Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dynia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dynia. Pokaż wszystkie posty

6 grudnia 2014

Irański gulasz warzywny z suszonymi limonkami



Gdy na stronie Yotama Ottolenghiego zobaczyłam przepis na irański gulasz warzywny z suszonymi limonkami, stwierdziłam, że najwyższy czas, aby odwiedzić sklep Ambic przy ul. Pankiewicza 3 w Warszawie. O istnieniu tego sklepu przypomniałam sobie podczas Międzynarodowego Kiermaszu Dobroczynnego, który odbył się w ubiegłą niedzielę w warszawskim hotelu Marriott. Kiermasz jest organizowany co roku przed świętami Bożego Narodzenia przez Klub Małżonek Ambasadorów. Stoisko Iranu było jednym z najbardziej obleganych podczas kiermaszu, a to za sprawą produktów właśnie ze sklepu Ambic. Z racji tego, że sklep jest prowadzony przez Irańczyków, byłam pewna, że kupię w nim suszone limonki, które są dodatkiem charakterystycznym dla kuchni tego kraju. Nie pomyliłam się - suszone limonki były rzeczywiście dostępne we wspomnianym sklepie. Można w nim kupić również suszone owoce berberysu - także charakterystyczne dla kuchni perskiej i potrzebne do przyrządzenia dania, które dziś prezentuję. Berberys jest łatwiej dostepny - w Warszawie można go także kupić na targowisku koło Hali Mirowskiej (w stoisku z przyprawami).

2 listopada 2014

Risotto z dynią


Risotto z dynią ugotowałyśmy wraz koleżankami blogerkami pod okiem i według przepisu Pascala Brodnickiego podczas niedawnych warsztatów kuchni włoskiej zorganizowanych przez firmę Lidl. Pomysł na danie na tyle mi się spodobał, że postanowiłam odtworzyć je w domu.

W domowych warunkach risotto lepiej mi się udało niż na warsztatach. Gotując mniejszą porcję niż dla 20 osób, łatwiej dopracować smak i konsystencję dania. Tak bardzo zaskmakowała mi ta potrawa, że w międzyczasie, po warsztatach, ugotowałam ją w domu już 3 razy i wcale mi się jeszcze nie znudziła.Pewnie za kilka dni znowu najdzie mnie ochota, aby ją przyrządzić. Poniższy przepis jest odrobinkę zmodyfikowany przeze mnie w stosunku do tego, który przekazał nam podczas warsztatów Pascal. Od siebie dodałam trochę białego wina (podczas warsztatów go nie dodawałyśmy; Pascal powiedział, że dodanie go spowalnia gotowanie tej porawy), a także podprażone pestki dyni jako posypkę. Jest jeszcze jedna różnica w stosunku do wersji Pascala - dodałam całą porcję dyni za jednym razem, natomiast u Pascala było to podzielone na dwa etapy tak, aby część dyni była rozgotowana, a część pozostała w kawałkach. Mnie jednak dynia w formie nierozgotowanej o wiele bardziej pasuje, dlatego nie chciałam rozgotować ani kawałeczka.

31 października 2014

Dynia piżmowa z karmelizowanymi szalotkami


Co roku, w sezonie dyniowym szukam nowych, ciekawych przepisów z tym warzywem w roli głównej. Tym razem natknęłam się na interesujący przepis w książce "Recipes from a morrocan kitchen" autorstwa Ghillie Basan. Od razu wpadł mi w oko. Połączenie pieczonej dyni piżmowej z karmelizowani szalotkami, migdałami i rodzynkami wydało mi się bardzo apetyczne. Potrawa w towarzystwie kuskusu i sałaty może być daniem wegetariańskim samym w sobie, może też stanowić dodatek do mięsa. Dobrze smakuje z gęstym, naturalnym jogurtem. Można je zaostrzyć, dodając trochę harissy.

