Skandynawowie znaja sie na wielu rzeczach. Potrafia, na przyklad, pisac swietne kryminaly. Wiedza to i owo o urzadzaniu wnetrz. No i trudno ich pobic w pieczeniu. Slodkie wypieki z polnocy naleza do moich ulubionych.
Lussekatter to nic innego jak drozdzowe buleczki, ktore w Skandynawii jada sie w okresie swiat. Szczegolna role odgrywaja 13 grudnia, w dzien Sw. Lucji. Tego dnia, wczesnym rankiem, w miastach, miasteczkach i wioskach odbywaja sie procesje dzieci w bialych szatach. By rozjasnic mroki zimy, dzieci niosa w dloniach swiece, a na czele procesji idzie przebrana za Lucje dziewczynka w koronie ze swiec. To jeden z niewielu dni dedykowanych swietym celebrowany w Skandynawii.
A buleczki? Miekkie, maslane, pyszne. Swoj piekny, zolty kolor zawdzieczaja szafranowi - wystarczy odrobina tej przyprawy, by nadac ciastu specyficzna barwe. Idealne na sniadanie, delikatne w smaku, w Skandynawii najczesciej podawane w towarzystwie kawy albo szklaneczki glöggu, czyli grzanego wina, beda smakowac rownie dobrze z herbata albo szklanka zimnego mleka.
Przepis znalazlam tutaj, a wraz ze mna lussekatter upiekly Siankoo, Mirabelka i Siaska.
Lussekatter
Skladniki:
- 50 g swiezych drozdzy
- 1 g zmielonego szafranu (jesli uzywamy szafranu w nitkach, rozgniatamy go najpierw w mozdzierzu, a nastepnie dodajemy do mleka)
- 500 ml pelnotlustego mleka
- 150 g drobnego cukru do wypiekow
- 1 lyzeczka soli
- 1 jajko, plus dodatkowo jedno do posmarowania
- 175 g miekkiego masla
- 1 kg pszennej maki chlebowej
- rodzynki
Podgrzac mleko do temperatury okolo 38 stopni. Drozdze wlozyc do miski miksera, dodac mleko, wymieszac, az drozdze sie rozpuszcza, a nastepnie dodac szafran (chyba, ze byl juz wczesniej namoczony w mleku).
Dodac cukier, jajko i sol, dobrze wymieszac. Dodac maslo. Miksujac za pomoca haka, stopniowo dodawac make. Ciasto powinno byc troche klejace, ale nie za bardzo - nie powinno sie przyklejac do palcow. Wyrabiac przez okolo 5 minut, az ciasto bedzie elastyczne, a nastepnie przykryc sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc.
Kiedy ciasto wyrosnie, przelozyc je na lekko omaczony blat, wyrabiac przez chwile, a nastepnie podzielic je na 20-30 rownych czesci i uformowac z nich walki. Ulozyc je na wylozonych papierem blachach do pieczenia, tak, by ksztaltem przypominaly litere S. Odstawic do wyrosniecia na okolo 20-30 minut.
Rozgrzac piekarnik do 230 stopni (210 z termoobiegiem). W zaglebienia buleczek, tam, gdzie litera S sie zawija, wlozyc rodzynki, nastepnie posmarowac ciasto roztrzepanym jajkiem i piec przez okolo 10-12 minut, az sie zrumienia. By buleczki nie wyschly, po wyjeciu z piekarnika przykryc je wilgotna sciereczka.
Showing posts with label drozdzowe. Show all posts
Showing posts with label drozdzowe. Show all posts
Thursday, 12 December 2013
Wednesday, 30 October 2013
Brioszki ze slodkim ziemniakiem
Z ciastem drozdzowym jest chyba troche tak, ze albo kochasz z nim pracowac, albo wrecz przeciwnie, nienawidzisz. Ja naleze do tej pierwszej kategorii. Uwielbiam zapach wyrastajacego drozdzowego ciasta, uwielbiam patrzec, jak pecznieje, uwielbiam jego elastycznosc i sprezystosc. I nawet, jesli sie troche klei, i tak lubie sie nim bawic.
Bardzo lubie tez smak drozdzowych wypiekow, a moim ulubionym jest brioche. Uwielbiam jej cudownie maslany smak, wielozadaniowosc i to, ze cudnie sie komponuje z roznymi dodatkami. Te brioszki zauroczyly mnie od pierwszego wejrzenia - kolorem, ksztaltem i intrygujacym dodatkiem slodkiego ziemniaka. Balam sie, ze zupelnie mi nie wyjda, bo moje zdolnosci manualne nie sa, delikatnie mowiac, wybitne. Okazalo sie jednak, ze nie taki diabel straszny i w efekcie buleczki faktycznie wygladaja jak male dynie. Najsmaczniejsze sa na cieplo, mozna je tez przekroic na pol, podpiec w tosterze (warto wczesniej wydlubac dekoracyjnego nerkowca) i posmarowac ulubionym dzemem lub miodem.
Mozecie uformowac brioszki w dowolny sposob; instrukcje ponizej dotycza formowania dynioksztaltnych buleczek.
Z podanych proporcji wychodzi sporo buleczek - jakies 18-20 sztuk. Na szczescie upieczone brioszki mozna zamrozic - wystarczy ulozyc je na blasze, wlozyc do zamrazarki na 1 godzine, a nastepnie przelozyc juz zamrozone buleczki do workow. Po rozmrozeniu nalezy wlozyc je na 10 minut do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni, by smakowaly jak swiezo upieczone.
Brioszki ze slodkim ziemniakiem
Skladniki:
- puree z 1 sredniego, ugotowanego slodkiego ziemniaka
- 1/2 szklanki cieplej wody
- 1 lyzka suchych drozdzy
- 4 duze jajka
- 1/4 szklanki cukru
- 1 lyzeczka soli
- 4 1/2 - 5 szklanek maki
- 1/2 szklanki miekkiego masla
- 1 jajko, roztrzepane i wymieszane z 1 lyzka wody
- nerkowce, na lodyzki
Do miski z ciepla woda dodac drozdze, wymieszac i odstawic, by zaczely pracowac. Gdy sie spienia, dodac do nich 1/2 szklanki maki, wymieszac na luzna paste. Odstawic w cieple miejsce na okolo 1 godzine, az ciasto wyrosnie i zacznie znow opadac.
Dodac jajko, puree z batata, cukier, sol i pozostala make. Za pomoca miksera z hakami wyrabiac ciasto przez okolo 10 minut, az zrobi sie elastyczne i zacznie sie odrywac od bokow miski. Dodac maslo i wyrabiac dalej, az skladniki sie dobrze polacza. Ciasto powinno byc gladkie i elastyczne; jesli bedzie sie kleic, dodac wiecej maki. Przykryc ciasto sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc - u mnie trwalo to okolo 1,5 godziny.
Wylozyc papierem do pieczenia 3 duze blachy. Wyrosniete ciasto przelozyc na posypany maka blat, podzielic na 18-20 rownych kawalkow i obtoczyc kazdy z nich w mace, by ulatwic dalsza prace. Kulki ciasta ulozyc na przygotowanych blachach, zostawiajac miedzy nimi okolo 6-7 cm odstepu. Przykryc sciereczkami i odstawic do wyrosniecia na 30 minut albo do podwojenia objetosci (u mnie troche ponad 1 godzine).
Rozgrzac piekarnik do 160 stopni. Ostrym nozem zrobic w kazdej buleczce 8 naciec, tak, by przypominala ksztaltem dynie. Posmarowac jajkiem wymieszanym z woda. Palcem zrobic wglebienia w srodku buleczek i wetknac w nie nerkowce, spiczastym koncem do gory, by udawaly lodygi dyn. Piec przez 20-25 minut, az sie dobrze zrumienia; w polowie pieczenia sprawdzic, czy "lodygi" sie nie przesunely i ewentualnie poprawic te, ktore to zrobily. Studzic na kratce, podawac cieple lub w temperaturze pokojowej.
