Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basic. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą basic. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 lutego 2014

Zużycia grudniowo - styczniowe


The Body Shop Banana Conditioner / Shampoo - Postanowiłam opisać te dwa produkty w jednym podpunkcie, gdyż należą do tej samej serii i najlepiej działają stosowane w duecie. Zarówno szampon, jak i odżywkę zapakowano do najmniej wygodnych opakowań, jakie kiedykolwiek miałam w dłoniach. Naprawdę nie wiem, kto wymyślił takie butelki dla kosmetyków do włosów. Plastik, z których zostały wykonane jest bardzo twardy, ciężko go nacisnąć, aby wydobyć w szczególności odżywkę, zwłaszcza, gdy było jej mniej niż połowę. Oba produkty były koloru bananowego i dokładnie tym owocem pachniały. W zapachu na próżno szukać sztuczności, cud, miód i orzeszki. Co do szamponu - mył bez zarzutu, włosy po jego użyciu były oczyszczone i nieprzesuszone. Odżywka widocznie nawilżała czuprynę i nadawała jej blasku. Duet sprawdził się naprawdę dobrze na moich włosach, przydając miękkości i lekko wygładzając. Możliwe, że kiedyś się jeszcze spotkamy.

DeBa Volume Shampoo - Ani mnie nie zraził, ani nie zachwycił. Był zupełnie zwyczajny, spełniał podstawowe funkcje. Zmywał oleje, kurz, sebum i inne zanieczyszczenia. Niestety niewydajny, mimo pojemności 400ml. Pienił się nie najgorzej i ładnie pachniał. Faktycznie przydawał objętości, tzn. w moim przypadku trochę puszył, ale taki efekt mam po większości szamponów.


Soraya Nawilżanie & Dotlenianie Nawilżający żel oczyszczający - Zupełnie zwyczajny. Nie zachwycił mnie, przeciętniak. Pienił się lekko, oczyszczał skórę z zanieczyszczeń, nie podrażniał. Nie nawilżył cery, trochę wysuszał i często atakowały mnie suche skórki. Konsystencja żelowa, średnio gęsta, dobrze się rozprowadzał i bezproblemowo spłukiwał. Miał delikatny, przyjemny zapach. Cena niewygórowana, około dwunastu złotych za tubę, ale znam kilka żeli w podobnej cenie lub nawet tańszych, ale zdecydowanie lepszych.

Acnefan Krem do pielęgnacji cery trądzikowej - Ideał, kolejna zużyta tubka poszła do kosza. Faktycznie zmniejsza ilość powstających niespodzianek, fantastycznie matuje i wygładza skórę. Może wysuszać i podkreśla każdą wysuszoną okolicę, a już szczególnie odstające skórki. Najlepiej działa, jeśli co dwa - trzy dni zrobię peeling, a jego nałożę później.

Sylveco Lekki krem nagietkowy - Wielkie rozczarowanie, któremu poświęciłam osobny post. Nawilżał dobrze, jednak stosowany codziennie, a nawet jednokrotne użycie powodowało atak bolesnych wyprysków. Ostatecznie zużyłam smarując nim powieki i szyję, gdzie nie powodował żadnych niespodzianek. Sprawił jednak, że nie sięgnę już po żaden krem do twarzy tej firmy.

The Face Shop Blackhead EX Nose Clay Mask - Użyłam jej zaledwie raz i wyrzuciłam do kosza. Zupełnie się nie sprawdziła. Bardzo ciężko było ją wycisnąć, rozprowadzić, potwornie się kleiła i mazała. W ogóle nie chciała zaschnąć, więc próbowałam ją zmyć, co zajęło mi kilkanaście minut. Nic nie wyciągnęła, a bardzo na to liczyłam.    

Panthenol Winter Cream - Świetny kosmetyk, umieściłam go w ulubieńcach '13. Idealny na zimę - chronił skórę przed mrozem i wiatrem, lekko natłuszczając skórę. Nie świecił się zbytnio, nie kleił i szybko wchłaniał. Myślę, że jeszcze kiedyś go kupię.


