Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadanie włosów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wypadanie włosów. Pokaż wszystkie posty

4 czerwca 2014

Pięć ziółek w domowych maskach do włosów


Wiecie, że lubię kombinować. Wiedzcie, że zazwyczaj skłania mnie do tego nieposiadanie tego jedynego wymarzonego produktu, czasem również żyłka badacza i ciekawość. Tym razem wszystko się skumulowało. No i swoje trzy grosze dorzuciły kuszące blogerki. Przeczytajcie, co z tego wynikło.

14 kwietnia 2014

Novoxidyl | Szampon i tonik przeciw wypadaniu włosów

Miałam silne wrażenie, że te produkty należą raczej do grupy kosmetyków apteczno-profesjonalnych i są dedykowane osobom z łysieniem androgenowym lub wypadaniem na tle hormonalnym.  Jednak na stronie internetowej producent określa je jako uniwersalne. "Dla kobiet i mężczyzn, cząsteczka silnie normalizująca funkcje cebulki włosowej, pomocne w wypadaniu spowodowanym stresem, zmianami hormonalnymi, niewłaściwą dietą". Pomimo to postanowiłam zaufać swojej intuicji. Kosmetyki oddałam Amandzie, która podejrzewa, że to właśnie hormony powodują wypadanie jej włosów.



No i cóż mogłabym więcej powiedzieć... Amanda używa ich od dłuższego czasu, a ja niedawno otrzymałam mail z jej opinią, którą możecie przeczytać w rozwinięciu.

24 marca 2014

Seboradin Niger | kuracja do włosów przetłuszczających się, skłonnych do wypadania

Zdarza mi się mówić, że miewam szczęście w kartach. Ale chyba powinnam zacząć powtarzać, że jakiś dziwny talent pozwala mi, biorąc pod uwagę statystykę, nieco zbyt często wygrywać w różnych konkursach. Parę lat temu wygrałam nawet telefon. Ładny jest, szkoda, że od tak dawna nie działa.

Pamiętacie ostatnią kampanię Seboradinu? Tę, w której na wielu blogach można było wygrać wiele zestawów zawierających po kilka produktów z wybranych serii. Na pewno. Przez dłuższy czas udawało mi się skutecznie ją ignorować. Ale nie mogłam odmówić sobie zostawienia konkursowego komentarza u mojej drogiej {Mastiff}. No i po kilku dniach ucieszyłam się, że jednak nie będę musiała kupować nowego szamponu. Stałam się właścicielką trzech kosmetyków, po które sama raczej bym nie sięgnęła oraz mojego ulubionego lotionu.

23 grudnia 2013

Seboradin Niger Lotion - przeciw wypadaniu do włosów przetłuszczających się

Przez bardzo długi czas nie mogłam się przekonać do zakupu jakiejś konkretnej wcierki do włosów. Używałam Jantaru {bez większych pozytywnych skutków}, cośtam majstrowałam w kuchni {z nieco większymi skutkami}. Aż w końcu, totalnie zrezygnowana po wizycie u dermatologa, kupiłam coś Seboradinu.


Łapnęłam sobie taką butelkę ze zraszaczem i różowym płynem w środku i już jej z łapek nie wypuściłam. Pryskałam skórę zgodnie z zaleceniami podanymi na opakowaniu nadzwyczaj regularnie. Lotion nie zrobił mi żadnej krzywdy, a jego aplikacja jest wyjątkowo łatwa, wygodna i szybka.

16 grudnia 2013

Walki o każdy włos ciąg dalszy {20 września - 20 grudnia}

Włosy wypadają mi już od bardzo dawna - raz w większych, raz w mniejszych ilościach. Po stosunkowo łagodnym okresie, około rok temu ilość wypadających włosów zaczęła drastycznie wzrastać, a gdy w końcu osiągnęła wartość krytyczną - musiałam zacząć działać.

 
Od prawie trzech miesięcy regularnie używam lotionu Seboradin. Mam co do niego mieszane uczucia - w trakcie używania liczba wypadniętych{?} włosów stopniowo się zmniejszała, w trakcie tygodniowej przerwy - zwiększała. Dopiero rozpoczęcie stosowania lotionu Babuszki Agafii odmieniło tę prawidłowość - liczba zgubionych włosów oscyluje wokół stałej, zdecydowanie zbyt dużej ilości. Muszę przyznać, że taki duet {wcierka na alkoholu + wcierka bezalkoholowa} sprawdza się u mnie najlepiej. Od dwóch miesięcy praktycznie każdego dnia rano spryskuję skórę Seboradinem, a wieczorem, przed snem - lotionem Babuszki Agafii.

20 września 2013

Odwiedziłam dermatologa

Wydaje mi się, czy posty traktujące o wizytach u lekarzy są dla Was interesujące? Jakoś tak lubimy się leczyć i czytać o chorobach i lekarzach. Pisałam o tym, że wybieram się do dermatologa, więc teraz wypadałoby napisać, czego się dowiedziałam. Mimo że nie dowiedziałam się niczego. Skąd my to znamy, prawda?


