Zaintrygowala mnie. Nic dziwnego, bo przeciez przepadam za dodatkiem masla orzechowego w wytrawnych daniach, a za dobry sos satay dalabym sie pokrajac. Obecnosc malej, piekielnie ostrej papryczki chilli z gatunku scotch bonnet tez nie byla pozbawiona znaczenia, bo (jak niektorzy pewnie wiedza) lubie ostre, wyraziste dania.
A do tego zaczal sie wlasnie II Zimowy Festiwal Zupy. W sama pore, bo i za oknem zrobilo sie mrozno. Na razie bez sniegu - na szczescie - ale kto wie? Kiedy wychodze rano do pracy, policzki momentalnie robia sie rozowe. Wracajac do domu, w windzie z rozbawieniem zerkam na swoje czerwone uszy odbijajace sie w lustrze. Tak, teraz mozna juz to powiedziec: jest zima. A na zime nie ma nic lepszego niz rozgrzewajaca zupa.
Ta jest tak pikantna, ze rozgrzewa momentalnie. Zdecydowanie polecam, zwlaszcza fanom niebanalnych, piekielnie ostrych smakow!
Afrykanska zupa z orzechowa nuta
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 1 cebula
- 2 zabki czosnku
- 3-cm kawalek swiezego, obranego korzenia imbiru
- 1/4 papryczki chilli scotch bonnet, oczyszczonej z nasion
- 1 lyzka oleju
- 200 g posiekanych pomidorow w puszce
- 500 ml bulionu warzywnego
- 2 lyzki gladkiego masla orzechowego bez dodatku cukru
Cebule, czosnek, imbir i chilli zmiksowac w malakserze na paste. Rozgrzac w garnku olej i podsmazyc na nim paste na malym ogniu przez 3-4 minuty, az w powietrzu zacznie sie unosic intensywny zapach. Dodac pomidory i bulion, doprawic do smaku i gotowac na malym ogniu przez 20 minut. Dodac maslo orzechowe, gotowac jeszcze 5 minut. Zmiksowac na gladka mase.
Przepis dodaje do akcji Grumkow Z Widelcem przez Afryke, Australie i Oceanie oraz do II Zimowego Festiwalu Zupy.
Showing posts with label z orzechami. Show all posts
Showing posts with label z orzechami. Show all posts
Tuesday, 31 January 2012
Sunday, 27 November 2011
Orzechowo, kokosowo. Vatapá.
Brazylijskiej przygody ciag dalszy - tym razem wybierzemy sie do polnocnowschodniej prowincji Bahia. To wlasnie stamtad pochodzi moja dzisiejsza propozycja: vatapá. W sklad tego dania wchodza nerkowce, orzeszki ziemne, chleb, mleko kokosowe i krewetki. Brzmi dziwnie? Byc moze.
Ale smakuje oblednie.
Wystarczyl mi jeden rzut oka na ten przepis, by wiedziec, ze to cos dla mnie - i tylko dla mnie, bo Mezczyzna, choc dzielnie znosi moje kuchenne ewolucje, nie jest amatorem takich polaczen. Od czasu do czasu jednak czlowiek musi zrobic cos tylko dla siebie, czy to w zyciu, czy w kuchni, i tak vatapá wyladowala na moim stole. I pewnie jeszcze nie raz wyladuje, bo to zdecydowanie moje smaki: pikantne chilli zlagodzone mlekiem kokosowym, orzechowy aromat sosu i delikatne, rozowe krewetki smakuja razem niebiansko. Maja tylko jedna wade: sa prawdziwa bomba kaloryczna. Ale, jak to mowia madrzy ludzie, raz na jakis czas mozna sobie dogodzic i nie musi sie to wiazac z koniecznoscia wymiany garderoby.
Mala uwaga: danie ma papkowata konsystencje, a wiekszosc skladnikow nalezy zmielic, wiec do przygotowania tego dania niezbedny jest malakser.