5 października 2014

Marokański hummus z pieczoną dynią piżmową wg Gordona Ramsaya


Ostatnio mam fazę na przepisy Gordona Ramsaya, a to za sprawą programu "Gordon Ramsay's Home Cooking", którego kilka odcinków widziałam niedawno na kanale TVN Style. Emisja programu już się niestety skończyła, a ja miałam ochotę na więcej przepisów tego szefa kuchni, więc teraz, gdy tylko mam trochę wolnego czasu, oglądam odcinki z tego progamu, a także inne filmiki z przepisami Gordona, które są dostępne na kanale Youtube. Tą drogą trafiłam na prezentowany dziś przepis na marokański hummus z pieczoną dynią piżmową i samodzielnie przygotowaną przyprawą Ras el Hanout. Niedawno zastanawiałam, czy można kupić tę przyprawę w Warszawie. Okazało się to niepotrzebne, bo miałam w domu wszystkie przyprawy potrzebne do samodzielnego przygotowania tej mieszanki. Proporcje składników musiałam wykombninować sama, bo Gordon Ramsay nie podaje ich w swoich programach - pewnie dlatego, aby skłonić do kupowania jego książki, jeśli ktoś chciałby się trzymać dokładnie proporcji z jego przepisów.

27 lipca 2014

Frikeh z pieczonymi warzywami


Frikeh (freekeh, farik) to szlachetna odmiana bulguru - gruba kasza uzyskiwana z zielonej pszenicy prażonej w procesie produkcji. Występuje w formie całych ziaren lub łamanej. Frikeh może być gotowany podobnie jak ryż lub bulgur i wykorzystywany jako dodatek do dań typu gulaszowego i sałatek (w formie całych ziaren), a także do nadziewania warzyw, przyrządzania zup oraz pilawów (w formie łamanej).

Na frikeh (w postaci łamanej) trafiłam podczas zakupów na targu koło Hali Mirowskiej (w stoisku firmy Damas) i kupiłam z ciekawości, aby spróbować, jak smakuje. Kasza ta wymaga dość długiego gotowania (ok. pół godziny). Szybciej się ugotuje, jeśli namoczymy ją uprzednio w zimnej wodzie - nie trzeba namaczać długo, wystarczy ok. 15 - 20 minut. Po namoczeniu przepłukać wodą na sicie o drobnych oczkach i odsączyć.

Kasza z pieczonymi warzywami jest jednym z moich ulubionych dodatków obiadowych. Pomysł na to danie zaczerpnęłam z książki Iny Garten pt. "Barefoot in Paris". W źródłowym przepisie ze wspomnianej książki jako baza to przyrządzenia potrawy przewidziany jest zwykły kuskus.Tym razem zastąpiłam go firkeh, który świetnie skomponował się z klopsikami w orientalnym sosie, do których był dodatkiem. W wersji z kuskusem potrawa jest rewelacyjnym dodatkiem do kurczaka, np. pieczonego z 40 ząbkami czosnku.

Danie to możemy przyrządzić tak naprawdę na bazie każdego rodzaju kaszy, na którą mamy akurat ochotę - z kuskusem, bulgurem, frikeh, jaglaną, gryczaną czy nawet jęczmienną. Ważne tylko, aby dopasować ją pod względem smaku do dania głównego, które akurat przyrządzamy.

28 października 2013

Zupa dyniowo-jabłkowa


W swojej biblioteczce mam książkę z przepisami kuchni szwajcarskiej wydaną przez Betty Bossi - wydawnictwo, którego nazwa pochodzi od fikcyjnej postaci wymyślonej ponad 50 lat temu przez specjalistkę marketingu. Ostatnio przypomniałam sobie o posiadaniu tej książki i przy tej okazji wpadłam na pomysł, aby zajrzeć na stronę www.bettibossi.ch. Gdy już się na niej znalazłam, w pierwszej kolejności przejrzałam aktualne przepisy sezonowe. Wśród nich od razu przykuł moją uwagę przepis na zupę dyniowo-jabłkową podawaną z pestkami dyni otoczonymi serową skorupką. Dynię miałam w domu, podobnie jak większość składników potrzebnych do ugotowania zupy i nie zwlekałam z wypróbowanie przepisu. Występujący w źródłowym przepisie szwajcarski ser Sbrinz zastąpiłam Parmezanem - taki zamiennik zasugerowała moja szwajcarska znajoma przy okazji rozmowy o tym serze i potrawach z jego dodatkiem.