Balea Urea Handcreme - Jeden z lepszych kremów, jakich używałam. Bardzo dobry na każdą porę roku, szybko się wchłaniał, nie pozostawiając tłustej czy lepkiej warstwy. Nawilżał i odżywiał już od pierwszej aplikacji, a co najlepsze - niwelował swędzenie na szczególnie przesuszonych obszarach. Nawilżenie, odżywienie i wygładzenie to coś, czego moje dłonie potrzebują przez okrągły rok, a zwłaszcza w zimie i ten krem spełnił wszystkie moje wymagania. Efekt był długofalowy, nie znikał po kilkudziesięciu minutach. Jedyne, do czego mogę się przyczepić to konsystencja, dla mnie odrobinkę zbyt rzadka.

Sanoflore, Gelée de Douche Apaisante - Zdecydowanie najdroższy kosmetyk tego typu w mojej łazience. Kupiłam go (i Tangle Teezer) dzięki kuponowi rabatowemu (klik). W życiu nie kupiłabym żelu za 40zł, a że miałam go praktycznie za darmo, wypróbowałam. Kosmetyk okazał się być jednym z lepszych produktów myjących, jednak nie na tyle, bym skusiła się na niego ponownie. Świetnie oczyszcza skórę bez wysuszania i podrażniania. Pieni się raczej lekko i łatwo spłukuje. Pachnie naturalnie, ciekawie, bardzo trudno określić ten zapach, w każdym razie podobał mi się. Niestety, żel był koszmarnie niewydajny, zużyłam go w ekspresowym tempie, a nie wylewałam na siebie pół butelki na raz. Jak widać, nawet za taką cenę nie można oczekiwać cudów :)

Balea Handlotion Sheabutter Arganol - Dobry, zużyłam z przyjemnością, choć na zimę był za lekki. Nieźle nawilżał dłonie, nieco odżywiał i wygładzał, niwelował suchość, ale nie w takim stopniu jak wersja Urea. Był bardzo rzadki, lekko wodnisty, dość dobrze się rozprowadzał i szybko wchłaniał. Do gustu przypadło mi opakowanie - stabilna, mieszcząca 300ml butla z pompką, która działała bez zarzutu aż do ostatniej kropli. Ogółem mówiąc polubiliśmy się, choć lepiej byłoby stosować go latem.

Avon Płyn do kąpieli Choinka - Nie będę słodzić, jego jedyny plus to urocze opakowanie w kształcie choinki. Ładnie wyglądało na łazienkowej półce, mimo iż było kompletnie niefunkcjonalne. Otwór, czy "nóżka" choinki jest ogromny i płyn wylewał się w zbyt dużej ilości. Produkt pachniał zielonym jabłuszkiem, a nie choinką, na co miałam wielką nadzieję. Pienił się słabo, więc zużyłam go jako żel pod prysznic, bo nie było sensu siedzenia w minimalnej ilości szybko znikającej piany. Szkoda, że się nie sprawdził, z wyglądu zapowiadał się na ciekawy produkt.  



Empik Owl Lipgloss Coconut - Skusiło mnie opakowanie, które oczywiście zachowam dla ozdoby :) Zawartość przeuroczej sówki to gęsty, lepki błyszczyk, przezroczysty o srebrnej poświacie. Na ustach nie wyglądał za pięknie, czytaj: bazar atakuje! Poza tym wywołał podrażnienie i atak krostek, dlatego opróżniłam opakowanie z tego lepiku i pozbyłam się bez żalu. Sówkę zostawiłam, ładna jest, żałowałabym, wyrzucając ją do kosza.

Essence Crystalliced Liquid Eyeshadow 03 Ice Crystals On My Window - Gdy użyłam go po raz pierwszy, wydawał się być cudem. Niestety nie był, dlatego po dwóch latach leżenia w szafce trafił do kosza. Konsystencję miał przyjemną, dobrze się rozprowadzał. Odcień, który wybrałam był rozświetlającym, chłodnym beżem z delikatnym pyłkiem, który migrował po twarzy. Efekt - jak się pewnie domyślacie - do ładnych nie należał. Wyrzuciłam bez żalu.