Vatapá
Skladniki:
(dla 4 osob; robilam z polowy)
- 2 szklanki bialego chleba porwanego na kawalki
- 1/2 szklanki mleka kokosowego
- 3/4 szklanki prazonych, solonych orzeszkow ziemnych
- 3/4 szklanki prazonych, solonych nerkowcow
- 2 szklanki wody albo bulionu rybnego (u mnie woda)
- 2 zabki czosnku, posiekane
- sok z 1 limonki
- 450 g mrozonych krewetek, obranych i oczyszczonych
- 1 duza cebula
- 1 czerwona papryczka chilli, posiekana i oczyszczona z nasion
- 1 zabek czosnku
- 3 lyzki oleju palmowego albo roslinnego
- sol i pieprz, do smaku
Chleb zalac mlekiem kokosowym i odstawic na 10 minut. Zmiksowac w malakserze na gladka mase, odstawic. Do malaksera wlozyc orzechy i drobno zmielic, odstawic. Nastepnie w malakserze posiekac cebule, 1 zabek czosnku i papryczke chilli, odstawic.
Zagotowac bulion lub wode, doprawic sola i pieprzem do smaku, dodac czosnek i sok z limonki. Wrzucic krewetki i gotowac przez ok. 5 minut, az zrobia sie intensywnie rozowe. Wylowic do miski i odstawic, ale nie wylewac wody po gotowaniu - jeszcze sie przyda.
Olej rozgrzac na patelni, podsmazyc na nim cebule, chilli i czosnek przez okolo 5 minut, az zmieknie i sie zrumieni. Dodac orzechy i smazyc kolejne kilka minut; mozna dodac oleju, jesli beda sie przypalac. Dodac zmielony chleb z mlekiem kokosowym oraz 1 1/2 szklanki plynu po gotowaniu krewetek. Smazyc, mieszajac, az sos zgestnieje, okolo 5 minut.
Dodac krewetki, przyprawic do smaku sola i pieprzem. Podawac z ryzem.
To juz ostatni przepis, ktory dodaje do akcji F1 Od Kuchni - z niecierpliwoscia czekam na nastepny sezon!
Ale smakuje oblednie.
Wystarczyl mi jeden rzut oka na ten przepis, by wiedziec, ze to cos dla mnie - i tylko dla mnie, bo Mezczyzna, choc dzielnie znosi moje kuchenne ewolucje, nie jest amatorem takich polaczen. Od czasu do czasu jednak czlowiek musi zrobic cos tylko dla siebie, czy to w zyciu, czy w kuchni, i tak vatapá wyladowala na moim stole. I pewnie jeszcze nie raz wyladuje, bo to zdecydowanie moje smaki: pikantne chilli zlagodzone mlekiem kokosowym, orzechowy aromat sosu i delikatne, rozowe krewetki smakuja razem niebiansko. Maja tylko jedna wade: sa prawdziwa bomba kaloryczna. Ale, jak to mowia madrzy ludzie, raz na jakis czas mozna sobie dogodzic i nie musi sie to wiazac z koniecznoscia wymiany garderoby.
Mala uwaga: danie ma papkowata konsystencje, a wiekszosc skladnikow nalezy zmielic, wiec do przygotowania tego dania niezbedny jest malakser.
Vatapá
Skladniki:
(dla 4 osob; robilam z polowy)
- 2 szklanki bialego chleba porwanego na kawalki
- 1/2 szklanki mleka kokosowego
- 3/4 szklanki prazonych, solonych orzeszkow ziemnych
- 3/4 szklanki prazonych, solonych nerkowcow
- 2 szklanki wody albo bulionu rybnego (u mnie woda)
- 2 zabki czosnku, posiekane
- sok z 1 limonki
- 450 g mrozonych krewetek, obranych i oczyszczonych
- 1 duza cebula
- 1 czerwona papryczka chilli, posiekana i oczyszczona z nasion
- 1 zabek czosnku
- 3 lyzki oleju palmowego albo roslinnego
- sol i pieprz, do smaku
Chleb zalac mlekiem kokosowym i odstawic na 10 minut. Zmiksowac w malakserze na gladka mase, odstawic. Do malaksera wlozyc orzechy i drobno zmielic, odstawic. Nastepnie w malakserze posiekac cebule, 1 zabek czosnku i papryczke chilli, odstawic.