Bardzo lubie tez smak drozdzowych wypiekow, a moim ulubionym jest brioche. Uwielbiam jej cudownie maslany smak, wielozadaniowosc i to, ze cudnie sie komponuje z roznymi dodatkami. Te brioszki zauroczyly mnie od pierwszego wejrzenia - kolorem, ksztaltem i intrygujacym dodatkiem slodkiego ziemniaka. Balam sie, ze zupelnie mi nie wyjda, bo moje zdolnosci manualne nie sa, delikatnie mowiac, wybitne. Okazalo sie jednak, ze nie taki diabel straszny i w efekcie buleczki faktycznie wygladaja jak male dynie. Najsmaczniejsze sa na cieplo, mozna je tez przekroic na pol, podpiec w tosterze (warto wczesniej wydlubac dekoracyjnego nerkowca) i posmarowac ulubionym dzemem lub miodem.
Mozecie uformowac brioszki w dowolny sposob; instrukcje ponizej dotycza formowania dynioksztaltnych buleczek.
Z podanych proporcji wychodzi sporo buleczek - jakies 18-20 sztuk. Na szczescie upieczone brioszki mozna zamrozic - wystarczy ulozyc je na blasze, wlozyc do zamrazarki na 1 godzine, a nastepnie przelozyc juz zamrozone buleczki do workow. Po rozmrozeniu nalezy wlozyc je na 10 minut do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni, by smakowaly jak swiezo upieczone.
Brioszki ze slodkim ziemniakiem
Skladniki:
- puree z 1 sredniego, ugotowanego slodkiego ziemniaka
- 1/2 szklanki cieplej wody
- 1 lyzka suchych drozdzy
- 4 duze jajka
- 1/4 szklanki cukru
- 1 lyzeczka soli
- 4 1/2 - 5 szklanek maki
- 1/2 szklanki miekkiego masla
- 1 jajko, roztrzepane i wymieszane z 1 lyzka wody
- nerkowce, na lodyzki
Do miski z ciepla woda dodac drozdze, wymieszac i odstawic, by zaczely pracowac. Gdy sie spienia, dodac do nich 1/2 szklanki maki, wymieszac na luzna paste. Odstawic w cieple miejsce na okolo 1 godzine, az ciasto wyrosnie i zacznie znow opadac.
Dodac jajko, puree z batata, cukier, sol i pozostala make. Za pomoca miksera z hakami wyrabiac ciasto przez okolo 10 minut, az zrobi sie elastyczne i zacznie sie odrywac od bokow miski. Dodac maslo i wyrabiac dalej, az skladniki sie dobrze polacza. Ciasto powinno byc gladkie i elastyczne; jesli bedzie sie kleic, dodac wiecej maki. Przykryc ciasto sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc - u mnie trwalo to okolo 1,5 godziny.
Wylozyc papierem do pieczenia 3 duze blachy. Wyrosniete ciasto przelozyc na posypany maka blat, podzielic na 18-20 rownych kawalkow i obtoczyc kazdy z nich w mace, by ulatwic dalsza prace. Kulki ciasta ulozyc na przygotowanych blachach, zostawiajac miedzy nimi okolo 6-7 cm odstepu. Przykryc sciereczkami i odstawic do wyrosniecia na 30 minut albo do podwojenia objetosci (u mnie troche ponad 1 godzine).
Rozgrzac piekarnik do 160 stopni. Ostrym nozem zrobic w kazdej buleczce 8 naciec, tak, by przypominala ksztaltem dynie. Posmarowac jajkiem wymieszanym z woda. Palcem zrobic wglebienia w srodku buleczek i wetknac w nie nerkowce, spiczastym koncem do gory, by udawaly lodygi dyn. Piec przez 20-25 minut, az sie dobrze zrumienia; w polowie pieczenia sprawdzic, czy "lodygi" sie nie przesunely i ewentualnie poprawic te, ktore to zrobily. Studzic na kratce, podawac cieple lub w temperaturze pokojowej.
Wednesday, 1 May 2013
Weekendowa Cukiernia. Czekoladowo-pomaranczowy wieniec drozdzowy
To byla milosc od pierwszego wejrzenia.
Zaczelo sie od zdjecia na Pinterest. Zdjecie rozpalilo moje zmysly. Kliknelam i trafilam tutaj. I juz wiedzialam, ze nie spoczne, dopoki nie sprobuje.
Sprobowalam. Udalo sie. Smakowalo wspaniale.
Drozdzowe bywa kaprysne. Zdarza sie, ze nie chce rosnac, buntuje sie, odmawia wspolpracy. Troche sie balam, ze obciazone kakao, bedzie jeszcze bardziej niesubordynowane. Na szczescie spotkala mnie mila niespodzianka: ciasto wyroslo idealnie. Mialam tez pewne obawy odnosnie formowania wienca, bo moje zdolnosci manualne pozostawiaja wiele do zyczenia, ale okazuje sie, ze to nie jest wcale tak trudne, jak sie wydaje. Jak ze wszystkim, najtrudniejszy jest poczatek. Potem jakos idzie.
Punktem wyjscia dla tego przepisu byla receptura na cynamonowy chlebek. Autorka bloga, Lillie Auld, zmodyfikowala go. Ja juz nie musialam, bo przepis jest, moim zdaniem, doskonaly.
Mam nadzieje, ze i wy odwazycie sie sprobowac - zapraszam do pieczenia w ramach majowej Weekendowej Cukierni!
Czekoladowo-pomaranczowy wieniec drozdzowy
Skladniki na ciasto:
- 7 g aktywnych suchych drozdzy
- 120 ml cieplej wody
- 30 g niesolonego masla, roztopionego
- 120 ml mleka w temperaturze pokojowej
- 55 g cukru
- 1 jajko
- 1/2 lyzeczki soli
- 25 g kakao
- 375 g maki, plus troche do podsypania
Nadzienie:
- 55 g niesolonego masla, roztopionego
- 60 g brazowego cukru
- 70 g bialego cukru
- skorka z 1 pomaranczy
- 55 g ciemnej czekolady, posiekanej na male kawalki
Lukier:
- 130 g cukru pudru
- sok z 1 pomaranczy
- szczypta soli
Przygotowac ciasto: wlac wode do malej miski i rozpuscic w niej drozdze i 1/2 lyzeczki cukru. Odstawic na 5 minut, by drozdze zaczely pracowac.
W miedzyczasie w duzej misce ubic za pomoca miksera rozpuszczone maslo i mleko, dodac pozostaly cukier, jajko i sol i ubijac, az masa stanie sie gladka. Dodac kakao i drozdze wraz z woda i ubijac do polaczenia sie skladnikow.
Stopniowo dodawac make i miksowac hakami na niskich obrotach, az masa zrobi sie jednolita i zacznie sie odklejac od scianek miski. Powinno byc lekko klejace. Przelozyc ciasto na oproszony maka blat i wyrabiac przez kilka minut, az zrobi sie gladka i elastyczna. Uformowac kule i wlozyc ja do naoliwionej miski, obracajac raz, by cale ciasto bylo pokryte oliwa. Przykryc folia kuchenna i czysta sciereczka i odstawic do wyrosniecia na 2 godziny - ciasto powinno podwoic objetosc. Mozna tez wstawic do lodowki na 12 godzin.
Przygotowac nadzienie: oba rodzaje cukru wymieszac w misce ze skorka pomaranczowa i rozetrzec, az sie polacza, a cukier nabierze aromatu pomaranczy. Na oproszony maka blacie rozwalkowac ciasto na prostokat o wymiarach 30x40 cm. Posmarowac rownomiernie roztopionym maslem, posypac pomaranczowym cukrem i kawalkami czekolady, a nastepnie chwycic za dluzszy bok i zwinac w ciasny rulon. Koncowki scisnac palcami, by sie nie rozchodzily. Za pomoca ostrego noza lub nozyczek przeciac rulon wzdluz, a potem zlaczyc na jednym koncu. Rozchylic tak, by srodek byl na wierzchu, i zakladac jedna czesc na druga, pilnujac, by warstwy sie nie rozchylily, az powstanie warkocz.
Lekko natluscic okragla blache o srednicy 22-23 cm. Ostroznie umiescic jeden koniec warkocza posrodku blachy, a nastepnie zwinac tak, by powstal okrag. Drugi koniec wlozyc pod spod. Przykryc luzno folia kuchenna i odstawic do wyrosniecia na 30-45 minut.
