Showing posts with label desery. Show all posts
Showing posts with label desery. Show all posts

Tuesday, 29 October 2013

Zapiekane nalesniki z serem

Z moich tegorocznych wakacji w Dalmacji (ale sie pieknie zrymowalo!) przywiozlam niewiele: kilka woreczkow suszonej lawendy, troche wina, sloiczek miodu z suszonymi sliwkami. Przywiozlam tez wspomnienia, w tym i te kulinarne. Chorwacka kuchnia byla mi do niedawna niemal calkowicie obca, ale nie potrzebowalam wiele czasu, by zakochac sie w niej bez pamieci.
Wciaz pamietam brudet, czyli rybna potrawke w aromatycznym pomidorowym sosie, ktora zaserwowano mi w pewnej restauracji w Orebiču. Pamietam jej wspanialy zapach i smak, upaprane dlonie (bo to jedno z tych dan, przy ktorych jedzeniu nie da sie nie pobrudzic), blogosc, kiedy zobaczylam dno kociolka, w ktorym ja podano...
Pamietam crni rižot, czyli risotto z atramentem kalamarnicy. Jadlam to danie juz w kilku miejscach, robilam je w domu, ale chyba nigdzie nie smakowalo tak fantastycznie jak w Dubrovniku.
Pamietam serbskie pierozki nadziewane cielecina, w cudownym, kremowym sosie na bazie sera kaymak. I krewetki na buzaru w pachnacym, pomidorowo-czosnkowym sosie. I ćevapčići z ajvarem i salatka w ogromnej bulce - lokalny fast food, o niebo lepszy od wszystkich makdonaldow swiata.
I pamietam palačinke sa sirom. Czyli po prostu nalesniki z serem. Niby nic, a jednak pyszne. Takie zwyczajne, domowe. Zaloze sie, ze niejeden z was pamieta takie z domu. Czasem im prosciej, tym lepiej.
Te nalesniki to taka troche podkrecona wersja. Bo nie dosc, ze serowe nadzienie, to jeszcze do tego smietana. Jeden w zupelnosci wystarczy na sniadanie, choc jesli lubicie slodkosci, podejrzewam, ze na tym nie poprzestaniecie. Przepis wyszperalam tutaj, z polowy porcji wyszly mi cztery nalesniki. Idealny pomysl na leniwe weekendowe sniadanie.

Zapiekane nalesniki z serem (Zapečene palačinke sa sirom)
Skladniki na nalesniki:
- 1,5 szklanki maki
- 2 szklanki mleka
- 2 jajka
- 1 lyzka roztopionego masla
- szczypta soli
Na nadzienie:
- 500 g ricotty albo twarozku
- skorka starta z 1 cytryny
- 3 jajka, zoltka oddzielone od bialek
- 2/3 szklanki cukru
- 2/3 szklanki kwasnej smietany

W duzej misce wymieszac make, mleko, jajka, sol i roztopione maslo. Na patelni rozgrzac odrobine masla. Kiedy zacznie sie rozpuszczac, rozprowadzic je rownomiernie na calej powierzchni patelni za pomoca pedzelka albo papierowego recznika (te procedure nalezy powtarzac co 2-3 nalesniki). Na rozgrzana patelnie wlac chochelke nalesnikowego ciasta i szybkim, kolistym ruchem rozprowadzic je rownomiernie na calej powierzchni patelni. Smazyc, az powierzchnia bedzie prawie scieta, przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze przez chwile. Powtarzac, az wykorzystamy cale ciasto.
Przygotowac nadzienie: bialka ubic na sztywna piane. W drugiej misce ubic zoltka z cukrem na jasnozolta, gladka mase. Dodac ser i skorke z cytryny, wymieszac, az skladniki sie polacza. Dodac piane z bialek, wymieszac. Rozprowadzic nadzienie na nalesnikach, zwinac i ulozyc w naczyniu do zapiekania. Jesli zostanie nam troche nadzienia, wymieszac je z kwasna smietana.
Rozprowadzic smietane na zwinietych nalesnikach, starajac sie zakryc brzegi, by nie byly suche. Piec przez 25-30 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Przed podaniem posypac cukrem pudrem.



 photo zapecenepalacinkesasirem_zps8a53a643.jpg

Thursday, 4 July 2013

Trifle z malinami i lemon curd

Nie ma chyba prostszego deseru niz trifle. Trudno tez znalezc taki, ktory pozwala na wieksza dowolnosc. Teoretycznie trifle powinno (powinien?) sie skladac z owocow, ciasta biszkoptowego, bitej smietany i sosu custard, ale ja zetknelam sie juz z wersjami, w ktorych zamiast ciasta pojawiaja sie "kocie jezyczki", a custard w ogole nie wystepuje. Wspolnym mianownikiem pozostaje warstwowe ulozenie skladnikow, choc i to podobno nie jest elementem obowiazkowym.
Moje dzisiejsze trifle jest banalnie proste i blyskawiczne w przygotowaniu, o ile mamy pod reka sloiczek lemon curdu. Ot, wystarczy namoczyc ciasteczka, ubic smietane i ulozyc wszystko w szklankach (albo, jesli ktos tak woli, duzym naczyniu). Najlepsze do serwowania trifle beda przezroczyste naczynia, w ktorych poszczegolne warstwy tego deseru prezentuja sie naprawde apetycznie. Maliny mozecie z powodzeniem zastapic innymi owocami, np. borowkami czy truskawkami.
Z podanych proporcji wychodza 2 wielkie albo 4 mniejsze porcje.
Wraz ze mna trifle przygotowali Wojtek, Siankoo, Mirabelka i Martynosia.

Trifle z malinami i lemon curd
Skladniki:
- 10-12 ciasteczek "kocie jezyczki"
- sok z 2 cytryn
- 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow
- 100 g lemon curd
- 300 ml smietany kremowki
- 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
- 350 g swiezych malin

W szerokim naczyniu wymieszac sok z cytryn z 1 lyzka cukru. W tak powstalej mieszance ulozyc ciasteczka, tak, by dobrze nasiakly. Ubic smietane z cukrem i ekstraktem z wanilii.
Polamac ciastka na kawalki i ulozyc je na dnie szklanek (albo jednego duzego naczynia), na nich polozyc czesc malin, troche bitej smietany i lemon curd. Powtarzac, az skladniki sie wyczerpia. Udekorowac kleksem lemon curdu i - opcjonalnie - listkami miety.