Jak już zapewne część z Was wie, od dość dawna gubię dość spore ilości włosów. Do tego zmagam się z trądzikiem, a skóra ostatnio przechodziła kryzys. Nie wytrzymałam, zapisałam się do lekarza. Już wcześniej sporo czytałam o moich problemach, przyczynach, sposobach leczenia i tak dalej. Przed wizytą przygotowałam sobie kilka pytań, wiedziałam też, jakich leków chciałabym używać. Taki wyjątkowo wredny, wyedukowany na Internecie pacjent ze mnie. Na szczęście udało mi się nie wyrecytować formułki "Choruję na to, to i to, używam tego, tego i tego, proszę mi przepisać to, to i to oraz zlecić badania na tamto.". Powstrzymałam się, ale chyba tego żałuję.

Pani doktor przyjrzała mi się krytycznym okiem zza biurka {nie wiem, jakim cudem cokolwiek dostrzegła z takiej odległości} i zapytała o moje problemy, mimo że o wszystkim opowiedziałam już wchodząc. Stwierdziła, że przyczyna wypadania to może tylko zwykła anemia, zaleciła wykonanie morfologii i łykanie Revalidu. A mówiłam, że to długotrwałe i że brałam hormony i retinoidy.

Przypomniałam o trądziku, zwróciłam uwagę na  moją kartę pacjenta z "opisem leczenia Izotekiem" {karta kiedyś przypadkowo wpadła mi w łapki, moja poprzednia dermatolożka to przypadek na osobny post}. Pani z kolei zwróciła uwagę na to, że to sprzed ponad dwóch lat. Potwierdziłam, powiedziałam, że miałam przez ten czas awersję {fajne słowo, nieprawdaż?}do dermatologów, ale w końcu i tak zdecydowałam się na przyjście. Pacjentka marnotrawna? Nie, leki tylko na receptę, darmowe badania na skierowania. Pani doktor musiała zwrócić uwagę na to, że wpisy na karcie robiła druga dermatolożka przyjmująca w tej przychodni i wyszło na to, że przyszłam do niej celowo. I dokładnie tak było. Wracając do tematu - zostałam zapytana o to, czego używam, ale niestety wysłuchana już nie zostałam. Wyszłam szczęśliwa z receptą na Epiduo i nakazem zgłoszenia się za miesiąc, najbliższy wolny termin - czwarty listopada.

Skierowanie na morfologię dostałam od przemiłej lekarki rodzinnej{cos pozmieniali, dermatolog nie może wypisać skierowania}. Mam się do niej zgłosić z wynikami, więc przy okazji popytam co i jak z badaniami hormonalnymi i chyba mimo wszystko wybiorę się na konsultację prywatną.

A właśnie - Epiduo działa tak świetnie, jak tego oczekiwałam. A po pięciu dniach łykania Revalidu i codziennego pryskania Seboradinem {jego zakup to był impuls - zobaczyłam w aptece i tym razem w końcu go kupiłam} babyhair nagle śmignęły. A wcześniej nie rosły w ogóle! Szkoda tylko, że włosy wypadają tak, jak wypadały. Ale daję im jeszcze trochę czasu. Łykacie Revalid? Ile za niego płacicie? Chcecie poczytać o moich dermatologowych przygodach?

Ogłoszenia parafialne: Dziś rano były jeszcze dwa wolne miejsca na spotkanie blogerek w Częstochowie, szesnastego listopada. Kto chętny? Więcej informacji tutaj: http://margaritess.blogspot.com/2013/09/kolejne-spotkanie-blogerek-urodowo.html

29 sierpnia 2013

Biostymina - niezwykły aloes? W walce z wypadaniem włosów i trądzikiem

Okay, nie wiem, od czego zacząć, więc może zacznę od początku. Kiedyś przeczytałam w Internecie o Biostyminie, niedawno ponownie trafiłam na wzmianki o niej. Podobno hamuje wypadanie włosów, wspomaga regenerację skóry i w jakiś sposób łagodzi trądzik. Przyjmowana wewnętrznie wzmacnia odporność, a mi przepisywała ją okulistka w ramach dbania o oczy.



Czym w ogóle jest to cudo? Biostymina to lek dostępny bez recepty - wodny wyciąg z Aloe Arborescens - aloesu drzewiastego. Podano również stosunek 1:4, jednakże mam problem z wywnioskowaniem czego jest więcej - aloesu czy wody. Przepisują go również dermatologowie, jako środek pomocniczy w leczeniu zmian na skórze, a także do wcierania w skórę głowy lub jako składnik masek przeciwko wypadaniu włosów.
 