Rozgrzac piekarnik do 175 stopni (160 z termoobiegiem). Piec przez 40-45 minut. Po upieczeniu lekko przestudzic na kratce
Przygotowac lukier: w misce wymieszac cukier puder ze szczypta soli i dodawac sok pomaranczowy, po 1 lyzce, mieszajac, az lukier osiagnie odpowiednia konsystencje (mi wystarczyly 2 lyzki). Polac wieniec i podawac. Najlepiej smakuje na cieplo :)
Zaczelo sie od zdjecia na Pinterest. Zdjecie rozpalilo moje zmysly. Kliknelam i trafilam tutaj. I juz wiedzialam, ze nie spoczne, dopoki nie sprobuje.
Sprobowalam. Udalo sie. Smakowalo wspaniale.
Drozdzowe bywa kaprysne. Zdarza sie, ze nie chce rosnac, buntuje sie, odmawia wspolpracy. Troche sie balam, ze obciazone kakao, bedzie jeszcze bardziej niesubordynowane. Na szczescie spotkala mnie mila niespodzianka: ciasto wyroslo idealnie. Mialam tez pewne obawy odnosnie formowania wienca, bo moje zdolnosci manualne pozostawiaja wiele do zyczenia, ale okazuje sie, ze to nie jest wcale tak trudne, jak sie wydaje. Jak ze wszystkim, najtrudniejszy jest poczatek. Potem jakos idzie.
Punktem wyjscia dla tego przepisu byla receptura na cynamonowy chlebek. Autorka bloga, Lillie Auld, zmodyfikowala go. Ja juz nie musialam, bo przepis jest, moim zdaniem, doskonaly.
Mam nadzieje, ze i wy odwazycie sie sprobowac - zapraszam do pieczenia w ramach majowej Weekendowej Cukierni!
Czekoladowo-pomaranczowy wieniec drozdzowy
Skladniki na ciasto:
- 7 g aktywnych suchych drozdzy
- 120 ml cieplej wody
- 30 g niesolonego masla, roztopionego
- 120 ml mleka w temperaturze pokojowej
- 55 g cukru
- 1 jajko
- 1/2 lyzeczki soli
- 25 g kakao
- 375 g maki, plus troche do podsypania
Nadzienie:
- 55 g niesolonego masla, roztopionego
- 60 g brazowego cukru
- 70 g bialego cukru
- skorka z 1 pomaranczy
- 55 g ciemnej czekolady, posiekanej na male kawalki
Lukier:
- 130 g cukru pudru
- sok z 1 pomaranczy
- szczypta soli
Przygotowac ciasto: wlac wode do malej miski i rozpuscic w niej drozdze i 1/2 lyzeczki cukru. Odstawic na 5 minut, by drozdze zaczely pracowac.
W miedzyczasie w duzej misce ubic za pomoca miksera rozpuszczone maslo i mleko, dodac pozostaly cukier, jajko i sol i ubijac, az masa stanie sie gladka. Dodac kakao i drozdze wraz z woda i ubijac do polaczenia sie skladnikow.
Stopniowo dodawac make i miksowac hakami na niskich obrotach, az masa zrobi sie jednolita i zacznie sie odklejac od scianek miski. Powinno byc lekko klejace. Przelozyc ciasto na oproszony maka blat i wyrabiac przez kilka minut, az zrobi sie gladka i elastyczna. Uformowac kule i wlozyc ja do naoliwionej miski, obracajac raz, by cale ciasto bylo pokryte oliwa. Przykryc folia kuchenna i czysta sciereczka i odstawic do wyrosniecia na 2 godziny - ciasto powinno podwoic objetosc. Mozna tez wstawic do lodowki na 12 godzin.
Przygotowac nadzienie: oba rodzaje cukru wymieszac w misce ze skorka pomaranczowa i rozetrzec, az sie polacza, a cukier nabierze aromatu pomaranczy. Na oproszony maka blacie rozwalkowac ciasto na prostokat o wymiarach 30x40 cm. Posmarowac rownomiernie roztopionym maslem, posypac pomaranczowym cukrem i kawalkami czekolady, a nastepnie chwycic za dluzszy bok i zwinac w ciasny rulon. Koncowki scisnac palcami, by sie nie rozchodzily. Za pomoca ostrego noza lub nozyczek przeciac rulon wzdluz, a potem zlaczyc na jednym koncu. Rozchylic tak, by srodek byl na wierzchu, i zakladac jedna czesc na druga, pilnujac, by warstwy sie nie rozchylily, az powstanie warkocz.
Lekko natluscic okragla blache o srednicy 22-23 cm. Ostroznie umiescic jeden koniec warkocza posrodku blachy, a nastepnie zwinac tak, by powstal okrag. Drugi koniec wlozyc pod spod. Przykryc luzno folia kuchenna i odstawic do wyrosniecia na 30-45 minut.
Rozgrzac piekarnik do 175 stopni (160 z termoobiegiem). Piec przez 40-45 minut. Po upieczeniu lekko przestudzic na kratce
Przygotowac lukier: w misce wymieszac cukier puder ze szczypta soli i dodawac sok pomaranczowy, po 1 lyzce, mieszajac, az lukier osiagnie odpowiednia konsystencje (mi wystarczyly 2 lyzki). Polac wieniec i podawac. Najlepiej smakuje na cieplo :)
Sunday, 27 May 2012
GP Monako. Fougasse z chorizo i tymiankiem.
Podobnie jak z Bahrajnem, z Monako mialam nielichy problem. Niby to kuchnia francuska, ale bardziej regionalna, typowa dla Prowansji, z kilkoma daniami, ktore sa charakterystyczne dla tego regionu. W koncu zdecydowalam sie na fougasse, czyli plaski chleb, przypominajacy nieco focaccie. Nigdy go nie pieklam, ale probowalam kiedys i bardzo mi smakowal, postanowilam wiec nadrobic zaleglosci.
Ze wszystkich przepisow, ktore przejrzalam, najbardziej spodobal mi sie ten autorstwa Lorraine Pascale, z "Baking Made Easy". Lorraine byla kiedys modelka, a dzis gotuje na ekranie i publikuje ksiazki z przepisami ze swoich programow. Jej przepisy sa proste, niewyszukane, rzadko wymagaja wymyslnych skladnikow - i chyba wlasnie dlatego tak je lubie.
Ta fougasse nie jest wyjatkiem. Naturalnie, potrzebuje troche czasu, by wyrosnac, ale nie jest specjalnie pracochlonna, za to smakuje niebiansko. Po raz kolejny stwierdzam, ze chorizo i tymianek to niebianskie polaczenie. Taki chlebek mozna podac jako przystawke przed daniem glownym albo dodatek do niego, dobrze sprawdzi sie tez jako przekaska.
Fougasse z chorizo i tymiankiem
Skladniki:
- 500 g pszennej maki chlebowej, plus odrobina do podsypania
- 2 lyzeczki soli
- 7 g suszonych drozdzy
- 250-300 ml wody
- liscie z 4 galazek tymianku
- 50 g drobno posiekanej, podsmazonej kielbasy chorizo
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 3 lyzki mleka
Make, sol i drozdze wymieszac w duzej misce. Zrobic wglebienie w srodku mieszanki i stopniowo wlewac do niego wode, mieszajac, az powstanie luzne, ale niezbyt lepkie, latwe do zagniatania ciasto. Wyrabiac recznie na lekko omaczonym blacie przez 10 minut (albo mikserem z hakami przez 5), nastepnie dodac tymianek i zagniatac, az wmiesza sie w mase. Na srodku ciasta ulozyc polowe chorizo, zalozyc brzegi i zagniatac kolejna minute.
Ciasto uformowac w kule i ulozyc na omaczonym blacie. Rozwalkowac tak, by mialo owalny ksztalt, a nastepnie zrobic ukosne naciecia w taki sposob, by chleb przypominal lisc. Lekko omaczonymi dlonmi rozchylic brzegi naciec. Pozostala kielbase delikatnie wcisnac w wierzch chleba, nastepnie polozyc go na lekko oproszonej maka blasze, przykryc lekko naoliwiona folia kuchenna i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia na ok. 1 godzine.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Wierzch wyrosnietej fougasse posmarowac mlekiem. Wstawic do spryskanego woda piekarnika na 30-35 minut. Gotowy chleb bedzie rumiany i z latwoscia zeslizgnie sie z blachy.
