Showing posts with label Bliski Wschod. Show all posts
Showing posts with label Bliski Wschod. Show all posts

Monday, 31 October 2011

Na zakonczenie. Salatka z pita i fasola.

Trzecia edycja Barku Salatkowego Peli dobiega konca. Przez dwa miesiace raczylysmy sie salatkami z roznych stron swiata, odkrywajac nowe smaki, nieznane skladniki i intrygujace polaczenia. Zaczynalysmy razem w silnym, trzynastoosobowym gronie, panzanella. Konczymy w mniejszej, czteroosobowej grupie, inna salatka, ktora - tak sie sklada - rowniez wykorzystuje chleb, a konkretniej pite.
Milosnicy bliskowschodnich smakow na pewno beda nia zachwyceni: pachnacy kuminem, cytrusowy dressing nadaje jej charakteru, a dzieki fasolce salatka jest pozywna i sycaca. Pite mozna upiec samemu albo wykorzystac gotowa, kupiona w sklepie. Jesli nie macie dostepu do fasoli pinto (czyli, jak podpowiada Wikipedia, rozowej plamistej), mozecie wykorzystac kazda drobniejsza odmiane, choc ja osobiscie postawilabym na biala albo czarne oczko.

Salatka z chrupiaca pita i fasola
Skladniki:
- 2 pelnoziarniste chlebki pita, pokrojone albo porwane na kawalki na jeden kes
- 2 zabki czosnku, obrane
- 1/8 lyzeczki soli
- 2 lyzki soku z cytryny
- 2 lyzki mielonego kuminu
- 3 lyzki oliwy z oliwek extra virgin
- swiezo zmielony pieprz, do smaku
- 2 szklanki ugotowanej fasoli pinto, dobrze odsaczonej i lekko podgrzanej
- 1 szklanka pokrojonych w kostke podluznych pomidorow
- 1/2 ogorka, obranego ze skorki i pokrojonego w kostke
- 1 szklanka salaty rzymskiej, pokrojonej w plastry
- 1 szklanka pokruszonego sera feta
- 3 lyzki posiekanej swiezej natki pietruszki
- 3 lyzki posiekanych lisci miety

Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Kawalki pity ulozyc na duzej blasze do pieczenia i piec, az zrobia sie chrupiace, przez 5-7 minut. Ostudzic.
Czosnek i sol rozgniesc na paste, dodac sok z cytryny i kumin, wymieszac, az skladniki sie polacza. Ciagle mieszajac, wlewac oliwe. Przyprawic do smaku czarnym pieprzem.
Wszystkie skladniki umiescic w misce, zalac dressingiem, wymieszac. Przyprawic do smaku pieprzem i podawac od razu.

W salatkowej wyprawie do Libanu towarzyszyly mi PluskotkaEmma i Malwinna.

Photobucket

Ta salatka jest moja ostatnia propozycja do III Baru Salatkowego.

III Bar sałatkowy - Sałatki z różnych stron świata

Monday, 28 February 2011

A na deser...

