest to „właściwy sposób postępowania”.
Matki nowych uczniów patrzą na swoich starszych kolegów i wybierają ten sam styl. Ten cykl ustanawia to jako „kulturę”. - Wygląda schludnie na zdjęciach.
Szkolne wydarzenia wiążą się z dużą ilością zdjęć i filmów, granat i czerń → łatwo je ze sobą skoordynować. Wzorzyste ubrania wyróżniają się na zdjęciach. Ciemne kolory tworzą czysty, spokojny wygląd. Z tych powodów często wybiera się połączenie „granat + czerń”.
Trendy w modzie matek w prywatnych szkołach podstawowych są kulminacją japońskich wartości: „godności”, „skromności”, „dzieci w centrum uwagi”, „bezpieczeństwa przede wszystkim” i „tradycji”.
To nie jest coś, co ktoś „narzuca”; to raczej połączenie kultury szkolnej, kultury egzaminacyjnej, psychologii matek i presji rówieśników, które zaowocowało powstaniem „grupy granatowych sukienek”.
Raz usłyszałam na YouTube jak mówiła jedna taka matka, że jest komfortowo chodzić w takim ubraniu, bo wtedy nikt ją nie sądzi przynajmniej z wyglądu. Pomyślałam, że jest w tym racja.