Przepis dodaje do akcji Czas na Piknik 2012
...oraz F1 od kuchni 2012.
Ze wszystkich przepisow, ktore przejrzalam, najbardziej spodobal mi sie ten autorstwa Lorraine Pascale, z "Baking Made Easy". Lorraine byla kiedys modelka, a dzis gotuje na ekranie i publikuje ksiazki z przepisami ze swoich programow. Jej przepisy sa proste, niewyszukane, rzadko wymagaja wymyslnych skladnikow - i chyba wlasnie dlatego tak je lubie.
Ta fougasse nie jest wyjatkiem. Naturalnie, potrzebuje troche czasu, by wyrosnac, ale nie jest specjalnie pracochlonna, za to smakuje niebiansko. Po raz kolejny stwierdzam, ze chorizo i tymianek to niebianskie polaczenie. Taki chlebek mozna podac jako przystawke przed daniem glownym albo dodatek do niego, dobrze sprawdzi sie tez jako przekaska.
Fougasse z chorizo i tymiankiem
Skladniki:
- 500 g pszennej maki chlebowej, plus odrobina do podsypania
- 2 lyzeczki soli
- 7 g suszonych drozdzy
- 250-300 ml wody
- liscie z 4 galazek tymianku
- 50 g drobno posiekanej, podsmazonej kielbasy chorizo
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 3 lyzki mleka
Make, sol i drozdze wymieszac w duzej misce. Zrobic wglebienie w srodku mieszanki i stopniowo wlewac do niego wode, mieszajac, az powstanie luzne, ale niezbyt lepkie, latwe do zagniatania ciasto. Wyrabiac recznie na lekko omaczonym blacie przez 10 minut (albo mikserem z hakami przez 5), nastepnie dodac tymianek i zagniatac, az wmiesza sie w mase. Na srodku ciasta ulozyc polowe chorizo, zalozyc brzegi i zagniatac kolejna minute.
Ciasto uformowac w kule i ulozyc na omaczonym blacie. Rozwalkowac tak, by mialo owalny ksztalt, a nastepnie zrobic ukosne naciecia w taki sposob, by chleb przypominal lisc. Lekko omaczonymi dlonmi rozchylic brzegi naciec. Pozostala kielbase delikatnie wcisnac w wierzch chleba, nastepnie polozyc go na lekko oproszonej maka blasze, przykryc lekko naoliwiona folia kuchenna i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia na ok. 1 godzine.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Wierzch wyrosnietej fougasse posmarowac mlekiem. Wstawic do spryskanego woda piekarnika na 30-35 minut. Gotowy chleb bedzie rumiany i z latwoscia zeslizgnie sie z blachy.
Przepis dodaje do akcji Czas na Piknik 2012
...oraz F1 od kuchni 2012.
Tuesday, 22 May 2012
Nie tylko na sniadanie. Brioche z Nutella.
W niedziele byl World Baking Day, wiec ten post mial sie pojawic w niedziele. Mialy byc zdjecia rumianych, puchatych brioche w terenie, w nietypowym miejscu. Mialo byc troche wariacko i wesolo. I piknik mial byc, bo pogoda w koncu troche sie poprawila.
Tyle, ze naszedl mnie len i nie chcialo mi sie wychodzic z domu.
Tym sposobem pozarlismy brioche na sniadanie, snujac sie leniwie po domu w kapciach i "cywilnych" ubraniach, popijajac kawa (ja) i zimnym mlekiem (Mezczyzna). I jestem sklonna przypuszczac, ze w parku, na zalanej sloncem trawie, smakowalyby rownie dobrze. Pyszne, maslane, bardzo puszyste, z czekoladowo-orzechowym nadzieniem, zadowola kazdego milosnika slodkosci.
Przepis znalazlam tutaj, ale zamiast piec miniaturowe brioche, postawilam na nieco wiekszy format i upieklam je w formie do muffinow. Z podanych proporcji wyszlo mi 12 duzych, pekatych sztuk.
Brioche z Nutella
Skladniki:
- 550 g maki pszennej chlebowej
- 125 ml mleka
- 20 g drozdzy
- 4 jajka
- 75 g cukru
- 12 g soli
- 125 g miekkiego masla
- 1 zoltko
- 1 sloik Nutelli (u mnie troche napoczety)
Make, cukier, mleko, drozdze, sol i jajka wlozyc do miski i wyrabiac ciasto mikserem (z hakiem, jak do chleba) przez kilka minut. Nastepnie dodac maslo i wyrabiac jeszcze przez chwile na jednolita mase. Przelozyc do miski, przykryc i zostawic w lodowce na noc.
Nastepnego dnia wyjac ciasto z lodowki, podzielic na 90-gramowe kawalki. Kazdy z nich rozplaszczyc, polozyc na wierzchu kopiasta lyzeczke Nutelli, zalozyc boki i zlepic (jak przy lepieniu pierogow), a nastepnie scisnac krawedzie "pieroga" tak, by powstal ksztalt przypominajacy grzyba. Wlozyc do natluszczonej formy do muffinow zlaczeniem w dol, posmarowac wierzch rozkloconym zoltkiem i zostawic na 1-2 godziny do wyrosniecia - buleczki powinny powiekszyc objetosc 1,5 raza. Rozgrzac piekarnik do 200 stopni i piec okolo 10-12 minut, az beda rumiane.
Przepis dodaje do akcji Usagi Czas na piknik 2012.
Tyle, ze naszedl mnie len i nie chcialo mi sie wychodzic z domu.
Tym sposobem pozarlismy brioche na sniadanie, snujac sie leniwie po domu w kapciach i "cywilnych" ubraniach, popijajac kawa (ja) i zimnym mlekiem (Mezczyzna). I jestem sklonna przypuszczac, ze w parku, na zalanej sloncem trawie, smakowalyby rownie dobrze. Pyszne, maslane, bardzo puszyste, z czekoladowo-orzechowym nadzieniem, zadowola kazdego milosnika slodkosci.
Przepis znalazlam tutaj, ale zamiast piec miniaturowe brioche, postawilam na nieco wiekszy format i upieklam je w formie do muffinow. Z podanych proporcji wyszlo mi 12 duzych, pekatych sztuk.
Brioche z Nutella
Skladniki:
- 550 g maki pszennej chlebowej
- 125 ml mleka
- 20 g drozdzy
- 4 jajka
- 75 g cukru
- 12 g soli
- 125 g miekkiego masla
- 1 zoltko
- 1 sloik Nutelli (u mnie troche napoczety)
Make, cukier, mleko, drozdze, sol i jajka wlozyc do miski i wyrabiac ciasto mikserem (z hakiem, jak do chleba) przez kilka minut. Nastepnie dodac maslo i wyrabiac jeszcze przez chwile na jednolita mase. Przelozyc do miski, przykryc i zostawic w lodowce na noc.
Nastepnego dnia wyjac ciasto z lodowki, podzielic na 90-gramowe kawalki. Kazdy z nich rozplaszczyc, polozyc na wierzchu kopiasta lyzeczke Nutelli, zalozyc boki i zlepic (jak przy lepieniu pierogow), a nastepnie scisnac krawedzie "pieroga" tak, by powstal ksztalt przypominajacy grzyba. Wlozyc do natluszczonej formy do muffinow zlaczeniem w dol, posmarowac wierzch rozkloconym zoltkiem i zostawic na 1-2 godziny do wyrosniecia - buleczki powinny powiekszyc objetosc 1,5 raza. Rozgrzac piekarnik do 200 stopni i piec okolo 10-12 minut, az beda rumiane.
Przepis dodaje do akcji Usagi Czas na piknik 2012.
Monday, 20 February 2012
Maslana chalka na slodkie sniadanie.