21 października 2012

Zupa dyniowa z parmezanem wg Sophie Dahl


Tydzień temu kupiłam nową książkę Sophie Dahl zatytułowaną "Na każdą porę. Rok w przepisach" Jest w niej wiele receptur, które mam ochotę wypróbować. W pierwszej kolejności skusiła mnie zupa dyniowa z parmezanem - sycąca i rozgrzewająca, idealna na tę porę roku, wpisująca się w jesienny klimat nie tylko smakiem, ale i kolorem. Zupa z roztapiającym się w niej parmezanem smakuje wspaniale - polecam.

8 października 2012

Tarta z dynią i chorizo


Do zrobienia tej tarty przymierzałam się od dobrych kilku tygodni, w zasadzie od momentu, gdy w sprzedaży pojawiły się pierwsze w tym sezonie dynie. Na przepis natknęłam się w książce "Zdrowa kuchnia prosto z targu" autorstwa Jodi Liano i Tashy Deserio. Od razu przypadł mi on do gustu, bo lubię zarówno dynię, jak i chorizo. Połączenie tych składników wydało mi się bardzo apetyczne. Przepis źródłowy przewiduje przyrządzenie tarty z dynią piżmową i z taką miałam zamiar ją zrobić, ale w międzyczasie zużyłam dynię tego rodzaju do innych potraw. Na wykorzystanie czekała natomiast dynia Hokkaido i właśnie z jej dodatkiem przyrządziłam zaprezentowaną dziś tartę. Mój przepis nieco odbiega od książkowego - poddałam go modyfikacjom według własnych upodobań.

22 września 2012

Zupa-krem z dyni i soczewicy z masłem orzechowym


O tym, że do zagęszczania zupy można używać soczewicy, dowiedziałam się podczas warsztatów z Karolem Okrasą, w których uczestniczyłam jakiś czas temu. Wykorzystałam ten pomysł do przyrządzenia zupy-krem z dyni. Dodatek soczewicy sprawia, że zupa jest sycąca - idealna na jesienne, coraz chłodniejsze dni. Dodałam do niej także trochę masła orzechowego, które nadało jej ciekawą nutę smakową. Zupa jest na tyle pożywna, że jako dodatek do niej wystarczy jedynie posiekana zielenina.

11 grudnia 2011

Zupa-krem z dyni i słodkiego ziemniaka


Na ugotowanie kremu z dyni o lekko słodkim smaku miałam ochotę od czasu kolacji w Delikatesach Esencji, gdzie jadłam taką właśnie zupę. Nie miałam przepisu, zdałam się na własną inwencję. Postanowiłam połączyć w zupie dynię, słodkiego ziemniaka, trochę imbiru i świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy. Wyszła z tego przepyszna kombinacja. Co prawda, smak i konsystencja mojej zupy były nieco inne niż tej, którą jadłam w Delikatesach Esencji, ale mimo to jestem bardzo usatysfakcjonowana. Zupa smakowała wyśmienicie, bardzo polecam.

16 listopada 2011

Tajska zupa kokosowa z dynią (Gaeng Liang Fak Tong)


Pomysł na tę zupę zaczerpnęłam z kupionej kilka dni temu książki "Kuchnia tajska - to proste" autorstwa Sallie Morris. Jest pierwszym daniem, które postanowiłam ugotować z tej książki. Zupa na czasie, bo akurat trwa sezon na dynię i trzeba z niego korzystać. Okazała się tak pyszna, że swoim smakiem rzuciła mnie dosłownie na kolana - smakowała lepiej, niż się tego spodziewałam. Już teraz żałuję, że nie będę mogła jej powtarzać poza sezonem dyniowym.

8 listopada 2011

Kokosowy pudding z dynią i tapioką


Zatęskniłam za moim ulubionym deserem, czyli puddingiem z tapioki. Lubię urozmaicenie w kuchni, dlatego pokusiłam się o wymyślenie nowej wersji tego deseru, a mianowicie dodanie do niego dyni. Wiedziałam, że sprawdza się ona dobrze w deserach - w ubiegłym roku przyrządziłam panna cottę z dynią, której smak bardzo miło wspominam. Nie zawiodłam się również na puddingu z tapioką i dynią - okazał się bardzo smaczny. Jako dodatek do niego polecam syrop klonowy.