Zagotowac bulion lub wode, doprawic sola i pieprzem do smaku, dodac czosnek i sok z limonki. Wrzucic krewetki i gotowac przez ok. 5 minut, az zrobia sie intensywnie rozowe. Wylowic do miski i odstawic, ale nie wylewac wody po gotowaniu - jeszcze sie przyda.
Olej rozgrzac na patelni, podsmazyc na nim cebule, chilli i czosnek przez okolo 5 minut, az zmieknie i sie zrumieni. Dodac orzechy i smazyc kolejne kilka minut; mozna dodac oleju, jesli beda sie przypalac. Dodac zmielony chleb z mlekiem kokosowym oraz 1 1/2 szklanki plynu po gotowaniu krewetek. Smazyc, mieszajac, az sos zgestnieje, okolo 5 minut.
Dodac krewetki, przyprawic do smaku sola i pieprzem. Podawac z ryzem.
To juz ostatni przepis, ktory dodaje do akcji F1 Od Kuchni - z niecierpliwoscia czekam na nastepny sezon!
Sunday, 20 November 2011
Z orzechowa nuta. Kurczak w sosie satay.
Wspominalam juz chyba, ze przepadam za wytrawnymi daniami z orzechowa nuta. Szczegolnym uwielbieniem darze te, ktore sa na dodatek troche pikantne. Kurczak w sosie satay chodzil za mna juz od jakiegos czasu i wiedzialam, ze jak tylko znajde odpowiedni przepis, wyladuje na moim stole. Znalazlam ten - i juz wiedzialam, ze to jest dokladnie to, czego szukam.
Choc lista skladnikow jest dosc dluga, przygotowanie tego azjatyckiego dania jest banalnie proste i nie zajmuje wiele czasu. Rezultat? Soczyste, delikatne mieso i ostry sos z wyrazistym, orzechowym smakiem tworza niebanalny duet. Taki kurczak nie potrzebuje wielu dodatkow: autor przepisu, Ken Hom, poleca cieniutkie plasterki cebuli i ogorka; ja poprzestalam na tym drugim, a od siebie dodalam gotowany ryz.
Kurczak w sosie satay
Skladniki:
(dla 2 glodnych albo 4 mniej glodnych osob)
- 450 g filetow z piersi kurczaka, pokrojonych w 2,5-cm kawalki
- 1,5 lyzki oleju arachidowego
Marynata:
- 3 lyzki jasnego sosu sojowego
- 1 lyzka wina ryzowego albo wytrawnej sherry
- sol i pieprz, do smaku
- 2 lyzeczki maki kukurydzianej
Sos:
- 3 lyzki masla orzechowego
- 1 lyzka ostrej pasty chilli (gochujang - mozna ja kupic w azjatyckich sklepach)
- 1 lyzka grubo pokrojonego czosnku
- 2 lyzeczki oliwy z chilli
- 2 lyzki octu ryzowego albo jablkowego
- 2 lyzki jasnego sosu sojowego
- sol i pieprz
- 2 lyzeczki cukru
- 2 lyzki goracej wody
Do dekoracji:
- 50 g cienko pokrojonej cebuli (pominelam)
- 100 g cienko pokrojonego ogorka
W misce wymieszac wszystkie skladniki marynaty, dodac kurczaka, dobrze wymieszac i marynowac pod przykryciem, w temperaturze pokojowej, przez minimum 20 minut. Odsaczyc z marynaty.
Wszystkie skladniki sosu umiescic w malakserze i zmiksowac na gladka konsystencje.
Rozgrzac woka na duzym ogniu, dodac olej arachidowy. Kiedy bedzie goracy i zacznie dymic, dodac kurczaka i smazyc, mieszajac, przez 5 minut, az mieso sie zrumieni. Zmniejszyc ogien, dodac sos i smazyc, mieszajac, przez kolejne 5 minut. Ulozyc na polmisku, udekorowac cebula i ogorkiem. Podawac od razu.
Przepis dodaje do akcji: Maslo orzechowe: na slodko i wytrawnie...
...i Z Widelcem po Azji.