 photo lemonraspberrytrifle_zps8c20cd91.jpg

Monday, 10 June 2013

Kokosowy krem z duszonym rabarbarem

Mysl o tym, ze sezon na rabarbar nie potrwa juz dlugo, co roku wywoluje u mnie smutek. Za kazdym razem mam wrazenie, ze znow nie wykorzystalam go w pelni, ze moglam przygotowac wiecej pysznosci z jego udzialem, tak, by najesc sie na zapas i moze choc raz uniknac tesknoty za jego kwasnym smakiem.
Ale podejrzewam, ze bez wzgledu na to, ile rabarbarowych deserow i ciast bym upichcila, i tak w koncu zaczelabym tesknic. Taka juz kolej rzeczy...
Ten deser skusil mnie dwiema rzeczami: uroczym wygladem oraz tym, ze wszystkie konieczne skladniki mialam akurat pod reka, co nie bylo bez znaczenia, bo nie mialam najmniejszej ochoty na wycieczke do sklepu. Okazal sie nie tylko prosty w przygotowaniu, ale rowniez bardzo smaczny. Konsystencja przypomina nieco panna cotte, a kokosowe nuty swietnie wspolgraja z kwaskowym rabarbarem. Mozecie przygotowac obie warstwy poprzedniego dnia, a przed podaniem zlozyc je w calosc.
Wraz ze mna rabarbarowe desery przygotowali dzis Gin, Panna Malwinna, Siankoo, Wojciech, Mirabelka, Lejdi, SiaskaDobromila i Ania.

Kokosowy krem z duszonym rabarbarem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 2 listki zelatyny
- 400 ml mleka kokosowego
- 6 lyzek drobnego cukru
- 1 laska wanilii
- 300 g rabarbaru, pokrojonego na kawalki

Zelatyne wlozyc do miski i zalac zimna woda. Odstawic do nasiakniecia na 5 minut, az zmieknie. Mleko kokosowe podgrzac w rondelku z 2 lyzkami cukru. Kiedy bedzie cieple, zdjac z ognia i dodac do niego rozmiekczone listki zelatyny i mieszac, az sie rozpuszcza. Gotowa mase przelac do kokilek albo szklanek (jesli uzywamy szklanek, nalezy najpierw troche ja przestudzic), ostudzic i wstawic do lodowki do calkowitego zastygniecia.
Przekroic laske wanilii na pol i wlozyc do garnka z 2 lyzkami wody i pozostalym cukrem. Powoli doprowadzic do wrzenia, by rozpuscic cukier, nastepnie dodac rabarbar i dusic, az zmieknie, przez 3-4 minuty. Odstawic do wystygniecia. Przed podaniem wylozyc rabarbar na kokosowy spod.


 photo cocnutrhubarbcreams_zpsfa6f810d.jpg


Przepis dodaje do Akcji Rabarbar.

Wednesday, 2 January 2013

Pieczone jablka z orzechowa kruszonka

Gdyby przyznawano medale za znikanie bez slowa wyjasnienia, pewnie bylabym kandydatka do takiego wyroznienia. Ambitne plany pisania notki za notka w okresie swiatecznym spalily na panewce. Nie udalo mi sie nawet zlozyc wam wszystkim zyczen.
Tak jakos wyszlo.
Postanowienie noworoczne numer jeden brzmi wiec: nie zaniedbywac blogow. I tego zamierzam sie trzymac.
Dziwne byly te swieta. Przyjemne, owszem, ale i podszyte smutkiem. Moze to przez brak sniegu. Moze przez cos jeszcze innego. Kiedy wiekszosc blogerow szalala w kuchniach i publikowala swiateczno-sylwestrowe przepisy, ja zywilam sie tym, co mi sie nawinelo pod reke, czekajac na koniec tego leniwego czasu, w ktorym trudno mi sie odnalezc.
Ale teraz wszystko wraca do normy. A ja wracam do kuchni.
Na dzien dobry - pieczone jablka. Z tego przepisu. Z cydrem na rozgrzewke i slodka, orzechowa kruszonka. Idealne zimowe sniadanie albo deser na chlodny wieczor.

Pieczone jablka z orzechowa kruszonka
Skladniki:
(dla 6 osob)
- 6 duzych jablek, z wydrazonymi srodkami
- 50 g rodzynek
- 1 lyzeczka cynamonu
- 75 g masla, schlodzonego
- 100 ml cydru
- 3 lyzki maki
- 4 lyzki cukru trzcinowego
- 60 g orzechow laskowych
- opcjonalnie: creme fraiche albo sos custard do podania


Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Skorke kazdego jablka naciac nozem wokol, tak, by nie pekla, kiedy jablka beda sie piec. Przelozyc jablka do naczynia do pieczenia.
Rodzynki wymieszac z cynamonem i wlozyc w dziury po ogryzkach wraz z odrobina masla. Do naczynia wlac cydr i piec jablka przez okolo 30 minut, az skorka zacznie latwo odchodzic.
W miedzyczasie zmiksowac w malakserze make, cukier i orzechy, az te ostatnie beda dobrze posiekane. Dodac maslo, zmiksowac na konsystencje gruboziarnistej bulki tartej. Wyjac jablka z piekarnika, zdjac gorna czesc skorki i posypac kruszonka, dociskajac ja do jablek. Piec kolejne 30 minut. Podawac z creme fraiche albo sosem custard.


Photobucket

Friday, 8 June 2012

Slodko-kwasne. Crumble z truskawkami i rabarbarem.

W zasadzie moglabym zaczac tak: Nazywam sie Maggie i jestem crumbloholikiem. To przeciez nic takiego, zwykle owoce (jeszcze cieple, cudownie miekkie, slodkie, kwasne, pyszne) pod zwykla kruszonka (pachnaca maslem i cynamonem albo migdalami, rozplywajaca sie w ustach). Kiedy mam czas, serwuje sobie crumble na sniadanie. Nic tak bardzo nie poprawia mi nastroju.
Albo moglabym zaczac od tego, ze - jak mawiaja madrzy ludzie - cos sie konczy, a cos sie zaczyna. I tak rabarbar powoli odchodzi do przeszlosci, za to pojawiaja sie truskawki. Dzisiejsze crumble jest wiec pozegnalno-powitalne. Truskawkowo-rabarbarowe, z przepisu Rachel Allen z ksiazki "Bake". Slodkie i kwasne owoce, a do tego owsiana kruszonka i odrobina lekko cytrusowej creme fraiche - czego chciec wiecej?
Wraz ze mna crumble przygotowali Shinju, Mopsik, Malwinna, Ania, Ewelina, Kabka, Emma, Paszczak, Wiera i Lejdi.


