Dzisiaj zapraszam Was na czwartą odsłonę maseczkowej akcji. Póki co, dwie z nich były bardzo dobre, jedna tragiczna, a o Nivea Pure Effect Aktywna maseczka oczyszczająca napiszę w tym poście :)
Maseczka zapakowana jest oczywiście do dwóch połączonych saszetek. Lubię takie rozwiązanie i nie kupuję tego typu kosmetyków w tubkach, bo jak dla mnie są to jedno czy dwurazowe umilacze lub pomocnicy. Każda część zawiera 7,5ml produktu, co jest odpowiednią ilością do wysmarowania całej twarzy. Jest gęsta, ale łatwo się rozprowadza i spłukuje. Plus za ładny, błękitny, pozytywny kolor. Maseczka nie zasycha i nie ściąga skóry podczas trzymania jej na skórze. Efekty na mojej cerze są jednak rozczarowujące. Tak samo jak po Sorayowej 10-minutówce pojawiło się wiele wyprysków i bolących gul. Skóra po zmyciu produktu była odświeżona i złagodzona, niespodzianki pojawiły się dzień po użyciu. Wydaje mi się, że o to chodzi w działaniu tej maski - aby pozbyć się wyprysków, wyciągnąć je na powierzchnię. Na szczęście nie wysuszyła i nie spowodowała swędzenia.
Miałam nadzieję, że się sprawdzi, a tu niestety klops. Widocznie mocno oczyszczające maski właśnie tak działają na moją skórę.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą maseczka. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 września 2013
środa, 11 września 2013
Szukamy maseczki idealnej #3 - Rival de Loop Erdbeer & Vanille Wohlfuhl Pflegemaske
Gdybym miała do wyboru kilka maseczek, a pośród nich byłaby truskawkowa, waniliowa lub ogólnie owocowa to istnieje duże prawdopodobieństwo, że wybiorę właśnie tę. Całkiem niedawno miałam taki wyrób od Balea, wspominałam o nim w lipcowych zużyciach. Tamta maseczka bardzo mi się spodobała, dlatego kiedy podczas przelotu po Rossmannie ujrzałam Rival de Loop Erdbeer & Vanille Wohlfuhl Pflegemaske, capnęłam, zapłaciłam, w domu nałożyłam i jest efekt wow! Maseczkę zapakowano do dwóch niewielkich saszetek połączonych ze sobą. Zawartość jednej spokojnie wystarcza na wysmarowanie całej twarzy grubą warstwą. Nadrukowane na niej truskawki i wanilia wyglądają bardzo zachęcająco! Zapach nie był zbyt naturalny, ale ładny, słodkawo-kwaskowy, owocowy. Sam produkt działa świetnie, jednak zaznaczam, iż moja twarz ma skłonność zarówno do wyprysków, jak i przesuszeń oraz zapychania. W moim przypadku maseczka wygładziła skórę nadała jej cudownej miękkości. Cera była dobrze nawilżona, nie pojawiły się żadne nieprzyjemne niespodzianki, zaczerwienienia ani podrażnienia. Jak dla mnie jest to najlepsza maseczka, jakiej do tej pory używałam.
Moja skóra wprost pokochała tę maseczkę! Z pewnością kupię ją jeszcze nie raz, zwłaszcza, ze kosztuje mniej niż dwa złote. Na składach się znam się tylko bardzo powierzchownie, widzę parę ekstraktów, glicerynę, olej kukurydziany, migdałowy, masło shea, substancje zapachowe i inne, dla ciekawskich i bardziej zorientowanych zamieszczam skład.
Moja skóra wprost pokochała tę maseczkę! Z pewnością kupię ją jeszcze nie raz, zwłaszcza, ze kosztuje mniej niż dwa złote. Na składach się znam się tylko bardzo powierzchownie, widzę parę ekstraktów, glicerynę, olej kukurydziany, migdałowy, masło shea, substancje zapachowe i inne, dla ciekawskich i bardziej zorientowanych zamieszczam skład.
