Z moich tegorocznych wakacji w Dalmacji (ale sie pieknie zrymowalo!) przywiozlam niewiele: kilka woreczkow suszonej lawendy, troche wina, sloiczek miodu z suszonymi sliwkami. Przywiozlam tez wspomnienia, w tym i te kulinarne. Chorwacka kuchnia byla mi do niedawna niemal calkowicie obca, ale nie potrzebowalam wiele czasu, by zakochac sie w niej bez pamieci.
Wciaz pamietam brudet, czyli rybna potrawke w aromatycznym pomidorowym sosie, ktora zaserwowano mi w pewnej restauracji w Orebiču. Pamietam jej wspanialy zapach i smak, upaprane dlonie (bo to jedno z tych dan, przy ktorych jedzeniu nie da sie nie pobrudzic), blogosc, kiedy zobaczylam dno kociolka, w ktorym ja podano...
Pamietam crni rižot, czyli risotto z atramentem kalamarnicy. Jadlam to danie juz w kilku miejscach, robilam je w domu, ale chyba nigdzie nie smakowalo tak fantastycznie jak w Dubrovniku.
Pamietam serbskie pierozki nadziewane cielecina, w cudownym, kremowym sosie na bazie sera kaymak. I krewetki na buzaru w pachnacym, pomidorowo-czosnkowym sosie. I ćevapčići z ajvarem i salatka w ogromnej bulce - lokalny fast food, o niebo lepszy od wszystkich makdonaldow swiata.
I pamietam palačinke sa sirom. Czyli po prostu nalesniki z serem. Niby nic, a jednak pyszne. Takie zwyczajne, domowe. Zaloze sie, ze niejeden z was pamieta takie z domu. Czasem im prosciej, tym lepiej.
Te nalesniki to taka troche podkrecona wersja. Bo nie dosc, ze serowe nadzienie, to jeszcze do tego smietana. Jeden w zupelnosci wystarczy na sniadanie, choc jesli lubicie slodkosci, podejrzewam, ze na tym nie poprzestaniecie. Przepis wyszperalam tutaj, z polowy porcji wyszly mi cztery nalesniki. Idealny pomysl na leniwe weekendowe sniadanie.
Zapiekane nalesniki z serem (Zapečene palačinke sa sirom)
Skladniki na nalesniki:
- 1,5 szklanki maki
- 2 szklanki mleka
- 2 jajka
- 1 lyzka roztopionego masla
- szczypta soli
Na nadzienie:
- 500 g ricotty albo twarozku
- skorka starta z 1 cytryny
- 3 jajka, zoltka oddzielone od bialek
- 2/3 szklanki cukru
- 2/3 szklanki kwasnej smietany
W duzej misce wymieszac make, mleko, jajka, sol i roztopione maslo. Na patelni rozgrzac odrobine masla. Kiedy zacznie sie rozpuszczac, rozprowadzic je rownomiernie na calej powierzchni patelni za pomoca pedzelka albo papierowego recznika (te procedure nalezy powtarzac co 2-3 nalesniki). Na rozgrzana patelnie wlac chochelke nalesnikowego ciasta i szybkim, kolistym ruchem rozprowadzic je rownomiernie na calej powierzchni patelni. Smazyc, az powierzchnia bedzie prawie scieta, przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze przez chwile. Powtarzac, az wykorzystamy cale ciasto.
Przygotowac nadzienie: bialka ubic na sztywna piane. W drugiej misce ubic zoltka z cukrem na jasnozolta, gladka mase. Dodac ser i skorke z cytryny, wymieszac, az skladniki sie polacza. Dodac piane z bialek, wymieszac. Rozprowadzic nadzienie na nalesnikach, zwinac i ulozyc w naczyniu do zapiekania. Jesli zostanie nam troche nadzienia, wymieszac je z kwasna smietana.
Rozprowadzic smietane na zwinietych nalesnikach, starajac sie zakryc brzegi, by nie byly suche. Piec przez 25-30 minut w piekarniku rozgrzanym do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Przed podaniem posypac cukrem pudrem.
Showing posts with label smietana. Show all posts
Showing posts with label smietana. Show all posts
Tuesday, 29 October 2013
Monday, 7 October 2013
Pieczone jajka z suszonymi pomidorami
W tygodniu - szybkie i pozywne, w weekend leniwie celebrowane, niespieszne, relaksujace... Sniadanie. Moge zapomniec o kolacji, moge nie zjesc lunchu, ale cokolwiek by sie nie dzialo, sniadanie musi byc.
Pieczone jajka sa jedna z moich ulubionych porannych potraw. Fakt, ze mozna do nich dodac wlasciwie wszystko, na co mamy ochote, sprawia, ze mozna jesc je czesto i nigdy sie nie znudzic. Najbardziej chyba lubie wersje z wedzonym lososiem, kwasna smietana i koperkiem, ale i ta, z suszonymi pomidorami i oregano, jest naprawde pyszna. Dobrze zaczac dzien od takich smakowitosci!
Pieczone jajka z suszonymi pomidorami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 4 jajka
- 2-3 lyzki crème fraîche
- 4-6 suszonych pomidorow, posiekanych
- garsc swiezych lisci oregano, posiekanych
- maslo, do wysmarowania foremek
- sol i pieprz, do smaku
Do dwoch wysmarowanych maslem foremek wbic po 2 jajka. Dodac crème fraîche, pomidory i oregano, posypac sola i pieprzem. Piec w 200 stopniach (180 z termoobiegiem) przez 8-10 minut, az bialko sie zetnie. Podawac z chlebem.
Pieczone jajka sa jedna z moich ulubionych porannych potraw. Fakt, ze mozna do nich dodac wlasciwie wszystko, na co mamy ochote, sprawia, ze mozna jesc je czesto i nigdy sie nie znudzic. Najbardziej chyba lubie wersje z wedzonym lososiem, kwasna smietana i koperkiem, ale i ta, z suszonymi pomidorami i oregano, jest naprawde pyszna. Dobrze zaczac dzien od takich smakowitosci!
Pieczone jajka z suszonymi pomidorami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 4 jajka
- 2-3 lyzki crème fraîche
- 4-6 suszonych pomidorow, posiekanych
- garsc swiezych lisci oregano, posiekanych
- maslo, do wysmarowania foremek
- sol i pieprz, do smaku
Do dwoch wysmarowanych maslem foremek wbic po 2 jajka. Dodac crème fraîche, pomidory i oregano, posypac sola i pieprzem. Piec w 200 stopniach (180 z termoobiegiem) przez 8-10 minut, az bialko sie zetnie. Podawac z chlebem.
Friday, 16 August 2013
Kurczak tikka masala
Sa takie dania, ktorych pochodzenie trudno jest wyjasnic. Kurczak tikka masala nalezy do takich wlasnie dan. Bo choc sam kurczak tikka jest ewidentnie indyjski, to juz sos masala - niekoniecznie. Jedna z wersji opowiesci na temat powstania tego dania glosi, ze razu pewnego Brytyjczyk zamowil w indyjskiej restauracji kurczaka tikka. Jednak wydal mu sie on za suchy, wiec poprosil szefa kuchni o przygotowanie jakiegos sosu - i tak wlasnie narodzila sie ta potrawa.
Ile w tym prawdy, nie wiem. Wiem za to, ze brytyjski polityk Robin Cook okreslil kurczaka tikka masala mianem nowego narodowego dania Wielkiej Brytanii. I cos jest na rzeczy, bo w indyjskich restauracjach na Wyspach ta potrawa cieszy sie szczegolnym powodzeniem.
W czym tkwi tajemnica sukcesu kurczaka tikka masala? Moze to kwestia soczystego, aromatycznego miesa, ktore spedzilo sporo czasu w marynacie, a moze gestego, lagodnego, pachnacego przyprawami sosu na bazie pomidorow. A moze to kombinacja tych dwoch czynnikow? Pewne jest to, ze takiego kurczaka moglabym jesc chocby i co tydzien, bo smakuje naprawde wybornie. Nie wymaga tez szczegolnie duzego nakladu pracy. Fakt, potrzeba troche czasu, by go przygotowac - wszystko przez marynowanie - ale potem idzie juz szybko.
Danie przygotowalam wraz z Panna Malwinna, ktora wyszperala przepis na tej genialnej stronie.