Biostymina a włosy
 
Codziennie mieszam łyżeczkę wywaru z bylicy bożego drzewka i rozmarynu z jedną ampułką biostyminy i przy pomocy butelki po wcierce Joanna Rzepa wcieram w skórę głowy. Jak dotąd wtarłam jedynie cztery ampułki i już widzę różnicę. Włosów wypada o ponad połowę mniej, niż jeszcze tydzień temu! Zastanawiam się tylko, na ile jest to działanie Biostyminy, a na ile efekt odstawienia wspomnianej wyżej wcierki.

Edit: Nie, nie powstrzymuje wypadania.
 
Biostymina i skóra
 
Nie mogłam nie sprawdzić antytrądzikowego działania preparatu. Po dokładnym oczyszczeniu i peelingu Savon Noir przez pięć dni wcierałam w skórę po jednej ampułce. Nie zauważyłam spektakularnych efektów {może to być po części moja wina, nie przyznam się, dlaczego}, ale wydaje mi się, że skóra szybciej się regenerowała, a wypryski goiły nieco szybciej. Dzisiaj, po krótkiej przerwie, znów zacznę kurację. Być może zauważę lepsze efekty. Muszę też zaznaczyć, że brwi odrastają mi znacznie szybciej, więc może coś w tej Biostyminie jest.

Opakowanie zawierające dziesięć ampułek w zależności od apteki kosztuje około piętnastu złotych.

Zastanawiam się, czym tak naprawdę różni się Biostymina od zwykłego soku z aloesu. Z pewnością jest to inny gatunek, który być może faktycznie działa lepiej od tego zwyczajnego {Aloe Vera?}. Ale może można dostać również sok z tego gatunku aloesu? Albo kupić cały krzaczek. Słyszałyście o Biostyminie? Miałyście kiedyś kontakt z sokiem z aloesu? Ja używałam takiego z SuperPharm, genialnie wpływał na włosy! Hodujecie aloesy na Waszych parapetach?

10 sierpnia 2013

Rozpoczynam walkę o każdy włos!

Już wspominałam o tym, że gubię mnóstwo włosów. Linieję od dłuższego czasu, a włosów wypada coraz więcej! W końcu postanowiłam przestać ignorować problem i zabrać się za niego na poważnie, zanim wyłysieję całkowicie.

Przede wszystkim nie znam źródła problemu, mogę się go tylko domyślać. Oczywiście w końcu zdecydowałam się na pójście do dermatologa. Może dlatego, że wreszcie znalazłam kogoś, kto być może zna się na rzeczy. Zrobię wstępne badania i przynajmniej się czegoś dowiem. No i  przy okazji zyska też moja skóra.


Przez jakiś tydzień wcierałam wcierkę własnego pomysłu i wodę brzozową. Jeżeli jest lepiej, to tylko minimalnie. Nie mogę tego stuprocentowo potwierdzić, ponieważ nie liczyłam zgubionych włosów., a i tydzień to zbyt krótki czas na obiektywną ocenę. Łykałam też po cztery kapsułki tranu dziennie, piłam skrzypokrzywobratek i starałam się w miarę zdrowo odżywiać. A może raczej dostarczać organizmowi wszelkich potrzebnych składników.

Dzisiaj kupiłam wcierkę Joanny i widoczne na zdjęciu tabletki, które będę łykać zamiast tranu. Wygrzebałam też butelkę oleju lnianego. Mam zamiar kupić biostyminę i wcierać codziennie jedną ampułkę, być może wymieszam ją kiedyś z Capivitem. Z ciekawości, żeby sprawdzić działanie. Będę też ciągle piła skrzypokrzywobratek. Mam nadzieję, że w ten sposób doczekam wizyty u lekarza.

Mam do Was kilka pytań. O oleju rycynowym i jego pozytywnym działaniu wiem. Ale czy któraś z Was słyszała o stosowaniu nafty w leczeniu wypadania włosów? Podobno pomaga! A linia NaturVital przeciwko wypadaniu? Ma dość dobre opinie, zastanawiam się nad zakupem któregoś z tych kosmetyków.

Rety, nie chcę wyłysieć, naprawdę lubię swoje włosy! A śniło mi się, że włosy wypadały mi garściami. To było strrraszne.

6 lipca 2013

Uczymy się obsługi ziołowych płukanek

Moje włosy nienawidzą ziół. Za to skóra je uwielbia, ale w nadmiarze mogą ją przesuszyć. Ze względu na to "uwielbienie" zostałam zmuszona do poradzenia sobie z problemami, co okazało się bardzo proste.


Właściwie chodzi tylko o to, aby do oprócz ziół w płukance znalazło się coś nawilżającego. Może być to siemię lniane, ale możemy dodać również półproduktów, na przykład gliceryny. Poza tym staram się polewać wywarem jedynie skalp, podtrzymując włosy drugą ręką tak, aby nic po nich nie spływało. Podobno najlepiej działają płukanki, do których wykonania użyjemy kilku ziół o podobnych właściwościach.