Photobucket



Crumble z truskawkami i rabarbarem
Skladniki:
(na 6 porcji)
- 225 g truskawek, pokrojonych w plastry
- 450 g rabarbaru, pokrojonego w kostke
- 2-3 lyzki drobnego cukru
- 150 g maki
- 1 lyzeczka mielonego cynamonu
- 75 g masla
- 25 g platkow owsianych
- 75 g miekkiego jasnego brazowego cukru

Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Wymieszac w misce truskawki i rabarbar, posypac cukrem. Przelozyc do naczynia zaroodpornego o pojemnosci 1 litra albo do kokilek.
Make i cynamon wlozyc do miski i rozetrzec palcami, az tekstura bedzie przypominac gruboziarnista bulke tarta. Dodac platki owsiane i cukier, wymieszac, a nastepnie posypac kruszonka owoce i piec przez 15 minut (jesli uzywamy kokilek) albo 30-45 minut (jesli pieczemy w duzym naczyniu). Podawac z kleksem creme fraiche wymieszanej ze skorka i odrobina soku z limonki.


Photobucket

Thursday, 31 May 2012

Na deser. Arroz con leche.

Akcja Hola Mexico 2 dobiega konca, wkrotce z Meksyku przeniesiemy sie w inne strony. Ale zanim to nastapi, jeszcze jeden przepis. Po obiedzie obowiazkowo musi przeciez byc deser!
Arroz con leche to nic innego jak pudding ryzowy. W Meksyku czesto dodaje sie do niego skorke starta z cytryny - ma dzieki temu delikatnie cytrusowy aromat. Obowiazkowo musi tez byc cynamon, a niektorzy dodaja rowniez rodzynki. Jestem wielka fanka takich ryzowych deserow, wiec wiedzialam, ze i ta wersja mi zasmakuje. I nie mylilam sie!
Mala uwaga: z podanych proporcji wychodzi sporo arroz con leche, wiec warto przygotowac sobie odpowiednia ilosc miseczek.
Wraz ze mna arroz con leche przygotowali Panna Malwinna, Kabka, Shinju, Lejdi, Wiera i Mirabelka.


Photobucket


Arroz con leche
Skladniki:
- 1 szklanka ryzu dlugoziarnistego (ja uzylam krotkoziarnistego, do deserow)
- 2 laski cynamonu
- 1 lyzka skorki startej z cytryny
- 3 cale gozdziki
- 4 szklanki wody
- 1 jajko
- 3 szklanki pelnotlustego mleka
- 1 puszka slodzonego skondensowanego mleka (w oryginale 340 g, w mojej bylo 397 g, zuzylam cala)
- 1 lyzka ekstraktu z wanilii
- 1/2 szklanki rodzynek, opcjonalnie

Ryz, cynamon, skorke z cytryny i gozdziki wlozyc do garnka, zalac 4 szklankami wody i odstawic na 1 godzine. Po uplywie tego czasu doprowadzic miksture do wrzenia na duzym ogniu, nastepnie zmniejszyc ogien i gotowac przez 10-12 minut, az woda prawie calkiem wyparuje.
W tym czasie rozklocic jajko w misce, dodac mleko i wymieszac. Dodac te miksture do ryzu wraz z ekstraktem z wanilii, mlekiem skondensowanym i (opcjonalnie) rodzynkami i gotowac na niewielkim ogniu przez okolo 25-30 minut, czesto mieszajac, by uniknac przypalenia. Deser nie powinien byc zbyt gesty - zgestnieje po ostygnieciu.
Przelozyc do kokilek, filizanek, kubeczkow i odstawic do ostygniecia. Najlepiej smakuje w temperaturze pokojowej.



Photobucket



To moja ostatnia propozycja do akcji Hola Mexico 2.


Saturday, 24 March 2012

Slodkie i aromatyczne. Sliwki w waniliowym syropie.

Bardzo lubie sliwki, a wypieki z ich dodatkiem naleza do scislej czolowki moich ulubionych ciast. Nic wiec dziwnego, ze ten przepis urzekl mnie od pierwszej chwili. Bo skoro sliwki sa pyszne i wanilia jest pyszna, to polaczenie tych dwoch musi byc niebianskie, prawda?
I jest. Slodki, aromatyczny, pachnacy wanilia syrop i miekkie, wilgotne sliwki to po prostu niebo w gebie. Idac za rada ludzi, ktorzy komentowali przepis, zmniejszylam ilosc cukru i wody. To byla sluszna decyzja - syrop i bez tego byl bardzo slodki, ale nie na tyle, by bolaly od niego zeby. Przepis podaje z moimi zmianami.
Podobno tak przyrzadzone sliwki wspaniale smakuja jako dodatek do owsianki, o czym zamierzam wkrotce sie przekonac. Ja podalam je z goframi (kupnymi, nadal nie dorobilam sie gofrownicy) i slodka smietana kremowka. Z jej dodatkiem smakuja wprost niebiansko...


Photobucket



Sliwki w waniliowym syropie
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 500 g sliwek
- 60 g drobnego zlocistego cukru do wypiekow
- 150 ml wody
- 1 laska cynamonu
- nasiona wyskrobane z 1 laski wanilii

Sliwki pokroic na cwiartki i usunac pestki. Cukier wsypac do garnka, dodac wode, cynamon i wanilie. Podgrzac delikatnie, az cukier sie rozpusci, a nastepnie dodac owoce. Doprowadzic do wrzenia, zmniejszyc ogien i gotowac przez 5-10 minut (jesli sliwki sa bardzo dojrzale, wystarcza im 3 minuty), az zmiekna. Lekko przestudzic przed podaniem.



Photobucket



Przepis jest moja pierwsza propozycja do akcji Waniliowy Weekend III.


Monday, 5 March 2012

Slodko-gorzki smak. Waniliowa panna cotta, herbaciany sos i pomarancze.

Nazwa panna cotta zawsze mnie troche bawila. Wiem, ze oznacza ona ni mniej, ni wiecej, jak tylko gotowana smietanke, ale nic nie poradze na to, ze mi zawsze kojarzy sie z jakas tajemnicza panna z kotem. Prawde mowiac, nie jest to moj ulubiony deser. Sam w sobie wydaje mi sie dosc nijaki i mdly, dlatego kiedy postanowilam zrobic moja pierwsza w zyciu panna cotte, wiedzialam, ze bede musiala czyms ja "podkrecic".
Padlo na lekko gorzkawy herbaciany syrop z kardamonowa nuta i kwaskowate pomarancze. Jak sie okazalo, to byl strzal w dziesiatke. Panna cotta nabiera dzieki tym dodatkom niecodziennego, troche przekornego charakteru, a kontrastujace ze soba smaki wspaniale sie uzupelniaja. Warto wyprobowac!
Przepis na sos znalazlam tutaj, panna cotte robilam wedlug tej receptury. A nastepna panna cotta bedzie cala herbaciana. Ale o tym przy innej okazji...