24 października 2011

Curry z dynią, ziemniakami i soczewicą

Do dyni przekonałam się dopiero niedawno, a konkretnie w ubiegłym roku. Nie wiem, czy kiedykolwiek by to nastąpiło, gdyby nie piękny kolor tego warzywa, a także zachwyty na temat dyni, jakie czytałam na innych blogach kulinarnych. Zachęciły mnie one do sięgnięcia po to warzywo. Po kilku udanych eksperymentach na dobre zagościło ono w mojej kuchni. 

W ubiegłym roku przyrządziłam dwa wspaniałe curry z dynią w tajskim stylu - pierwsze z dodatkiem słodkiego ziemniaka i ciecierzycy, a drugie, wg przepisu Nigelli Lawson, z łososiem, krewetkami i kapustą pak choi. Bardzo miło wspominam ich smak.

W tym roku, gdy tylko kupiłam dynię, nabrałam ochoty na ugotowanie curry z jej dodatkiem. Lubię urozmaicenie w kuchni, dlatego tym razem pokusiłam się o ugotowanie dania z przyprawami typowymi dla kuchni indyjskiej. Efekt w pełni mnie zadowolił - curry z dynią w stylu indyjskim także smakowało bardzo dobrze.

14 listopada 2010

Tajskie żółte curry z łososiem, krewetkami i dynią

Oswajanie dyni wyszło mi całkiem dobrze. Kupiłam niezbyt duży kawałek tego warzywa i przyrządziłam na jego bazie kilka smacznych dań: 2 rodzaje tajskiego curry, 2 desery, placuszki z dynią - to wynik inspiracji przepisem "Placki na kilka sposobów. Z miłości do dyni" zamieszczonego przez Amber na blogu "Kuchennymi drzwiami". Spróbowałam też dyni pieczonej (pyszna!) - do tego zachęcił mnie z kolei przepis na "Nieco Dzienniku" - blogu mojej przyjaciółki Agi. Każde z przyrządzonych dań zaskoczyło mnie nowym, oryginalnym smakiem - czasem warto sięgnąć po produkt, od którego dotychczas się stroniło i poeksperymentować z nim. Moje eksperymenty okazały się bardzo udane - wszystkei dania bardzo mi smakowały. I pomysleć, że dynię kupiłam, aby zamarynować ją w słodko-kwaśnej, octowej zalewie. Ten pomysł nie doczekał się niestety realizacji. Mam nadzieję, że uda mi się to jeszcze nadrobić tej jesieni.

Dziś przepis na drugie z przyrządzonych tarskich curry z dynią. Tym razem w wersji z łososiem i krewetkami według przepisu Nigelli Lawson.

Składniki:
(proporcje dla 4 osób)
  • 1 puszka mleka kokosowego
  • 1-2 łyżki żółtej (lub czerowej) pasty curry (gotowy produkt - kupuję zazwyczaj tajską pastę Mae Ploy) 
  • 1 1/2 filiżanki bulionu rybnego (użyłam japońskiego bulionu rybnego Dashi dostępnego w sklepach azjatyckich)
  • 3 łyżki sosu rybnego
  • 2 łyżki cukru
  • 2 łodygi trawy cytrynowej
  • 3 liście limonki Kaffir
  • 1/2 łyżeczki kurkumy
  • 2 filiżanki obranej i pokrojonej w kostkę dyni
  • 2 kawałki filetu z łososia obranego ze skóry i pokrojonego w kostkę
  • 2 garści surowych, obranych krewetek średniej wielkości (użyłam mrożonych)
  • opakowanie chińskiej kapusty Pak Choi
  • sok z jednej limonki
  • świeża kolendra do dekoracji (opcjonalnie)
Kapusta Pak Choi
Rozmrozić krewetki. Trawę cytrynową przekroić na 3 części, usunąć wierzchnie liście i zdrewniałałą końcówkę, środek lekko zmiażdżyć trzonkiem noża, aby wydobyć więcej smaku i aromatu. W woku lub dużym garnku rozgrzać, mieszając, mleko kokosowe z pastą curry, bulionem rybnym, sosem rybnym, cukrem, trawą cytrynową i liśćmi lemonki Kaffir. Do gotującego się sosu dodać dynię, gotować do miękkości (czas gotowania uzależniony jest od rodzaju dyni i może wynieść ok. 5 do 15 minut), następnie dodać krewetki, a po ok. 3 minutach łososia i gotować kolejne 3-4 minuty, mieszając, po czym dodać pokrojoną w szerokie paski kapustę Pak Choi, która jest bardzo delikatna, szybko traci objętość i nie należy gotować jej dłużej niż minutę. Na koniec dodać sok z limonki i wymieszać. Podawać z ryżem.