A po co w ogóle płukać skalp, omijając włosy? A no po to, że zioła mają bardzo korzystny wpływ na skórę. Mogą działać łagodząco, pomagać w walce z przetłuszczaniem lub ograniczyć wypadanie włosów. Nie zauważyłam co prawda zmniejszonego wypadania, ale na pozostałe problemy zioła zdecydowanie mi pomogły. Oczywiście nie zniechęcam nikogo do płukania włosów, moim zioła zwyczajnie nie służą. Zawsze, ale to zawsze są po nich spuszone i szorstkie w dotyku.


Jakie zioła wykorzystywać? Polecam mydlnicę lekarską (możemy ją wykorzystać zamiast szamponu), miętę, brzozę, pokrzywę, skrzyp, rumianek, bratek, bylicę boże drzewko (wzmacnia). Oraz wszystkie inne, które tylko macie pod ręką i nie są trujące.

Moimi ulubionymi płukankami są te, które zawierają mydlnicę. Wykorzystywałam ją na wszystkie możliwe sposoby i myślę, że każdy powinien przetestować ją na sobie. Świetnie oczyszcza, normalizuje skórę głowy, naprawdę pomaga ją ogarnąć i ograniczyć przetłuszczanie.
 

28 kwietnia 2013

Domowa wcierka na porost włosów 3

 Jest to trzecia domowa wcierka, którą wykonałam. I spokojnie mogę stwierdzić, że jak do tej pory - najlepsza. Przetestowałam ją już dwukrotnie, zanotowałam całkiem niezłe efekty. Najwyższy czas zaprezentować Wam przepis.
 
 
Stosowałam wcierkę dość dawno, bo wczesną zimą, w kilku "turach". Po każdej obserwowałam pojawianie się ogromnych ilości nowych babyhair i szybki wzrost starych. Nie zauważyłam szybszego przyrostu całych włosów, ale ich nic nie rusza. Cieszyłam się z odrastania włosów po jesiennym linieniu.
 
 
Składniki:
  • kawa - zawarta w niej kofeina przyspiesza wzrost włosów,
  • cynamon - pobudza krążenie, przez co również przyspiesza wzrost włosów (uwaga, może uczulać) i dodatkowo pięknie pachnie,
  • ziele bylicy bożego drzewka - wzmacnia włosy, przyspiesza ich wzrost,
  • skrzyp Optima - moje ulubione kapsułki, po nich moje włosy rzeczywiście szybciej rosną, ale powodują wysyp na twarzy, a tego nie chcę - zawierają mnóstwo witamin oraz skrzyp i pokrzywę, postanowiłam znaleźć dla nich nowe zastosowanie,
  • gliceryna - działa nawilżająco, dodałam ją dla złagodzenia wysuszającego działania wody brzozowej, można ją zastąpić na przykład kwasem hialuronowym,
  • woda brzozowa - dla zakonserwowania, dodatkowo przyspiesza wzrost włosów, wzmacnia je i zapobiega wypadaniu.
 
Wykonanie:
  1. Zagotowujemy łyżkę ziół w połowie szklanki wody, gotujemy przez chwilę, odstawiamy.
  2. Łyżeczkę lub dwie kawy i szczyptę cynamonu zalewamy odrobiną (1/4 szklanki) wrzącej wody.
  3. Pół kapsułki rozcieńczamy w łyżce letniej wody.
  4. Wszystkie składniki przecedzamy (tak, to trudne - można do tego użyć na przykład bawełnianego materiału, a roztwór kapsułki oddzieliłam wylewając go na fragment chusteczki i wykręcając ją nad resztą składników), czekamy, aż chwilę przestygną i przelewamy do buteleczki z atomizerem lub innego pojemnika.
  5. Dodajemy kilka kropel gliceryny.
  6. Możemy już spryskać skórę (moja woli wersję bez alkoholu).
  7. Dodajemy wody brzozowej - jeszcze raz tyle, ile mamy mieszanki, lub 1/3 (rozumiecie, co mam na myśli? :D).
Taka mieszanka jest zdatna do użytku przez jakieś 3-5 dni, najlepiej byłoby przechowywać ją w lodówce. Bez wody brzozowej używałabym jej przez 1-3 dni. Przydałby mi się jakiś konserwant.
 
Możemy zrezygnować z części składników, ale tak naprawdę nie wiem, któremu z nich wcierka zawdzięcza tak dobre działanie.
 
 
Jak używać?
 
Jak zwykłej wcierki. Możemy spryskiwać lub wcierać ją w skalp od jednego, do kilku razy dziennie. Ja używałam jej raz dziennie, na jakiś czas przed umyciem włosów - irytował mnie silny zapach wody brzozowej, poza tym mój skalp nie toleruje zbyt dużych ilości alkoholu.
 
