Moja nowa zdobycz, kiedy ją zobaczyłam to gadała do mnie" ludzkim głosem", żeby ją kupić... Kosztowała aż 20 złotych i niezmiernie się ucieszyłam z tego faktu. Bardzo mi brakowało jakiegoś siedzonka na którym mogłabym spoglądać w stronę kominka na skaczące płomyki palących się szczap podczas chłodnych wieczorów. Często zapalam kominek dla przyjemności a nie z zimna - żeby się cieszyć jego blaskiem. Zdobycz kupiłam w ubiegłym roku, doczekał się wykończenia i zaprezentowania...
Wiadomo, że kolor musiałam zmienić i dopasować do swojego wnętrza . Oczywiście przemalowałam fotel na biało. Lubię wygodę i dlatego uszyłam poduszeczkę na siedzisko i na oparcie. Wykorzystałam do tego resztkę materiału od zasłon, które szyłam na okna w salonie.
Dla wygody zmęczonych dreptaniem nóżek wymyśliłam ze zwykłego koszyka podnóżek . Dokręciłam drewniane uchwyty aby powstały małe nóżki i oczywiście kawałek deski , gąbka, materiał, brązowa lamówka dla kontrastu i gotowe tak jak w poprzednim którymś poście gdzie pokazywałam puf;