Choc lista skladnikow jest dosc dluga, przygotowanie tego azjatyckiego dania jest banalnie proste i nie zajmuje wiele czasu. Rezultat? Soczyste, delikatne mieso i ostry sos z wyrazistym, orzechowym smakiem tworza niebanalny duet. Taki kurczak nie potrzebuje wielu dodatkow: autor przepisu, Ken Hom, poleca cieniutkie plasterki cebuli i ogorka; ja poprzestalam na tym drugim, a od siebie dodalam gotowany ryz.
Kurczak w sosie satay
Skladniki:
(dla 2 glodnych albo 4 mniej glodnych osob)
- 450 g filetow z piersi kurczaka, pokrojonych w 2,5-cm kawalki
- 1,5 lyzki oleju arachidowego
Marynata:
- 3 lyzki jasnego sosu sojowego
- 1 lyzka wina ryzowego albo wytrawnej sherry
- sol i pieprz, do smaku
- 2 lyzeczki maki kukurydzianej
Sos:
- 3 lyzki masla orzechowego
- 1 lyzka ostrej pasty chilli (gochujang - mozna ja kupic w azjatyckich sklepach)
- 1 lyzka grubo pokrojonego czosnku
- 2 lyzeczki oliwy z chilli
- 2 lyzki octu ryzowego albo jablkowego
- 2 lyzki jasnego sosu sojowego
- sol i pieprz
- 2 lyzeczki cukru
- 2 lyzki goracej wody
Do dekoracji:
- 50 g cienko pokrojonej cebuli (pominelam)
- 100 g cienko pokrojonego ogorka
W misce wymieszac wszystkie skladniki marynaty, dodac kurczaka, dobrze wymieszac i marynowac pod przykryciem, w temperaturze pokojowej, przez minimum 20 minut. Odsaczyc z marynaty.
Wszystkie skladniki sosu umiescic w malakserze i zmiksowac na gladka konsystencje.
Rozgrzac woka na duzym ogniu, dodac olej arachidowy. Kiedy bedzie goracy i zacznie dymic, dodac kurczaka i smazyc, mieszajac, przez 5 minut, az mieso sie zrumieni. Zmniejszyc ogien, dodac sos i smazyc, mieszajac, przez kolejne 5 minut. Ulozyc na polmisku, udekorowac cebula i ogorkiem. Podawac od razu.
Przepis dodaje do akcji: Maslo orzechowe: na slodko i wytrawnie...
...i Z Widelcem po Azji.
Labels:
dania miesne,
drob,
kurczak,
szybkie,
Tajlandia,
z orzechami
Monday, 7 November 2011
Slodko-slono. Ciasteczka z maslem orzechowym.
Nie wiem, jak was, ale mnie pieczenie ciasteczek relaksuje. Lubie mieszac, walkowac, kroic, utytlanymi od ciasta rekami formowac kulki i ukladac je na blasze. Do tego jeszcze ta swiadomosc, ze wystarczy chwila w piekarniku - i juz mozna wyjmowac pachnace slodkie drobiazgi, ktore ciesza oko i podniebienie...
Te ciastka to dla mnie hit. Robilam je juz kiedys, ale zawsze znikaly w tempie tak ekspresowym, ze nie zdazylam uwiecznic ich na zdjeciu. Sa kruche, maslane, niezbyt slodkie miekkie i jednoczesnie chrupiace dzieki kawalkom orzeszkow. Prawdziwa gratka dla fanow masla orzechowego - specyficzny, slonawy posmak, ktory ciastka dzieki niemu zyskuja, z pewnoscia przypadnie im do gustu.
Oryginalny przepis podaje proporcje na 8 ciastek, ale to zdecydowanie za malo jak dla mnie, podwoilam wiec proporcje. Nie posypywalam tez moich ciasteczek cukrem pudrem, ale jesli chcecie, by byly troche slodsze, mozecie to zrobic.

Ciasteczka z maslem orzechowym
Skladniki:
(na 8 sztuk)
- 8 lyzek maki pszennej
- 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow
- 2 lyzki masla orzechowego z kawalkami orzechow
- 1 zoltko
- 50 g miekkiego masla
- cukier puder, do oproszenia (pominelam)
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Wszystkie skladniki poza cukrem pudrem umiescic w misce i wyrobic na gladka mase. Lekko oproszonymi maka rekami formowac z masy kulki wielkosci orzecha wloskiego, ukladac na wylozonej papierem do pieczenia blasze i delikatnie splaszczac widelcem.