Kurczak tikka masala
Skladniki:
- 3-4 filety z piersi kurczaka, pokrojone w kawalki na jeden kes
Marynata:
- 250 g gestego jogurtu naturalnego
- 1 lyzka startego korzenia imbiru
- 2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1 lyzeczka mielonego cynamonu
- 2 lyzeczki mielonej chilli
- 2 lyzeczki swiezo startego czarnego pieprzu
- sol, do smaku
Na sos:
- 250 g pomidorkow koktajlowych z puszki
- 250 g smietany kremowki
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 2 czerwone papryczki chilli, drobno posiekane
- 2 lyzeczki mielonego kuminu
- 2 lyzeczki mielonej papryki
- 1 lyzka ghee (masla klarowanego)
- garsc lisci kolendry, posiekanych
- sol i pieprz, do smaku
Przygotowac marynate: wymieszac wszystkie skladniki w duzej misce, dodac kawalki kurczaka i dobrze wymieszac, by byly rownomiernie pokryte marynata. Przykryc folia i wlozyc do lodowki na noc.
Nastepnego dnia wylowic kawalki kurczaka z marynaty i nawlec na patyczki (jesli uzywamy drewnianych, nalezy je wczesniej namoczyc przez minimum 30 minut, zeby sie nie spalily). Grillowac w piekarniku przez 5-6 minut, az mieso pusci przejrzyste soki.
Przygotowac sos: rozgrzac duza patelnie na srednim ogniu, rozpuscic ghee, dodac czosnek i chilli, az zaczna pachniec. Dodac kumin, papryke i odrobine soli, smazyc przez 1-2 minuty, az calosc nabierze konsystencji gestej pasty. Dodac pomidory, wymieszac, zeskrobujac przy tym wszystko, co przykleilo sie do patelni, a nastepnie dusic przez 10-15 minut na malym ogniu, az sos zacznie gestniec. Dodac kawalki kurczaka oraz smietane i gotowac kolejne 10 minut, az sos zgestnieje do takiej konsystencji, jaka nam odpowiada. Podawac posypane swieza kolendra - u mnie z chlebkami chapati, ale rownie dobrze bedzie smakowac z ryzem albo innym indyjskim chlebkiem.
Przepis dodaje do akcji Kuchnia indyjska II.
Ile w tym prawdy, nie wiem. Wiem za to, ze brytyjski polityk Robin Cook okreslil kurczaka tikka masala mianem nowego narodowego dania Wielkiej Brytanii. I cos jest na rzeczy, bo w indyjskich restauracjach na Wyspach ta potrawa cieszy sie szczegolnym powodzeniem.
W czym tkwi tajemnica sukcesu kurczaka tikka masala? Moze to kwestia soczystego, aromatycznego miesa, ktore spedzilo sporo czasu w marynacie, a moze gestego, lagodnego, pachnacego przyprawami sosu na bazie pomidorow. A moze to kombinacja tych dwoch czynnikow? Pewne jest to, ze takiego kurczaka moglabym jesc chocby i co tydzien, bo smakuje naprawde wybornie. Nie wymaga tez szczegolnie duzego nakladu pracy. Fakt, potrzeba troche czasu, by go przygotowac - wszystko przez marynowanie - ale potem idzie juz szybko.
Danie przygotowalam wraz z Panna Malwinna, ktora wyszperala przepis na tej genialnej stronie.
Kurczak tikka masala
Skladniki:
- 3-4 filety z piersi kurczaka, pokrojone w kawalki na jeden kes
Marynata:
- 250 g gestego jogurtu naturalnego
- 1 lyzka startego korzenia imbiru
- 2 lyzeczki mielonego kuminu
- 1 lyzeczka mielonego cynamonu
- 2 lyzeczki mielonej chilli
- 2 lyzeczki swiezo startego czarnego pieprzu
- sol, do smaku
Na sos:
- 250 g pomidorkow koktajlowych z puszki
- 250 g smietany kremowki
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 2 czerwone papryczki chilli, drobno posiekane
- 2 lyzeczki mielonego kuminu
- 2 lyzeczki mielonej papryki
- 1 lyzka ghee (masla klarowanego)
- garsc lisci kolendry, posiekanych
- sol i pieprz, do smaku
Przygotowac marynate: wymieszac wszystkie skladniki w duzej misce, dodac kawalki kurczaka i dobrze wymieszac, by byly rownomiernie pokryte marynata. Przykryc folia i wlozyc do lodowki na noc.
Nastepnego dnia wylowic kawalki kurczaka z marynaty i nawlec na patyczki (jesli uzywamy drewnianych, nalezy je wczesniej namoczyc przez minimum 30 minut, zeby sie nie spalily). Grillowac w piekarniku przez 5-6 minut, az mieso pusci przejrzyste soki.
Przygotowac sos: rozgrzac duza patelnie na srednim ogniu, rozpuscic ghee, dodac czosnek i chilli, az zaczna pachniec. Dodac kumin, papryke i odrobine soli, smazyc przez 1-2 minuty, az calosc nabierze konsystencji gestej pasty. Dodac pomidory, wymieszac, zeskrobujac przy tym wszystko, co przykleilo sie do patelni, a nastepnie dusic przez 10-15 minut na malym ogniu, az sos zacznie gestniec. Dodac kawalki kurczaka oraz smietane i gotowac kolejne 10 minut, az sos zgestnieje do takiej konsystencji, jaka nam odpowiada. Podawac posypane swieza kolendra - u mnie z chlebkami chapati, ale rownie dobrze bedzie smakowac z ryzem albo innym indyjskim chlebkiem.
Przepis dodaje do akcji Kuchnia indyjska II.
Thursday, 4 July 2013
Trifle z malinami i lemon curd
Nie ma chyba prostszego deseru niz trifle. Trudno tez znalezc taki, ktory pozwala na wieksza dowolnosc. Teoretycznie trifle powinno (powinien?) sie skladac z owocow, ciasta biszkoptowego, bitej smietany i sosu custard, ale ja zetknelam sie juz z wersjami, w ktorych zamiast ciasta pojawiaja sie "kocie jezyczki", a custard w ogole nie wystepuje. Wspolnym mianownikiem pozostaje warstwowe ulozenie skladnikow, choc i to podobno nie jest elementem obowiazkowym.
Moje dzisiejsze trifle jest banalnie proste i blyskawiczne w przygotowaniu, o ile mamy pod reka sloiczek lemon curdu. Ot, wystarczy namoczyc ciasteczka, ubic smietane i ulozyc wszystko w szklankach (albo, jesli ktos tak woli, duzym naczyniu). Najlepsze do serwowania trifle beda przezroczyste naczynia, w ktorych poszczegolne warstwy tego deseru prezentuja sie naprawde apetycznie. Maliny mozecie z powodzeniem zastapic innymi owocami, np. borowkami czy truskawkami.
Z podanych proporcji wychodza 2 wielkie albo 4 mniejsze porcje.
Wraz ze mna trifle przygotowali Wojtek, Siankoo, Mirabelka i Martynosia.
Trifle z malinami i lemon curd
Skladniki:
- 10-12 ciasteczek "kocie jezyczki"
- sok z 2 cytryn
- 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow
- 100 g lemon curd
- 300 ml smietany kremowki
- 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
- 350 g swiezych malin
W szerokim naczyniu wymieszac sok z cytryn z 1 lyzka cukru. W tak powstalej mieszance ulozyc ciasteczka, tak, by dobrze nasiakly. Ubic smietane z cukrem i ekstraktem z wanilii.
Polamac ciastka na kawalki i ulozyc je na dnie szklanek (albo jednego duzego naczynia), na nich polozyc czesc malin, troche bitej smietany i lemon curd. Powtarzac, az skladniki sie wyczerpia. Udekorowac kleksem lemon curdu i - opcjonalnie - listkami miety.
Moje dzisiejsze trifle jest banalnie proste i blyskawiczne w przygotowaniu, o ile mamy pod reka sloiczek lemon curdu. Ot, wystarczy namoczyc ciasteczka, ubic smietane i ulozyc wszystko w szklankach (albo, jesli ktos tak woli, duzym naczyniu). Najlepsze do serwowania trifle beda przezroczyste naczynia, w ktorych poszczegolne warstwy tego deseru prezentuja sie naprawde apetycznie. Maliny mozecie z powodzeniem zastapic innymi owocami, np. borowkami czy truskawkami.