Waniliowa panna cotta z herbacianym sosem i pomaranczami
Skladniki:
- 500 ml smietany kremowki
- 1,5 lyzeczki zelatyny
- 150 g cukru pudru, przesianego (dalam 100 g i deser byl wystarczajaco slodki)
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii albo ziarenka wyskrobane z 1 laski wanilii

Herbaciany sos z kardamonem
- 1 szklanka wody
- 1 torebka herbaty Earl Grey
- skorka zdjeta nozem z polowy pomaranczy
- 3 nasiona kardamonu
- 1,5-2 lyzki cukru

Smietane podgrzac w garnku. Kiedy cukier sie rozpusci, zdjac z ognia, dodac ekstrakt z wanilii lub ziarenka. Zelatyne wsypac do miski z zimna woda, odstawic na 5-10 minut. Po uplywie tego czasu zalac zelatyne goraca smietanka i mieszac, az sie rozpusci. Przelac do kokilek lub metalowych foremek (u mnie wyszlo 6 porcji), przykryc folia i wlozyc do lodowki na 4 godziny, az deser zastygnie.
Przed podaniem zanurzyc kazda foremke na chwile w goracej wodzie, by deser latwiej z niej "wyskoczyl". Na foremce polozyc talerz i odwrocic do gory nogami, by panna cotta sie wysunela.
Wode wlac do garnka, doprowadzic do wrzenia, dodac herbate, skorke z pomaranczy, kardamon i cukier. Zdjac z ognia i odstawic na 4-5 minut, odcedzic. Dla uzyskania gestszego sosu przecedzona mieszanke podgrzewac, az osiagnie odpowiednia konsystencje. Mozna dodac wiecej cukru, ale wtedy syrop bedzie bardzo slodki.
Podawac panna cotte polana ostudzonym sosem i udekorowana kawalkami pomaranczy.


Photobucket


Przepis dodaje do akcji Lubie herbate!


Lubię herbatę!

Friday, 30 December 2011

Na deser. Pudding ryzowy z kokosem i limonka.

Odkad zrobilam moj pierwszy w zyciu pudding ryzowy, nie moge przestac eksperymentowac z tym rodzajem deseru. Dlatego gdy zobaczylam w "World Kitchen" Gordona Ramsaya przepis na tajska wersje z mango, limonka i kokosem, wiedzialam, ze musze ja przygotowac. I to najlepiej teraz, zaraz.
Byl tylko jeden problem: nie mialam mango. Jak sie jednak okazalo, pudding i bez niego jest bardzo smaczny. To prawdziwa gratka dla fanow kokosu, bo wlasnie on jest tutaj dominujacym elementem. Dbajacy o linie moga pominac smietane, bo konsystencja ryzu gotowanego w mleku kokosowym jest wystarczajaco kremowa, ale uwazam, ze ze smietana deser smakuje o niebo lepiej!
Choc pominelam mango, podaje oryginalny przepis, bo mysle, ze z mango ten pudding bylby, o ile to mozliwe, jeszcze pyszniejszy. No i zdecydowanie bardziej tajski!


Photobucket


Pudding ryzowy z mango, kokosem i limonka
Skladniki:
(na 4-6 porcji)
-250 g ryzu jasminowego
- 400 ml mleka kokosowego (moze byc niskotluszczowe)
- 80 g drobnego cukru
- 1 laska wanilii, przekrojona wzdluz na pol
- 2-3 lyzki wiorkow kokosowych
- 1 dojrzale mango (pominelam)

- 150 ml kremowki
Do dekoracji:
- garsc posiekanych pistacji (zastapilam migdalami)
-skorka z 1 limonki

Ryz, mleko kokosowe, cukier i wanilie podgrzac w garnku, mieszajac czesto. Kiedy zacznie bulgotac, przykryc i gotowac przez 15-20 minut na malym ogniu, az ryz bedzie miekki.
W miedzyczasie podprazyc wiorki kokosowe na suchej patelni, az zrobia sie zlociste. Przelozyc na talerz i odstawic do ostygniecia. Obrac mango i pokroic miazsz na kawalki.
Kiedy ryz bedzie gotowy, zdjac garnek z ognia i wylowic laske wanilii. Wmieszac wiorki kokosowe, smietane i kawalki mango. Przykryc i odstawic na 2-3 minuty, a nastepnie przelozyc do miseczek, posypac pistacjami i starta skorka z limonki. Podawac od razu.

Photobucket

Friday, 16 December 2011

Raj dla czekoholikow. Budino di cioccolato.

Pewnie, mozna napisac po prostu: budyn czekoladowy. Ale czy nie wydaje wam sie, ze po wlosku nazwa tego slodkiego, dekadenckiego deseru brzmi jakos tak przyjemniej?
Nigella tez jest tego zdania - wspomina o tym we wstepie do przepisu, ktory mozna znalezc w ksiazce "Nigella Express". Ja zas, przyzwyczajona do kojarzenia slowa "budyn" z przeslodzonym, sztucznie pachnacym deserem z proszku, uwazam, ze wloska nazwa zdecydowanie lepiej oddaje nature tej domowej, wybitnie czekoladowej wersji. Niech was nie zwiedzie wielkosc porcji; choc sa malutkie, nie wyobrazam sobie, by ktokolwiek - nawet najwiekszy czekoholik na glodzie - byl w stanie pochlonac wiecej. To czysta rozpusta, ale za to jaka pyszna!
Czekolada jest tutaj dominujacym skladnikiem, wiec jesli od gorzkiej wolicie mleczna, nie krepujcie sie uzyc takiej wlasnie. Budyn smakuje rownie dobrze na cieplo, jak i na zimno; w tym drugim wariancie warto sprobowac udekorowac go kleksem smietany. Mozna tez zaszalec i dodac troche ulubionych owocow - jeszcze nie probowalam, ale mysle, ze z malinami smakowalby wybornie...