Zmywacz do paznokci - Kupuję w razie potrzeby, gdy nie mam nic innego pod ręką. Ogółem lubię i używam zielonej Isany, ale "z braku laku to i kit dobry". Śmierdzi, ale zmywa całkiem w porządku. Wysusza paznokcie i skórki. Raczej się już nie spotkamy. 

Basic Nailpolish 281 - Czerwień o wykończeniu żelkowo - kremowym. Bardzo elegancka i seksowna. Łatwa aplikacja i w miarę szybkie schnięcie nie sprawiły, że używałam go za często. Nie lubię nosić czerwieni na paznokciach zbyt często, więc po zużyciu połowy lakier zasechł. Również pozbywam się go bez żalu.

Tisane Balsam do ust - Ideał, co zresztą widać po trzech zużytych opakowaniach. Świetnie nawilża i odżywia, wygładza oraz chroni. Zużyłam już kilkanaście opakowań i temu jedynemu balsamowi do ust jestem wierna :)




Garść próbek. Wszystkie były w porządku, nie spodobał mi się jednak zapach cynamonowego masła, zachwyciło mnie natomiast to o zapachu liczi. Z pewnością nabędę drogą kupna w najbliżsyzm czasie pełnowymiarowe opakowanie.


Zużyłam też trzy saszetki peelingu drobnoziarnistego Perfecty, o którym pisałam kilka postów wstecz oraz jedną enzymatycznego, który polubiłam równie mocno.

A Wam jak poszło zużywanie?

czwartek, 31 października 2013

Bloody nails

Jakiś czas temu Antiii zorganizowała Halloweenowy Konkurs Paznokciowy, w którym ochoczo wzięłam udział. Wygrać nie wygrałam, ten zaszczyt przypadł przezdolnej hatsu-hinoiri (gratulacje! :*), ale świetnie się bawiłam tworząc manicure. Po odrzuceniu wszelkich budynków, ludzików i innych stworzeń, których nie umiem namalować postawiłam na prosty, ale dość efektowny moim zdaniem wzorek. Krwiste plamy chodziły mi po głowie od dość dawna, niestety moja wizja była nieco inna niż ostateczny wygląd paznokci, jednak nie powiem, byłam całkiem zadowolona. Do wykonania mani użyłam trzech warstw Sally Hansen Complete Salon Manicure Mousseline, który sam w sobie jest moim wielkim hitem. Klasyczna czerwień to Basic Nagellack 281. Wykonanie całości było dziecinnie proste, jednak moje plamy krwi nie wyszły zbyt dobrze. Nałożyłam zbyt dużo lakieru, co niestety było widać. Ponadto czerwone smugi powinny być dłuższe i bez kropkowego kształtu. Cóż, moim zdaniem i tak jak na pierwszą próbę jest nie najgorzej. Zresztą, oceńcie same :)   


Co sądzicie o halloweenowych paznokciach? Podoba się Wam moja propozycja?

czwartek, 28 marca 2013

Kurczę! Wielkanocna propozycja paznokciowa

Wielkanoc już za kilka dni, więc postanowiłam spróbować moich sił w malowaniu paznokci, nie jajek :D Z tymi pierwszymi idzie mi o wiele lepiej, dlatego dzisiaj zaprezentuję Wam mani, który chcę przetrzymać aż do niedzieli, może wytrzyma. Przyznaję, że bardzo, ale to bardzo mi się podoba, wyszło dokładnie tak, jak chciałam, więc chętnie Wam pokażę efekty ;)

Błękitne tło to Essence Crystalliced Iced Eyes Baby, kurczaki - Miss Sporty Bubble Gum 453, czerwone grzebienie i dzióbki - Basic Nagellack Nailpolish 281, trawa - Essence A New League Tommy's Favorite Green i Essence Fruity One Kiwi A Day plus Catrice Out Of Space Beam Me Scotty. Wybrałam jasne, słoneczne kolory, bardzo wiosenne, wielkanocne, idealne na zbliżające się święta :)

Nie podejrzewałam nawet, że namalowanie takiego wzorku będzie aż tak proste! Nałożyłam dwie warstwy błękitu, na to dwie kropki żółtka, kilka zielonych i czerwonych mazów oraz po kropelce na oczy. Całość wyschła szybko do pełnej twardości, jest gładka i błyszcząca bez topa nawierzchniowego.