Z podanych proporcji wychodza 2 wielkie albo 4 mniejsze porcje.
Wraz ze mna trifle przygotowali Wojtek, Siankoo, Mirabelka i Martynosia.
Trifle z malinami i lemon curd
Skladniki:
- 10-12 ciasteczek "kocie jezyczki"
- sok z 2 cytryn
- 2 lyzki drobnego cukru do wypiekow
- 100 g lemon curd
- 300 ml smietany kremowki
- 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii
- 350 g swiezych malin
W szerokim naczyniu wymieszac sok z cytryn z 1 lyzka cukru. W tak powstalej mieszance ulozyc ciasteczka, tak, by dobrze nasiakly. Ubic smietane z cukrem i ekstraktem z wanilii.
Polamac ciastka na kawalki i ulozyc je na dnie szklanek (albo jednego duzego naczynia), na nich polozyc czesc malin, troche bitej smietany i lemon curd. Powtarzac, az skladniki sie wyczerpia. Udekorowac kleksem lemon curdu i - opcjonalnie - listkami miety.
Tuesday, 18 June 2013
Pasta primavera ze smietanowym sosem
Lato uparcie nie chce przyjsc. Pogoda na Wyspach raczej barowo-kanapowa niz parkowo-piknikowo-plazowa. Tesknie za sloncem i cieplem. Moze pora pomyslec o przeprowadzce do innego kraju? Takiego, w ktorym jest prawdziwe lato?
Poki co, serwuje sobie lato na talerzu. Bo chyba nie ma bardziej wiosenno-letniego makaronu niz pasta primavera, prawda?
To jedno z tych dan, na ktorych przepisow jest tyle, ilu kucharzy. Wazne jednak, by warzywa, ktore dodajemy do makaronu, byly chrupiace, twarde i tylko lekko podgotowane. Ja stawiam na zielen: szparagi, brokuly i groszek, z lekkim mgnieniem czerwieni w postaci swiezych pomidorow. Do tego delikatny sos na bazie mieszanki kremowki i mleka, dzieki ktoremu makaron staje sie naprawde sycacy, ale w zadnym wypadku nie ciezki. Polecam zwlaszcza amatorom nowalijek - cieszmy sie nimi, poki sa!
Wraz ze mna gotowali dzis Lejdi, Panna Malwinna, Shinju, Wojciech, Siaska, Mopsik i Bartoldzik.
Pasta primavera ze smietanowym sosem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 1 brokul, podzielony na rozyczki
- 120 g zielonych szparagow, pokrojonych na 2,5-cm kawalki
- 300 g makaronu fettuccine
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- szczypta platkow chilli
- 100 g mrozonego zielonego groszku
- 3 podluzne pomidory, posiekane
- 80 ml mleka
- 80 ml kremowki
- 1 lyzeczka skrobi kukurydzianej
- sol i pieprz, do smaku
- swieza bazylia i parmezan, do dekoracji
Brokuly i szparagi ugotowac we wrzacej wodzie przez okolo 2 minuty - powinny byc wciaz dosc twarde i chrupiace. Wylowic warzywa z wody za pomoca lyzki i przelozyc do miski. Do garnka dodac troche soli, ponownie doprowadzic wode do wrzenia i ugotowac w niej makaron wg instrukcji na opakowaniu. Odcedzic i dodac do warzyw.
Przygotowac sos: na duzej patelni rozgrzac oliwe na srednim ogniu, dodac cebule, smazyc przez 2 minuty, nastepnie dodac czosnek i chilli, smazyc kolejne 3 minuty, az cebula zacznie sie rumienic. Dodac groszek i pomidory, smazyc przez 3 minuty. Smietane wymieszac z mlekiem i skrobia kukurydziana, wlac mieszanke na patelnie. Gotowac, mieszajac, przez 1-2 minuty, az sos zgestnieje. Doprawic do smaku sola i pieprzem, zalac sosem makaron, wymieszac i podawac natychmiast, udekorowany listkami bazylii i parmezanem.
Poki co, serwuje sobie lato na talerzu. Bo chyba nie ma bardziej wiosenno-letniego makaronu niz pasta primavera, prawda?
To jedno z tych dan, na ktorych przepisow jest tyle, ilu kucharzy. Wazne jednak, by warzywa, ktore dodajemy do makaronu, byly chrupiace, twarde i tylko lekko podgotowane. Ja stawiam na zielen: szparagi, brokuly i groszek, z lekkim mgnieniem czerwieni w postaci swiezych pomidorow. Do tego delikatny sos na bazie mieszanki kremowki i mleka, dzieki ktoremu makaron staje sie naprawde sycacy, ale w zadnym wypadku nie ciezki. Polecam zwlaszcza amatorom nowalijek - cieszmy sie nimi, poki sa!
Wraz ze mna gotowali dzis Lejdi, Panna Malwinna, Shinju, Wojciech, Siaska, Mopsik i Bartoldzik.
Pasta primavera ze smietanowym sosem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 1 brokul, podzielony na rozyczki
- 120 g zielonych szparagow, pokrojonych na 2,5-cm kawalki
- 300 g makaronu fettuccine
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- szczypta platkow chilli
- 100 g mrozonego zielonego groszku
- 3 podluzne pomidory, posiekane
- 80 ml mleka
- 80 ml kremowki
- 1 lyzeczka skrobi kukurydzianej
- sol i pieprz, do smaku
- swieza bazylia i parmezan, do dekoracji
Brokuly i szparagi ugotowac we wrzacej wodzie przez okolo 2 minuty - powinny byc wciaz dosc twarde i chrupiace. Wylowic warzywa z wody za pomoca lyzki i przelozyc do miski. Do garnka dodac troche soli, ponownie doprowadzic wode do wrzenia i ugotowac w niej makaron wg instrukcji na opakowaniu. Odcedzic i dodac do warzyw.
Przygotowac sos: na duzej patelni rozgrzac oliwe na srednim ogniu, dodac cebule, smazyc przez 2 minuty, nastepnie dodac czosnek i chilli, smazyc kolejne 3 minuty, az cebula zacznie sie rumienic. Dodac groszek i pomidory, smazyc przez 3 minuty. Smietane wymieszac z mlekiem i skrobia kukurydziana, wlac mieszanke na patelnie. Gotowac, mieszajac, przez 1-2 minuty, az sos zgestnieje. Doprawic do smaku sola i pieprzem, zalac sosem makaron, wymieszac i podawac natychmiast, udekorowany listkami bazylii i parmezanem.
Thursday, 13 June 2013
Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem. Trzy po trzy. A do tego troche prywaty.
Udalo sie! Zdazylam doslownie w ostatniej chwili.
Z czym? No jak to, z czym? Z przepisem z cyklu Trzy po trzy. Trzy obowiazkowe skladniki, poza tym pelna dowolnosc. Dzis na tapecie szpinak, jajka i cytryna, a wraz ze mna gotuja Siankoo, Gin i Panna Malwinna.
Najpierw planowalam przygotowac cos sniadaniowego, ale potem zaczely za mna chodzic kluchy. A konkretniej - gnocchi verdi, czyli gnocchi z dodatkiem szpinaku, wiec na tym stanelo. Powiem szczerze: to zdecydowanie nie jest szybkie danie. Wymaga sporego nakladu pracy i czasu, ale jesli lubicie kluchy, efekt koncowy na pewno przypadnie wam do gustu!
Sos jest, dla odmiany, bardzo szybki i banalnie prosty. Przepis na niego wyszperalam tutaj. Smak cytryny jest wyraznie wyczuwalny, jesli wiec wolicie, by nie byl tak intensywny, zmniejszcie ilosc soku o polowe.
Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem
Skladniki na gnocchi:
- 1 kg maczystych ziemniakow
- 300 g swiezego szpinaku
- 200-300 g maki
- 1 jajko
- 1 lyzeczka soli
Sos smietanowo-cytrynowy:
- 50 g masla
- 250 ml smietany kremowki
- 60 ml soku z cytryny
- sol, pieprz, galka muszkatolowa, do smaku
Przygotowac gnocchi: ziemniaki ugotowac w mundurkach, odlac i odstawic do przestygniecia. Kiedy troche ostygna, obrac ze skorki i przecisnac przez praske.