Budino di cioccolato
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 250 ml pelnotlustego mleka
- 125 ml kremowki
- 60 g drobnego cukru do wypiekow (jesli uzywacie mlecznej czekolady, mozecie zmniejszyc ilosc cukru do 30-40 g)
- 1 lyzka skrobi kukurydzianej
- 35 g kakao
- 2 zoltka
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 60 g ciemnej czekolady, minimum 70% kakao, drobno posiekanej (mozna, wedle gustu, zastapic mleczna)


Mleko i smietane podgrzac razem w garnku albo w mikrofalowce. Cukier i skrobie kukurydziana wlozyc do garnka, przesiac kakao i zalac 2 lyzkami wrzacej wody. Wymieszac na gesta paste. Wciaz mieszajac, dodawac zoltka, po jednym, a nastepnie podgrzana mieszanke mleka i smietany oraz ekstrakt z wanilii. Gotowac na malym ogniu przez 3-4 minuty, wciaz mieszajac i ubijajac, az mikstura nabierze konsystencji majonezu.
Zdjac z ognia i, mieszajac, dodac czekolade. Przelac do 4 malych filizanek lub miseczek, a nastepnie przykryc kazda z nich folia aluminiowa, by zapobiec powstawaniu kozucha. Kiedy budyn lekko przestygnie, wstawic naczynka do lodowki. Podawac w temperaturze pokojowej z opcjonalnym kleksem smietany.




Photobucket

A juz jutro ostatni z serii przepisow Nigelli. Potem bedzie ciasteczkowo - w koncu ida swieta!

Saturday, 19 November 2011

Pudding ryzowy z karmelowa skorupka. W holdzie Lucy Maud.

"Jane specjalizowała się w zbieraniu przepisów i uważała dzień za stracony, jeśli nie udało jej się zdobyć jakiegoś i zapisać go na czystych stronnicach "Kuchni dla początkujących". Nawet pani Snowbeam dała jej jeden - na pudding z ryżu.
- Jedyny jaki jadamy - wyjaśnił Mały John - Ten jest tani."
(L. M. Montgomery, "Jane z Lantern Hill")

Jako dziecko uwielbialam Anie z Zielonego Wzgorza, namietnie czytalam wszystkie ksiazki, ktorych byla bohaterka, a do pierwszego tomu jej przygod do dzis mam sentyment. Trudno sie wiec dziwic, ze rozpoczynajaca sie dzisiaj akcje "100 lat z Lucy Maud (w kuchni)" powitalam z duzym entuzjazmem. Wraz z Ewelina, Gin, Malwinna, Emma, Dobromila, Pluskotka, Ilonka, Shinju, Pela i jedynym rodzynkiem w naszym gronie, Kermeetem, postanowilismy inaugurowac akcje puddingiem ryzowym, ktory, by bylo ciekawiej, kazde z nas przygotowalo wedlug wybranego przez siebie przepisu.

Ryz jest zadziwiajacym skladnikiem. Swietny jako towarzysz orientalnych stir-fries, doskonaly we wloskim risotto i hiszpanskiej paelli, wspanialy jako dodatek do curry. A do tego mozna z niego wyczarowac naprawde pyszny deser. 
Pudding ryzowy to wlasciwie takie risotto na slodko. Procedura jest zblizona, tyle tylko, ze zamiast bulionu ryz wchlania mleko, stopniowo nabierajac kremowej konsystencji. Wymaga troche cierpliwosci i mieszania w garach, ale efekt jest wart zachodu. 
Moj pudding jest wariacja na temat tego przepisu. Zmniejszylam troche ilosc kremowki, bo wydawalo mi sie - chyba slusznie - ze 200 ml to troche za duzo i pudding zrobi sie plynny. Zamiast imbiru, za ktorym nie przepada Mezczyzna, dodalam odrobine kardamonu, zwiekszylam tez ilosc skorki pomaranczy, by cytrusowa nuta byla wyrazniejsza. Wiem juz, ze na pewno bede wracac do tego przepisu, kombinujac z roznymi jego wariantami. Wam rowniez serdecznie polecam sprobowac!


Photobucket


Ryzowy pudding brulee
Skladniki:
- 150 g ryzu do puddingow (w razie trudnosci ze znalezieniem takiego ryzu mozna uzyc innego krotkoziarnistego, np. Arborio albo Carnaroli)
- 1 laska wanilii
- 750 ml mleka
- skorka obrana nozem z 1 pomaranczy
- 3 nasiona kardamonu
- 75 g drobnego zlotego cukru do wypiekow, plus odrobina do zrobienia karmelowej skorupki
- 150 ml kremowki

Ryz wlozyc do garnka, zalac 350 ml wody, zagotowac, a nastepnie zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 5 minut. Odcedzic, wlozyc z powrotem do garnka, dodac mleko, skorke pomaranczy, lekko rozgniecione nasiona kardamonu i rozcieta laske wanilii wraz z wyskrobanymi z niej nasionami. Powoli doprowadzic do wrzenia, a nastepnie gotowac na bardzo malym ogniu przez 20-25 minut. Zdjac z ognia, wylowic skorke pomaranczowa, kardamon i laske wanilii, dodac cukier i wymieszac. Ostudzic do temperatury pokojowej.
Do ostudzonego ryzu dodac smietanke, wymieszac, przelozyc do 6 kokilek i wygladzic powierzchnie lyzka. Posypac rownomiernie dodatkowym cukrem tak, by utworzyla sie dosc gruba warstewka, a nastepnie skarmelizowac cukier za pomoca palnika albo pod grillem w piekarniku. Odczekac chwile, by skorupka stwardniala.


Photobucket

Przepis jest moja pierwsza propozycja do akcji "100 lat z Lucy Maud (w kuchni)".

100 lat z Lucy Maud (w kuchni)

Thursday, 27 October 2011

Slodko i orzezwiajaco. Mus cytrynowy.

Ci, ktorzy odwiedzaja mnie czesto, pewnie zauwazyli, ze dawno nie bylo niczego na slodko. Nie dlatego, ze desery wykreslilam z menu, o nie. Ostatnimi czasy jednak moje deserowe menu sprowadzalo sie glownie do creme brulee oraz bez z pozostalych po jego przygotowaniu bialek.
Ale nawet najbardziej zagorzalemu entuzjascie bez po jakims czasie moga sie one znudzic. Totez kiedy znow zostalo mi troche bialek, postanowilam wykorzystac je w inny sposob i zrobic taki oto mus. Spodobala mi sie prostota jego wykonania, a ze wszystkie skladniki mialam akurat w domu, od razu zabralam sie do dziela.
Rezultat? Bardzo delikatny, mocno cytrusowy i orzezwiajacy deser. Wyglada i smakuje niewinnie, choc w rzeczywistosci jest dosc kaloryczny. Tym, ktorzy nie musza sie martwic trzymaniem diety, serdecznie polecam!

