Gdybyśmy byli w SF to byłaby ‚artisan seasonal pizza’, a tak? Biała pizza warta grzechu. Spróbuj!
Wyróżnione
Biała pizza z zielonymi szparagami
Gdybyśmy byli w SF to byłaby ‚artisan seasonal pizza’, a tak? Biała pizza warta grzechu. Spróbuj!
Gdybyśmy byli w SF to byłaby ‚artisan seasonal pizza’, a tak? Biała pizza warta grzechu. Spróbuj!
Szybki strzał. Chęć, pomysł, krótka akcja, spełnienie. Click bait na całego! A może nie do końca?
Na fali wolno postępującej profesjonalizacji blog doczekał się własnego kanału na Insta.
Co przywozisz z podróży? Team magnes, team kubek, czy team szama?
Hiszpański klasyk. Rosyjska ruletka w sam raz dla początkujących.
Grafiki (nie tylko kulinarne) japońskiego artysty Ryo Takemasa.
Dlaczego Don Shirley nie chciał jeść kurczaczków z KFC? Dlaczego kubełek smażonych kurczaków ma drugie dno? Co ma do tego David Chang i serial na Netflixie?
Pizza ma specjalne miejsce w moim sercu i prawdopodobnie mam na pizzę osobny żołądek, taki jak niektórzy mają na desery – no limits. Kiedy o tym myślę wydaje mi się, że pamiętam każdą pizzę, jaką zjadłam w życiu…
Od niemal roku mieszkam w Warszawie, a to z foodiesowego punktu widzenia oznacza, że w końcu mam szansę uczestniczenia w tętniącym życiem gastroświatku na żywo, a nie tylko przez ekran komórki. Mogę sprawdzić organoleptycznie, bez instagramowego filtra. Oczywiście rzeczywistość jest taka, że okazji i możliwości jest dużo mniej niż mogłoby się wydawać, bo chcenie to…
Pierwsza myśl o gotowaniu przyszła jej do głowy dopiero, kiedy podczas studiów zjadła posiłek w restauracji Chez Panisse w Berkeley, w Kalifornii. Było to tak silne doświadczenie, że po powrocie do domu Samin Nosrat napisała list do Alice Waters, w którym szczegółowo opisała swoje przeżycie i poprosiła o możliwość pracy i nauki. Następnego dnia zaczęła…
Do kin w całej Polsce wchodzi właśnie film „Ramen. Smak wspomnień” singapurskiego reżysera Erica Khoo. W warszawskim kinie Elektronik w dniu premiery odbył się kameralny pokaz specjalny tego filmu połączony z prelekcją i degustacją ramenu.
W lodówce mam szufladę, w której przechowuję warzywa. Staram się o stałą rotację, ale różnie to bywa. Czasem jest tak dużo pracy, albo tak mało gospodarskiego zapału, że gdzieś w kącie zalegnie smutna marchew, albo miękki burak. #lesswaste w praktyce.
Podobno styczeń jest jednym z najcięższych miesięcy w roku. Jeśli szukasz sposobów na poprawienie samopoczucia i odnalezienie zadowolenia wystarczy, że… zjesz coś dobrego i spełnisz baaaardzo długą listę warunków!
Lublin, Targ na Ruskiej – miejsce mocy. Kto był, ten wie. Kilka zdjęć na pamiątkę i rozgrzewkę. Zapraszam.
Dziś, trochę z nienacka mam dla Was post prosto ze starego dobrego Lu is a foodie, Bo kiedyś można tu było znaleźć mnóstwo takich perełek, gdzie sztuka i design spotykają kulinaria i wzajemnie się inspirują. Dlatego natknąwszy się dziś na prace Fideli Sundqvist, szwedzkiej projektantki, scenografki i graficzki, nie wahałam się ani chwili. Wybrałam oczywiście…
Zbliżają się święta, co nikogo oczywiście nie dziwi, ale wielu nastręcza sporo stresów. Ja w tym roku postanowiłam zadawać sobie pytanie, czy to co zamierzam zrobić jest konieczne? Czy ktokolwiek poza mną się z tego ucieszy? Czy mogę się bez tego obejść? Czy może to za mnie zrobić ktoś inny? Czy mogę kogoś poprosić o…
Początek grudnia to już ostatni moment, żeby je upiec. Oczywiście nie trzeba się spinać i jeśli chcecie później się nimi zająć musicie po prostu poszukać innego przepisu.