Macie tak czasem, ze nachodzi was ogromna ochota na cos drozdzowego? Mnie naszla wczoraj wieczorem, zupelnie znienacka, i za nic nie chciala zniknac, choc przekonywalam siebie, ze juz za pozno na drozdzowe wypieki, ze nie mam w domu skladnikow i ze w ogole nie chce mi sie robic. To wlasnie ta ochota popchnela mnie w strone segregatora z przepisami i kazala szukac, az znajde.
I znalazlam. Przepis na maslana chalke, ktory wypatrzylam kiedys na tym blogu, byl dokladnie tym, czego bylo mi trzeba. Obawy, ze ciasto nie zdazy porzadnie wyrosnac, zanim zrobi sie za pozno na pieczenie, okazaly sie plonne: uformowanej chalce wystarczyla niecala godzina w cieplym miejscu i juz mozna bylo wkladac ja do rozgrzanego piekarnika. Balam sie troche, ze zaplatanie okaze sie zbyt skomplikowane i moj wypiek bedzie nieforemny, ale okazalo sie, ze nie taki diabel straszny. Podobnie jak Ania, posypalam chalke cukrem i cynamonem przed pieczeniem, ale w przeciwienstwie do niej uzylam suszonych drozdzy, wiec nie robilam rozczynu. Ponizej podaje przepis z moimi zmianami.
Chalka maslana
Skladniki:
- 600 g maki pszennej
- 50 g cukru
- 50 g masla, roztopionego
- 2 jajka
- 250 ml mleka
- 1 lyzka suszonych drozdzy
- szczypta soli
- rozklocone jajko do posmarowania
Do duzej miski wlozyc drozdze, make, mleko i cukier. Wymieszac, dodajac po jednym jajku. Wyrabiac ciasto okolo 10 minut, nastepnie dodac sol i przestudzone rozpuszczone maslo. Wyrabiac jeszcze przez chwile, az ciasto zrobi sie gladkie i elastyczne; jesli bedzie sie za bardzo kleic, mozna dosypac lyzke maki, jesli bedzie za twarde - dolac odrobine mleka. Przykryc i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia. Gdy podwoi swoja objetosc, podzielic ciasto na dwie czesci w proporcjach 3:2. Z kazdej czesci uformowac 4 waleczki i zaplesc z nich warkocze (jeden wiekszy, drugi mniejszy). Mniejszy warkocz ulozyc na wiekszym i ponownie odstawic ciasto do wyrosniecia (u mnie wyrastalo niecala godzine). Przed pieczeniem posmarowac rozkloconym jajkiem, mozna tez posypac cukrem i cynamonem. Piec okolo 50 minut (mojej chalce wystarczylo pol godziny) w temperaturze 180-190 stopni.
I znalazlam. Przepis na maslana chalke, ktory wypatrzylam kiedys na tym blogu, byl dokladnie tym, czego bylo mi trzeba. Obawy, ze ciasto nie zdazy porzadnie wyrosnac, zanim zrobi sie za pozno na pieczenie, okazaly sie plonne: uformowanej chalce wystarczyla niecala godzina w cieplym miejscu i juz mozna bylo wkladac ja do rozgrzanego piekarnika. Balam sie troche, ze zaplatanie okaze sie zbyt skomplikowane i moj wypiek bedzie nieforemny, ale okazalo sie, ze nie taki diabel straszny. Podobnie jak Ania, posypalam chalke cukrem i cynamonem przed pieczeniem, ale w przeciwienstwie do niej uzylam suszonych drozdzy, wiec nie robilam rozczynu. Ponizej podaje przepis z moimi zmianami.
Chalka maslana
Skladniki:
- 600 g maki pszennej
- 50 g cukru
- 50 g masla, roztopionego
- 2 jajka
- 250 ml mleka
- 1 lyzka suszonych drozdzy
- szczypta soli
- rozklocone jajko do posmarowania
Do duzej miski wlozyc drozdze, make, mleko i cukier. Wymieszac, dodajac po jednym jajku. Wyrabiac ciasto okolo 10 minut, nastepnie dodac sol i przestudzone rozpuszczone maslo. Wyrabiac jeszcze przez chwile, az ciasto zrobi sie gladkie i elastyczne; jesli bedzie sie za bardzo kleic, mozna dosypac lyzke maki, jesli bedzie za twarde - dolac odrobine mleka. Przykryc i odstawic w cieple miejsce do wyrosniecia. Gdy podwoi swoja objetosc, podzielic ciasto na dwie czesci w proporcjach 3:2. Z kazdej czesci uformowac 4 waleczki i zaplesc z nich warkocze (jeden wiekszy, drugi mniejszy). Mniejszy warkocz ulozyc na wiekszym i ponownie odstawic ciasto do wyrosniecia (u mnie wyrastalo niecala godzine). Przed pieczeniem posmarowac rozkloconym jajkiem, mozna tez posypac cukrem i cynamonem. Piec okolo 50 minut (mojej chalce wystarczylo pol godziny) w temperaturze 180-190 stopni.
Thursday, 9 February 2012
Swieto pizzy. Najlepsze ciasto, wspanialy sos.
Lubia ja chyba wszyscy. Na cienkim albo grubym ciescie, z gestym pomidorowym sosem i ulubionymi dodatkami, goraca i pachnaca, az sie prosi, by ja zjesc. Popularnosc pizzy nikogo juz nie dziwi. To wloskie danie pojawia sie od czasu do czasu chyba w kazdym domu. Dzis pizza obchodzi swoje swieto, a ja balam sie, ze przyjdzie mi obejsc sie smakiem. Gdyby nie Shinju, pewnie nigdy nie trafilabym na ten przepis na ciasto Petera Reinharta.
I bylaby to duza strata, bo ciasto jest wspaniale! Chyba najlepsze, jakie dotad testowalam. Ma te zalete, ze mozna przygotowac je dzien wczesniej, bo ciasto dlugo wyrasta w lodowce. A przynajmniej powinno, bo ja z braku czasu postanowilam zaryzykowac i wyrobiona rano drozdzowa kule zostawic na parapecie do wieczora. Eksperyment zakonczyl sie powodzeniem: ciasto jest skore do wspolpracy, latwo sie rozciaga i jest cudownie chrupiace. Jesli smakuje tak bosko mimo nie calkiem kanonicznego procesu wyrastania, ciekawa jestem, jakie bedzie, kiedy zrobie wszystko tak, jak byc powinno. A zrobie na pewno!
Sos podpatrzylam u Usagi, z tym, ze nie dodalam suszonych pomidorow, bo akurat nie mialam, a suszona bazylia zastapilam swieza. To zdecydowanie jeden z lepszych sosow do pizzy, jakie robilam, bije na glowe wszystkie ekspresowe wersje, pachnie zniewalajaco i wcale nie wymaga tak duzego nakladu pracy. Warto sie skusic!
A dodatki? Na mojej pizzy - kozi ser, szynka parmenska, pomidorki koktajlowe i - z braku rukoli - endywia. A na pizzy Mezczyzny klasyczna kombinacja sera, szynki i pieczarek. Kazdemu wedle gustu!
Ciasto na pizze wg Peter Reinharta
Skladniki:
(na 2 pizze o srednicy okolo 30 cm)
- 400 g maki pszennej
- 1 czubata lyzeczka soli
- 1/2-3/4 lyzeczki drozdzy instant
- 1 szklanka wody
Skladniki umiescic w misie miksera i wyrabiac na najnizszym biegu (hakami) przez 4 minuty. Na poczatku moze byc lepkie, ale z czasem powinna sie uformowac zwarta kula. Nastepnie dac ciastu odpoczac przez 5 minut, a potem znow wyrobic przez 2 minuty na srednich obrotach. Jesli ciasto jest za twarde, mozna dodac troche wody, jesli zbyt luzne - odrobine maki. Z gotowego ciasta uformowac kule i wlozyc do wysmarowanej oliwa miski. Przykryc folia i zostawic na 30 minut w temperaturze pokojowej. Po uplywie tego czasu wstawic do lodowki na minimum 12 godzin. Ciasto moze stac w lodowce 2 dni; mozna je rowniez zamrozic na 3 miesiace.