 
Co prawda zaprzyjaźniłam się z Jantarem, ale zastanawiam się nad powrotem do tej wcierki. Niestety, jestem odrobin zbyt leniwa na mieszanie wszystkich składników co kilka dni. Ale wszystko przede mną.
 
Lubicie domowe wcierki? A może używacie ziół wzmacniających włosy? Sprawdzają się u Was?
 

31 stycznia 2013

Jak dbam o włosy?

Pamiętacie może, jak to walczyłam z wypadaniem, przetłuszczaniem, wypadaniem i o stan zdrowia mojego włosia? Byłoby super, gdyby nie to, że nie doczekałam najważniejszego dla mnie elementu planu - zmniejszenia przetłuszczania. Dodatkowo wszystko, co kiedyś pomagało teraz wręcz szkodzi skórze głowy i nie mam pojęcia, co robić. Ale pominę tą kwestię i skupię się na pozytywach :)
 

Co się zmieniło?

Zauważyłam, że poprawie uległ stan włosów, ponadto prawie pozbyłam się wysuszonych końcówek! Zauważalnie zwiększyła się ich długość i całkiem nieźle się układają. Poza tym prawie nie znajduję włosów na grzebieniu, nie wypadają nawet podczas mycia. Pojawiło się mnóstwo babyhair - mam nadzieję na gęściejsze włosy w przyszłości, a na razie - na chociaż odrobinę większą objętość (chociaż nie jest źle, gdy są świeże).
 
Mistrzyni Painta prezentuje - fryzura studniówkowa :)
 

Jakie są?

Proste, z wywiniętymi końcami opierającymi się o ramiona, (już nie) przesuszonymi końcami z tendencją do puszenia się i baaaaardzo przetłuszczające się u nasady. W pięknym odcieniu blondu :)
 

Jak dbam?

Niestety, moja pielęgnacja jest dość chaotyczna. W ciągu ostatnich 2 tygodni bardzo często olejowałam włosy serum olejowym Anwen (które genialnie sprawdza się też w innej roli...), poza tym starałam się olejować skórę głowy, spryskiwałam ją też mgiełką. Tutaj możecie zobaczyć moją kolekcję kosmetyków (przybył do niej Kallos Latte oraz Garnier Oleo Repair). Odkryłam też na nowo żel lniany! Przytoczę teraz przykładową pielęgnację z dwóch co bardziej hardkorowych dni.
 

Przykładowy Dzień I

  1. Olejowanie włosów serum i olejowanie skóry głowy olejem.
  2. Mycie Babydreamem fur Mama.
  3. Nałożenie balsamu na kwiatowym propolisie (od uszu w dół).
  4. Nałożenie (na same końce) odżywki Ziai z kroplą oleju i kroplą gliceryny.
  5. Jedwab Green Pharmacy na końcówki.
  6. Wytarcie koszulką.
  7. Pozostawienie do wyschnięcia (rozczesanie w trakcie).

Przykładowy Dzień II

  1. Mycie włosów płynem Facelle.
  2. Nałożenie balsamu na kwiatowym propolisie (w sumie mogłaby być maska).
  3. Wsmarowanie w całkowicie mokre końce kropelki oleju z truskawki.
  4. Wgniecenie w całkowicie mokre włosy rzadkiego żelu lnianego.
  5. Wytarcie koszulką, rozczesanie, pozostawienie do prawie całkowitego wyschnięcia.
  6. Spryskanie serum zwalczającym suchość końcówek :)
  7. Rozczesanie.
 
Moje końce były prawie zawsze spuszone, więc nawet duża ilość specyfików nałożona na nie nie obciąża włosów i szczerze mówiąc wątpię, żeby to powodowało wzmożone przetłuszczanie.
 
Niedawno pierwszy raz poczułam, że moim włosom brakuje protein. Wtedy też pierwszy raz użyłam Kallosa Latte i pierwszy raz byłam względnie zadowolona z moich włosów.
 
Aktualnie moim największym problemem jest (jak pewnie się domyślacie) przetłuszczanie skóry głowy. Mam zamiar wymyślić coś, co pomoże mi tę dolegliwość zwalczyć!
 
A jak miewają się Wasze włosiska?
 
PS: Irytują mnie też początki rozdwajania się końcówek, ale nie mogę ich obciąć przed maturą! :D
PS2: Planuję całkowitą zmianę wyglądu bloga - wtedy będzie idealny!
 