Podoba się Wam taka propozycja świątecznego manicure? A może wolicie jednokolorowe paznokcie?

wtorek, 19 lutego 2013

Manicure wigilijno - świąteczny. Basic Nagellack Nailpolish 281 + Delia Las Vegas 500

Ten post powinien był się pojawić prawie dwa miesiące temu, ale w końcu lepiej późno niż wcale. Zaprezentuję Wam więc manicure, który gościł na mych pazurach w trakcie wigilii i świąt ze względu na dobre dopasowanie kolorystyczne i brak czasu na przemalowywanie. Wziął tu udział mój ulubiony topper oraz najlepsza i jedyna czerwień, jaka gości w mych zbiorach.

Basic Nagellack Nailpolish 281 i Delia Las Vegas 500 to bardzo zgrany duet. Jest choinkowy błysk, trochę brokatu, klasyczna czerwień i świąteczny manicure gotowe! Połączenie to bardzo mi się spodobało, jednak nie pomalowałabym tak paznokci w innym czasie niż Boże Narodzenie. Dla mnie to propozycja tylko na kilka grudniowych dni bez wyjątku.  

Oprócz tego, że kolory ma iście świąteczne, jest też sposobem na szybki i efektowny mani. Oba lakiery bardzo dobrze się rozprowadzają, nie rozlewają i szybko schną. Nałożony topper jest tylko minimalnie chropowaty, ja nie nakładałam już żadnego topa nawierzchniowego, który by wygładził całość. Trwałość jest przeciętna, już po jednej dobie mamy starte końcówki.
..............................................

Mnie efekt bardzo się podoba i z przyjemnością nosiłam go w czasie Świąt. A Wy co preferujecie w czasie wigilii? Stawiacie na dyskrecję, czy konkurujecie z choinką?

środa, 6 lutego 2013

Pierwszy raz z half moonem. Essence Nateventurista Mother Earth Is Watching You + Basic Nagellack Nailpolish 281

Ostatnimi czasy nachodzi mnie na różnorodne zdobienia. Podziwiam Wasze half moon manicure i sama zapragnęłam podobnego i wyszło, choć trochę krzywo. Jednak jak na pierwszy raz nie jest źle, efekt ciekawy i przyciągający uwagę. Nie wiem jak Wam, ale mnie się bardzo podoba :)

Użyłam dwóch lakierów - beżu Essence Nateventurista Mother Earth Is Watching You i czerwieni Basic Nagellack Nailpolish 281. Razem tworzą zgrany duet, shimmer, frost, żelko-krem wyglądają razem nadzwyczaj dobrze. Te dwa kolory idealnie wpasowały się w świąteczną atmosferę, klasyczne, eleganckie, połączone dają naprawdę ciekawy efekt.

Oba rozprowadzały się świetnie, zero smug i zalanych skórek. Przyznam się, że namalowanie równych półksiężyców nie było proste, cudem wyszły jako takie :D Następnym razem przykleję taśmę. Nie wiem, jak ze schnięciem, bo zmyłam zaraz po zrobieniu zdjęć - niestety nie mogłam patrzeć na niektóre nierówności.


Mam zamiar dokształcić się w malowaniu tego typu wzorków, aby cieszyć się efektem na dłużej, bo bardzo mi się podoba!

wtorek, 5 lutego 2013

Renifery napaznokciowo. Essence, Mollon, Basic

Dzisiaj kolejna jeszcze przedświąteczna propozycja, tym razem z reniferami. Uwielbiam motyw tych zwierząt wszędzie - na kubkach, ubraniach, kosmetykach, paznokciach, sprzętach domowych. Nie ma rzeczy, która by mi się nie spodobała, jeśli ten włochacz na niej jest :D W związku z tym pazury me też doświadczyły reniferomani, niestety w wersji ubogiej i krzywej, ale mam nadzieję, że się spodobają. 