To już trzecia maseczka użyta podczas trwania akcji "Szukamy maseczki idealnej", ale na pewno nie ostatnia. Polubiłam maseczkowanie i na pewno już z niego nie zrezygnuję :)
Słyszałyście o niej? A może używałyście?
środa, 4 września 2013
Szukamy maseczki idealnej #2 - Soraya 10 Minut Na... Glinkowa maseczka do cery tłustej i mieszanej Perfekcyjne oczyszczenie
Odkąd zaczęłam regularnie nakładać maseczki na twarz jej stan znacznie się poprawił, jednak zdarzył mi się pewien okaz, który jej niestety zaszkodził. Miałam szczerą nadzieję, że zadziała pozytywnie, ale nie stało się ta. Soraya 10 Minut Na... Glinkowa maseczka do cery tłustej i mieszanej Perfekcyjne oczyszczenie to zdecydowanie najgorszy produkt, z jakim się spotkałam, ale od początku. Maskę zapakowano do dwóch oddzielnych saszetek, a każda ma wystarczyć na jedno użycie. Produkt wydobywa się z niego łatwo, mimo iż jest bardzo gęsty. Bardzo dobrze się rozprowadza, nie spływa. Trochę zasycha, ale nie ściąga jakoś makabrycznie. Spłukuje się błyskawicznie. Duży plus za piękny, miętowy kolor. Zapach neutralny, delikatny. Po zmyciu skóra wcale nie wyglądała lepiej, nie została wygładzona. Maseczkę stosowałam przed pójściem spać, rano zauważyłam wysyp wyprysków, grudki, ropne pryszcze, przesuszenia. Nie muszę dodawać, że wyglądało to strasznie. Twarz była zaczerwieniona i nie prezentowała się dobrze. Od razu nałożyłam Acnefan i Davercin, po trzech dniach skóra wróciła do stanu sprzed maseczkowania. Zużyłam jedną z dwóch połówek i uznałam, że nigdy więcej jej nie kupię.
Szkoda, że maseczka okazała się dla mnie bublem, bo zapowiadała się naprawdę nieźle, jeśli wierzyć obietnicom producenta. U mnie kompletnie się nie sprawdziła, więc nie polecam, ale na KWC ma bardzo dobre opinie. Mam nadzieję, że kolejne maski okażą się dużo lepsze!
Znacie tę maseczkę? Jeśli tak, to jak się u Was sprawdziła?
czwartek, 29 sierpnia 2013
Szukamy maseczki idealnej #1 - Dax Perfecta Beauty Mask Antybakteryjna maseczka na twarz
Od rozpoczęcia akcji minęło dziesięć dni, a na blogu nadal cicho na temat jakiejkolwiek maseczki. Nie myślcie jednak, że nie zastosowałam chociaż jednej, o nie! Wręcz przeciwnie, wzięłam się w garść i już dwa razy zrobiłam sobie seans z maską na twarzy. Szczerze mówiąc, za drugim razem efekty były nieciekawe, ale o tym innym razem. Na dzisiaj przygotowałam dla Was recenzję produktu dość ciekawego i zadowalającego. Dax Perfecta Beauty Mask Antybakteryjna maseczka na twarz to przyjemny kosmetyk, ale od początku. Mieści się w białej saszetce z nadrukiem o pojemności 10ml. Faktycznie jest to odrobinę za dużo jak na jedno użycie, ale za mało na dwa. Nałożyłam więc hojnie całą zawartość opakowania. Co do saszetki - szczelna, niebrzydka, zawiera wszelkie potrzebne informacje na temat maseczki. Zdaję sobie sprawę z tego, iż taka forma nie jest zbyt higieniczna, ale jako kosmetyk jednorazowy mi nie przeszkadza. Produkt jest średnio gęsty, nie spływa jednak z twarzy, nie zasycha i nie ściąga skóry. Dobrze się rozprowadza, ze zmywaniem natomiast trzeba się trochę pogimnastykować. Ma gruszkowy zapach, nie do końca naturalny i jasno zielony kolor. Po zmyciu skóra była miękka, zyskała zdrowy kolor i stała się matowa. Nie wyskoczyły mi żadne niespodzianki, a te, które już wcześniej istniały zbledły i zmniejszyły się. Podczas trzymania maski na skórze nic nie piekło i nie szczypało, a po kilku godzinach od zmycia nie pojawił się żaden nieprzyjaciel.
