Po powrocie z wakacji miałam absolutny zastój twórczy. Zero pomysłów - dziura w głowie. Aż wczoraj odwiedziłam znajomych, którzy urlop spędzali w Chorwacji. Oglądaliśmy zdjęcia, pamiątki i zostałam obdarowana muszelką. Należała do morskiego ślimaka z rodziny Słuchotek (Haliotidae), ale Włosi nazywają je uszami św. Piotra ;-) Ta konkretna to Haliotis tuberculata lamellosa i wygląda tak:
Widać, dlaczego ucho, prawda? ;-)
Ledwo wróciłam do domu odblokowałam się, od razu wiedziałam, co chcę z nią zrobić. Powstał naszyjnik, na razie sfotografowany byle jak, bo diabeł mi statyw ogonem nakrył.
A przy okazji oglądania zdjęć wymarudziłam modliszkę. Ponoć w rzeczywistości jest mała i zielona, hi, hi. Marcinie, dziękuję za natchnienie i owada ;-)))