Beżowe tło to shimmerowo-frostowy beż Essence Nateventurista 02 Mother Earth IS Watching You. Brązowe głowy reniferów wykonałam kremem Mollon Matt Beauty, który numeru nie posiada. Rogi namalowałam przy pomocy Essence Wild Craft Out Of Forest, nosy to Basic Nagellack Nailpolish 281, oczy - Essence Black & White White Hype oraz Essence Vampire's Love Into The Dark. Jak widać dominują tu beże, brązy i marka Essence :)

Wszystkie lakiery rozprowadzały się nieźle, nie zalewały skórek i nie spływały. Szczególnie beż wysechł szybko, pozostałe wolniej - niestety nie dorobiłam się jeszcze wysuszacza. Namalowanie główek było proste, ale oczy i rogi to moja słaba strona - nie mam sondy ani pędzelków. Efekt jest więc przyjemny, choć nierówny - jedno oko większe od drugiego, grube, dziwaczne rogi. Niemniej jednak z całości jestem zadowolona i gdy tylko kupię odpowiednie przyrządy, to wymaluję lepsze :D


Co sądzicie o takim pomyśle? Lubicie kreatywność czy stawiacie na jednolity manicure?
 

piątek, 25 stycznia 2013

Serdeczna Tęcza I - Spóźniona propozycja świąteczna

Nie lubię dodawać dwóch paznokciowych postów pod rząd, ale nie mam weny na nic innego. Tym razem postawiłam na typowo świąteczny manicure, który nosiłam jeszcze przed 25 grudnia. Jest on jednocześnie pierwszym tygodniem akcji Serdeczna Tęcza, którą powinnam była zacząć i zakończyć już dość dawno  temu. Użyłam do niego kolorów kojarzących mi się z Bożym Narodzeniem, łatwych w obsłudze i zupełnie kremowych :)

Całą płytkę pokryłam jedyną w mych zbiorach czerwoną emalią o nazwie Basic Nagellack Nailpolish 281. Do wykonania choinki użyłam zieleni Joko Find Your Color Nail Enamel Coriander Green, beżu Essence Nateventurista Mother Earth Is Watching You i żółci Miss Sporty Clubbing Colours Bubble Gum 453. Całość dała świąteczny, klasyczny efekt z lekkim odstępstwem w postaci ozdoby na serdecznym palcu.

Wszystkie lakiery, a szczególnie czerwień rozprowadzała się świetnie. Nakładanie pozostałych emalii mających stanowić drzewko za pomocą wykałaczki nie jest takie proste :D Niestety nie dorobiłam się jeszcze sond i pędzelków. Całość wyschła bardzo szybko, nic się nie rozmazywało, jedynie żółta gwiazdka nie wyszła najlepiej. Niemniej jednak z całościowego efektu byłam bardzo zadowolona, niemal idealnie tak, jak chciałam. Niewielki akcent, a jak wiele zmienia w prostym, krwistym mani :-)
  

Jak Wam się podoba taka propozycja? Lubicie urozmaicenie manicure'u dodatkiem na serdecznym palcu?

wtorek, 11 września 2012

Aktualna kolekcja lakierów do paznokci

Jeszcze niedawno, bodajże w listopadzie, moja lakierowa kolekcja wynosiła dokładnie trzy sztuki. Teraz, kiedy minęło dziesięć miesięcy zbiór emalii nieco się rozrósł i myślę, że wypadałoby pokazać skromną zawartość tekturowego pudełka po butach. Zdaję sobie też sprawę z tego, że w porównaniu do niektórych z Was moja kolekcja to pikuś. Niemniej jednak zapraszam do obejrzenia.