Piec przez okolo 10 minut, az lekko sie zrumienia, a nastepnie studzic na kratce. Przed podaniem mozna posypac cukrem pudrem.

Przepis dodaje do akcji Maslo orzechowe - na slodko i wytrawnie oraz Ciasteczka tu i tam!
Te ciastka to dla mnie hit. Robilam je juz kiedys, ale zawsze znikaly w tempie tak ekspresowym, ze nie zdazylam uwiecznic ich na zdjeciu. Sa kruche, maslane, niezbyt slodkie miekkie i jednoczesnie chrupiace dzieki kawalkom orzeszkow. Prawdziwa gratka dla fanow masla orzechowego - specyficzny, slonawy posmak, ktory ciastka dzieki niemu zyskuja, z pewnoscia przypadnie im do gustu.
Oryginalny przepis podaje proporcje na 8 ciastek, ale to zdecydowanie za malo jak dla mnie, podwoilam wiec proporcje. Nie posypywalam tez moich ciasteczek cukrem pudrem, ale jesli chcecie, by byly troche slodsze, mozecie to zrobic.
Ciasteczka z maslem orzechowym
Skladniki:
(na 8 sztuk)
- 8 lyzek maki pszennej
- 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow
- 2 lyzki masla orzechowego z kawalkami orzechow
- 1 zoltko
- 50 g miekkiego masla
- cukier puder, do oproszenia (pominelam)
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Wszystkie skladniki poza cukrem pudrem umiescic w misce i wyrobic na gladka mase. Lekko oproszonymi maka rekami formowac z masy kulki wielkosci orzecha wloskiego, ukladac na wylozonej papierem do pieczenia blasze i delikatnie splaszczac widelcem.
Piec przez okolo 10 minut, az lekko sie zrumienia, a nastepnie studzic na kratce. Przed podaniem mozna posypac cukrem pudrem.
Przepis dodaje do akcji Maslo orzechowe - na slodko i wytrawnie oraz Ciasteczka tu i tam!
Wednesday, 14 September 2011
Slodko-gorzko. Orzechowy torcik bezowy z czekoladowym kremem.
Ten torcik zauroczyl mnie swoim pieknym, idealnym ksztaltem. Beza, ktora jest rowniutka jak biszkopt? A do tego z orzechami? Nie moglam sie oprzec i, korzystajac z faktu, ze w niedziele mieli odwiedzic nas znajomi, postanowilam zmierzyc sie z tym torcikiem.
Rezultat? Nie tak idealnie okragly (efekt braku tortownic i korzystania ze zwyczajnych foremek), za to bardzo, bardzo smaczny. Chrupiaca orzechowa beza jest doskonalym tlem dla niezbyt slodkiego kremu na bazie mascarpone. Nie lubie nadmiernie slodkich wypiekow, dlatego nie dosladzalam masy, ale jesli bedzie dla was za gorzka, odrobina cukru pudru powinna zalatwic sprawe. Mozecie tez sprobowac uzyc mlecznej czekolady zamiast ciemnej. Malinowa dekoracja to troche zrzynka z Doroty, ktora swoja wersje udekorowala truskawkami.
Orzechowy torcik bezowy z czekoladowym kremem
Skladniki:
- 150 g orzechow laskowych bez skorki, podprazonych na suchej patelni albo w piekarniku
- 5 bialek
- 275 g drobnego zlocistego cukru do wypiekow (dalam 225 g - uwazam, ze to w zupelnosci wystarczylo)
- 1 lyzka octu winnego
- 100 g ciemnej czekolady
- 142 ml kremowki
- 250 g mascarpone
- cukier puder, do smaku (pominelam, krem byl moim zdaniem wystarczajaco slodki bez niego)
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Dwie okragle tortownice wylozyc folia aluminiowa i lekko nasmarowac folie olejem. Orzechy zmielic w malakserze (najlepiej na konsystencje maki).