W miedzyczasie ugotowac szpinak, odcedzic i porzadnie odcisnac z wody. Posiekac bardzo drobno (mozna recznie, mozna w malakserze).
Do ziemniakow dodac szpinak, jajko i sol, wymieszac. Dodac make - na poczatek 200 g - i wyrobic ciasto na jednolita mase; jesli ciasto bedzie bardzo klejace, zwiekszyc ilosc maki. Im wiecej maki dodamy, tym gnocchi beda ciezsze i bardziej zbite, ale tym mniejsza szansa, ze sie rozpadna przy formowaniu i gotowaniu.
Z gotowego ciasta uformowac waleczki, a nastepnie kroic je na kawalki o dlugosci ok. 2 cm. Ukladac na dobrze omaczonej powierzchni. Kazda kluseczke delikatnie dotknac widelcem, tak, by na powierzchni zrobily sie rowki.
Gotowac partiami w osolonej, wrzacej wodzie, az kluseczki wyplyna na wierzch. Wlozyc do lekko nagrzanego piekarnika, by pozostaly cieple.
Przygotowac sos: w rondelku rozpuscic maslo, dodac smietane i sok z cytryny, doprawic sola, pieprzem i swiezo starta galka muszkatolowa. Gotowac, az sos nieco zgestnieje. Podawac od razu ze swiezo ugotowanymi gnocchi. Mozna dodatkowo posypac parmezanem.
A teraz obiecana prywata: Aneta nominowala mnie do Liebster Blog Award. Dziekuje! Z przyczyn, o ktorych wspominalam wczesniej, nominowac nikogo nie bede, ale na pytania z przyjemnoscia odpowiem.
1. Mięso czy warzywa?
Lubie roznorodnosc, wiec jedno i drugie. A do tego jeszcze ryby i owoce morza.
2. Mój smak z dzieciństwa to...
Kruszonka uparcie wydlubywana z drozdzowego ciasta.
3. Uwielbiam zapach .....
Lawendy. Co ciekawe, kiedys go nie znosilam. Widocznie do niego dojrzalam.
4. Moja zabawa z gotowaniem i blogowaniem trwa...
od wrzesnia 2010 roku. Az trudno mi uwierzyc, ze minelo juz tyle czasu!
5. Dla kogo najchętniej gotujesz?
Dla siebie. Lubie bezkompromisowo dogadzac swoim kubkom smakowym.
6. Czy lubisz mieć pomocnika/ów w kuchni?
Nie, zdecydowanie wole kucharzyc sama.
7. W nocy o północy lubię jeść ... :)
W domu raczej nie jadam o polnocy, ale kiedy jestem "na miescie", zdarza mi sie zgrzeszyc burgerem, kebabem albo curry. W koncu czlowiek potrzebuje paliwa, by tanczyc do bialego rana, prawda? ;)
8. Ulubiona zupa ...
Trudno mi wymienic jedna. Bardzo lubie zupy-kremy: z burakow, z czerwonej soczewicy, z porow i ziemniakow...
9. Mam słabość do...
Czekolady i kawy.
10. Czy masz jakieś marzenie kulinarne?
Cala kolekcje! Wyprawa do Wloch na kurs gotowania, kosztowanie ulicznego jedzenia w Tajlandii, sushi w Japonii...
Z czym? No jak to, z czym? Z przepisem z cyklu Trzy po trzy. Trzy obowiazkowe skladniki, poza tym pelna dowolnosc. Dzis na tapecie szpinak, jajka i cytryna, a wraz ze mna gotuja Siankoo, Gin i Panna Malwinna.
Najpierw planowalam przygotowac cos sniadaniowego, ale potem zaczely za mna chodzic kluchy. A konkretniej - gnocchi verdi, czyli gnocchi z dodatkiem szpinaku, wiec na tym stanelo. Powiem szczerze: to zdecydowanie nie jest szybkie danie. Wymaga sporego nakladu pracy i czasu, ale jesli lubicie kluchy, efekt koncowy na pewno przypadnie wam do gustu!
Sos jest, dla odmiany, bardzo szybki i banalnie prosty. Przepis na niego wyszperalam tutaj. Smak cytryny jest wyraznie wyczuwalny, jesli wiec wolicie, by nie byl tak intensywny, zmniejszcie ilosc soku o polowe.
Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem
Skladniki na gnocchi:
- 1 kg maczystych ziemniakow
- 300 g swiezego szpinaku
- 200-300 g maki
- 1 jajko
- 1 lyzeczka soli
Sos smietanowo-cytrynowy:
- 50 g masla
- 250 ml smietany kremowki
- 60 ml soku z cytryny
- sol, pieprz, galka muszkatolowa, do smaku
Przygotowac gnocchi: ziemniaki ugotowac w mundurkach, odlac i odstawic do przestygniecia. Kiedy troche ostygna, obrac ze skorki i przecisnac przez praske.
W miedzyczasie ugotowac szpinak, odcedzic i porzadnie odcisnac z wody. Posiekac bardzo drobno (mozna recznie, mozna w malakserze).
Do ziemniakow dodac szpinak, jajko i sol, wymieszac. Dodac make - na poczatek 200 g - i wyrobic ciasto na jednolita mase; jesli ciasto bedzie bardzo klejace, zwiekszyc ilosc maki. Im wiecej maki dodamy, tym gnocchi beda ciezsze i bardziej zbite, ale tym mniejsza szansa, ze sie rozpadna przy formowaniu i gotowaniu.
Z gotowego ciasta uformowac waleczki, a nastepnie kroic je na kawalki o dlugosci ok. 2 cm. Ukladac na dobrze omaczonej powierzchni. Kazda kluseczke delikatnie dotknac widelcem, tak, by na powierzchni zrobily sie rowki.
Gotowac partiami w osolonej, wrzacej wodzie, az kluseczki wyplyna na wierzch. Wlozyc do lekko nagrzanego piekarnika, by pozostaly cieple.
Przygotowac sos: w rondelku rozpuscic maslo, dodac smietane i sok z cytryny, doprawic sola, pieprzem i swiezo starta galka muszkatolowa. Gotowac, az sos nieco zgestnieje. Podawac od razu ze swiezo ugotowanymi gnocchi. Mozna dodatkowo posypac parmezanem.
A teraz obiecana prywata: Aneta nominowala mnie do Liebster Blog Award. Dziekuje! Z przyczyn, o ktorych wspominalam wczesniej, nominowac nikogo nie bede, ale na pytania z przyjemnoscia odpowiem.
1. Mięso czy warzywa?
Lubie roznorodnosc, wiec jedno i drugie. A do tego jeszcze ryby i owoce morza.
2. Mój smak z dzieciństwa to...
Kruszonka uparcie wydlubywana z drozdzowego ciasta.
3. Uwielbiam zapach .....
Lawendy. Co ciekawe, kiedys go nie znosilam. Widocznie do niego dojrzalam.
4. Moja zabawa z gotowaniem i blogowaniem trwa...
od wrzesnia 2010 roku. Az trudno mi uwierzyc, ze minelo juz tyle czasu!
5. Dla kogo najchętniej gotujesz?
Dla siebie. Lubie bezkompromisowo dogadzac swoim kubkom smakowym.
6. Czy lubisz mieć pomocnika/ów w kuchni?
Nie, zdecydowanie wole kucharzyc sama.
7. W nocy o północy lubię jeść ... :)
W domu raczej nie jadam o polnocy, ale kiedy jestem "na miescie", zdarza mi sie zgrzeszyc burgerem, kebabem albo curry. W koncu czlowiek potrzebuje paliwa, by tanczyc do bialego rana, prawda? ;)
8. Ulubiona zupa ...
Trudno mi wymienic jedna. Bardzo lubie zupy-kremy: z burakow, z czerwonej soczewicy, z porow i ziemniakow...
9. Mam słabość do...
Czekolady i kawy.
10. Czy masz jakieś marzenie kulinarne?
Cala kolekcje! Wyprawa do Wloch na kurs gotowania, kosztowanie ulicznego jedzenia w Tajlandii, sushi w Japonii...
Wednesday, 29 May 2013
Pavlova z rabarbarem i orzechami laskowymi
Delikatna, chrupiaca skorupka, smakowicie klejace wnetrze, puszysta kolderka z bitej smietany... Pavlova to uczta nie tylko dla kubkow smakowych, ale takze dla oka. Az trudno uwierzyc, ze wystarczy kilka skladnikow, by wyczarowac ten przepyszny deser.