Łosoś ugotowany w sosie na bazie mleka kokosowego jest delikatny i pyszny. Chrupkość chińskiej kapusty uatrakcyjnia smak dania, a zielony kolor urozmaica jego wygląd. W Warszawie Pak Choi można kupić na bazarku koło hali Mirowskiej, w sklepie nr 17. W przypadku trudności z jej zakupem można zastąpić jakimkolwiek innym zielonym warzywem liściastym - myślę, że świeży szpinak mógłby pasować.

11 listopada 2010

Panna cotta z dynią i mlekiem kokosowym


Szukając przepisów na potrawy z dynią, trafiłam na prawdziwą perełkę - bardzo oryginalny deser, a mianowicie panna cottę z dyni i mleka kokosowego. Deser ten jest dziełem przypadku - Pim, pochodząca z Bangkoku, a obecnie mieszkająca w San Francisco autorka poczytnego bloga Chez Pim wpadła na pomysł przyrządzenia panna cotty z tych właśnie składników po tym, jak przytrafiło się jej rozgotować dynię podczas przyrządzania klasycznego, tajskiego deseru, na który przepis podałam niedawno na moim blogu. Pim postanowiła uratować składniki, zmiksowała je, dodała żelatynę i tak oto powstała dyniowa panna cotta. Nie mogłam sobie odmówić wypróbowania tego przepisu. Efekt zachwycił  mnie - powstał smakołyk o przepięknym kolorze i zupełnie nowym dla mnie smaku.


Składniki:
- 2 filiżanki dyni obranej, oczyszczonej z pestek i pokrojonej w kostkę
- 1/2 puszki mleka kokosowego
- 2-3 łyżki cukru
- 1 filiżanka wody
- 2-3 łyżki żelatyny
- szczypta soli

Dynię ugotować w mleku kokosowym z dodatkiem cukru i soli do miękkości (ok. 20 minut). Zmiksować, dodać żelatynę rozpuszczoną w gorącej wodzie, jeszcze raz krótko zmiksować. Przełożyć do miszeczek, schłodzić w lodówce. Jeśli chodzi o ilość żelatyny, miałam bardzo wiedziałam, ile jej dodać, bo w oryginalnym przepisie było podane, że ma być jej całe opakowanie, a nie wiem, jaką wagę mają opakowanie żelatyny w Stanach Zjednoczonych - najprawdopodobniej mniejszą niż u nas, bo nasze całe opakowanie to byłoby o wiele za dużo do powyższych proporcji. Przy pierwszym przyrządzaniu dodałam mniej więcej 3/4 opakowania i panna cotta wyszła jak dla mnie trochę za ścisła. Myślę, że 2 łyżki mogłyby wystarczyć, 3 maksymalnie. Jeszcze tylko przydałoby się wymyślić, z czym możnaby podać dyniową panna cottę - na razie wymyśliłam, aby polać ją sokiem malinowym, ale przydałby się bardziej wyrafinowany dodatek. Myślałam o tym, że może karmelizowane ósemki jabłek mogłyby się dobrze komponować z dyniowym deserem. Może ktoś ma inny pomysł.


Dyniową panna cottę można polać sokiem malinowym
 

9 listopada 2010

Curry z dynią i słodkim ziemniakiem

Wygląd nie jest mocną stroną tego dania, ale smak w pełni to rekompensuje - jest rewelacyjny. Do jego przyrządzenia nie używa się gotowej pasty curry, lecz samodzielnie miesza się składniki sosu. Czytając przepis, podeszłam do niego sceptycznie, jakby trochę nie wierząc w to, że z podanej mieszanki przypraw i dodatków można wyczarować sos równie smaczny jak na bazie używanych przeze mnie wcześniej past. Nawet jeszcze w trakcie gotowania miałam ochotę dodać trochę gotowej mieszanki, aby polepszyć smak sosu. Dobrze, że nie uległam pokusie, bo samodzielnie przyrządzony sos okazał się o niebo lepszy w smaku od bazujących na pastach curry z masowej produkcji. W trakcie gotowania unosił się w kuchni cudowny, intensywny zapach przypraw, w szczególności mielonej kolendry.