30 grudnia 2012

Wcierka przyspieszająca porost włosów, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie II

Pamiętacie mój poprzedni przepis na wcierkę? Nie zaobserwowałam po niej szczególnych efektów i postanowiłam zmienić jej skład. Ten wydaje mi się ciekawszy :)


Jeszcze świątecznie :)

Składniki:

  • napar z mieszanki ziół (skrzyp i pokrzywa - wzmacniają włosy, bratek - oczyszcza)
  • woda brzozowa - wzmacnia cebulki, zapobiega wypadaniu, przyspiesza wzrost włosów, a także powoduje wyrastanie babyhair
  • gliceryna - nawilża
  • kwas hialuronowy - nawilża
  • witamina E - antyutleniacz, może wpływać na przyspieszenie wzrostu włosów, jest naturalnym konserwantem
Edycja: Teraz dodałam jeszcze krztynkę allantoiny.
 

Wykonanie

Do naparu z ziół (około 3 łyżek) dodałam 3 krople gliceryny i pół kropli kwasu hialuronowego, następnie wymieszałam z wodą brzozową w proporcji 1:1 (czyli dodałam 3 łyżki) a następnie przypomniałam sobie, że mam witaminę E i że jej też mogłabym dodać. Zapomniałam tylko, że E jest z tych rozpuszczalnych w tłuszczach, co zauważyłam po wkropieniu jej do mieszanki (pływały oczka tłuszczu). 

Zastosowanie i efekty

Z powodu zawartości oleju nie używałam wcierki zaraz po myciu włosów, ale dopiero po powrocie do domu. Taka ilość wystarczyła mi na 4 użycia czyli 2 tygodnie. Mimo dużej ilości alkoholu w wodzie brzozowej, dzięki glicerynie i kwasowi hialuronowemu skóra głowy nie została wysuszona, ale przyjemnie ukojona. Ponadto mam dość sporo nowych babyhair, a stare trochę podrosły (nie wiem tylko, czy to bardziej wina wcierki, czy diety i suplementów). Nie potrafię też stwierdzić, jak i czy wpłynęła na przyrost - używam jej zbyt krótko, poza tym stosuję też inne preparaty, kosmetyki no i łykam różne specyfiki :D
 

Witamina E :)

Przy okazji tworzenia wcierki odkryłam skład mojej witaminy E. Bardzo mi się podoba, chyba będę dodawać jej do olejów przy olejowaniu włosów.
 
Wydaje mi się, że wpis kwalifikuje się do akcji Marcepanki Piękno z Natury.
 
 
 
 
Znowu zaczęłam pisać tak strasznie chaotycznie. Mam nadzieję, że mnie rozumiecie :)
Macie "wolne" między Świętami a Sylwestrem? Jak spędzacie czas? Dbacie o skórę i włosy, eksperymentujecie, czy odpoczywacie?


27 grudnia 2012

Moje włosy po raz pierwszy & wstępne podsumowanie Planu

Wiecie co? Mam ostatnio tyle pomysłów na posty, że nie nadążam z pisaniem, a na liście czeka około 30 tematów! A czasu brak.
 

Stan włosów przed włosomaniactwem i aktualny

 
1. Przed 2. Aktualny - bez suszenia i rozczesywania włosów 3. Aktualny - wysuszone, spuszone pianką, wyprostowane(!)
 
Mam nadzieję, że widać coś na tych zdjęciach! Nie będę na razie przedstawiać całej włosowej historii, napiszę tylko mniej więcej - co i jak. Otóż na 1. zdjęciu włosy najprawdopodobniej są wyprostowane. Jakoś tak w okolicach tego stanu zaczęłam trafiać na włosowe blogi i odrobinę dbać o włosy, ale bardzo nieumiejętnie i zrezygnowałam z tego. Zaczęłam o nie dbać na "włosomaniaczy" sposób jakiś rok później - w te wakacje, ale były już w nieco lepszym stanie. A efekty moich zabiegów zauważyłam dopiero w listopadzie (chwilowo wcześniej, ale później przechodziłam kryzys). Aktualnie mój największy problem to przesuszone końcówki, które zaczynają się rozdwajać i wredne cieniowanie. No i szorstkość. Ale mam nadzieję, że planowana na jutro maska sobie z tym poradzi :) Moim włosom daleko do ideału, ale powoli zmierzam w jego kierunku :) Uwaga - zdjęcia przed cassiowaniem (chociaż różnica jest bardzo niewielka).
 

Plan

Od wakacji aż do listopada włosy (z krótkimi przerwami) bardzo wypadały, poza tym mój skalp jest wyjątkowo kapryśny i bardzo szybko się przetłuszcza. Chciałam zwalczyć te dwa problemy, poza tym postanowiłam zapuścić włosy i aby chociaż trochę usystematyzować moją pielęgnację wdrożyłam Plan.
 