Sezon na rabarbar wciaz trwa, wiec postanowilam wykorzystac ten fakt i przygotowac Pavlova wedlug tej receptury. Jest naprawde przepyszna, o idealnej teksturze, chrupiaca z wierzchu, ciagnaca w srodku. Slodka, ale kwaskowaty rabarbar cudownie kontrastuje z ta slodycza. Mysle, ze nawet Anna Pawlowa, ktorej deser zawdziecza nazwe, skusilaby sie na kawaleczek...
Nie mialam pod reka pistacji, wiec uzylam posiekanych orzechow laskowych, ktore swietnie sie sprawdzily. Przepis jest amerykanski, wiec szklanka = 235 ml.
Pavlova z rabarbarem i orzechami laskowymi
Skladniki:
- 1 3/4 szklanki cukru
- 1 lyzka skrobi kukurydzianej
- 4 duze bialka, w temperaturze pokojowej
- 1 lyzka + 1 lyzeczka swiezo wycisnietego soku z cytryny
- gruboziarnista sol
- 450 g rabarbaru, pokrojonego pod skosem w 4-cm kawalki
- 1/4 szklanki wody
- 1 1/2 szklanki kremowki
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- posiekane orzechy laskowe, do dekoracji
Rozgrzac piekarnik do 100 stopni. Wymieszac 1 szklanke cukru i skrobie kukurydziana w misce. Bialka ubijac z 1 lyzeczka soku z cytryny i 1/4 lyzeczki soli na niskich obrotach, az zrobia sie mocno spienione. Zwiekszyc predkosc ubijania i stopniowo dodawac cukier wymieszany ze skrobia. Ubijac, az masa zrobi sie sztywna i blyszczaca - powinno to zajac okolo 12-15 minut.
Przelozyc mase lyzka na wylozona papierem do pieczenia blache tak, by uformowala okrag o srednicy okolo 17 cm, z wglebieniem w srodku. Piec, az beza zrobi sie chrupiaca z wierzchu, przez okolo 2 godziny; jesli beza zacznie sie rumienic, zmniejszyc temperature. Wylaczyc piekarnik i zostawic w nim upieczona beze na minimum 2,5 godziny, a najlepiej na cala noc.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Wymieszac rabarbar, wode, pozostale 3/4 szklanki cukru, 1 lyzke soku z cytryny i szczypte soli w naczyniu zaroodpornym i piec przez 10-12 minut, az zmieknie, w polowie pieczenia polewajac sokami. Ostroznie przelozyc na wylozona papierem do pieczenia blache, zachowujac soki. Ostudzic calkowicie.
Tuz przed podaniem, ubic kremowke z ekstraktem z wanilii i przelozyc do wglebienia w bezowym spodzie. Na wierzchu ulozyc rabarbar, polac sokami pozostalymi po jego pieczeniu i posypac posiekanymi orzechami.
Przepis dodaje do tegorocznej Akcji Rabarbar.
Sezon na rabarbar wciaz trwa, wiec postanowilam wykorzystac ten fakt i przygotowac Pavlova wedlug tej receptury. Jest naprawde przepyszna, o idealnej teksturze, chrupiaca z wierzchu, ciagnaca w srodku. Slodka, ale kwaskowaty rabarbar cudownie kontrastuje z ta slodycza. Mysle, ze nawet Anna Pawlowa, ktorej deser zawdziecza nazwe, skusilaby sie na kawaleczek...
Nie mialam pod reka pistacji, wiec uzylam posiekanych orzechow laskowych, ktore swietnie sie sprawdzily. Przepis jest amerykanski, wiec szklanka = 235 ml.
Pavlova z rabarbarem i orzechami laskowymi
Skladniki:
- 1 3/4 szklanki cukru
- 1 lyzka skrobi kukurydzianej
- 4 duze bialka, w temperaturze pokojowej
- 1 lyzka + 1 lyzeczka swiezo wycisnietego soku z cytryny
- gruboziarnista sol
- 450 g rabarbaru, pokrojonego pod skosem w 4-cm kawalki
- 1/4 szklanki wody
- 1 1/2 szklanki kremowki
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- posiekane orzechy laskowe, do dekoracji
Rozgrzac piekarnik do 100 stopni. Wymieszac 1 szklanke cukru i skrobie kukurydziana w misce. Bialka ubijac z 1 lyzeczka soku z cytryny i 1/4 lyzeczki soli na niskich obrotach, az zrobia sie mocno spienione. Zwiekszyc predkosc ubijania i stopniowo dodawac cukier wymieszany ze skrobia. Ubijac, az masa zrobi sie sztywna i blyszczaca - powinno to zajac okolo 12-15 minut.
Przelozyc mase lyzka na wylozona papierem do pieczenia blache tak, by uformowala okrag o srednicy okolo 17 cm, z wglebieniem w srodku. Piec, az beza zrobi sie chrupiaca z wierzchu, przez okolo 2 godziny; jesli beza zacznie sie rumienic, zmniejszyc temperature. Wylaczyc piekarnik i zostawic w nim upieczona beze na minimum 2,5 godziny, a najlepiej na cala noc.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni. Wymieszac rabarbar, wode, pozostale 3/4 szklanki cukru, 1 lyzke soku z cytryny i szczypte soli w naczyniu zaroodpornym i piec przez 10-12 minut, az zmieknie, w polowie pieczenia polewajac sokami. Ostroznie przelozyc na wylozona papierem do pieczenia blache, zachowujac soki. Ostudzic calkowicie.
Tuz przed podaniem, ubic kremowke z ekstraktem z wanilii i przelozyc do wglebienia w bezowym spodzie. Na wierzchu ulozyc rabarbar, polac sokami pozostalymi po jego pieczeniu i posypac posiekanymi orzechami.
Przepis dodaje do tegorocznej Akcji Rabarbar.
Saturday, 16 March 2013
Francuskie grzanki z waniliowym crème patissiere, bananami i karmelowym sosem
Wspominalam juz, jak bardzo lubie weekendowe sniadania? Tak? Jakies nascie razy? No tak, nic dziwnego - w koncu jest w nich cos magicznego, prawda? Nie trzeba sie spieszyc, gonic, pedzic. Mozna spedzic troche wiecej czasu, przygotowujac je, a potem cieszyc sie ich smakiem.
Dzisiejsze sniadanie jest doskonale na poczatek leniwego weekendu. Dekadenckie, slodkie, bogate i tak niegrzeczne, ze w skali od 1 do 10 dalabym mu co najmniej 11. Tak, wymaga troche pracy, ale zapewniam was, ze jesli zdecydujecie sie je przygotowac, wasz wysilek zostanie wynagrodzony. To takze doskonaly sposob na wykorzystanie kilku kromek nie najswiezszej juz brioche: nasaczona w mleczno-jajecznej mieszance i podsmazona na masle, na powrot stanie sie delikatna i miekka. Slodki waniliowy Crème patissiere warto przygotowac wieczorem i dac mu troche czasu na stezenie w lodowce. Zaluje, ze nie zrobilam go nieco wiecej, bo jest przepyszny i moze byc wykorzystany na wiele sposobow. A karmelowy sos z dodatkiem morskiej soli to juz totalny obled...
Przepis znalazlam tutaj.
Francuskie grzanki z waniliowym crème patissiere, bananami i karmelowym sosem
Skladniki na crème patissiere:
- 160 ml mleka
- 1 laska wanilii
- 2 zoltka
- 40 g drobnego cukru
- 14 g maki
Na sos karmelowy:
- 100 g drobnego cukru
- 100 ml kremowki
- 1 lyzka niesolonego masla
- 1 lyzeczka soli morskiej
Na grzanki:
- 4 grube kromki brioche
- 2 jajka
- 60 ml mleka
- 2 lyzeczki drobnego cukru + odrobina do karmelizowania bananow
- 2 duze banany, obrane ze skorki i pokrojone w grube plastry
- 2 lyzki niesolonego masla
Przygotowac crème patissiere: wlac mleko do garnka, przeciac laske wanilii na pol, wyskrobac ziarenka i dodac je, wraz z laska, do mleka. Podgrzac, zdjac z ognia i zostawic na 10 minut, a nastepnie wylowic laske wanilii.