Dni, momenty, chwilóweczki. Wybaczcie chwilową zawiechę na blogu. Cisza w eterze na ogół oznacza totalną jazdę bez trzymanki w realu, więc trzymajcie kciuki i widzimy się niebawem. Tymczasem na Newsweek Polska lada chwila powinny ukazać się moje placuszki dyniowe. Jak zwykle łatwizna, więc kupujcie dyńki i sprawdzajcie tam czy przepis się pojawił. Ja niedługo się…
Nowy Jork pojawia się nam i znika. Nieustannie przeplata się z naszym życiem. Kiedyś był jakimś wyśnionym, nieosiągalnym, egzotycznym rajem. Był letnią odskocznią od studenckiej rzeczywistości, był marzeniem, ciężarem i codziennością. Mateusz mieszkał tam przez prawie dziesięć lat swojego życia. Dla mnie to miasto zawsze było świętem. On znudzony i zmęczony, ja zachwycona. Wszystko w…
Rydze są absolutnie wyjątkowe. Kolor, zapach, smak. Grzyb z charakterem, nieobojętny. Niecodzienny, odświętny, specjalny. Jedzony tylko czasami, gdy uda się znaleźć rydzową łączkę. Gdy byłam mała spędzałam wszystkie wakacje w drewnianym góralskim domu, na Ostryszu, w Cichym na Podhalu. Bywała tam cała rodzina. Ciotki i Stryjowie przyjeżdżali i wyjeżdżali, pojawiali się egzotyczni goście Dziadków, tacy…
Jest wrzesień, są śliwki, będą knedle. Robimy je wszyscy. Mali, mniejsi, duzi i więksi. Odpuszczamy spinkę, spuszczamy powietrze, posprzątamy później. Najpierw zabawa, wspólny czas, podjadanie śliwek, masła i cukru, podkradanie knedli. Mamy na to czas. Miejmy na to czas. Mój przepis na knedle znajdziecie na Newsweek.pl. Możecie przeczytać go, klikając tu: KLIK KLIK!. Tymczasem zapraszam…
Mam taki ulubiony typ telewizyjnej produkcji – podróżnicze serie dokumentalno-kulinarne. To jest oczywiście wina Makłowicza i jego “Podróży kulinarnych”, które jako podlotek obowiązkowo oglądałam przy niedzielnym śniadaniu. W jakimś stopniu odpowiada za to również Bourdain i jego “No Reservations”, które kiedyś odkryłam na YouTube i oglądałam cięgiem tak długo, aż zaczęły łzawić mi oczy. Dlaczego…
Wszystko zaczęło się od książki “Pszczoły” autorstwa Wojciecha Grajkowskiego i Piotra Sochy wydanej przez Wydawnictwo Dwie Siostry. Janka podeszła do niej trochę niechętnie, ale po dwóch wieczorach czytania na wyrywki wciągnęła się w temat bez reszty. Wie co to jest wylotek, truteń i po co okadza się pszczoły dymem. Więcej – wie po co pszczoły machają skrzydełkami stojąc na tymże wylotku i to, że Poppea kąpała się w oślim mleku z miodem i że nietoperze też zapylają niektóre rośliny. Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że zaprzyjaźnimy się z pszczołami aż tak mocno i bardzo, bardzo mnie to cieszy, tym bardziej, że dzięki tej raczkującej dziecięcej pasji sama co dzień dowiaduję się czegoś nowego. Na przykład o miejskich pszczołach.
EDIT: czytacie tekst przeniesiony z bloga Dos Limones Por Favor, dla którego na jakiś czas porzuciłam Lu is a Foodie. Taki ze mnie bloger, że przegapiłam wczorajszy Międzynarodowy Dzień Bloga! Dziś rano wpadł mi w oczy link do rozmowy, która odbyła się wczoraj w telewizji śniadaniowej. Wzięli w niej udział twórcy blogów Ekskluzywny Menel, Tasteaway…
Kominki. Małe, czarne, pogniecione pokurcze. Takie jakby trochę papierowe, a trochę skórzane. Jakieś takie trochę czarcie, jakby kominy jakiegoś małego piekiełka żarzącego się gdzieś w leśnym runie. Pamiętam z dzieciństwa poszukiwanie grzybów w Czesławickich lasach. Tato był ostrożny, a Mama odważna. Mama zna się na grzybach i umie odróżniać te wszystkie podobne do siebie blaszkowce…
Pisałam Wam już, że Mazur jest mistrzem grillowania? Jeśli jeszcze tego nie zrobiłam, piszę to teraz. Mój Mazur, jest absolutnym mistrzem grilla. Zastanawiam się nawet, czy nie nazwać wszystkich grillowych wpisów jego imieniem. Coś w stylu Grill Master Mazur – nieźle, no nie? Mateusz grillował już na różnych sprzętach: na chybotliwym pokurczu z marketu, na…
Pamiętacie te czasy, kiedy wśród wszechobecnej kiełby i karkówki szczytem finezji na grillu były szaszłyki? Te czasy minęły. Jeśli czytacie tego bloga, to wiecie, że na grillu robimy wszystko, od langust (KLIK) po pizzę (KLIK), nie zdziwi więc Was, że sięgamy też po mniej oczywiste kawałki mięs, takie jak na przykład łata. Minęły lata, gdy…
Czasem bywają takie dni, kiedy najchętniej nie jedlibyśmy niczego, aż do zmroku. Bo gorąco, bo nie ma czasu, bo nie chce się stać przy garach, zmywać, wyjmować tych wszystkich kuchennych gratów, a potem chować ich z powrotem. Czasem bywają takie dni, że jesteśmy w biegu – na wakacjach, na biwaku, w lesie – bez kuchenki,…
Pisałam już o platanach, guanabanie, nispero i zapote, dziś przyszła pora na przybliżenie kolejnego owocu, który w Dominikanie jest bardzo popularny – zapraszam na opowieść o tamaryndowcu.
Czy słyszeliście już o “Gastrobandzie” – pierwszej polskiej książce rozprawiającej się ze wszystkimi tajemnicami rodzimej gastronomii? Jeśli choć trochę śledzicie kulinarne media na pewno wiecie już, że jest mocno, bezkompromisowo i dosadnie, a czasami nawet zbyt dosadnie. Czy tak rzeczywiście jest?