Składniki:
(proporcje dla 4 osób)
- 1 słodki ziemniak obrany i pokrojony w kostkę
- 3-4 filiżanki dyni obranej i pokrojonej w kostkę
- 2-3 liście limonki Kaffir
- 1/2 puszki ciecierzycy odsączonej z zalewy i opłukanej
 - trochę oleju roślinnego
- 1 czerwona cebula (opcjonalnie)
- kilka gałązek świeżej kolendry do dekoracji

Składniki żółtego sosu curry:
- puszka mleka kokosowego
- 3 ząbki czosnku przecisnięte przez praskę
- kilka plasterków obranego i drobno pokrojonego imbiru lub galangalu
- 1 i 1/2 łyżeczki mielonej kolendry
- 2 łyżeczki mielonego kuminu
- 1/2 łyżeczki kurkumy
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1 świeża papryczka chili pokrojona w plasterki
lub
- 1/2 łyżeczki suszonych, rozgniecionych papryczek chili  lub pieprzu cayenne
- 1/2 łyżeczki chili w proszku
- sok z 1 i 1/2 limonki
- 2 łyżki sosu rybnego (w wersji wegetariańskiej zastąpić sojowym)
 - 1 łyżeczka cukru

Składniki sosu zmiksować lub wymieszać. Rozgrzać w woku lub w dużym garnku niewielką ilość oleju roślinnego, dodać cebulę pokrojoną w grubą kostkę (w oryginalnym przepisie jej nie było - dodałam od siebie), krótko przesmażyć, dodać przygotowany sos curry, 1/2 filiżanki wody i liście limonki w całości, podgrzać, dodać pokrojoną dynię i słodkiego ziemniaka. Gotować na średnim ogniu do miękkości. Pod koniec gotowania dodać ciecierzycę. Curry podawać z ugotowanym ryżem, posypując posiekaną, świeżą kolendrą - ja jej nie dodałam, bo za nią nie przepadam.

Przepis na danie zaczerpnęłam ze strony thaifood.about.com.



Składniki do dań tajskich kupowałam dotychczas w sklepach azjatyckich, ale tym razem większość potrzebnych produktów - słodkiego ziemniaka, imbir, liście Kaffiru, mleko kokosowe, przyprawy kupiłam na bazarze koło Hali Mirowskiej, w sklepie nr 17. Jest to mały, ale bardzo dobrze zaopatrzony sklepik prowadzony przez Polaka. Pan jest gadułą i chętnie opowiada o posiadanych w sprzedaży produktach, o ile za plecami nie czekają następni klienci. Można w tym sklepiku kupić polskie i egzotyczne warzywa w dużym wyborze - np. świeżą bazylię tajską, chińską kapustę pak choi, trawę cytrynową, liście limonki i mnóstwo innej zieleniny, której jeszcze do końca nie poznałam. Co ciekawe, zakupy u Polaka robi wielu Wietnamczyków, natomiast w pobliskim, prowadzonym przez Wietnamczyków sklepie z podobnym asortymentem zakupy robią wyłącznie Polacy.

8 listopada 2010

Tajski deser z dyni i mleka kokosowego - Fug Tong Gang Buad

Dotychczas nie przepadałam za dynią - smakowała mi tylko w wersji w occie, jednakże zachęcona mnogością przepisów na dania z tym warzywem, postanowiłam je trochę oswoić. Na pierwszy ogień poszedł tajski deser z dyni i mleka kokosowego. Przepis pochodzi ze strony thaitable.com.

Składniki:

- 2 filiżanki dyni obranej i pokrojonej w słupki
- 1/2 filiżanki mleka kokosowego
- 1 filiżanka wody
- 2 łyżki cukru palmowego
(można zastąpić trzcinowym lub zwykłym, białym)
- 1/2 łyżeczki soli

Mleko kokosowe wymieszać z wodą, dodać cukier i sól, zagotować w garnku, dodać dynię, gotować do miękkości na wolnym ogniu (ok. 10 - 15. min.). Kawałki dyni powinny być miękkie, ale nie rozpadać się. Deser podawać gorący, ciepły lub w temperaturze pokojowej.