Cytrynowy mus
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 284 ml smietany kremowki
- sok i skorka z 1 cytryny
- 60 g drobnego cukru
- 2 bialka jajek

Smietane, skorke z cytryny i cukier umiescic w duzej misce i ubijac, az mikstura zacznie gestniec. Dodac sok z cytryny i nadal ubijac, uwazajac, by nie przesadzic - jesli smietana bedzie zbyt sztywna, trudno bedzie wmieszac w nia bialka.
Bialka ubic na piane i wmieszac delikatnie do smietanowej masy. Przelozyc do 4 pucharkow i wstawic do lodowki. Przed podaniem mozna udekorowac dodatkowa skorka z cytryny.


Photobucket

Tuesday, 6 September 2011

Na oslode. Klasyczny crème brûlée.

Nie mam nic przeciwko jesieni. Te zlota, piekna, wciaz jeszcze ciepla nawet lubie. Ale kiedy robi sie szaro, paskudnie, a deszcz, niesiony podmuchami wiatru, zaczyna padac poziomo, nie jest juz tak milo.
Wtedy potrzebuje czegos specjalnego. Czegos dekadenckiego, pysznego i kremowego, co podniesie mnie na duchu i sprawi, ze smutki odejda na chwile w dal. Czegos takiego, jak ten crème brûlée. Delikatny, smietankowy, slodki, pachnacy wanilia. Wiec rozbijam skorupke (zawsze w tym momencie myslac o Amelii Poulain) i... zapominam o wszystkim.
I niech sobie pada, niech wieje. Ja jestem w niebie.

Najlepszy crème brûlée
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 425 ml smietany kremowki
- 100 ml pelnotlustego mleka
- 1 laska wanilii
- 5 duzych zoltek
- 50 g drobnego brazowego cukru, plus troche ekstra na skorupke

Rozgrzac piekarnik do 160 stopni (180 z termoobiegiem). Cztery ramekiny mieszczace 175 ml ulozyc w glebokiej blasze do pieczenia - musi byc na tyle wysoka, by mozna bylo na niej ulozyc plaska blache do pieczenia tak, by wciaz bylo troche miejsca miedzy nia a foremkami. Smietane i mleko wlac do garnka, laske wanilii rozciac i wydlubac ziarenka, a nastepnie dodac je wraz z pustym strakiem wanilii do smietany.
Zoltka i cukier ubic na jasny, puszysty krem. Smietane i mleko podgrzac na srednim ogniu, az pojawia sie pierwsze babelki. Wlac podgrzana smietane do jajecznej mikstury, wciaz mieszajac trzepaczka. Przecedzic goraca miksture przez sito do dzbanka, zdjac z jej wierzchu biala piane i wyrzucic, a nastepnie zamieszac.
Do blachy do pieczenia wlac goraca wode tak, by siegala 1,5 cm wysokosci foremek. Wlac do nich goraca mieszanke tak, by wypelnila je po brzegi. Wlozyc do piekarnika, przykrywajac blacha do pieczenia tak, by z boku byla mala luka umozliwiajaca przeplyw powietrza. Piec 30-35 minut, az mikstura zastygnie, ale nie calkowicie - przy poruszeniu blacha powinna zachowywac sie jak galaretka.
Wyjac foremki z blachy i studzic na kratce przez pare minut, a nastepnie wstawic do lodowki do calkowitego schlodzenia (mozna zostawic na cala noc). Kiedy beda gotowe do podania, posypac cienka warstewka brazowego cukru, spryskac odrobina wody, by go zwilzyc, a nastepnie, uzywajac palnika, skarmelizowac cukier tak, by powstala chrupiaca skorupka.


Photobucket


Przepis dodaje do akcji Schlodzone 2011.

Schłodzone 2011

Thursday, 25 August 2011

Slodki miks, czyli wspolne gotowanie.

Juz jest! W nowej szacie, piekniejszy niz dotad i bardziej funkcjonalny, wciaz rownie przyjazny kulinarnym blogerom, nowy Mikser ukazal sie swiatu. Znajdziecie tu akcje kulinarne, pogaduszki na zywo, forum pelne dobrych rad, a przede wszystkim ogromna i inspirujaca baze przepisow. Dajcie sie zmiksowac - naprawde warto!



Takie wydarzenie wymaga odpowiedniej oprawy, wiec wraz z Shinju, Eve, Pela, Marta, Ania, druga Ania, Dobromila, Kasia i Malwinna przygotowalysmy cos specjalnego. Tym razem nie wybralysmy jednego przepisu do wspolnego wyprobowania. Postanowilysmy, ze kazda z nas wyczaruje w swojej kuchni cos innego. Warunek byl jeden: ma byc slodko. Bo przeciez nic tak nie umila swietowania, jak slodkosci, prawda?
Moj deser mial w zalozeniu byc ciastem banoffee, ale spod nijak nie chcial trzymac formy, wiec postanowilam podac go w troche innej formie, a konkretniej - w pucharkach. Efekt przeszedl moje najsmielsze oczekiwania. Choc deser byl piekielnie slodki (wiadomo, masa krowkowa), znikl w ekspresowym tempie. Polaczenie bananow, ciasteczek i karmelu jest bardzo dekadenckie i niesamowicie pyszne. Akcent w postaci odrobiny ciemnej, gorzkiej czekolady swietnie kontrastuje z cala ta slodycza. Na pewno wroce do tego przepisu, zarowno w formie ciasta, jak i pucharkow.

Pucharki banoffee
Skladniki:
(na 4 duze albo - lepiej - 8 malych pucharkow)
- 300 g ciasteczek owsianych
- 60 g roztopionego masla
- 400 g puszka masy krowkowej
- 3 duze banany, pokrojone w plastry
- 350 ml smietany kremowki
- 1 lyzka cukru pudru
- 100 g ciemnej czekolady

Ciasteczka pokruszyc na piasek i wymieszac z roztopionym maslem. Tak powstala masa wylozyc dno pucharkow. Wstawic do lodowki na godzine, po czym ulozyc na wierzch mase krowkowa i ponownie chlodzic przez godzine. Wyjac z lodowki, na masie krowkowej ulozyc plastry bananow. Smietane ubic na sztywno z cukrem pudrem i ulozyc na bananach. Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej, odczekac, az troche przestygnie, a nastepnie udekorowac nia smietanowa warstwe.



Photobucket

Przepis dodaje do akcji Schlodzone 2011.

Schłodzone 2011


Calej gotujacej druzynie dziekuje za wspolne pichcenie, mam nadzieje, ze wkrotce znow spotkamy sie w kuchni... i na Mikserze!

Sunday, 10 July 2011

Deser na sniadanie? Czemu nie! Clafoutis z owocami.