Maseczka jest bardzo przyjemna, naprawdę daje dobre efekty, chociaż efekty wow nie doświadczyłam. Możliwe, że jeszcze kiedyś ją kupię, o ile uda mi się wykończyć inne zapasy. Ze swojej strony polecam osobom, które potrzebują oczyszczenia i zmatowienia skóry.
Recenzję opublikowałam przy okazji udziału w akcji Szukamy maseczki idealnej. Ideał to może i nie jest, ale produkt na piątkę!
Maseczka jest bardzo przyjemna, naprawdę daje dobre efekty, chociaż efekty wow nie doświadczyłam. Możliwe, że jeszcze kiedyś ją kupię, o ile uda mi się wykończyć inne zapasy. Ze swojej strony polecam osobom, które potrzebują oczyszczenia i zmatowienia skóry.
Recenzję opublikowałam przy okazji udziału w akcji Szukamy maseczki idealnej. Ideał to może i nie jest, ale produkt na piątkę!
Znacie tę maseczkę?
niedziela, 7 października 2012
Październik miesiącem maseczek - Średniaczek! BingoSpa Maska do twarzy z proteinami kaszmiru i jedwabiu
Mniej więcej pod koniec lipca dostałam paczkę od firmy BingoSpa, która zawierała trzy kosmetyki do przetestowania. Serum do ciała oraz szampon już zrecenzowałam, a dziś czas na ostatni produkt, mianowicie maskę do twarzy z proteinami kaszmiru i jedwabiu. Długo zwlekałam z postem na ten temat, gdyż dawałam jej wiele szans na wykazanie się i niestety nie udało się. O moim wrażeniach poczytacie w dalszej części notki.
Produkt zamknięty jest w typowy dla firmy słoiczek o kształcie walca. Wykonany z plastiku jest dość wygodny, gdyż dobrze trzyma się w dłoni i łatwo odkręca. Duża, płaska nakrętka nie wymaga łamania paznokci, ale nie ma mowy o samoistnym otwarciu. Pudełeczko od nowości nie posiadało zabezpieczenia w formie srebrnej folii czy też plastikowej osłonki, co oceniam niestety na minus.
Opakowanie urodą nie grzeszy, a dzieje się tak z powodu wielkiej naklejki okalającej niemal całą jego powierzchnię. Wykonana z papieru bardzo szybko się niszczy i wygląda nieestetycznie. Błyskawicznie powstają na niej zadarcia i plamy, a także oblepione klejem miejsca, gdzie papier już zszedł. Szata graficzna jest zwyczajnie brzydka, zamieszczono skład i nazwę, a właściwości pominięto.
Konsystencja maski to dość gęsty żel o przezroczystej barwie. Bardzo łatwo wydobywa się z opakowania i równie prosto nakłada na skórę. Wystarcza niewielka ilość, aby pokryć całą powierzchnię np. twarz czy dekolt. Cały czas trzyma się na wybranym miejscu, nie spływa i nie zasycha. Dobrze się zmywa, gdyż nie pozostawia na skórze klejącego filmu czy resztek.
Zapach jest trudny do dokładnego zidentyfikowania, bo pachnie raczej neutralnie. Dokładniej mówiąc - kosmetycznie. Nie jest to niestety najpiękniejsza i upojna woń, jednak nie wyzwala odruchu wymiotnego. Muszę przyznać, że na skórze jest niemal niewyczuwalna. Ponadto nie dusi, nie przytłacza i z łatwością możemy zapomnieć, że została nałożona :-)
Działanie maseczki jest naprawdę przeciętne. Minimalnie nawilża skórę i sprawia, że jest nieco jędrniejsza. Niestety nie zaobserwowałam większej ilości pozytywów. Rzuciły mi się w oczy działania uboczne, czyli małe, bolesne pryszcze na szyi i dekolcie w niedużej ilości kilka godzin po zastosowaniu produktu. Stosowałam ją tylko na wymienione miejsca, gdyż podejrzewałam, ze może zrobić mi kataklizm na twarzy.
