"Ceny cytryn nie są jednakowe przez cały rok, można więc sobie zrobić zapas, układając w piasku, w suchem, przewiewnym miejscu lub też powrzucać w przewróconą do góry miotłę, owinąwszy każdą w bibułę".
Cóż by to była za kolekcja mioteł, gdybym tak teraz stosowała ten sposób!
Czuję dyskomfort, gdy nie mam w domu cytryny. Zawsze kupują więcej i robię zapas. Cytryna musi być - do herbaty, ciasta drożdżowego, sosu, zupy, ryb, sałatki, czarnej kawy przeciw migrenie, no i oczywiście przeciw gorączce. Nie wiem czy znacie ten sposób. Moja Babcia zawsze kroiła cytrynę w plastry i okładała nimi stopy. To niezawodna metoda, którą i ja stosuję. Działa i naprawdę przynosi ulgę, zwłaszcza jeśli wysoka gorączka trapi dziecko.
Nie da się ukryć, żyjemy w czasach gadżetów. Ja sama mam sporą kolekcję, ale wyłącznie tych kuchennych, którym nie mogę się oprzeć i często bez namysły kujpuę. Przyznaję - w tej kwestii jestem niepoprawną gadżeciarą.
Gadżety spotykamy niemal wszędzie. Służą do wszystkiego. Obieraczka z pojemnikiem na obierki, prowadnica do krojenia równych plasterków, nożyczki z 5 ostrzami, zwijak do tubki z pastą, rozciągacz do obuwia czy solarny odstraszacz kretów (cokolwiek to jest, brzmi groźnie i jeśli nie kreta, to mnie na pewno odstraszył!).
Niemal co krok atakują nas reklamy i gazetki niezłomnie przekonujące jak nasze życie może ulec cudownej poprawie i wznieść się na wyżyny wygody i luksusu, jeśli tylko skusimy się na zakup, np. klamerek do skarpetek, dzięki którym odwieczny problem "nie do pary" pozostanie jedynie mglistym wspomnieniem.
Wiele bym dała za to, by zobaczyć minę pewnego domokrążcy, czy mówiąc współczesnym językiem - przedstawiciela handlowego, który swego czasu z pełną przekonania premedytacją dokonywał, nieskutecznych niestety dla niego, prób sprzedania nam w "okazyjnej" cenie niezrównanego, rewolucyjnego i niezastąpionego zestawu pojemników próżniowych do przechowywania żywności, tylko dla nas GRATIS! w komplecie z odpowiednim odkurzaczo-zasysaczem! Gdybym tak wtedy wyskoczyła do niego (choć nie ukrywam, że chętnie także na niego) z miotłą pełną cytryn! Cóż by to była za konfrontacja!
Już widzę zdumione miny mojej Babci czy Prabaci, gdyby przyszło im uczestniczyć w takiej prezentacji. W ich czasach gadżety były zjawiskiem kosmicznym, niewystępującym na ziemi i nie mającym uzasadnienia. Wystarczyła wiedza. Podstawowa znajomość zjawisk, działań i zachować składników, materii i przedmiotów, której nam chyba coraz bardziej brakuje. Przyzwyczajeni do ulepszeń i wygody, oślepieni nowoczesnością stajemy się coraz mniej samodzielni i coraz bardziej uzależnieni od gotowców i gadżetów.
Dla mnie naprawdę niepokojącym sygnałem był widok krajalnicy do bananów. Przyłożona do obranego banana kroi owoc w równe plastry. Pod jednym warunkiem - banan musi być wygięty w dokładnie taki sam łuk jak krajalnica. A jeśli nie? Tu pewnie miejsce na kolejny gadżet, chyba że sięgniemy po nóż, który w świetle "cudownej krajalnicy" zdaje się nagle być narzędziem typu retro, vintage czy też old-school.