Zegnamy luty, ktory uplynal pod znakiem kuchni arabskiej. Bardzo polubilam smaki z tamtych stron swiata i jestem pewna, ze choc akcja Panny Malwinny dobiega konca, ja chetnie bede wracac do Libanu, Egiptu czy Maroka. Nadal nie wiem wiele o tamtejszych tradycjach kulinarnych. Dowiedzialam sie jednak pewnej bardzo waznej rzeczy: w kuchni arabskiej nic nie jest "na pol gwizdka". Jesli cos jest ostre, to tak, ze wykreca paszcze. Jesli mocno przyprawione ziolami, to lista przypraw ciagnie sie na dziesiec linijek. A jesli slodkie, to tak, ze az klejace od slodyczy.
A skoro o slodyczach mowa...
Dzis po raz ostatni w ramach Festiwalu spotykam sie w kuchni z Panna Malwinna, Eve i Gosia. Tym razem jednak kazda z nas przygotowala cos innego. Warunki byly dwa: musialo byc slodko i po arabsku.
I tak wlasnie powstala moja baklava. Przepis wyszperala Iv, podzielila sie linkiem, a ja od razu zapalalam do niego wielkim entuzjazmem. Przygotowanie takiego przysmaku wcale nie jest skomplikowane, pod warunkiem, ze ma sie dostep do gotowego ciasta filo. Mozna tez ciasto zrobic samemu, ale jest to dosc czasochlonne. Smarowanie roztopionym maslem kolejnych jego warstw i przekladanie orzechami ma w sobie cos z rytualu: uspokaja, pozwala zebrac mysli.
A jak smakuje? Oblednie, jesli lubicie bardzo slodkie smaki. I choc wydawalo mi sie, ze nie dam rady zjesc wiecej niz jeden kawalek, moje rece przez cale wczorajsze popoludnie dziwnym trafem wedrowaly do tacki z baklava...

Baklava
Skladniki:
- po 250 g orzechow wloskich i pistacji, drobno posiekanych
- 100 g drobnego cukru
- 3 lyzeczki mielonego cynamonu
- 200 g masla, pokrojonego na kawalki
- 500 g ciasta filo
Na syrop:
- 300 g drobnego cukru
- 125 g miodu
- starta skorka i sok z 1 cytryny
- 1 laska cynamonu
- 4 krople esencji rozanej do smaku
Orzechy, mielony cynamon i cukier wymieszac w misce i odstawic. Maslo rozpuscic w garnku na malym ogniu. Blache 24 x 34 cm o glebokosci 3 cm wysmarowac maslem, przyciac ciasto filo tak, by pasowalo do niej rozmiarem i przykryc wilgotna sciereczka. Wylozyc forme 1/3 ciasta, posmarowac maslem i przykryc warstwa orzechow. Powtarzac do wykorzystania wszystkich skladnikow, wierzch rowniez posmarowac maslem. Wstawic do lodowki na 15 minut do zastygniecia, a potem pokroic na kawalki o bokach dlugosci 4 cm (u mnie mniejsze), przecinajac wszystkie warstwy ciasta i orzechow. Piec w rozgrzanym do 180 stopni piekarniku przez 45 minut do 1 godziny. Jesli wierzch zbyt szybko robi sie brazowy, przykryc luzno folia aluminiowa.
W tym czasie przygotowac syrop: cukier, miod, skorke cytryny, laske cynamonu i 300 ml wody podgrzac w garnku, mieszajac, by cukier sie rozpuscil. Gotowac na malym ogniu przez okolo 20 minut. Przecedzic przez geste sitko, dodac esencje rozana i sok z cytryny, wymieszac i odstawic.
Upieczona baklave wyjac z piekarnika i zostawic na 3 minuty, a potem polac syropem. Zostawic do ostygniecia w temperaturze pokojowej, najlepiej na cala noc. Przechowywana pod przykryciem, baklava zachowa swiezosc przez 3-4 dni.

Przepis jest moja ostatnia propozycja w ramach Festiwalu Kuchni Arabskiej. Moim zywiolowym towarzyszkom dziekuje serdecznie za wspolne kucharzenie!