3 godziny przed pieczeniem wyjac ciasto z lodowki, podzielic na dwie kule, przykryc folia i odstawic. Nastepnie rozciagnac. Rozgrzac piekarnik z kamieniem do 250 stopni (mozna tez piec na rozgrzanej blasze lekko wysmarowanej oliwa), na kamieniu ulozyc rozciagniete ciasto, posmarowac sosem i ulozyc ulubione dodatki. Piec okolo 8-9 minut. Gotowa pizze przelozyc na kilka minut na kratke, by odparowala - dzieki temu nie zrobi sie miekka.
Sos do pizzy
Skladniki:
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 5-6 suszonych pomidorow (pominelam)
- 3-4 zabki czosnku
- 1 lyzka oliwy
- 1 lyzeczka suszonej bazylii (dalam garsc swiezej)
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 1 lyzeczka cukru
- 1 lyzeczka octu balsamicznego (mozna pominac)
- 1,5 cm swiezej papryczki chilli (pominelam)
- sol i pieprz, do smaku
Na patelnie wlac oliwe, wrzucic pomidory. Czosnek obrac i pokroic, dodac bazylie, oregano i ewentualnie chilli. Dusic, az pomidory sie rozgotuja, a sos zgestnieje (okolo 15 minut). Przelac do wysokiego naczynia i zmiksowac blenderem na gladka konsystencje, a nastepnie znow wlac na patelnie, dodac ocet balsamiczny i, jesli sos jest zbyt kwasny, cukier. Smazyc, mieszajac, az wiekszosc plynu odparuje i sos zrobi sie bardzo gesty. Doprawic do smaku sola i pieprzem.
I bylaby to duza strata, bo ciasto jest wspaniale! Chyba najlepsze, jakie dotad testowalam. Ma te zalete, ze mozna przygotowac je dzien wczesniej, bo ciasto dlugo wyrasta w lodowce. A przynajmniej powinno, bo ja z braku czasu postanowilam zaryzykowac i wyrobiona rano drozdzowa kule zostawic na parapecie do wieczora. Eksperyment zakonczyl sie powodzeniem: ciasto jest skore do wspolpracy, latwo sie rozciaga i jest cudownie chrupiace. Jesli smakuje tak bosko mimo nie calkiem kanonicznego procesu wyrastania, ciekawa jestem, jakie bedzie, kiedy zrobie wszystko tak, jak byc powinno. A zrobie na pewno!
Sos podpatrzylam u Usagi, z tym, ze nie dodalam suszonych pomidorow, bo akurat nie mialam, a suszona bazylia zastapilam swieza. To zdecydowanie jeden z lepszych sosow do pizzy, jakie robilam, bije na glowe wszystkie ekspresowe wersje, pachnie zniewalajaco i wcale nie wymaga tak duzego nakladu pracy. Warto sie skusic!
A dodatki? Na mojej pizzy - kozi ser, szynka parmenska, pomidorki koktajlowe i - z braku rukoli - endywia. A na pizzy Mezczyzny klasyczna kombinacja sera, szynki i pieczarek. Kazdemu wedle gustu!
Ciasto na pizze wg Peter Reinharta
Skladniki:
(na 2 pizze o srednicy okolo 30 cm)
- 400 g maki pszennej
- 1 czubata lyzeczka soli
- 1/2-3/4 lyzeczki drozdzy instant
- 1 szklanka wody
Skladniki umiescic w misie miksera i wyrabiac na najnizszym biegu (hakami) przez 4 minuty. Na poczatku moze byc lepkie, ale z czasem powinna sie uformowac zwarta kula. Nastepnie dac ciastu odpoczac przez 5 minut, a potem znow wyrobic przez 2 minuty na srednich obrotach. Jesli ciasto jest za twarde, mozna dodac troche wody, jesli zbyt luzne - odrobine maki. Z gotowego ciasta uformowac kule i wlozyc do wysmarowanej oliwa miski. Przykryc folia i zostawic na 30 minut w temperaturze pokojowej. Po uplywie tego czasu wstawic do lodowki na minimum 12 godzin. Ciasto moze stac w lodowce 2 dni; mozna je rowniez zamrozic na 3 miesiace.
3 godziny przed pieczeniem wyjac ciasto z lodowki, podzielic na dwie kule, przykryc folia i odstawic. Nastepnie rozciagnac. Rozgrzac piekarnik z kamieniem do 250 stopni (mozna tez piec na rozgrzanej blasze lekko wysmarowanej oliwa), na kamieniu ulozyc rozciagniete ciasto, posmarowac sosem i ulozyc ulubione dodatki. Piec okolo 8-9 minut. Gotowa pizze przelozyc na kilka minut na kratke, by odparowala - dzieki temu nie zrobi sie miekka.
Sos do pizzy
Skladniki:
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 5-6 suszonych pomidorow (pominelam)
- 3-4 zabki czosnku
- 1 lyzka oliwy
- 1 lyzeczka suszonej bazylii (dalam garsc swiezej)
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 1 lyzeczka cukru
- 1 lyzeczka octu balsamicznego (mozna pominac)
- 1,5 cm swiezej papryczki chilli (pominelam)
- sol i pieprz, do smaku
Na patelnie wlac oliwe, wrzucic pomidory. Czosnek obrac i pokroic, dodac bazylie, oregano i ewentualnie chilli. Dusic, az pomidory sie rozgotuja, a sos zgestnieje (okolo 15 minut). Przelac do wysokiego naczynia i zmiksowac blenderem na gladka konsystencje, a nastepnie znow wlac na patelnie, dodac ocet balsamiczny i, jesli sos jest zbyt kwasny, cukier. Smazyc, mieszajac, az wiekszosc plynu odparuje i sos zrobi sie bardzo gesty. Doprawic do smaku sola i pieprzem.
Sunday, 26 June 2011
Slodkie i maslane. Brioszki z rabarbarem.
Jakie sa wasze weekendowe sniadania? Moje - leniwe, niespieszne. I zwykle slodkie. Kiedy nie mam czasu, robie scones. Kiedy go mam, pieke drozdzowki.
Brioche ma jedna przewage nad innymi drozdzowymi wypiekami: ciasto na nia trzeba zrobic dzien wczesniej. Jest luzne, ale po calej nocy spedzonej w lodowce staje sie posluszne i sklonne do wspolpracy. Rano wystarczy uformowac buleczki (albo, jak kto woli, bochenek), zostawic do wyrosniecia - i upiec. A potem zajadac, najlepiej jeszcze cieple, popijajac kawa albo zimnym mlekiem.
Przepis na dzisiejsze brioszki znalazlam na Kwestii Smaku i jest to najlepsze ciasto tego typu, jakie wyprobowalam. Delikatne, maslane, tylko lekko slodkawe. Nadzienie to juz kwestia tego, co kto lubi, ale ze moja rabarbarowa mania nadal trwa, postawilam na te kwasne lodygi. Jesli ktos woli slodsze smaki, warto odjac troche rabarbaru i podwoic ilosc dzemu truskawkowego.
Brioszki z rabarbarem i dzemem truskawkowym
Skladniki na ciasto:
- 2 lyzeczki suchych drozdzy instant
- 2 lyzki letniej wody
- 500 g maki pszennej
- 60 g cukru
- 1 1/2 lyzeczki soli
- 5 jajek w temperaturze pokojowej
- 350 g bardzo miekkiego masla
Nadzienie:
- ok. 2 szklanek rabarbaru pocietego w 1 cm kawalki
- 4-5 lyzek dobrej jakosci dzemu truskawkowego
- roztrzepane jajko do posmarowania
- opcjonalnie: cukier puder do posypania
Dzien przed pieczeniem przygotowac ciasto. Drozdze wymieszac z ciepla woda i odstawic na 10-15 minut - po tym czasie powinny sie spienic. Do duzej miski przesiac make, dodac rozpuszczone drozdze, cukier, sol i 3 jajka. Wymieszac drewniana lyzka lub mikserem na malych obrotach. Dodawac pozostale jajka. Wyrabiac reka albo hakiem miksera przez ok. 10-15 minut, az ciasto bedzie gladkie i elastyczne. Stopniowo dodawac maslo, po dwie lyzki, i wyrabiac, az maslo zmiesza sie z ciastem przed dodaniem kolejnej porcji. Ciasto bedzie dosc rzadkie, ale nie nalezy dosypywac maki. Przykryc miske folia i odstawic na 1,5-2 godziny w cieple miejsce, by podwoilo swoja objetosc. Po tym czasie uderzyc piescia w ciasto, znow przykryc miske folia i wstawic do lodowki na cala noc.