Bo jest niedziela. Bo nie trzeba sie nigdzie spieszyc. Bo zwykla kanapka czy miska platkow nie zawsze jest tym, czego akurat potrzebuje. Bo mam troche czasu i sporo owocow. Bo spodobal mi sie ten przepis i nie moglam sie doczekac, az go wyprobuje.
No i jakos tak wyszlo, ze dzis na sniadanie byl clafoutis, francuski deser, ktory przypomina troche w smaku omlet, ale jest znacznie grubszy i robi sie go w piekarniku, a nie na patelni. Ten najbardziej tradycyjny przyrzadza sie z czeresniami. Moj jest troche inny, bo zamiast czeresni sa maliny i jagody, a do masy dodalam migdalow. Efekt? Pyszny, bez dwoch zdan. Smakuje doskonale na cieplo, jeszcze miekki i rozpadajacy sie na kawalki przy probie przelozenia na talerz. Na zimno tez jest dobry, co zreszta mozna bylo zaobserwowac po tym, jak szybko znikl: krotko po poludniu nie bylo juz ani kawaleczka...

Owocowo-migdalowy clafoutis
Skladniki:
(dla 6 osob)
- odrobina miekkiego masla albo oleju, do nasmarowania formy
- 400 g mieszanki jagod, jezyn i malim (u mnie bez jezyn)
Na ciasto:
- 50 g mielonych migdalow
- 2 lyzki maki
- 100 g drobnego zlotego cukru
- 2 jajka
- 2 zoltka
- 250 ml smietany kremowki


Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem), naoliwic albo nasmarowac maslem okragla forme o srednicy 23 cm i wysypac na jej dno owoce. Wszystkie skladniki na ciasto zmiksowac, az powstanie gladka masa. Zalac nia owoce i piec przez 20-25 minut (u mnie blisko 40), az ciasto lekko sie podniesie i przyrumieni. Podawac na cieplo.


Photobucket

Saturday, 14 May 2011

Ku pokrzepieniu. Crumble z rabarbarem.

Jest jakas niezwykla magia w owocowych deserach na cieplo. Kojarza sie z domem, ze spokojem, z zaciszna przystania, w ktorej mozna sie zrelaksowac. Kiedy wracam do domu z rowerowej wycieczki, wysmagana wiatrem i przyjemnie zmeczona, jestem spragniona czegos, co pokrzepi, rozleje sie na podniebieniu, owinie mnie harmonia smakow jak cieplym kocem. Rabarbarowe crumble spelnia wszystkie te warunki.
Nie ma w tym nic skomplikowanego: troche owocow, troche cukru, kruszonka. Ale czasem to wlasnie najprostsze rozwiazania sa najlepsze. Wlasciwie nie potrzeba przepisu, ale ja, dla ulatwienia, korzystalam z tego, dzielac proporcje na pol.

Crumble z rabarbarem
Skladniki: 
(na 8 ramekinow)
- 500 g rabarbaru
- 70 g cukru
- 2 lyzeczki cukru z wanilia
Kruszonka:
- 80 g maki pszennej
- 80 g zmielonych migdalow
- 80 g cukru
- szczypta soli
- 1/2 lyzeczki cynamonu
- 100 g zimnego masla
Dodatkowo:
- maslo do smarowania foremek

Rabarbar umyc, obrac i pokroic na male kawalki wielkosci ok. 1 cm. Wymieszac z cukrem i cukrem waniliowym. Wysmarowac maslem 8 ramekinow (albo jedna duza okragla forme o srednicy 26 cm) i ulozyc w nich rabarbar. Skladniki na kruszonke umiescic w misce i zagniesc, rozlozyc na rabarbarze. Piec przez 30 minut w 180 stopniach. Po wyjeciu z piekarnika odczekac 5-10 minut i podawac - mozna z lodami, lyzka bitej smietany lub jogurtu, mozna tez bez dodatkow, bo crumble samo w sobie jest pyszne!


Photobucket


Przepis dodaje do ra-bar-bar-owej akcji Olcika.

Monday, 11 April 2011

Creme brulee. Szczescie pod skorupka.

Dlugo zastanawialam sie, co przygotowac na tegoroczny Waniliowy Weekend. Perspektywa pieczenia ciast i ciasteczek jakos wyjatkowo mnie nie kusila. Miala byc panna cotta, ale ani ja, ani Mezczyzna nie jestesmy jej wielkimi fanami, chyba, ze towarzyszy jej jakis kwasny kontrapunkt w postaci owocow. Owoce zas tez nieszczegolnie mnie pociagaly.
I nagle - olsnienie! Bo czy jest cos pyszniejszego, bardziej waniliowego niz klasyczny creme brulee?
Poszukiwania przepisu, w ktorym zmiana proporcji nie bylaby zadaniem dla wybitnego umyslu matematycznego, zajely mi tylko chwilke. Ten, autorstwa samego (mlodszego) Michela Roux, wydal mi sie idealny.
I smakowal tez doskonale: delikatny, rozkosznie waniliowy, slodki. Tak pyszny, ze... nie zdazylam zrobic zdjec. Ale nic straconego, bo na pewno wkrotce wroce do tego przepisu. Nastepnym razem zrobie tez te slodkie paluchy z ciasta francuskiego - skoro pan Roux twierdzi, ze swietnie sie komponuja z creme brulee, to pewnie cos w tym jest.

Waniliowy creme brulee
Skladniki:
(na 4 porcje; robilam z polowy)
- 250 ml gestej slodkiej smietanki (u mnie double cream - 48% tluszczu - ale kremowka 36% wystarczy)
- 75 ml pelnotlustego mleka
- 1 laska wanilii
- 4 zoltka
- 3 lyzki drobnego cukru + odrobina wiecej na skorupke
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii

Smietanke i mleko wlac do garnka, dodac ziarna wyskrobane z rozcietej wzdluz laski wanilii oraz sama pusta laske. Doprowadzic do wrzenia, przykryc i gotowac na malym ogniu przez okolo 10 minut. W tym czasie ubic zoltka z cukrem na jasna, gesta mase. Dodac ekstrakt z wanilii. Wlac gotujaca sie smietanke, wymieszac i przelac do foremek, a nastepnie umiescic je w wypelnionej woda blasze do pieczenia i wstawic do piekarnika rozgrzanego do 140 stopni (120 z termoobiegiem). Piec przez okolo 20 minut, az mikstura sie zetnie (u mnie okolo 30 minut). Schlodzic do temperatury pokojowej, a potem wstawic do lodowki na kilka godzin.
Przed podaniem wysypac na powierzchni kremu cienka, rownomierna warstewke drobnego cukru. Wstawic do piekarnika pod rozgrzany grill albo podgrzac za pomoca palnika tak, by powstala chrupiaca, karmelowa skorupka.

