Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mule. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mule. Pokaż wszystkie posty

23 lutego 2012

Mule z curry i mlekiem kokosowym


Lubię mule i od czasu do czasu przyrządzam je w domu. Dotychczas robiłam je zazwyczaj w klasyczny sposób - z dodatkiem białego wina, szalotki, czosnku i natki pietruszki - przepis prezentowałam jakiś czas temu na blogu. Pociągają mnie jednak eksperymenty kulinarne i od jakiegoś czasu miałam chęć spróbować muli przygotowanych w nieco inny sposób, a mianowicie na ostro, z azjatycką nutą. Przyszedł czas na zrealizowanie tego planu. Tym razem przyrządziłam mule z dodatkiem przyprawy curry, trawy cytrynowej, imbiru, szalotki, czosnku, mielonej kolendry, papryczki chili dla dodania ostrości, szczypty kurkumy dla nadania bardziej intensywnego koloru sosowi, którego bazą było białe wino i mleko kokosowe. Pod koniec gotowania skropiłam danie sokiem z limonki, a kropką nad i było posypanie przyrządzonych muli świeżymi listkami kolendry.

11 listopada 2011

Mule z winem Rioja i chorizo


Pomysł na to danie zaczerpnęłam z programu 5 Ingredient Fix (5 składników) wyświetlanego na kanale TVN Style. Trafiłam na ten program przypadkowo, właśnie w momencie, gdy prowadząca, Claire Robinson, przyrządzała mule z winem Rioja i chorizo. Przepis tak mi się spodobał, że postanowiłam go jak najszybciej wypróbować. Przy najbliższej okazji kupiłam mule, wino Rioja i ku mojej wielkiej radości także hiszpańskie chorizo - wcale się nie spodziewałam, że uda mi się je dostać i zastanawiałam się, jaką kiełbasą je zastąpię. Nie mogło do tego zabraknąć świeżej bagietki.

Danie ma tak intrygujący, niebanalny smak, że przyrządziłam je już dwa razy, choć muszę przyznać, że bardziej smakują mi jednak mule w białym winie. Od czasu do czasu warto jednak pozwolić sobie na trochę odmiany. W tym daniu dominują smaki chorizo i wina, smak muli schodzi na dalszy plan. Zapach podczas gotowania jest niesamowity.

10 marca 2011

Mule w białym winie, czyli kolacja pachnąca morzem

Mule w białym winie przyrządzone przeze mnie

Ostatnio czytałam na blogu Ziołowy Zakątek szczegółowy opis przyrządzania muli. Tamta notka zapadła mi w pamięć i narobiła apetytu na mule w domowym wykonaniu.

Mei Asia Kuchnie Świata - nowy sklep przy ul. Kilińskiego 3 w Warszawie

Wczoraj odwiedziałam nowy sklep Mei Asia Kuchnie Świata  poświęcony wyłącznie kuchniom azjatyckim. Wśród bogatego wyboru najróżniejszych produktów są tam również świeże ryby i owoce morza, które pojawiają się w sklepie  raz w tygodniu, w środy. Wczoraj była środa, więc miałam szczęście trafić akurat na dostawę. Gdy zobaczyłam, że w ofercie są świeże mule, nie mogłam się oprzeć kupieniu ich, tym bardziej, że cena jest przystępna - 16,90 zł za opakowanie o wadze 1 kg. Dla porównania porcja muli w warszawskiej restauracji Banja Luka kosztuje 35 zł. O wiele bardziej się więc opłaca przyrządzić je samodzielnie w domu.

Mule w białym winie z restauracji Banja Luka

Pech chciał, że gdy zabierając się do gotowania muli, chciałam sprawdzić przepis w sieci, zastrajkowało mi połączenie internetowe i nie mogłam tego zrobić. W posiadanych książkach znalazłam tylko przepis na małże w sosie chili po malezyjsku a miałam akurat chęć na europejską wersję w białym winie. Trzeba było więc samodzielnie wykombinować przepis. Wzorowałam się na wersjach tego dania, jakie pamiętałam z restauracji.

Największy problem miałam początkowego z oceną świeżości muli. Naczytałam się na różnych stronach, że otwarte muszle trzeba od razu wyrzucić. Tylko, że gdy otworzyłam opakowanie, około 90% muszli było otwartych. Już myślałam, że trafiły mi się nieświeże mule i obejdę się smakiem, ale od czego ma się znajomych lubiących gotować? Zadzwoniłam do koleżanki, która przyrządzała mule w domu wielokrotnie. Podpowiedziała mi dobry sposób, a mianowicie, że trzeba włożyć mule do garnka wypełnionego zimną wodą, pod wpływem której żywe się zamkną. I tak rzeczywiście było - dość szybko większość muszli pozamykała się. Koleżanka powiedziała, że można również postukać jedną muszlą o drugą i tym sposobem skłonić je do zamknięcia się. Spróbowałam i tej metody, jednakże te muszle, które nie zamknęły się pod wpływem zimnej wody, nie zamknęły się także pod wpływem stukania i należało je wyrzucić, bo były martwe, co zrobiłam.

A oto moja wersja muli w białym winie.

Składniki:
2 porcje
- 1 kg świeżych muli
- 2 szalotki pokrojone w kostkę
- 4 ząbki czosnku posiekane
- 2 łyżki oliwy lub oleju
(u mnie pół na pół)
- 3/4 szklanki białego, wytrawnego wina
- opcjonalnie: 1 pomidor obrany ze skóry, pozbawiony pestek i pokrojony w małą kostkę
lub 2 łyżki pomidorów krojonych z puszki
- łyżka posiekanej natki pietruszki
- kilka plasterków świeżej papryczki chili
- odrobina soli i świeżo mielonego pieprzu

Przygotowanie:

W dużym garnku lub głębokiej patelni rozgrzać oliwę lub olej, dodać pokrojoną szalotkę, smażyć około minuty na średnim ogniu, dodać czosnek i papryczkę, odrobinę mielonego pieprzu, delikatnie posolić i smażyć około pół minuty, a następnie dolać wino. Opcjonalnie można dodać również świeżego, pokrojonego pomidora bez skórki i pestek lub trochę pomidorów z puszki. 

Gdy wino zacznie wrzeć, dodać mule, przykryć i gotować 3 minuty pod pokrywą na dość mocnym ogniu. Po 3 minutach odkryć garnek, zamieszać mule i gotować bez pokrywy kolejne 3 minuty. Posypać posiekaną natką pietruszki, zamieszać i gotowe! Muli nie należy gotować zbyt długo, bo staną się twarde i gumowate. Dla mnie 6 minut było akurat, czas gotowania może jednak zależeć od tego, ile muli wrzucimy na raz do garnka. Jeszcze uwaga: muszle, które nie otworzyły się w trakcie gotowania, należy wyrzucić.

Przyrządziłam w dwóch wersjach - z pomidorami i bez i obie mi smakowały.

Podawać wraz z sosem, w którym gotowały się mule oraz świeżą bagietką.