Wiem, wiem, pewne gadżety są nieuchronne, pomocne czy po prostu naprawdę fajne. Wiem też, że nie przechowujemy już jajek w glinianych naczyniach wypełnionych wapienną wodą , bo mamy do tego lodówki, i nie trzeba już dwóch osób do trzymania nad ogniem cienkiego papieru, który się smaruje woskiem i suszy w powietrzu, by kłaść go później pod ciastka, bo rulony papieru do pieczenia kupujemy w każdym niemal sklepie. Jak wszędzie najważniejsza jest równowaga i zdrowy rozsądek, choć coraz częściej myślę, iż wolę tamtą retro-wiedzę od gadżetów new-age.
A wracając do cytryn, od zawsze miałam ochotę na lemon bars, czyli kwadraty cytrynowe. Uwielbiam smak i aromat cytryn, a cytrynowe wypieki należą do moich ulubionych. Musiał zatem nastąpić moment, kiedy rześkie lemon bars zagościły w końcu na naszym stole. Przepisów i wariacji na temat kwadratów jest całe mnóstwo. Ja wybrałam wersję z kokosowym spodem i muszę Wam powiedzieć, że to była doskonała decyzja. Uprażone wcześniej wiórki kokosowe dodają wspaniałego aromatu, świetnie komponują się z rześkością cytrynowej masy i powodują, że spód jest rozkosznie kruchy. Lemon bars nas oczarowały. Ich kolor i rześki smak wspaniale pasuje do wiosennej radości i energii, jakiej dostarcza nam każdy słoneczny dzień. Bardzo Wam polecam.
Do przygotowania lemon bars wybrałam mój ulubiony kuchenny fartuszek, w którym najchętniej krzątała się kiedyś w kuchni ukochana Prababcia Karolka. Drobne kwiatuszki wydały mi się też odpowiednim tłem do zdjęć kwadratów:) Nie potrafię się przekonać do nowoczesnych motywów z muskularnym kulturystą czy kształtną tu i ówdzie modelką, które nie wiem czemu widuję coraz częściej nadrukowane na kuchennych fartuchach... Czyżby na ich widok ciasto miało lepiej wyrastać, a danie stać się bardziej pikantnym?! Wiecie coś na ten temat?
LEMON-COCONUT BARS, Kwadraty cytrynowo-kokosowe
/składniki na 16 porcji/ Spód:
1 filiżanka mąki
1/4 filiżanki cukru
1/4 łyżeczki soli
3/4 filiżanki wiórek kokosowych
6 łyżek masła
Nadzienie:
2 lekko rozbite jajka
1/2 szklanki cukru i dodatkowo 2,5 łyżki
1,5 łyżki mąki
1 łyżeczka otartej skórki cytrynowej
1/3 filiżanki soku z cytryny (z ok. 2 cytryn)
2,5 łyżki mleka kondensowanego (niesłodzonego)
szczypta soli
Kokos wsypać na suchą patelnię i trzymając na małym ogniu delikatnie zrumienić. Trwa to kilka minut, trzeba jednak pilnować, aby kokos się nie przypalił. Gdy uzyska ładny karmelowy kolor, zdjąć z ognia i przestudzić. Do dużej miski wsypać mąkę i uprażony kokos. Dodać cukier, sól i masło i zagnieść razem do momentu aż zaczną się tworzyć duże grudki, podobnie jak przy kruszonce. Przełożyć do formy (użyłam kwadratowej o wymiarze 22 x 22 cm) wyłożonej papierem do pieczenia i dociskając kruszonkę palcami równomiernie rozprowadzić na dnie. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 18o stopni i trzymać ok. 10 minut aż spód lekko się zrumieni.
W tym czasie przygotować cytrynowe nadzienie. W misce ubić lekko jajka, cukier i mąkę. Dodać otartą skórkę i sok z cytryny, mleko i sól. Wymieszać razem, by składniki się połączyły. Wylać na podpieczony spód i ponownie wstawić do piekarnika na ok. 15-20 minut, tak by masa się ścięła, ale nie zrumieniła! Przestudzone ciasto posypać cukrem pudrem i kroić na kwadraty. Smacznego!
* przepis pochodzi z tej strony (klik)