Rano wyjac ciasto na omaczony blat i uformowac kule. Podzielic ja na 16 czesci, z kazdej ulepic w dloniach kulke i ukladac na wylozonych papierem blachach do pieczenia w odstepach ok. 5 cm od siebie. Wgniesc palcem ciasto w srodku kazdej kulki (ja chyba wgniotlam za slabo albo dalam za duzo nadzienia, bo wyplynelo troche w czasie pieczenia).
W miseczce wymieszac pokrojony rabarbar z dzemem truskawkowym. W kazde wglebienie wlozyc po pelnej lyzce nadzienia (ok. 5 kawalkow rabarbaru). Odstawic do wyrosniecia w cieple miejsce na okolo 1,5 godziny. Piekarnik nagrzac do 190 stopni, wierzch ciasta posmarowac roztrzepanym jajkiem. Piec przez okolo 17-20 minut, az buleczki sie zrumienia. Mozna posypac cukrem pudrem.
Jesli zostana nam jakies buleczki, mozna je zamrozic. Rozmrazac w lodowce, a nastepnie podgrzac w piekarniku, zawiniete w folie aluminiowa.
Brioche ma jedna przewage nad innymi drozdzowymi wypiekami: ciasto na nia trzeba zrobic dzien wczesniej. Jest luzne, ale po calej nocy spedzonej w lodowce staje sie posluszne i sklonne do wspolpracy. Rano wystarczy uformowac buleczki (albo, jak kto woli, bochenek), zostawic do wyrosniecia - i upiec. A potem zajadac, najlepiej jeszcze cieple, popijajac kawa albo zimnym mlekiem.
Przepis na dzisiejsze brioszki znalazlam na Kwestii Smaku i jest to najlepsze ciasto tego typu, jakie wyprobowalam. Delikatne, maslane, tylko lekko slodkawe. Nadzienie to juz kwestia tego, co kto lubi, ale ze moja rabarbarowa mania nadal trwa, postawilam na te kwasne lodygi. Jesli ktos woli slodsze smaki, warto odjac troche rabarbaru i podwoic ilosc dzemu truskawkowego.
Brioszki z rabarbarem i dzemem truskawkowym
Skladniki na ciasto:
- 2 lyzeczki suchych drozdzy instant
- 2 lyzki letniej wody
- 500 g maki pszennej
- 60 g cukru
- 1 1/2 lyzeczki soli
- 5 jajek w temperaturze pokojowej
- 350 g bardzo miekkiego masla
Nadzienie:
- ok. 2 szklanek rabarbaru pocietego w 1 cm kawalki
- 4-5 lyzek dobrej jakosci dzemu truskawkowego
- roztrzepane jajko do posmarowania
- opcjonalnie: cukier puder do posypania
Dzien przed pieczeniem przygotowac ciasto. Drozdze wymieszac z ciepla woda i odstawic na 10-15 minut - po tym czasie powinny sie spienic. Do duzej miski przesiac make, dodac rozpuszczone drozdze, cukier, sol i 3 jajka. Wymieszac drewniana lyzka lub mikserem na malych obrotach. Dodawac pozostale jajka. Wyrabiac reka albo hakiem miksera przez ok. 10-15 minut, az ciasto bedzie gladkie i elastyczne. Stopniowo dodawac maslo, po dwie lyzki, i wyrabiac, az maslo zmiesza sie z ciastem przed dodaniem kolejnej porcji. Ciasto bedzie dosc rzadkie, ale nie nalezy dosypywac maki. Przykryc miske folia i odstawic na 1,5-2 godziny w cieple miejsce, by podwoilo swoja objetosc. Po tym czasie uderzyc piescia w ciasto, znow przykryc miske folia i wstawic do lodowki na cala noc.
Rano wyjac ciasto na omaczony blat i uformowac kule. Podzielic ja na 16 czesci, z kazdej ulepic w dloniach kulke i ukladac na wylozonych papierem blachach do pieczenia w odstepach ok. 5 cm od siebie. Wgniesc palcem ciasto w srodku kazdej kulki (ja chyba wgniotlam za slabo albo dalam za duzo nadzienia, bo wyplynelo troche w czasie pieczenia).
W miseczce wymieszac pokrojony rabarbar z dzemem truskawkowym. W kazde wglebienie wlozyc po pelnej lyzce nadzienia (ok. 5 kawalkow rabarbaru). Odstawic do wyrosniecia w cieple miejsce na okolo 1,5 godziny. Piekarnik nagrzac do 190 stopni, wierzch ciasta posmarowac roztrzepanym jajkiem. Piec przez okolo 17-20 minut, az buleczki sie zrumienia. Mozna posypac cukrem pudrem.
Jesli zostana nam jakies buleczki, mozna je zamrozic. Rozmrazac w lodowce, a nastepnie podgrzac w piekarniku, zawiniete w folie aluminiowa.
Saturday, 12 March 2011
Wiosna! Zlocista brioche na sniadanie.
Slonce rozpanoszylo sie we wszystkich zakamarkach mieszkania. Bezczelnie wciska sie za kanapy, wpelza pod szafy, rozlewa sie po parapetach jak rzeka plynnego zlota. Stokrotki, jak male kamyki rozrzucone bezladnie na zielonym dywanie trawy, wystawiaja biale glowki ku swiatlu. Ptaki wyspiewuja swoje wariackie piosenki za oknem. I ja tez spiewam. Bo trudno sie powstrzymac, kiedy czuc wiosne w powietrzu.
I jeszcze ten zapach w domu, maslano-drozdzowy, wspanialy, cieply... Brioche. Moja pierwsza, rumiana i pyszna. Do tego sliwkowe powidla i kubek pysznej kawy. Czego wiecej chciec?
Brioche
Skladniki:
- 375 g pszennej maki chlebowej
- 50 g drobnego cukru
- 2 lyzeczki soli
- 7 g suszonych drozdzy
- 4 jajka
- 100 ml mleka
- 175 g miekkiego masla
- 140 g suszonych moreli (pominelam, bo nie mialam, i mysle, ze to nawet dobrze)
Make, sol, cukier i drozdze wymieszac w misce, dodac mleko i 3 jajka, wyrabiac przez okolo 5 minut, az ciasto bedzie gladkie. Dodac maslo, znow wyrobic (5 minut mikserem, 10 recznie). Ciasto bedzie luzne, nieposluszne i klejace, dlatego najlepiej wyrabiac je w misce. Kiedy bedzie gotowe, przelozyc do naoliwionej miski i zostawic w lodowce na noc. Nastepnego dnia natluscic dwie 500 g formy do chleba (ja uzywalam jednej, szerokiej i kwadratowej). Ciasto podzielic na 16 kulek i ukladac w formach po dwie w rzadku, nie martiwac sie przerwami - podczas wyrastania i tak sie zrosna. (U mnie kulek bylo 12, wychodzi wiec na to, ze lepilam nieco wieksze). Zostawic do wyrosniecia na 3 godziny - w tym czasie powinno podwoic objetosc. Przed pieczeniem posmarowac pozostalym jajkiem. Piec w temperaturze 200 stopni (180 z termoobiegiem) przez okolo 20 minut, az wierzch sie przyrumieni.
I jeszcze ten zapach w domu, maslano-drozdzowy, wspanialy, cieply... Brioche. Moja pierwsza, rumiana i pyszna. Do tego sliwkowe powidla i kubek pysznej kawy. Czego wiecej chciec?