Saturday, 26 February 2011

Ostro, ostro! Jagniece kofty z sosem pomidorowym

To juz przedostatnia odslona wspolnego gotowania z czterema zywiolowymi blogerkami w ramach Festiwalu Kuchni Arabskiej.
A dzis jemy wyszperane przez Panne Malwinne kofty, czyli proste szaszlyczki z mielonego miesa. Same w sobie nie bylyby niczym szczegolnym, gdyby nie pikantny pomidorowy sos z dodatkiem harissy. Teraz juz wiem, po co w przepisie pojawia sie jogurt: otoz gdyby nie on, bliskie spotkanie z calkiem niewinnie wygladajacym sosem mogloby byc bolesne i skonczyc sie desperackim gaszeniem pozaru w paszczy kolejnymi szklankami wody.
Jagniecine lubie, choc rzadko przyrzadzam - ma specyficzny zapaszek, ktorego trudno sie pozbyc. Ale tym razem postanowilam sie przelamac. Delikatne, soczyste mieso mozna z powodzeniem zastapic nieco twardsza, ale rownie pyszna wolowina. Dodatek czerwonej cebulki to strzal w dziesiatke - bez nich kofty nie smakowalyby tak samo.
A sos? Cala swoja pikantnosc zawdziecza harissie - nie dodalam jej wiele, ale wystarczylo, by poczuc, jak kopie. Gesty, pyszny, doskonale komponuje sie z miesem. 

Marokanskie kofty z pikantnym sosem pomidorowym
Skladniki:
(na 4 porcje, czyli 8 szaszlykow)
- 500 g mielonej jagnieciny
- 1 mala czerwona cebula
- 1 lyzeczka mielonych nasion kolendry
- 1 lyzka posiekanej miety
Na sos:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 zabek czosnku, drobno posiekany
- 2 puszki po 400 g posiekanych pomidorow
- 1-2 lyzeczki harissy
- 1 lyzeczka cukru
- 200 g jogurtu greckiego
- 2 lyzeczki prazonych orzeszkow piniowych

Przygotowac patyczki: zanurzyc je w wodzie na 20 minut, zeby sie nie przypalily. Rekami wymieszac w misce mieso, cebule, kolendre, miete i doprawic sola i pieprzem. Formowac 10-cm waleczki wzdluz patyczkow. Warto pamietac, ze surowe kofty mozna zamrozic.
W garnku rozgrzac oliwe, krotko podsmazyc na niej czosnek. Dodac pomidory, harisse, cukier, sol i pieprz. Gotowac na malym ogniu przez 15-20 minut, az sos zgestnieje.
Kofty grillowac (ja do tego celu uzylam piekarnika, ale patelnia grillowa sprawdzi sie rownie dobrze) przez 6-8 minut, obracajac co jakis czas, by sie rowno zrumienily. Na polmisek (albo talerze) wylozyc lyzka sos, dodac kilka kleksow jogurtu i ulozyc na nim szaszlyczki. Posypac orzeszkami piniowymi i podawac z pita albo kuskusem.


Przepis bierze udzial w Festiwalu Kuchni Arabskiej. Za wspolne kucharzenie dziekuje Eve, Malwinnie, Shinju i Malgosi.

Friday, 11 February 2011

Fattoush i juz.

Arabska kuchnia ma to do siebie, ze jesli raz jej sprobujesz, zawsze bedziesz do niej wracac. Dzieki durszlakowemu Festiwalowi Kuchni Arabskiej poznaje ja coraz lepiej i lubie coraz bardziej. Aromatyczne przyprawy, intensywne smaki, niebanalne polaczenia - jak tu sie nie zachwycic?
Dzis znow spotykamy sie w kuchni z Malwinna, Malgosia, Shinju i Eve, by wspolnie odkrywac smaki z dalekich stron swiata.
Fattoush to bardzo prosta salatka, lekka, a jednoczesnie sycaca dzieki zawartosci podpieczonego chleba pita. Lubie o niej myslec jako o arabskiej odpowiedzi na salatke cesarska. Wyjatkowy smak zawdziecza przepysznemu dressingowi, w ktorym pojawiaja sie typowe dla bliskowschodniej kuchni elementy: czosnek, kmin rzymski i cytryna. Przepis przeslala mi mailem Panna M., za co serdecznie jej dziekuje.