Jajka ubic na sztywna piane, nastepnie dodawac cukier, po jednej lyzeczce, i wciaz ubijac, az powstanie sztywna, lsniaca masa. Dodac orzechy i ocet, delikatnie wymieszac szpatulka. Wylozyc do tortownic i wyrownac. Piec 35-40 minut, nastepnie ostudzic w piekarniku. Kiedy bezowe blaty ostygna calkowicie, wyjac z tortownic.
Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej i odstawic, by troche ostygla. Mascarpone i smietane zmiksowac na jednolita mase, nastepnie dodac czekolade i wymieszac lyzka. Jesli krem nie jest wystarczajaco slodki, doslodzic cukrem pudrem, wymieszac. Przelozyc bezowe blaty kremem, mozna tez dowolnie udekorowac.
Rezultat? Nie tak idealnie okragly (efekt braku tortownic i korzystania ze zwyczajnych foremek), za to bardzo, bardzo smaczny. Chrupiaca orzechowa beza jest doskonalym tlem dla niezbyt slodkiego kremu na bazie mascarpone. Nie lubie nadmiernie slodkich wypiekow, dlatego nie dosladzalam masy, ale jesli bedzie dla was za gorzka, odrobina cukru pudru powinna zalatwic sprawe. Mozecie tez sprobowac uzyc mlecznej czekolady zamiast ciemnej. Malinowa dekoracja to troche zrzynka z Doroty, ktora swoja wersje udekorowala truskawkami.
Orzechowy torcik bezowy z czekoladowym kremem
Skladniki:
- 150 g orzechow laskowych bez skorki, podprazonych na suchej patelni albo w piekarniku
- 5 bialek
- 275 g drobnego zlocistego cukru do wypiekow (dalam 225 g - uwazam, ze to w zupelnosci wystarczylo)
- 1 lyzka octu winnego
- 100 g ciemnej czekolady
- 142 ml kremowki
- 250 g mascarpone
- cukier puder, do smaku (pominelam, krem byl moim zdaniem wystarczajaco slodki bez niego)
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Dwie okragle tortownice wylozyc folia aluminiowa i lekko nasmarowac folie olejem. Orzechy zmielic w malakserze (najlepiej na konsystencje maki).
Jajka ubic na sztywna piane, nastepnie dodawac cukier, po jednej lyzeczce, i wciaz ubijac, az powstanie sztywna, lsniaca masa. Dodac orzechy i ocet, delikatnie wymieszac szpatulka. Wylozyc do tortownic i wyrownac. Piec 35-40 minut, nastepnie ostudzic w piekarniku. Kiedy bezowe blaty ostygna calkowicie, wyjac z tortownic.
Czekolade rozpuscic w kapieli wodnej i odstawic, by troche ostygla. Mascarpone i smietane zmiksowac na jednolita mase, nastepnie dodac czekolade i wymieszac lyzka. Jesli krem nie jest wystarczajaco slodki, doslodzic cukrem pudrem, wymieszac. Przelozyc bezowe blaty kremem, mozna tez dowolnie udekorowac.
Tuesday, 5 July 2011
Cynamon, orzechy, Nutella. Pyszne ciasto.
Jak niektorzy z was pewnie wiedza, zaraz za budynkiem, w ktorym pracuje, jest targ. Na targu zas, obok ubran, kosmetykow, ksiazek i jedzenia na wynos, mozna czasem kupic po dobrej cenie rozne specjaly: ocet balsamiczny, dobra oliwe z oliwek, pyszne, slodkie Toblerone... Ostatnio trafila mi sie Nutella. A ze naleze do tych osob, ktore nie potrafia oprzec sie okazji, kupilam od razu trzy sloiczki.
No i zaczelo sie kombinowanie, co by tu z ta Nutella zrobic. Bo jesli Nutella stoi u mnie w domu za dlugo, nabiera magicznych wrecz wlasciwosci: sama ulatnia sie ze sloiczka, nie wiadomo jakim sposobem, az w koncu okazuje sie, ze nic nie zostalo.
Pierwsza rzecza, jaka przyszla mi do glowy, bylo to ciasto. Robilam je juz kiedys i bylo bardzo smaczne. Ba, bylam swiecie przekonana, ze prezentowalam je juz na tym blogu, a kiedy zorientowalam sie, ze nie, doszlam do wniosku, ze koniecznie musze je powtorzyc. Zwlaszcza, ze mialam dwie nowe foremki, ktore domagaly sie testowania. Nic to, ze nadal jestem slomiana wdowa i usilnie staram sie nie przesadzac ze slodkosciami; ciastem przeciez mozna nakarmic wspolpracownikow, prawda?
