Posty

Wyświetlam posty z etykietą Damaszek

Sprzedawca napoju z lukrecji na suku AlHamidijje. Wycieczka sentymentalna :)

Obraz
Będąc w Damaszku trzeba koniecznie odwiedzić suk Al-Hamidijja. Nazwa suku pochodzi od sułtana Abd Alhamida I, za rządów którego ten najsłynniejszy damasceński suk został wybudowany w obecnym kształcie około roku 1780. Wtedy też został wybrukowany czarną kostką granitową. Od suku Al-Hamidijja odchodzi wiele innych suków - uliczek, w których swe dzieła i towary sprzedają tradycyjni rękodzielnicy i sprzedawcy dóbr z różnych stron świata. Jako dziecko szczególnie lubiłem suk Srużije czyli siodlarzy - kiedyś produkowano i sprzedawano tu wszystko co wiązało się z końmi od siodeł po uprzęże. W późniejszym czasie suk Al-Hamidijja został przykryty łykowym dachem z blach. Pamiętam z dzieciństwa, że blachy te były mocno podziurawione kulami z broni palnej. W tamtym czasie mężczyźni powszechnie nosili broń i lubili na wiwat strzelać z ostrej amunicji. W piątek rano, kiedy wszystkie sklepy były pozamykane na suku można było spotkać jedynie śmieciarza z dwukołowym wózkiem, na którym miał zam...

Lody Bakdash - najsłynniejsze w Syrii

Obraz
Najstarsza i najsłynniejsza lodziarnia w Syrii znajduje się w Damaszku na suku Al-Hamidijja. Jest to lodziarnia "Bakdash". Mhammad Hamdi Bakdash był znanym sprzedawcą mrożonych napojów z owoców w drugiej połowie XIX wieku. Eksperymentował z nowymi smakami i zauważył, że jeżeli do mleka doda się sproszkowane bulwy storczyka męskiego (sahlab) i zamrozi, uzyskuje się bardzo przyjemną w smaku substancję. Tak powstały arabskie lody czyli Eimaa. Lodziarnia Bakdash'a otwarta została w 1895 roku, a na otwarciu był obecny sułtan osmański Abdel Hamid. Lody były wyrabiane ręcznie w wielkich miedzianych kotłach wstawionych w drewniane beczki wypełnione lodem z dodatkiem soli. Lód, a może raczej śnieg pozyskiwano z szczytów gór i przechowywano do lata w głębokich jaskiniach. Przywożono potrzebne ilości do lodziarni nocą. Tak były robione lody do 1936 roku kiedy to zelektryfikowano Damaszek i można było zainstalować w lodziarni chłodziarki i mechaniczne urządzenia do wyrobu lo...

Mniamuśna... lektura :)

Obraz
Przeczytałam książkę. (Ależ to ekshibicjonistycznie zabrzmiało;) Niestety kuracji antybiotykowej i łóżka z koniecznością leżenia trzeba było, by wśród Nieprawdopodobnie Ważnych Rzeczy, znalazł się czas na przytomną lekturę. (Nieprzytomna, zakończona snem po 3 minutach usiłowania, zdarza się dość często...). Ale... do ad remu! Anna Jackowska, "Kobieta na motocyklu", wydawnictwo Pascal. Dlaczego chcę się podzielić wrażeniami akurat z tej lektury na blogu poświęconym arabskim smakom i aromatom? Przyczyny co najmniej dwie - pierwsza to fakt, że książka jest o podróży do Syrii i Jordanii. A drugi powód... "Kobieta na..." jest zapisem wrażeń i przygód z tej podróży poczynionym przez jej bohaterkę i uczestniczkę - Anię Jackowską, która podróż ową odbyła samotnie... na... motocyklu! W swej motocyklowej karierze samotnego podróżowania nie mam TAK spektaktularnych osiągnięć, ale kto wie gdzie mnie jeszcze zaniesie... ;) Książkę przeczytałam z wypiekami na twarzy. Z u...

Skąd się wzięło arabskie.pl i dlaczego jesteśmy smutni

Obraz
Można powiedzieć, że wszystko zaczęło się około 50 lat temu, kiedy to pewien młody Syryjczyk trafił do Krakowa na studia na Wydziale Architektury jako student, a potem asystent znanego Profesora Wiktora Zina (kto pamięta Piórkiem i węglem?:). Nieco potem ten młody Syryjczyk poznał piękną kobietę, studentkę Akademii Górniczo Hutniczej i z ich miłości urodził się słodki chłopaczek. Potem było życie rodziny między dwoma krajami. A wiele lat później ten słodki chłopaczek  (już wtedy mężczyzna) w Warszawie poznał pewną gdańszczankę, która pokochała jego i wszystko co arabskie. Z którejś z ich podróży po krajach arabskich przywieźli pomysł na sklep-galerię i zarejestrowali domenę arabskie.pl. Mieli zamiar sprowadzać z Syrii piękne rzeczy do wyposażenia wnętrz. Ale życie pisze własne scenariusze. Dla tych dwojga zaplanowało przeprowadzkę ze stolicy w urocze miejsce na Pojezierzu Lubuskim. A bardzo krótko potem stali się nagłymi rodzicami trzech niedużych urwisów. I...

Zaczynamy od końca. Czyli deser przed obiadem

Obraz
No dobra. Dzień dobry już było, nawet chyba nieco za poważne, a teraz do adremu można przechodzić. Czyli do jedzenia. Bo dobrze jeść uwielbiamy. Niestety ;) Wspomnienie z pierwszej podróży do Damaszku. Pierwsza moja wizyta w rodzinnym domu Hassana. A właściwie to jest rodzinny dom Hassana Taty jeszcze. Dom w najstarszej części Damaszku. W tej części, która czyni to miasto najdłużej zamieszkiwanym miastem na świecie. Dochodzi się do Domu (w naszym domu nazywanego po prostu "domem arabskim")  krętymi uliczkami, pomiędzy suqami. Wejście we właściwą ulicę od suqu wełny. (W życiu bym tam znów sama nie trafiła w tym nieregularnym labiryncie uliczek). Ulica szerokości jednego samochodu. Lusterka się jeszcze mieszczą. Człowiek jak się spłaszczy to koło auta też przejdzie. Duże drzwi drewniane. Stare. Tak jakby częściowo wpuszczone w asfalt ulicy... Nie widać okien. Po wejściu do domu długi korytarz, po prawej i lewej jakieś pomieszczenia a potem... dziedziniec. Ale czad. W środku d...

Skąd jesteśmy, gdzie jesteśmy, dokąd zmierzamy...

Obraz
Ona. Gdańszczanka, mieszkanka obcych krajów, warszawianka. On. Z Damaszku, z Warszawy, z innych części świata też. One. Dzieci sztuk 3, zwierzaków sztuk 5. Od 4 lat jesteśmy częścią kawałka Pojezierza Lubuskiego. Z lasem z oknem i jeziorami za łąką. Częścią niewielkiej społeczności. To miejsce wybraliśmy do życia, bycia rodzicami, do realizacji pasji.  Gdzie będziemy? Nie-wia-do-mo. Życie pokaże. Trochę tęsknimy za morzem... ;)