Fattoush
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 2 duze chleby pita
- 2 lyzki oliwy
- 1 zabek czosnku przecisniety przez praske
- 2 ogorki pokrojone w plasterki
- 4 podluzne pomidory pokrojone w cwiartki (mialam tylko zwyczajne pomidory, wiec zastapilam nimi podluzne)
- 1 czerwona papryka, drobno pokrojona
- 6 cebul dymek, drobno posiekanych
- 2 lyzki drobno posiekanej natki pietruszki
- 1 lyzka drobno posiekanej swiezej miety

Oliwe i czosnek wymieszac, nasmarowac chlebki z obu stron i piec w srednio nagrzanym piekarniku (u mnie 170 stopni) przez okolo 15 minut, az zrobia sie chrupiace. Po wystudzeniu porwac na kawalki "na jeden kes" i wymieszac z pozostalymi skladnikami.

Dressing:
- 80 ml soku z cytryny
- 60 ml oliwy
- 1 przecisniety przez praske zabek czosnku
- 1 lyzeczka mielonej slodkiej papryki
- 1/4 lyzeczki mielonego kminu rzymskiego
- 1/4 lyzeczki mielonego czarnego pieprzu

Skladniki wymieszac i zalac sosem salatke tuz przed podaniem.

Mialam zdjecie. Przysiegam, ze mialam. Tylko jakims cudem wyparowalo mi z dysku, a na karcie tez nie mam kopii. Obiecuje, ze wstawie, jak tylko zrobie fattoush po raz drugi. A zrobie na pewno.

Przepis bierze udzial w Festiwalu Kuchni Arabskiej, a takze w Grumkowej wedrowce po Azji. Wszystkim dzielnym Planetariankom serdecznie dziekuje za kolejne kulinarne spotkanie!

Thursday, 10 February 2011

Marokanskie smaki

- Jaka chcesz salatke? - zapytalam pewnego pieknego popoludnia, choc wiedzialam doskonale, co uslysze.
- Cos z kuskusem i halloumi - brzmiala odpowiedz. Dokladnie tak, jak przewidywalam.
Poszperalam troche w sieci, trafilam na ten przepis i tak wlasnie powstala salatka na specjalne zyczenie. Swoja droga, idealnie wpasowala sie w trwajaca wlasnie arabska akcje kulinarna: kuskus, ciecierzyca, harissa... Marokanskie smaki, bez dwoch zdan. Przygotowanie jest dziecinnie proste, a efekt naprawde pyszny. Tak pyszny, ze Mezczyzna wlasnie zadzwonil do mnie z pracy tylko po to, zeby wyrazic swoj zachwyt.
Nie ma to jak komplement w deszczowy dzien. Od razu poprawia sie humor.

Salatka z kuskusem
Skladniki:
(na 4 spore porcje)
- 250  kuskusu
- 400 ml goracego bulionu warzywnego
- 1 lyzka stolowa masla
- 240 g sera halloumi
- 200 g ciecierzycy z puszki
- okolo 70 ml jogurtu naturalnego
- 1-2 lyzeczki pasty harissa
- 2 pieczone papryki (moga byc ze sloika)
- 50 g rukoli



Kuskus wsypac do duzej miski. Maslo rozpuscic w goracym bulionie, zalac nim kasze i przykryc folia kuchenna. Odstawic na 10 minut. Halloumi pokroic na plastry grubosci okolo 1/2 cm. Porzadnie rozgrzac sucha patelnie (najlepiej do grillowania, ale zwykla teflonowa tez sie sprawdzi) i smazyc na niej plastry sera na zloty kolor przez okolo 2-3 minuty z kazdej strony. Podsmazone plastry przekroic na pol. Ciecierzyce odcedzic i przeplukac zimna woda. Papryke odsaczyc na sitku i pozbyc sie ewentualnych nasion. Jogurt wlac do miseczki, dodawac po trochu harisse, smakujac co jakis czas, zeby sprawdzic pikantnosc. Zdjac folie z miski z kuskusem, dodac pozostale skladniki, zalac sosem i porzadnie wymieszac.






Salatke dodaje do Festiwalu Kuchni Arabskiej.