Opakowanie - 5 - duże, bardzo zwyczajne, brzydka szata graficzna. Konsystencja - 9 - gęsta, żelowa, łatwo się nakłada. Zapach - 3 - kosmetyczny, lekki, jednak nieciekawy. Działanie - 3 - lekkie nawilżenie i ujędrnienie, ale naprawdę minimalne. Ponadto bolesne pryszczyki wyskakujące po aplikacji. Ocena ogólna - 4/10. Produkt bardzo przeciętny, który niestety nie zdobył mojego serca.
sobota, 28 kwietnia 2012
Wymiankowe love, czyli łupy z drugiej ręki!
Jestem wielką fanką wymianek kosmetycznych i właśnie takie poczyniłam ostatnimi czasy, a dokładniej w obecnym miesiącu - kwietniu. Jestem tak szczęśliwa, że nie mogę się powstrzymać przed pokazaniem moich łupów w blogosferze! Wybaczcie brzydkie zdjęcia, aparat odmówił posłuszeństwa!
Zacznijmy od najbardziej wyczekiwanej paczki, którą dostałam od przemiłej shinodki. Skusiłam się na pękający lakier Lovely Magic Cracking Special Effect 13 w przepięknym, pastelowym odcieniu fioletu, balsam do ciała z shimmerem Dove Silky Nourishmen, Body Lotion 250ml oraz nowiutką maseczkę na "czarne głowy" The Face Shop Ex Nose Clay Mask Peel-off Type. Wielkie dzięki!
Kolejna paczuszka to nie tyle wymianka, co pewna forma przeprosin za popełniony błąd. Dostałam ją od Krzykli i informuję, że przeprosiny przyjęte, nie musiałaś :) Otrzymałam błyszczyk Essence Ballerina Backstage Lipgloss 02 On Your Gracile Tiptoe w ślicznym, koralowo-pomarańczowym odcieniu i naturalny cień Nivea Pure&Natural, Colours Eye Shadow 13 Vintage Rose idealny do dziennego, romantycznego makijażu :) Dziękuję!
Kolejną mini-wymianę poczyniłam z Ev. Wybrałam produkt, który chodził za mną od dawna, ale w sklepie mnie nie zainteresował, czyli Essence Vampire's Love Lipstain 02 True Love i jestem nim zachwycona, chociaż nieco wysusza usta. Przygarnęłam też żelkowy lakier Mariza Care&Control 44 w malinowym kolorze, który obecnie próbuję okiełznać :D Ev, dziękuję, sprawiłaś mi dziką radość tym lipstainem!
Krem do rąk i paznokci Farmona Sweet Secret o zapachu migdałów i czekoladek dostałam od nowicjuszki.Pachnie cudownie marcepanem i czekoladą, a do tego nieźle nawilża. Blogerka dodała również kilka świetnych próbek - Vichy Lipo Metric Amincissant Retractant, Biotherm Aquasource Nuit (możliwe, że tę próbkę dostałam od kogoś innego) oraz Marion Hair Therapy Gorąca kuracja do włosów z olejkami. Dziękuję za odrobinę pocieszenia w obliczu tragedii, którą jest śmierć mojego psa [*].
Aaliyah obdarowała mnie maską oczyszczającą Ziaja oraz próbką masła czekoladowego Farmona Sweet Secret, które zapewne obłędnie pachnie i wkrótce się o tym przekonam, a maseczka zawsze się przyda :-) Moniko, dziękuję!
Dziękuję Wam za wszytko, jesteście wielkie i sprawiłyście mi wielką radość wymiankami! Mam nadzieję, że to, co otrzymałyście ode mnie podoba się Wam i będzie służyć!