W miedzyczasie w misce ubic zoltka z cukrem na jasna, gesta mase. Dodac make, ubijac, az skladniki sie polacza. Nie przerywajac ubijania, dodac do masy odrobine cieplego mleka z wanilia, ubijac jeszcze przez chwile, a nastepnie wlac calosc do garnka z mlekiem. Podgrzewac na malym ogniu, ciagle mieszajac, az masa zrobi sie gesta i kremowa. Przelozyc do miseczki, przykryc folia kuchenna tak, by dotykala powierzchni masy (to zapobiegnie tworzeniu sie kozucha), ostudzic do temperatury pokojowej, a nastepnie wstawic do lodowki.
Przygotowac sos karmelowy: postawic duzy garnek z grubym dnem na malym ogniu, wsypac cukier i rozprowadzic rownomiernie na dnie garnka, a nastepnie poczekac, az sie rozpusci na zlocista karmelowa mase. Zdjac z ognia, wlac odrobine kremowki (ostroznie, moze pryskac), a kiedy masa sie uspokoi, dodac reszte smietanki, postawic ponownie na malym ogniu i podgrzewac, mieszajac, az calosc rozpusci sie i nabierze konsystencji gestego sosu. Odstawic do przestygniecia.
Wymieszac w misce jajka, mleka i cukier, az sie spienia. W tak powstalej mieszance namaczac kawalki brioche, az dobrze nasiakna. Rozgrzac maslo na duzej patelni i smazyc kromki brioche, az zrumienia sie z obu stron. Odstawic.
Oproszyc plastry bananow cukrem i za pomoca palnika skarmelizowac go (wystarczy zrobic to z jednej strony, choc jesli macie ochote, mozecie z obu). Dwie kromki brioche posmarowac grubo waniliowym kremem, na wierzchu ulozyc banany, a nastepnie polac karmelowym sosem i przykryc pozostalymi grzankami.
Przepis dodaje do Waniliowego Weekendu IV.
Dzisiejsze sniadanie jest doskonale na poczatek leniwego weekendu. Dekadenckie, slodkie, bogate i tak niegrzeczne, ze w skali od 1 do 10 dalabym mu co najmniej 11. Tak, wymaga troche pracy, ale zapewniam was, ze jesli zdecydujecie sie je przygotowac, wasz wysilek zostanie wynagrodzony. To takze doskonaly sposob na wykorzystanie kilku kromek nie najswiezszej juz brioche: nasaczona w mleczno-jajecznej mieszance i podsmazona na masle, na powrot stanie sie delikatna i miekka. Slodki waniliowy Crème patissiere warto przygotowac wieczorem i dac mu troche czasu na stezenie w lodowce. Zaluje, ze nie zrobilam go nieco wiecej, bo jest przepyszny i moze byc wykorzystany na wiele sposobow. A karmelowy sos z dodatkiem morskiej soli to juz totalny obled...
Przepis znalazlam tutaj.
Francuskie grzanki z waniliowym crème patissiere, bananami i karmelowym sosem
Skladniki na crème patissiere:
- 160 ml mleka
- 1 laska wanilii
- 2 zoltka
- 40 g drobnego cukru
- 14 g maki
Na sos karmelowy:
- 100 g drobnego cukru
- 100 ml kremowki
- 1 lyzka niesolonego masla
- 1 lyzeczka soli morskiej
Na grzanki:
- 4 grube kromki brioche
- 2 jajka
- 60 ml mleka
- 2 lyzeczki drobnego cukru + odrobina do karmelizowania bananow
- 2 duze banany, obrane ze skorki i pokrojone w grube plastry
- 2 lyzki niesolonego masla
Przygotowac crème patissiere: wlac mleko do garnka, przeciac laske wanilii na pol, wyskrobac ziarenka i dodac je, wraz z laska, do mleka. Podgrzac, zdjac z ognia i zostawic na 10 minut, a nastepnie wylowic laske wanilii.
W miedzyczasie w misce ubic zoltka z cukrem na jasna, gesta mase. Dodac make, ubijac, az skladniki sie polacza. Nie przerywajac ubijania, dodac do masy odrobine cieplego mleka z wanilia, ubijac jeszcze przez chwile, a nastepnie wlac calosc do garnka z mlekiem. Podgrzewac na malym ogniu, ciagle mieszajac, az masa zrobi sie gesta i kremowa. Przelozyc do miseczki, przykryc folia kuchenna tak, by dotykala powierzchni masy (to zapobiegnie tworzeniu sie kozucha), ostudzic do temperatury pokojowej, a nastepnie wstawic do lodowki.
Przygotowac sos karmelowy: postawic duzy garnek z grubym dnem na malym ogniu, wsypac cukier i rozprowadzic rownomiernie na dnie garnka, a nastepnie poczekac, az sie rozpusci na zlocista karmelowa mase. Zdjac z ognia, wlac odrobine kremowki (ostroznie, moze pryskac), a kiedy masa sie uspokoi, dodac reszte smietanki, postawic ponownie na malym ogniu i podgrzewac, mieszajac, az calosc rozpusci sie i nabierze konsystencji gestego sosu. Odstawic do przestygniecia.
Wymieszac w misce jajka, mleka i cukier, az sie spienia. W tak powstalej mieszance namaczac kawalki brioche, az dobrze nasiakna. Rozgrzac maslo na duzej patelni i smazyc kromki brioche, az zrumienia sie z obu stron. Odstawic.
Oproszyc plastry bananow cukrem i za pomoca palnika skarmelizowac go (wystarczy zrobic to z jednej strony, choc jesli macie ochote, mozecie z obu). Dwie kromki brioche posmarowac grubo waniliowym kremem, na wierzchu ulozyc banany, a nastepnie polac karmelowym sosem i przykryc pozostalymi grzankami.
Przepis dodaje do Waniliowego Weekendu IV.
Saturday, 1 December 2012
Aksamitna tarta porowa
Wytrawne tarty nie goszcza na moim stole tak czesto, jak bym tego chciala, bo Mezczyzna nie jest ich wielkim fanem. Ale od czasu do czasu nachodzi mnie nieodparta ochota na tarte. Zwykle dzieje sie to, kiedy znajde przepis, ktory bardzo przypadnie mi do gustu.
Ten przypadl. Wypatrzylam go przypadkiem na fejsbukowym profilu kolezanki Ani. Nie mam pojecia, czy udalo jej sie wygrac konkurs, na ktory go wyslala, ale jedno jest pewne: ta tarta wygrala stale miejsce w moim menu. Cudownie aksamitna, delikatna w smaku, z pysznym porowym nadzieniem, jest tak dobra, ze nie moglam sie oprzec i spalaszowalam na poczekaniu dwa kawalki. Mezczyzna rowniez zjadl ze smakiem i choc nadal nie darzy wytrawnych tart uwielbieniem, ta przypadla mu do gustu. Swietna na cieplo, ale dobra takze na zimno - z powodzeniem mozna ja zabrac na lunch do pracy.
Z podanego przepisu wyszlo mi troche za duzo ciasta, wiec zamrozilam je. Predzej czy pozniej na pewno sie przyda.
Wraz ze mna wytrawne tarty piekli dzis Malwinna, Mirabelka, Bartoldzik, Mopsik i Chantel.
Aksamitna tarta porowa
Skladniki na ciasto:
- 350 g maki pszennej
- 200 g masla
- szczypta soli
- 1 jajko
Nadzienie:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 lyzeczka masla
- 3 szalotki, drobno posiekane
- 6 bialych czesci porow, pokrojonych w plastry
- 5 zoltek
- 750 ml kwasnej smietany 18%
- swiezo zmielona galka muszkatolowa
- swiezo zmielony pieprz
- sol
Z maki, masla, jajka i odrobiny soli wyrobic kruche ciasto. Uformowac kule, owinac folia kuchenna i wlozyc do lodowki na 30-60 minut.