♥ = ulubiony



Po rozpracowaniu powyższe kupki na czynniki pierwsze wcale nie ma tego tak dużo, jak się wydaje. Ot, takie złudzenie :) 


Mariza Care&Control 44
Lm  Super&Ultra Brilliant Nail Polish 110
Miss Sporty 385 ♥
Eveline Scarlett 569
Avon Nailwear Pro Pink Radiance
Miss Sporty 390 ♥
Sensique Fantasy Glitter Pink Frosting
Catrice Ultimate Raspberry Fields Forever

My Secret Nail Polish Mint
Catrice Out Of Space Beam Me Scotty! ♥
Essence A New League Tommy's Favorite Green  ♥
Essence I Love Berlin I'm Berliner
Joko Find Your Color Coriander Green  ♥
Essence Fruity One Kiwi a Day  ♥
China Glaze Metro Trendsetter  ♥


Essence Vampire's Love Into the Dark ♥
Colour Alike Denim Niebieski Ptak
Essence Colour&Go Blue Addicted
Miyo Mini Drops Provocation  ♥


Ruby Rose 66
Essence Vampire's Love The Dawn is Broken  ♥
Bell Air Flow Lotus Effect - brak numeru


Colour Alike Trele Morele
China Glaze Anchors Away Life Preserver ♥
Mollon Matt Beauty - brak numeru
Essence Nateventurista Mother Earth Is Watching You
Eveline Holografic Shine 407 ♥
Sensique Oriental Dream Indian Rose

Catrice Out Of Space My Milkyway!  ♥
Lovely Odżywka intensywnie regenerująca
Essence Black And White White Hype
Verona Beauty Nail Club Odżywka wygładzająco - wybielająca


Wibo Crocodile Skin 4
Avon Nailwear Pro Luxe Lavender  ♥  
Sensique Fantasy Glitter Fireworks  ♥
Delia Las Vegas 500 ♥  
Basic Nagellack Nailpolish 281
Miss Sporty Clubbing Colours Bubble Gum 453

Jak widać naprawdę nie ma tego dużo - zaledwie 38 sztuk, w  tym odżywki i topy. Niemniej jednak jestem zadowolona ze swojego małego zbioru i niezwykle rada, że się ciągle powiększa.

czwartek, 7 czerwca 2012

Dwa jako jedno! Basic Nagellack Nailpolish 281 + Sensique Fantasy Glitter Fireworks

Kiedy mój czerwony manicure, który sam w sobie był jednowymiarowy nieco się przetarł, przyszedł czas na kombinacje. A że zachciało mi się glitterów i to nie w postaci legendarnego toppera Essence, na moich paznokciach wylądowało fioletowe cudeńko - Sensique Fantasy Glitter Fireworks.

Na lekko znoszoną bazę w postaci jednej warstwy Basic Nagellack Nailpolish 281 nałożyłam również pojedynczą warstwę Sensique Fantasy Glitter Fireworks. Połączone razem stworzyły naprawdę przepiękny efekt - elegancki, krwisty, wampirzy i cudownie mieniący się w słońcu :)

Jak już wspomniałam przy poście o lakierze Basic i Sensique - oba schną bardzo szybko, a nałożone na siebie nie wydłużają tego procesu. Świetnie się nakładają i bardzo szybko utwardzają. Kompletnie nie zaczepiają drobinkami o ubrania i inne materiały. W duecie są trwałe i nie ścierają się zbyt szybko.


Jak podoba się Wam taka wersja czerwieni i fioletu w połączeniu z brokatem?

poniedziałek, 4 czerwca 2012

Czerwień mnie zalewa, czyli Basic Nagellack Nailpolish 281

Jakiś czas temu w drodze wymiany do mojej skromnej kolekcji dołączył kolejny lakier - po raz pierwszy w kolorze czerwonym a w dodatku znanej mi tylko z blogów marki Basic. A że jestem ciekawskie stworzenie to emalia poszła w ruch, gdy tylko zaczął się weekend :-)

Basic Nagellack Nailpolish 281 to klasyczna czerwień, niezawierająca drobinek ani śladu shimmera. Mimo że sama w sobie jest raczej kremowa (?), w buteleczce udaje z lekka żelkę. To jeden z tych odcieni, które pasują kobiecie w każdym wieku - zarazem elegancki i odważny, jak i szalony i młodzieńczy.