Zacznijmy od najbardziej wyczekiwanej paczki, którą dostałam od przemiłej shinodki. Skusiłam się na pękający lakier Lovely Magic Cracking Special Effect 13 w przepięknym, pastelowym odcieniu fioletu, balsam do ciała z shimmerem Dove Silky Nourishmen, Body Lotion 250ml oraz nowiutką maseczkę na "czarne głowy" The Face Shop Ex Nose Clay Mask Peel-off Type. Wielkie dzięki!
Kolejna paczuszka to nie tyle wymianka, co pewna forma przeprosin za popełniony błąd. Dostałam ją od Krzykli i informuję, że przeprosiny przyjęte, nie musiałaś :) Otrzymałam błyszczyk Essence Ballerina Backstage Lipgloss 02 On Your Gracile Tiptoe w ślicznym, koralowo-pomarańczowym odcieniu i naturalny cień Nivea Pure&Natural, Colours Eye Shadow 13 Vintage Rose idealny do dziennego, romantycznego makijażu :) Dziękuję!
Kolejną mini-wymianę poczyniłam z Ev. Wybrałam produkt, który chodził za mną od dawna, ale w sklepie mnie nie zainteresował, czyli Essence Vampire's Love Lipstain 02 True Love i jestem nim zachwycona, chociaż nieco wysusza usta. Przygarnęłam też żelkowy lakier Mariza Care&Control 44 w malinowym kolorze, który obecnie próbuję okiełznać :D Ev, dziękuję, sprawiłaś mi dziką radość tym lipstainem!
Krem do rąk i paznokci Farmona Sweet Secret o zapachu migdałów i czekoladek dostałam od nowicjuszki.Pachnie cudownie marcepanem i czekoladą, a do tego nieźle nawilża. Blogerka dodała również kilka świetnych próbek - Vichy Lipo Metric Amincissant Retractant, Biotherm Aquasource Nuit (możliwe, że tę próbkę dostałam od kogoś innego) oraz Marion Hair Therapy Gorąca kuracja do włosów z olejkami. Dziękuję za odrobinę pocieszenia w obliczu tragedii, którą jest śmierć mojego psa [*].
Aaliyah obdarowała mnie maską oczyszczającą Ziaja oraz próbką masła czekoladowego Farmona Sweet Secret, które zapewne obłędnie pachnie i wkrótce się o tym przekonam, a maseczka zawsze się przyda :-) Moniko, dziękuję!
Dziękuję Wam za wszytko, jesteście wielkie i sprawiłyście mi wielką radość wymiankami! Mam nadzieję, że to, co otrzymałyście ode mnie podoba się Wam i będzie służyć!
Etykiety:
azjatyckie kosmetyki,
balsam do ciała,
błyszczyk,
cienie,
dove,
essence,
farmona,
krem do rąk,
lakier do paznokci,
lakier pękający,
lovely,
mariza,
maseczka,
nivea,
próbki,
the face shop,
wymianka,
ziaja
sobota, 18 lutego 2012
Wymianka z *jamapi*.
Dzisiaj pokażę Wam moje wymiankowe zdobycze, które przysłała mi *jamapi* :) w zamian za dwa lakiery.
* AA, Skuteczna pielęgnacja - maseczka błyskawicznie nawilżająca
* Avon, mini pędzelek do cieni
* Avon, Color Trend, pęseta do brwi
Wszystkie smakołyki bardzo mnie cieszą, szczególnie pęseta :) Wielkie dzięki!
Mam nadzieję, że lakiery będą Ci się podobały, jamapi!
* AA, Skuteczna pielęgnacja - maseczka błyskawicznie nawilżająca
* Avon, mini pędzelek do cieni
* Avon, Color Trend, pęseta do brwi
Wszystkie smakołyki bardzo mnie cieszą, szczególnie pęseta :) Wielkie dzięki!
Mam nadzieję, że lakiery będą Ci się podobały, jamapi!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)


