Przepis jest moja propozycja na Waniliowy Weekend. Zdjecia dodam w przyszly weekend :)

Sunday, 20 February 2011

Jego wysokosc fondant

Czekoladowy Weekend, prowadzony w tym roku przez Atine, powoli dobiega konca, a ja zegnam go czyms bardzo specjalnym. Ten deser kusil mnie od dawna, ale balam sie go jak ognia. Obawialam sie, ze po wyjeciu z piekarnika srodek nie bedzie plynny albo ze bede miala problemy z wyciagnieciem gotowych fondantow z foremek.
Jak sie okazuje, calkiem niepotrzebnie.
Przepis jest dosc dlugi, ale wcale nie skomplikowany. Jego dlugosc wynika z innej rzeczy, a konkretnie - z faktu, ze wszystko jest wytlumaczone tak szczegolowo, by z przyrzadzeniem go poradzil sobie nawet zupelny kuchenny analfabeta. Wskazowki Gordona Ramsaya sa naprawde bezcenne, a efekt...
Efekt jest tak obledny, ze brak mi slow. Dla milosnikow czekolady to istny raj na ziemi. Delikatna wierzchnia warstwa kryje goracy, plynny srodek, ktory doskonale bedzie sie komponowal z lodami waniliowymi albo nawet zwykla slodka smietana.
Juz nie bede czekac na specjalna okazje, by przyrzadzic to cudo. I nawet, kiedy tegoroczny Czekoweekend odejdzie juz w zapomnienie, ja bede wracac do tego przepisu. Tak, jest grzeszny i kaloryczny.
Ale dla takiej uczty warto zgrzeszyc.

Czekoladowe fondanty
Skladniki:
(na 8-9 sztuk; ja robilam z polowy, wyszly mi 4 porcje)
- 50 g roztopionego masla
- kakao do przygotowania foremek
- 200 g dobrej jakosci ciemnej czekolady, polamanej na male kawalki
- 200 g masla, pokrojonego na kawalki
- 200 g drobnego zlotego cukru
- 4 jajka i 4 zoltka
- 200 g maki
- sos karmelowy, lody waniliowe albo sorbet pomaranczowy do dekoracji (ja uzylam zwyklej smietany 18%, smakowala oblednie, ale nastepnym razem podam z lodami waniliowymi).

Przygotowac foremki: prowadzac pedzelek od dolu do gory, wysmarowac kazda z nich roztopionym maslem i wlozyc do lodowki albo zamrazalnika (moje spedzily 15 minut w zamrazalniku). Na schlodzone maslo nalozyc pedzelkiem kolejna jego warstwe. Do foremek wsypywac kolejno po lyzce kakao i obracac je, az scianki i dno beda nim pokryte.
Czekolade i maslo rozpuscic w kapieli wodnej i odstawic do wystygniecia na okolo 10 minut. W drugiej misce ubic cukier, jajka i zoltka na gladka, puszysta mase. Dodac przesiana make, wymieszac, a potem dolewac partiami czekolade i mieszac, az powstanie gesta, gladka masa. Wypelnic nia foremki (Gordon zaleca przelanie masy do dzbanka i nalewanie z niego, ja uzylam duzej plastikowej lyzki) i wstawic do lodowki na minimum 20 minut, a gora na cala noc. Mozna tez w tym momencie zamrozic desery i piec od rzu po wyjeciu z zamrazalnika - jesli tak zrobimy, bedziemy musieli dodac 5 minut do czasu pieczenia.
Piekarnik rozgrzac do 200 stopni (180 z termoobiegiem), foremki ulozyc na blasze do pieczenia i piec przez 10-12 minut, az wierzch sie zetnie, a ciasto zacznie odchodzic od bokow foremek. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na minute, a potem delikatnie wylozyc na talerze (Gordon radzi najpierw wyjac fondant na dlon, by sprawdzic, czy sie udal, a potem wlozyc z powrotem do foremek i wyjac ponownie po przygotowaniu talerza, ale ze w moim wypadku nie bylo zadnego przygotowywania, wysunelam moje desery prosto na talerzyki i polalam smietanka.)


To juz ostatnia moja propozycja w ramach Czekoladowego Weekendu - ale to wcale nie znaczy, ze zegnam sie z czekolada. Przeciwnie, wroce do niej juz wkrotce, w nieco innej formie.

Tuesday, 15 February 2011

Szybko, slodko, owocowo.

Sa takie chwile, w ktorych sama kolacja to za malo. Momenty, kiedy potrzeba czegos wiecej, czegos slodkiego. Dni, w ktorych niezbedny jest deser.
Wczoraj byl taki wlasnie dzien.
A ze kolacja byla troche pracochlonna, deser musial byc prosty i szybki. Byl jeszcze jeden warunek: nie mogl wymagac wyprawy do sklepu, na ktora zwyczajnie nie znalazlabym czasu. I tak oto, po niezbyt dlugich poszukiwaniach, znalazlam ten przepis.
Trudno o deser latwiejszy w przygotowaniu i mysle, ze nawet kompletny kuchenny analfabeta dalby sobie rade. Kombinacja smakow jest idealna: slodycz pokruszonych herbatnikow, delikatnosc mascarpone zlamana cytrusowa nuta, lekko kwaskowe owoce... No i do tego calkiem efektowny wyglad. Czego chciec wiecej?

Sernik z owocami w szklance
Skladniki:
(na 2 osoby)
- 150 g sezonowych owocow jagodowych (takich jak jagody, truskawki, jezyny czy maliny; u mnie tylko maliny, bo to akurat mialam w domu)
- 1 lyzka drobnego zlotego cukru
- skorka i sok z 1 cytryny
- 4 ciastka imbirowe (u mnie Digestives z mleczna czekolada)
- 1 lyzka masla
- 2 lyzki cukru pudru
- 125 g mascarpone

Owoce gotowac w malym garnku z cukrem i 1 lyzeczka soku z cytryny przez 3-4 minuty, az zaczna pekac, mieszajac co jakis czas, by smaki sie polaczyly. Zostawic do ostygniecia. Herbatniki wlozyc do foliowego worka i rozgniesc na okruszki za pomoca walka. Maslo rozpuscic, dodac pokruszone ciastka, wymieszac i tak powstala mase wlozyc do dwoch sporych szklanek. Mascarpone wymieszac w duzej misce z cukrem pudrem, skorka z cytryny i pozostalym sokiem. Ulozyc w szklankach na ciastkach, a na to wylozyc przestudzone owoce.



Ten prosty deser jest moja druga propozycja do akcji Walentynki 2011 - czym TO sie je?