Na patelni rozgrzac oliwe, dodac szalotki i maslo (mozna dodac tez szczypte cukru, ale ja pominelam). Gdy szalotki sie zeszkla, dodac pory i dusic na niewielkim ogniu, az zmiekna, czesto mieszajac. Doprawic sola i pieprzem, odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Ciasto rozwalkowac na oproszonym maka blacie, wylozyc nim forme na tarte, ponakluwac widelcem i piec przez 15-18 minut, az lekko sie zrumieni. W miedzyczasie dobrze roztrzepac zoltka, dodac do nich smietane, doprawic sola, pieprzem i galka muszkatolowa, dokladnie wymieszac, a nastepnie odlozyc 3/4 szklanki smietanowo-jajecznej mikstury, a reszte wymieszac z podduszonymi porami. Przelac nadzienie na podpieczone kruche ciasto, piec przez 15 minut, nastepnie polac wierzch tarty odlozonym smietanowo-jajecznym sosem i wstawic do piekarnika na kolejne 15-20 minut.
Ten przypadl. Wypatrzylam go przypadkiem na fejsbukowym profilu kolezanki Ani. Nie mam pojecia, czy udalo jej sie wygrac konkurs, na ktory go wyslala, ale jedno jest pewne: ta tarta wygrala stale miejsce w moim menu. Cudownie aksamitna, delikatna w smaku, z pysznym porowym nadzieniem, jest tak dobra, ze nie moglam sie oprzec i spalaszowalam na poczekaniu dwa kawalki. Mezczyzna rowniez zjadl ze smakiem i choc nadal nie darzy wytrawnych tart uwielbieniem, ta przypadla mu do gustu. Swietna na cieplo, ale dobra takze na zimno - z powodzeniem mozna ja zabrac na lunch do pracy.
Z podanego przepisu wyszlo mi troche za duzo ciasta, wiec zamrozilam je. Predzej czy pozniej na pewno sie przyda.
Wraz ze mna wytrawne tarty piekli dzis Malwinna, Mirabelka, Bartoldzik, Mopsik i Chantel.
Aksamitna tarta porowa
Skladniki na ciasto:
- 350 g maki pszennej
- 200 g masla
- szczypta soli
- 1 jajko
Nadzienie:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 lyzeczka masla
- 3 szalotki, drobno posiekane
- 6 bialych czesci porow, pokrojonych w plastry
- 5 zoltek
- 750 ml kwasnej smietany 18%
- swiezo zmielona galka muszkatolowa
- swiezo zmielony pieprz
- sol
Z maki, masla, jajka i odrobiny soli wyrobic kruche ciasto. Uformowac kule, owinac folia kuchenna i wlozyc do lodowki na 30-60 minut.
Na patelni rozgrzac oliwe, dodac szalotki i maslo (mozna dodac tez szczypte cukru, ale ja pominelam). Gdy szalotki sie zeszkla, dodac pory i dusic na niewielkim ogniu, az zmiekna, czesto mieszajac. Doprawic sola i pieprzem, odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Ciasto rozwalkowac na oproszonym maka blacie, wylozyc nim forme na tarte, ponakluwac widelcem i piec przez 15-18 minut, az lekko sie zrumieni. W miedzyczasie dobrze roztrzepac zoltka, dodac do nich smietane, doprawic sola, pieprzem i galka muszkatolowa, dokladnie wymieszac, a nastepnie odlozyc 3/4 szklanki smietanowo-jajecznej mikstury, a reszte wymieszac z podduszonymi porami. Przelac nadzienie na podpieczone kruche ciasto, piec przez 15 minut, nastepnie polac wierzch tarty odlozonym smietanowo-jajecznym sosem i wstawic do piekarnika na kolejne 15-20 minut.
Thursday, 15 November 2012
Pokusa Janssona
W teorii, ze najsmaczniejsze rzeczy powstaja z najprostszych (i najtanszych) skladnikow, jest sporo prawdy. Ziemniaczane zapiekanki sa tego doskonalym dowodem, a ta, rodem ze Skandynawii, jest jedna z najlepszych, jakich przyszlo mi probowac.
O Janssons frestelse, czyli "pokusie Janssona" slyszalam juz wiele razy, zanim w koncu postanowilam ja zrobic. Sama nie wiem, czemu czekalam z tym tak dlugo. Z kilku banalnych i latwo dostepnych skladnikow - cebuli, ziemniakow, anchois i smietany - powstaje rozgrzewajace, sycace danie, doskonale na jesienno-zimowe chlody. Do tego chrupiacy wierzch z pokruszonych krisprolls, czyli szwedzkich sucharkow... Niebo w gebie. Musicie mi wybaczyc brak zdjecia w przekroju, ale kiedy zaczelam jesc, zapomnialam o tym, ze powinnam je zrobic. To juz o czyms swiadczy, prawda?
Przepis znalazlam w niezawodnej "Scandilicious" Signe Johansen. Autorka sugeruje, by uzyc szwedzkich ansjos, ktore sa mniej slone niz wloskie czy hiszpanskie anchois, ale ja uzylam tych powszechnie dostepnych i po prostu zmniejszylam ilosc soli. Jesli idzie o ziemniaki, najlepsze beda zwarte, salatkowe odmiany.
Pokusa Janssona
Skladniki:
(dla 8 osob, robilam z polowy)
- 2 duze cebule, drobno posiekane
- 2 lyzki oleju roslinnego
- 1 puszka (125 g) anchois
- 4 duze, zwarte ziemniaki
- 200 ml creme fraiche
- 170 ml smietany kremowki
- 75 g krisprolls albo sucharow, pokruszonych
- 25 g masla
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Natluscic duze naczynie zaroodporne.
Na patelni rozgrzac olej i podsmazyc cebule, az bedzie miekka. Fileciki anchois przekroic na pol. Ziemniaki obrac i pokroic na 5-mm plasterki.
Ulozyc 1/3 ziemniakow na dnie naczynia zaroodpornego, na wierzchu ulozyc 1/4 cebuli i polowe anchois. Na tym znow ulozyc warstwe ziemniakow, a nastepnie reszte anchois, 1/4 cebuli, a potem znow ziemniaki.
Do pozostalej na patelni cebuli dodac kremowke, creme fraiche i odrobine soli i bialego pieprzu. Podgrzac mieszanke, az zacznie bulgotac i zalac ziemniaki w naczyniu zaroodpornym. Posypac wierzch pokruszonymi sucharkami i malymi kleksami masla, oproszyc sola i wstawic do piekarnika na 45-50 minut, az wierzch zrobi sie zlotobrazowy. Podawac goraca.
Przepis jest moja kolejna propozycja do akcji Kuchnia Skandynawska.
O Janssons frestelse, czyli "pokusie Janssona" slyszalam juz wiele razy, zanim w koncu postanowilam ja zrobic. Sama nie wiem, czemu czekalam z tym tak dlugo. Z kilku banalnych i latwo dostepnych skladnikow - cebuli, ziemniakow, anchois i smietany - powstaje rozgrzewajace, sycace danie, doskonale na jesienno-zimowe chlody. Do tego chrupiacy wierzch z pokruszonych krisprolls, czyli szwedzkich sucharkow... Niebo w gebie. Musicie mi wybaczyc brak zdjecia w przekroju, ale kiedy zaczelam jesc, zapomnialam o tym, ze powinnam je zrobic. To juz o czyms swiadczy, prawda?
Przepis znalazlam w niezawodnej "Scandilicious" Signe Johansen. Autorka sugeruje, by uzyc szwedzkich ansjos, ktore sa mniej slone niz wloskie czy hiszpanskie anchois, ale ja uzylam tych powszechnie dostepnych i po prostu zmniejszylam ilosc soli. Jesli idzie o ziemniaki, najlepsze beda zwarte, salatkowe odmiany.
Pokusa Janssona
Skladniki:
(dla 8 osob, robilam z polowy)
- 2 duze cebule, drobno posiekane
- 2 lyzki oleju roslinnego
- 1 puszka (125 g) anchois
- 4 duze, zwarte ziemniaki
- 200 ml creme fraiche
- 170 ml smietany kremowki
- 75 g krisprolls albo sucharow, pokruszonych
- 25 g masla
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Natluscic duze naczynie zaroodporne.
Na patelni rozgrzac olej i podsmazyc cebule, az bedzie miekka. Fileciki anchois przekroic na pol. Ziemniaki obrac i pokroic na 5-mm plasterki.
Ulozyc 1/3 ziemniakow na dnie naczynia zaroodpornego, na wierzchu ulozyc 1/4 cebuli i polowe anchois. Na tym znow ulozyc warstwe ziemniakow, a nastepnie reszte anchois, 1/4 cebuli, a potem znow ziemniaki.