Mysle, ze nie beda narzekac :)
Ciasto cynamonowe z Nutella
Skladniki:
- 175 g miekkiego masla
- 175 g drobnego zlotego cukru
- 3 jaja
- 200 g maki typu self-raising
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 2 lyzeczki mielonego cynamonu
- 4 lyzki mleka
- 4 duze lyzki Nutelli
- 50 g grubo posiekanych orzechow laskowych
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem). Wszystkie skladniki poza orzechami i Nutella umiescic w misce i miksowac przez 2-3 minuty drewniana lyzka albo 1-2 minuty mikserem, az masa bedzie lekka i puszysta. Przelac 3/4 masy do natluszczonej i wylozonej papierem okraglej blachy o srednicy 20 cm. Na wierzchu ulozyc Nutelle (w oryginale 4 kleksy, ja wole dac wiecej mniejszych, nie opadaja wtedy tak bardzo na dno) i za pomoca patyczka zrobic "esy-floresy" na powierzchni ciasta. Przykryc pozostala masa tak, by Nutella nie byla widoczna. Posypac orzechami i piec przez okolo 1 godzine. Przykryc folia, jesli wierzch bedzie sie zbyt szybko rumienil. Studzic przez 10 minut w blasze, potem wylozyc na kratke. Owiniete gruba warstwa folii aluminiowej, ciasto powinno zachowac swiezosc nawet przez tydzien - o ile tyle wytrzyma, rzecz jasna...
No i zaczelo sie kombinowanie, co by tu z ta Nutella zrobic. Bo jesli Nutella stoi u mnie w domu za dlugo, nabiera magicznych wrecz wlasciwosci: sama ulatnia sie ze sloiczka, nie wiadomo jakim sposobem, az w koncu okazuje sie, ze nic nie zostalo.
Pierwsza rzecza, jaka przyszla mi do glowy, bylo to ciasto. Robilam je juz kiedys i bylo bardzo smaczne. Ba, bylam swiecie przekonana, ze prezentowalam je juz na tym blogu, a kiedy zorientowalam sie, ze nie, doszlam do wniosku, ze koniecznie musze je powtorzyc. Zwlaszcza, ze mialam dwie nowe foremki, ktore domagaly sie testowania. Nic to, ze nadal jestem slomiana wdowa i usilnie staram sie nie przesadzac ze slodkosciami; ciastem przeciez mozna nakarmic wspolpracownikow, prawda?
Mysle, ze nie beda narzekac :)
Ciasto cynamonowe z Nutella
Skladniki:
- 175 g miekkiego masla
- 175 g drobnego zlotego cukru
- 3 jaja
- 200 g maki typu self-raising
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 2 lyzeczki mielonego cynamonu
- 4 lyzki mleka
- 4 duze lyzki Nutelli
- 50 g grubo posiekanych orzechow laskowych
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem). Wszystkie skladniki poza orzechami i Nutella umiescic w misce i miksowac przez 2-3 minuty drewniana lyzka albo 1-2 minuty mikserem, az masa bedzie lekka i puszysta. Przelac 3/4 masy do natluszczonej i wylozonej papierem okraglej blachy o srednicy 20 cm. Na wierzchu ulozyc Nutelle (w oryginale 4 kleksy, ja wole dac wiecej mniejszych, nie opadaja wtedy tak bardzo na dno) i za pomoca patyczka zrobic "esy-floresy" na powierzchni ciasta. Przykryc pozostala masa tak, by Nutella nie byla widoczna. Posypac orzechami i piec przez okolo 1 godzine. Przykryc folia, jesli wierzch bedzie sie zbyt szybko rumienil. Studzic przez 10 minut w blasze, potem wylozyc na kratke. Owiniete gruba warstwa folii aluminiowej, ciasto powinno zachowac swiezosc nawet przez tydzien - o ile tyle wytrzyma, rzecz jasna...
Subscribe to:
Comments (Atom)