Produkt light musi mieć o co najmniej 30 proc. mniej tłuszczu niż jego tradycyjny odpowiednik, parówki muszą zawierać minimum 20 proc. mięsa, w prawdziwej czekoladzie musi być tłuszcz kakaowy, a nie roślinny. Co warto wiedzieć, idąc na zakupy?
Chleb, mleko, ser, warzywa, napoje - jak robot wrzucasz do koszyka kolejne produkty. Chwilę stania w kolejce do kasy i po zakupach. Paragon? A po co? W ogóle go nie bierzesz albo zaraz i tak wyląduje w koszu, a to przecież warunek reklamacji.
Zakupy większości Polaków wyglądają podobnie. Od czasów spożywczaków rodem z filmów Barei dużo się w Polsce zmieniło. Ale nadal - co pokazują badania Inspekcji Handlowej - dajemy sobie wciskać podróbki czy przeterminowany towar. Dlaczego? Bo nie znamy swoich praw i nie czytamy informacji zamieszczonych na opakowaniach, a dokładnie - na etykietach.
A to właśnie z etykiety dowiesz się wszystkiego o produkcie. Znajdziesz na niej nazwę produktu, termin przydatności do spożycia lub datę minimalnej trwałości, listę składników, warunki przechowywania, zawartość netto oraz oznaczenie producenta lub innego podmiotu wprowadzającego produkt do obrotu.
W ostatnich latach modne stały się np. produkty light czy żywność ekologiczna, ale zwykle nie wiemy, kiedy producent może w ten sposób oznaczać towar. A skoro nie wiemy, a kontrole u producentów i w sklepach są wyrywkowe, łatwo można nas wprowadzić w błąd. Jak więc kupować produkty z głową, jak porównywać produkty? Przyjrzyjmy się tym często i od święta wkładanym do koszyka.
Chleb, masło i wędlina
Zacznijmy od podstawowego produktu - chleba. Kupując go, warto zwrócić uwagę na jego nazwę rodzajową i sprawdzić, czy jest adekwatna do deklarowanego składu, np. czy pieczywo żytnie wyprodukowano z mąki żytniej.
Tam, gdzie pieczywo sprzedaje się bez opakowań, sprzedawca musi podać jego nazwę, dane dotyczące producenta lub paczkującego oraz masę jednostkową. Musi się też znaleźć informacja o składnikach oraz data minimalnej trwałości (w przypadku pieczywa, przy którego produkcji użyto dozwolonych substancji dodatkowych przedłużających świeżość).
Zakupy większości Polaków wyglądają podobnie. Od czasów spożywczaków rodem z filmów Barei dużo się w Polsce zmieniło. Ale nadal - co pokazują badania Inspekcji Handlowej - dajemy sobie wciskać podróbki czy przeterminowany towar. Dlaczego? Bo nie znamy swoich praw i nie czytamy informacji zamieszczonych na opakowaniach, a dokładnie - na etykietach.
W ostatnich latach modne stały się np. produkty light czy żywność ekologiczna, ale zwykle nie wiemy, kiedy producent może w ten sposób oznaczać towar. A skoro nie wiemy, a kontrole u producentów i w sklepach są wyrywkowe, łatwo można nas wprowadzić w błąd. Jak więc kupować produkty z głową, jak porównywać produkty? Przyjrzyjmy się tym często i od święta wkładanym do koszyka.
Chleb, masło i wędlina
Zacznijmy od podstawowego produktu - chleba. Kupując go, warto zwrócić uwagę na jego nazwę rodzajową i sprawdzić, czy jest adekwatna do deklarowanego składu, np. czy pieczywo żytnie wyprodukowano z mąki żytniej.
Tam, gdzie pieczywo sprzedaje się bez opakowań, sprzedawca musi podać jego nazwę, dane dotyczące producenta lub paczkującego oraz masę jednostkową. Musi się też znaleźć informacja o składnikach oraz data minimalnej trwałości (w przypadku pieczywa, przy którego produkcji użyto dozwolonych substancji dodatkowych przedłużających świeżość).