Brioche
Skladniki:
- 375 g pszennej maki chlebowej
- 50 g drobnego cukru
- 2 lyzeczki soli
- 7 g suszonych drozdzy
- 4 jajka
- 100 ml mleka
- 175 g miekkiego masla
- 140 g suszonych moreli (pominelam, bo nie mialam, i mysle, ze to nawet dobrze)
Make, sol, cukier i drozdze wymieszac w misce, dodac mleko i 3 jajka, wyrabiac przez okolo 5 minut, az ciasto bedzie gladkie. Dodac maslo, znow wyrobic (5 minut mikserem, 10 recznie). Ciasto bedzie luzne, nieposluszne i klejace, dlatego najlepiej wyrabiac je w misce. Kiedy bedzie gotowe, przelozyc do naoliwionej miski i zostawic w lodowce na noc. Nastepnego dnia natluscic dwie 500 g formy do chleba (ja uzywalam jednej, szerokiej i kwadratowej). Ciasto podzielic na 16 kulek i ukladac w formach po dwie w rzadku, nie martiwac sie przerwami - podczas wyrastania i tak sie zrosna. (U mnie kulek bylo 12, wychodzi wiec na to, ze lepilam nieco wieksze). Zostawic do wyrosniecia na 3 godziny - w tym czasie powinno podwoic objetosc. Przed pieczeniem posmarowac pozostalym jajkiem. Piec w temperaturze 200 stopni (180 z termoobiegiem) przez okolo 20 minut, az wierzch sie przyrumieni.
Sunday, 13 February 2011
Poranek z drozdzowka
Wiele moich najprzyjemniejszych wspomnien pachnie drozdzowkami. Od pierwszych wagarow po konwenty milosnikow fantastyki i RPG, od niedzielnych porankow po zimowe spacery wzdluz bulwaru w Gdyni. Ciasto drozdzowe w kazdej formie ma magiczna moc: wywoluje usmiech na mojej twarzy.
Tuz kolo mojej pracy jest targ, a na targu handluje pewien pan, ktory zawsze ma jakies ciekawe rzeczy za bezcen: a to ser dolcelatte, a to suszone pomidory, to znow oliwki wypchane feta... Tym sposobem do mojej lodowki trafiaja czasem rzeczy, na ktorych wykorzystanie musze dopiero znalezc pomysl. Tak wlasnie bylo z ricotta.
Tym drozdzowkom nie moglam sie oprzec. Wygladaja naprawde pieknie - przynajmniej u Doroty, u ktorej faktycznie przypominaja lodeczki. Moje to raczej wielkie statki pelnomorskie, tyle, ze bez zagli. Robilam z polowy porcji, myslac, ze to wystarczy dla naszej dwojki, ale teraz dochodze do wniosku, ze moglam spokojnie zrobic wiecej. Wyrosly piekne, rumiane i puszyste, serowe nadzienie jest delikatne i pyszne. To idealny pomysl na leniwe niedzielne sniadanie.
Slodkie buleczki-lodeczki z zurawina
Skladniki:
(na 11 duzych drozdzowek)
- 500 g maki pszennej
- 1 szklanka letniego mleka
- 2 lyzki roztopionego masla
- 1 duze jajko
- 1/3 szklanki miodu
- pol lyzeczki soli
- 12 g suchych drozdzy albo 25 g swiezych
Nadzienie:
- 500 g serka ricotta
- 5 lyzek cukru pudru (mozna dac wiecej do smaku, ale ja uwazam, ze ricotta jest wystarczajaco slodka sama w sobie)
- ziarenka z 1 laski wanilii albo 1 opakowanie cukru wanilinowego
- 2 zoltka
- 180 g suszonej zurawiny
Dodatkowo:
- 1 jajko roztrzepane z 1 lyzka mleka (do posmarowania)
Co najmniej kilka godzin wczesniej serek wylozyc na geste sitko, obciazyc talerzykiem i pozostawic do odsaczenia. Po tym czasie rozetrzec z pozostalymi skladnikami nadzienia (poza zurawina) i odstawic.
Make wymieszac z suchymi drozdzami albo rozczynem ze swiezych, dodac reszte skladnikow i wyrobic, dodajac pod koniec rozpuszczone maslo. Ciasto powinno byc gladkie i elastyczne. Uformowac kule z ciasta, wlozyc do miski, przykryc folia i odstawic na godzine do wyrosniecia w cieple miejsce. Ciasto powinno w tym czasie podwoic objetosc. Po tym czasie ciasto podzielic na 11 rownych czesci (okolo 80 g kazda; ja dzielilam "na oko", dlatego moje giga-drozdzowki nie sa rowne). Kazda rozwalkowac na omaczonym blacie jak nalesnika, posmarowac serowym nadzieniem, posypac zurawina. Zwinac w rulon, zlozyc wpol, a potem naciac ostrym nozem tak, by 2 cm od gory pozostaly nieprzeciete, i rozlozyc ciasto na boki tak, by przypominalo ksztaltem lodke. Buleczki ulozyc na blasze w sporych odleglosciach od siebie, przykryc, odstawic na 30-40 minut, by byly puszyste. Przed pieczeniem posmarowac jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Piec w 190 stopniach przez okolo 20 minut. Wystudzic na kratce.
Tuz kolo mojej pracy jest targ, a na targu handluje pewien pan, ktory zawsze ma jakies ciekawe rzeczy za bezcen: a to ser dolcelatte, a to suszone pomidory, to znow oliwki wypchane feta... Tym sposobem do mojej lodowki trafiaja czasem rzeczy, na ktorych wykorzystanie musze dopiero znalezc pomysl. Tak wlasnie bylo z ricotta.
Tym drozdzowkom nie moglam sie oprzec. Wygladaja naprawde pieknie - przynajmniej u Doroty, u ktorej faktycznie przypominaja lodeczki. Moje to raczej wielkie statki pelnomorskie, tyle, ze bez zagli. Robilam z polowy porcji, myslac, ze to wystarczy dla naszej dwojki, ale teraz dochodze do wniosku, ze moglam spokojnie zrobic wiecej. Wyrosly piekne, rumiane i puszyste, serowe nadzienie jest delikatne i pyszne. To idealny pomysl na leniwe niedzielne sniadanie.
Slodkie buleczki-lodeczki z zurawina
Skladniki:
(na 11 duzych drozdzowek)
- 500 g maki pszennej
- 1 szklanka letniego mleka
- 2 lyzki roztopionego masla
- 1 duze jajko
- 1/3 szklanki miodu
- pol lyzeczki soli
- 12 g suchych drozdzy albo 25 g swiezych
Nadzienie:
- 500 g serka ricotta
- 5 lyzek cukru pudru (mozna dac wiecej do smaku, ale ja uwazam, ze ricotta jest wystarczajaco slodka sama w sobie)
- ziarenka z 1 laski wanilii albo 1 opakowanie cukru wanilinowego
- 2 zoltka
- 180 g suszonej zurawiny
Dodatkowo:
- 1 jajko roztrzepane z 1 lyzka mleka (do posmarowania)
Co najmniej kilka godzin wczesniej serek wylozyc na geste sitko, obciazyc talerzykiem i pozostawic do odsaczenia. Po tym czasie rozetrzec z pozostalymi skladnikami nadzienia (poza zurawina) i odstawic.
Make wymieszac z suchymi drozdzami albo rozczynem ze swiezych, dodac reszte skladnikow i wyrobic, dodajac pod koniec rozpuszczone maslo. Ciasto powinno byc gladkie i elastyczne. Uformowac kule z ciasta, wlozyc do miski, przykryc folia i odstawic na godzine do wyrosniecia w cieple miejsce. Ciasto powinno w tym czasie podwoic objetosc. Po tym czasie ciasto podzielic na 11 rownych czesci (okolo 80 g kazda; ja dzielilam "na oko", dlatego moje giga-drozdzowki nie sa rowne). Kazda rozwalkowac na omaczonym blacie jak nalesnika, posmarowac serowym nadzieniem, posypac zurawina. Zwinac w rulon, zlozyc wpol, a potem naciac ostrym nozem tak, by 2 cm od gory pozostaly nieprzeciete, i rozlozyc ciasto na boki tak, by przypominalo ksztaltem lodke. Buleczki ulozyc na blasze w sporych odleglosciach od siebie, przykryc, odstawic na 30-40 minut, by byly puszyste. Przed pieczeniem posmarowac jajkiem roztrzepanym z mlekiem. Piec w 190 stopniach przez okolo 20 minut. Wystudzic na kratce.
Subscribe to:
Comments (Atom)