Podsumowanie

  1. Przyrost - nie mierzyłam włosów (a chyba powinnam zacząć), więc nie mam poparcia dla swoich słów w liczbach, ale wydaje mi się, że rosły drobinę szybciej, niż zazwyczaj. Dodatkowo stosowałam skrzypokrzywę w kapsułkach z biedronki - w wakacje bardzo przyspieszyła odrastanie włosów po fryzjerze. Myślę, że w miesiąc urosły ok. 2 cm. A jeszcze w zeszłym roku rosły tyle chyba na 6 miesięcy!
  2. Zagęszczenie - olejki GP i wcierka (stosowane nieregularnie - o tym zaraz) zrobiły swoje. Jeszcze nigdy nie miałam tyle babyhair! Nie mam ich zdjęcia, ale porównajcie łysinkę przy grzywce na zdjęciu 1. i 3.
  3. Wypadanie - chyba największe osiągnięcie. Chyba trzeci raz w życiu miałam taki wypadaniowy kryzys (wcześniej prawie nie gubiłam włosów) i udało mi się go całkowicie zażegnać.
  4. Przetłuszczanie - i tu porażka. Były chwile, że skóra przetłuściła się dopiero wieczorem następnego dnia, ale bardzo, bardzo rzadkie (po peelingu cukrowym i masce Biovax). Jak na razie skóra nie jest przetłuszczona od razu po wstaniu z łóżka, tylko około południa. Na szczęście pozbyłam się swędzenia, które czasem mi dokuczało i bólu skóry głowy (nie tego po spięciu włosów), a także wydaje mi się, że skóra jest gładsza, lepiej oczyszczona - szczególnie ostatnio - po cassi - i za to ją lubię.

Zmiany w Planie

  1. Wcierki na wodzie brzozowej używałam ciągiem tylko przez 3 dni, po czym stwierdziłam, że nadmiar alkoholu skórze nie służy i stosuję 2 razy w tygodniu, poza tym zmieniłam jej skład.
  2. Wprowadziłam do pielęgnacji maskę Biovax - skóra ją uwielbia!
  3. Skóra jest na tyle dobrze oczyszczona, że wystarcza jej balsam BDFM np. przez 2 dni, potem np. szampon Dermena (lubię go, pomógł mi kiedyś przy wypadaniowym kryzysie) czy Alterra.
  4. Regularność - ostatnio nie mam na nic czasu! No ale aż tak źle nie było. 
Wydaje mi się, że to już wszystko. Ciągle nie napisałam o tym, jak olejuję skórę głowy, ale mam zdjęcia i przygotuję wpis w najbliższym czasie, podobnie nowy skład wcierki - wydaje mi się lepszy od tego. Zrehabilituję się w najbliższym tygodniu, a tymczasem zabieram się za wpis o dzisiejszych zakupach :D
 
A Wy? Staracie się usystematyzować pielęgnację przy pomocy różnych planów, czy raczej jest ona doraźna?
 

2 grudnia 2012

Ziołowo-brzozowa wcierka przyspieszająca porost, wzmacniająca i ograniczająca przetłuszczanie

Jakiś czas temu zauważyłam, że w moim włosomaniaczym zbiorze brakuje bardzo ważnego kosmetyku - wcierki do skóry głowy! Postanowiłam, że stworzę ją sama. Pogrzebałam w internecie, poczytałam o dobroczynnych właściwościach wody brzozowej i zdecydowałam, że to ona będzie głównym składnikiem mojego produktu. Chcąc złagodzić działanie alkoholu, który jest na pierwszym miejscu w jej składzie (jest go więcej, niż wody!), wymieszałam ją między innymi z naparem z ziół.

Składniki

Składniki i ich działanie:

  • woda brzozowa (alkohol, woda, ekstrakt z brzozy, zapach - mocny strasznie) - wzmacnia cebulki, przyspiesza wzrost i powstawanie babyhair, odświeża skórę głowy i zmniejsza jej przetłuszczanie
  • rumianek - rozjaśnia, łagodzi, działa bakteriobójczo
  • lipa - nawilża (chociaż średnio wierzę w nawilżające działanie ziół)
  • pokrzywa - ogranicza przetłuszczanie, wzmacnia cebulki, przyciemnia (w celu złagodzenia tego efektu rumianek)
  • mięta - łagodzi stany zapalne, działa bakteriobójczo, odświeża
  • kwas hialuronowy - nawilża oczywiście - w celu złagodzenia wysuszającego działania alkoholu, ziół, olejku eterycznego
  • olejek lawendowy - działa przeciwzapalnie, przeciwłupieżowo, antybakteryjnie, łagodzi wypadanie i przyspiesza porost - polecany do włosów

 

Proporcje:

  • woda brzozowa i napar ze wszystkich ziół (po jednej torebce - nie miałam innych, ale większość z nich pochodzi najprawdopodobniej z apteki) 1:1
  • duża kropla kwasu hialuronowego
  • 2-3 krople olejku lawendowego - eterycznego, nie zapachowego!
  • przygotowałam ok. 40 ml wcierki, zużyję ją szybko i zrobię świeżą

 

Alternatywny przepis:

Eve: Lotion przyspieszający porost włosów z bylicy bożego drzewka
Być może ktoś, kto nie zmaga się z przetłuszczaniem, zdecyduje się na tą wersję ;)

 

Zaobserwowane efekty:

Wcierki używam już około 2 tygodni, nie mogę jednak obiektywnie ocenić działania solo, ponieważ jest elementem mojego Planu. Zaobserwowałam pewne zmniejszenie przetłuszczania - po umyciu wieczorem skóra nie jest tłusta już rano, a dopiero późnym popołudniem - dla mnie to ogromna różnica!