Lakier ma idealną, lejącą konsystencję, jednak nie tak rzadką jak np. woda. Dzięki odpowiedniej wielości i dobrze przyciętemu, prostemu pędzelkowi aplikuje się bezproblemowo i nie zalewa skórek. Cudownie kryje - na zdjęciach jedna warstwa, która niestety szybko się ściera. Błyskawicznie schnie do całkowitej twardości - raptem trzy minuty.


Bardzo polubiłam ten lakier za całokształt - wygląda naprawdę dobrze, a do jest świetnym podkładem dla innych emalii, ale o tym innym razem!

niedziela, 3 czerwca 2012

Majowe zakupy

Jak co miesiąc miałam nadzieję na zrobienie zakupów równoważących ilość zużyć, a tu jak zwykle klapa. Mimo wielu wymian wydałam ponad sto złotych, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że czas zabrać się za oszczędzanie. Tak więc oglądajcie majowe łupy, bo czerwcowe będą o wiele mniejsze :)


Jak zwykle zacznę od łupów lakierowych, po czym przejdę do pielęgnacji oraz próbek.

- Sensique, Aromatyczny olejek do paznokci i skórek
- Ruby Rose, 66
- Essence, Vampire's Love, The dawn is broken
- Barbra, Q by Colour Alike, Trele Morele

Wszystkie lakiery zdążyłam już zrecenzować i polubić, a olejku używam niestrudzenie co drugi dzień - efektów póki co nie widać, skórki są suche jak były, ale nie zrażam się i próbuję :)




- Basic, Nagellack Nailpolish, 281
- Avon, Nailwear Pro, Luxe Lavender
- Ados, Rosa, 103
- Mollon, Matt Beauty (brak numerka)

Dwa pierwsze lakiery dostałam w ramach wymian i wpadłam po uszy! Mają dobre krycie i szybko schną, a kolory uwielbiam.
Dwa kolejne jednak nie spotkały się z moją aprobatą - Ados daje znielubiony błysk, a w dodatku jest transparentny. Mollon schnie długo i słabo kryje.


- Alverde, Krem do cery bardzo wrażliwej z jojobą
- Rival de Loop, Pure Skin, Krem nawilżający z efektem matującym

Krem Alverde pochodzi z wymiany i jest to moje pierwsze spotkanie z tą marką. Póki co jeszcze nieużywany.
Produkt RdL to mój ulubieniec - dobrze nawilża, świetnie matuje, pomaga zwalczać wypryski.




- Elfa, Green Pharmacy, Szampon do włosów osłabionych i zniszczonych z rumiankiem
- Marion, Termoochronna mgiełka do włosów

Szampon skusił mnie butelką i niby ziołowym składem. Niestety, zawiera sles/sls i to już na drugim miejscu. Mam wrażenie, że lekko podsusza moje i tak zniszczone włosy.
Mgiełkę Marion uwielbiam! Jest to moje trzecie opakowanie i na pewno nie ostatnie. Zapobiega elektryzowaniu się włosów i wyraźnie je zmiękcza, a dodam, że nie używam suszarki ani prostownicy.




- Isana, Glattungs Spulung, Odżywka wygładzająca
- L'Oreal Elseve Repair 5 Instant Miracle Kuracja regenerująca


Osławiona odżywka Isany sprawdziła się również u mnie - włosy mniej się puszą, łatwiej je ułożyć i wydają się być nieco gładsze,
Kuracja L'oreal sprawdza się bardzo dobrze, niestety dzięki zawartości silikonów. Wygładza, zmiękcza, nieco ogranicza szorstkość.