A Wy? Używacie kosmetyków do skóry głowy - wcierek lub olejów? Co o nich sądzicie?
Miłego wieczoru :)

PS: Jutro Dzień Darmowej Dostawy! Zamawiacie coś? ;)

24 listopada 2012

Plan walki z nadmiernym wypadaniem i przetłuszczaniem się włosów!

Przez pewien czas wydawało mi się, że opanowałam wypadanie włosów. Właśnie. Wydawało mi się. Po około 2 tygodniach względnego spokoju włosy znowu zaczęły wypadać i na dodatek szybciej się przetłuszczać. Opracowałam więc plan zmasowanego ataku, którego skutkiem ubocznym powinno być też zagęszczenie i szybszy wzrost mojej sierści :)

Przede wszystkim chcę odpowiednio nawilżyć i odżywić moją skórę głowy, zarówno od zewnątrz, jak i od wewnątrz. Wpłynie to na wzmocnienie cebulek włosowych, a odpowiednio nawilżony i niepodrażniony skalp powinien wolniej się przetłuszczać i wzbogacać o nowe włosy. Jednocześnie muszę zadbać o odpowiednie oczyszczanie i tonizowanie skóry głowy (przetłuszczona skóra "buntuje" się i włosy wypadają szybciej).

Przedstawiam Wam Plan:

  1. Regularne olejowanie skóry głowy. Co najmniej 2 razy w tygodniu zmodyfikowanym olejkiem Green Pharmacy (już niedługo podzielę się z Wami moim autorskim pomysłem).
  2. Peelingi skóry głowy. Do tej pory używałam tylko cukrowego i nie mam zamiaru tego zmieniać - świetnie działa i nie mam problemów z wypłukaniem po nim włosów. Co tydzień lub co 2.
  3. Jeszcze staranniejsze mycie skóry głowy. Aktualnie szamponem Alterry Makadamia i Figa, później płynem Facelle 50+ (najładniej pachnie i ma rumianek w składzie, a bardzo chciałabym chociaż odrobinkę rozjaśnić włosy u nasady, bo przez letnie refleksy wyglądają, jakbym miała odrosty po farbowaniu).
  4. Po każdym myciu wcieram mieszankę wody brzozowej, naparu z ziół z półproduktami, do której stworzenia zainspirował mnie wpis jednej z blogerek. O niej też postaram się napisać.
  5. Suplementy diety. Już w wakacje zmodyfikowałam swoją dietę - jem więcej warzyw i owoców, prawie nie używam białego cukru, nie jem białego pieczywa, ograniczyłam też mleko, piję dużo zielonej, białej i czerwonej herbaty oraz mieszanek ziołowych. W tygodniu na śniadanie jadam sałatkę z płatkami owsianymi i siemieniem lnianym (przepis niedługo). Dwa razy dziennie łykam kapsułki z olejem z wiesiołka, raz dziennie z witaminami, mikroelementami oraz skrzypem i pokrzywą z Biedronki (są świetnie, naprawdę przyspieszają wzrost moich włosów).
  6. Zrezygnowałam z upinania, wiązania i zaplatania włosów a także falowania ich przy pomocy gumek do włosów czy przez zaplatanie mokrych, ponieważ to wszystko strrrrasznie osłabia moje cebulki. Moje włosy chyba po prostu wolą żyć własnym życiem, źle czują się, gdy są wiązane i uciekają ode mnie na wolność.
Nie rezygnuję też z "normalnego" olejowania włosów na długości. Na szczęście żadne oleje nie powodują zwiększonego wypadania,a świetnie wpływają na stan włosów. Od tygodnia po każdym myciu wcieram w nie kroplę oleju i wyglądają nawet lepiej, gdy nie użyję odżywki. Schną naturalnie, nie wycieram ich ręcznikiem, tylko koszulką i raczej nie rozczesuję na mokro. Przymierzam się też do dodania włosowej historii, bo tak sobie gadam i gadam, a nie mam żadnego potwierdzenia moich słów.

PS: Stosuję się do Planu od około tygodnia i wydaje mi się, że zaczynam widzieć efekty (moje włosy zawsze bardzo szybko reagują na wszelkie zmiany). Poza tym, po około 2 miesiącach zaczęłam zauważać różnicę w stanie włosów zaraz po olejowaniu, a po dłuższym czasie bez tego zabiegu.

Żeby nie być gołosłowną, za miesiąc - w Wigilię - wstępne podsumowanie Planu!