- Mazidła, Kwas hialuronowy 1% wielkocząsteczkowy 
- Adidas for Women, Hydrating Shower Gel - Relax
- Isana, Nagellack Entrefner Madelduft

1/3 opakowania kwasu kupiłam u One_LoVe. Używam go na noc pod oczy - tylko tam nie wywołuje pryszczy, a nieźle nawilża.
Adidasowy żel polubiłam, zrecenzowałam i  na pewno zobaczycie go w denkowym poście.
Zmywacz - mój ideał. Zmywa każdy lakier.

 - Essence, Marble Mania, Blush, 01 Swirlpool
- SVR, Lysalpha, próbki kremów i żelu
- próbki Ava, Jadwiga i Nuxe

Całość widoczną na załączonym zdjęciu dostałam od Oli (belleoleum) w ramach podziękowania.
Róż nie przeżył podróży, ale ani trochę mi to nie przeszkadza. Daje piękny efekt.
Próbki produktów antytrądzikowych czekają w kolejce, a pozostałe szykują się do wylądowania na mojej twarzy/ciele. 
Dziękuję!


- Tami, Chusteczki antybakteryjne
- Dax, Perfecta, Maseczka oczyszczająca
- Marion, Oczyszczający plaster na nos

Pierwsze opakowanie Tami kupiłam na wakacjach i bardzo polubiłam, więc drugie było tylko kwestią czasu.
Maseczka to bardzo spontaniczny zakup, jeszcze nieużywana.
Plaster już kiedyś miałam i spodobało mi się działanie, które chętnie sobie przypomnę. 



- Nivea, Antyperspirant, Dry Comfort
- Gemi, Pasta Lassari
- Lovely Liquid Lip Balm with aloe vera and mentol

Zarówno antyperspirant, pastę cynkową oraz balsam do ust już miałam i wszystko kocham, bo działają  na mnie świetnie!
Dezodorant pozostawia uczucie suchości na cały dzień, pasta wysusza wypryski a balsam chroni moje biedne usta przed suchością i pęknięciami!



- L'Biotica, Biovax, Serum A+E - próbka 
- Biotherm, Aquasource 24h Deep Hydration, bogaty krem-balsam nawilżający - próbka
- BioCosmetics, próbka maski algowej i glinki zielonej
- Avon, Infinite Moment for her, Little Black Dress - próbki

Wszystkie próbki pochodzą z wymian i są eksploatowane moimi oczami, bo do skóry się jeszcze nie dostały, ale w najbliższym czasie nastąpi to na pewno :)




Jak widać kupiłam dość dużo i tyleż wydałam, tj. ok. 108 zł. Czerwiec będzie uboższy w zakupy, podjęłam się blogowej akcji 'przeżyć za 50zł w czerwcu'.

czwartek, 31 maja 2012

Cieniowana lawenda i żółtko. Miss Sporty, Avon, Basic i Barbra

Ostatnio przeżywam fazę na cieniowane paznokcie, co owocuje tym, że zmuszam Was do patrzenia na ciapki na moich płytkach bez pytania o zgodę :D Na pocieszenie dodam, że to nie ostatnia cieniowana notka i zapraszam na połączenie Avonu, Miss Sporty, Basic, Eveline oraz Barbry z kolekcji Q by Colour Alike.

Nałożyłam po dwie warstwy Avon Nailwear Pro Luxe Lavender  i Miss Sporty Clubbing Colour 453. Po wyschnięciu machnęłam przy pomocy gąbki te same kolory, lecz w innej kolejności - na żółty nałożyłam fiolet i na odwrót. Następnie poszło kilka mazów Basic Nagellack Nailpolish 281 wymieszanego z żółtym oraz kilka kropek Barbra Cosmetics Q by Colour Alike 101 Trele Morele i Eveline Scarlett 569.

Muszę przyznać, że mani wysechł naprawdę szybko - dziesięć minut wystarczyło na dwie warstwy lakierów bazowych, później dwadzieścia na wszystkie mazy i cienie wykonane gąbką. Lakiery świetnie łączą się ze sobą na paznokciu i nie ważą się. Na zdjęciach widoczne są kropeczki, niby pęcherzyki, jednak to nie one, a dziurki spowodowane wykałaczką :D