Do pozostalej na patelni cebuli dodac kremowke, creme fraiche i odrobine soli i bialego pieprzu. Podgrzac mieszanke, az zacznie bulgotac i zalac ziemniaki w naczyniu zaroodpornym. Posypac wierzch pokruszonymi sucharkami i malymi kleksami masla, oproszyc sola i wstawic do piekarnika na 45-50 minut, az wierzch zrobi sie zlotobrazowy. Podawac goraca.
Przepis jest moja kolejna propozycja do akcji Kuchnia Skandynawska.
Tuesday, 23 October 2012
Chicken pot pie
Po dlugim urlopie w Polsce wreszcie wrocilam do domu i do swojej kuchni. I choc rodzinne strony rozpieszczaly mnie piekna, sloneczna pogoda i milym towarzystwem, stwierdzam po raz kolejny, ze wszedzie dobrze, ale... No, wiadomo.
Tesknilam za Londynem. Za Mezczyzna, kotami, znajomymi okolicami i swietym spokojem. I za wlasna kuchnia, w ktorej moge gotowac po omacku.
Moje miasto przywitalo mnie chlodem, szarymi chmurami i mgla, czyli doskonala pogoda na comfort food. A czy istnieje cos, co lepiej pasuje do tej kategorii, niz pyszny, rozgrzewajacy pie? Wyszperany przeze mnie przepis Gordona Ramsaya z "World Kitchen" okazal sie strzalem w dziesiatke. Proste skladniki - kurczak, marchewka, ziemniaki i cebula - w delikatnym, smietanowym sosie, zapieczone pod pierzynka ze zlocistego, maslanego francuskiego ciasta to doskonala propozycja na jesienno-zimowe chlody. Juz sam zapach poprawia samopoczucie, a smak jest jak balsam dla zziebnietego ciala i przygnebionej duszy. Zdecydowanie polecam!
Chicken pot pie
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 50 g masla
- 1 duza cebula, obrana i posiekana
- 3 lodygi selera naciowego, pokrojone w kostke
- 1 duza marchew, obrana i pokrojona w kostke
- 1 duzy ziemniak, obrany i pokrojony w kostke
- 50 g maki, plus odrobina do oproszenia blatu
- 500 ml bulionu drobiowego
- 250 ml slodkiej smietanki (18% tluszczu)
- sol i pieprz, do smaku
- 500 g filetow z piersi kurczaka, pokrojonych w kawalki na jeden kes
- 300 g dobrej jakosci ciasta francuskiego
- 1 jajko rozklocone z 1 lyzka wody, do posmarowania wierzchu
Maslo rozpuscic w szerokim garnku, dodac cebule, seler, marchew i ziemniaka. Smazyc na malym ogniu przez okolo 10 minut, az warzywa zrobia sie miekkie. Dodac make, dobrze wymieszac i smazyc kolejne 2 minuty, ciagle mieszajac. Wlac bulion i smietane, doprawic sola i pieprzem. Gotowac przez 5-10 minut, mieszajac co jakis czas, az sos zgestnieje. Dodac kurczaka i gotowac kolejne 5 minut, az mieso bedzie ugotowane. Doprawic do smaku, odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem), przelozyc smietanowo-kurczakowe nadzienie do naczynia zaroodpornego (albo 4 malych). Rozwalkowac ciasto na lekko omaczonym blacie na grubosc okolo 3 mm i wyciac kolo (albo 4 male) dopasowane rozmiarami do naczynia. Z pozostalych kawalkow ciasta uformowac dlugie paski, posmarowac brzegi naczynia woda i okleic paskami ciasta. Posmarowac jajkiem z woda. Na wierzchu ulozyc kolo z ciasta, skleic brzegi (jesli zostanie nam troche ciasta, mozna dodatkowo uformowac z niego dekoracyjne listki i ulozyc na wierzchu) i posmarowac calosc jajkiem z woda. Piec przez 40-50 minut, az wierzch bedzie zlotobrazowy. Wyjac z piekarnika, odstawic na kilka minut, a nastepnie podawac.
Tesknilam za Londynem. Za Mezczyzna, kotami, znajomymi okolicami i swietym spokojem. I za wlasna kuchnia, w ktorej moge gotowac po omacku.
Moje miasto przywitalo mnie chlodem, szarymi chmurami i mgla, czyli doskonala pogoda na comfort food. A czy istnieje cos, co lepiej pasuje do tej kategorii, niz pyszny, rozgrzewajacy pie? Wyszperany przeze mnie przepis Gordona Ramsaya z "World Kitchen" okazal sie strzalem w dziesiatke. Proste skladniki - kurczak, marchewka, ziemniaki i cebula - w delikatnym, smietanowym sosie, zapieczone pod pierzynka ze zlocistego, maslanego francuskiego ciasta to doskonala propozycja na jesienno-zimowe chlody. Juz sam zapach poprawia samopoczucie, a smak jest jak balsam dla zziebnietego ciala i przygnebionej duszy. Zdecydowanie polecam!
Chicken pot pie
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 50 g masla
- 1 duza cebula, obrana i posiekana
- 3 lodygi selera naciowego, pokrojone w kostke
- 1 duza marchew, obrana i pokrojona w kostke
- 1 duzy ziemniak, obrany i pokrojony w kostke
- 50 g maki, plus odrobina do oproszenia blatu
- 500 ml bulionu drobiowego
- 250 ml slodkiej smietanki (18% tluszczu)
- sol i pieprz, do smaku
- 500 g filetow z piersi kurczaka, pokrojonych w kawalki na jeden kes
- 300 g dobrej jakosci ciasta francuskiego
- 1 jajko rozklocone z 1 lyzka wody, do posmarowania wierzchu
Maslo rozpuscic w szerokim garnku, dodac cebule, seler, marchew i ziemniaka. Smazyc na malym ogniu przez okolo 10 minut, az warzywa zrobia sie miekkie. Dodac make, dobrze wymieszac i smazyc kolejne 2 minuty, ciagle mieszajac. Wlac bulion i smietane, doprawic sola i pieprzem. Gotowac przez 5-10 minut, mieszajac co jakis czas, az sos zgestnieje. Dodac kurczaka i gotowac kolejne 5 minut, az mieso bedzie ugotowane. Doprawic do smaku, odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem), przelozyc smietanowo-kurczakowe nadzienie do naczynia zaroodpornego (albo 4 malych). Rozwalkowac ciasto na lekko omaczonym blacie na grubosc okolo 3 mm i wyciac kolo (albo 4 male) dopasowane rozmiarami do naczynia. Z pozostalych kawalkow ciasta uformowac dlugie paski, posmarowac brzegi naczynia woda i okleic paskami ciasta. Posmarowac jajkiem z woda. Na wierzchu ulozyc kolo z ciasta, skleic brzegi (jesli zostanie nam troche ciasta, mozna dodatkowo uformowac z niego dekoracyjne listki i ulozyc na wierzchu) i posmarowac calosc jajkiem z woda. Piec przez 40-50 minut, az wierzch bedzie zlotobrazowy. Wyjac z piekarnika, odstawic na kilka minut, a nastepnie podawac.
Monday, 20 August 2012
Slonecznie. Losos w ziarnie quinoa ze smietanowo-musztardowym sosem. I 11 pytan.
O tym, ze ryby sa zdrowe, wszyscy chyba wiemy. Ale nie zmienia to faktu, ze wciaz siegamy po nie za rzadko - a to dlatego, ze ich nie lubimy, a to ze wzgledu na wysokie ceny dobrych, swiezych ryb, a to dlatego, ze nie bardzo wiemy, jak je przygotowac, by byly smaczne. Mozna usmazyc w panierce, ale raz, ze nie zawsze ma sie na to ochote, a dwa, ze tak przygotowana ryba automatycznie staje sie mniej zdrowa (i bardziej kaloryczna).
Dzisiejsza wersja jest zdecydowanie zdrowsza i, moim zdaniem, smaczniejsza. Quinoa (czy wiedzieliscie, ze ta roslina jest spokrewniona z burakami i szpinakiem?) sprawia, ze losos staje sie przyjemnie chrupiacy i nadaje interesujaca teksture skadinad zwyczajnemu daniu. Sos zas jest lekko kwaskowaty, z pikantna nuta, ktora zawdziecza musztardzie. Przepis znalazlam tutaj i wiem, ze zachowam go w swoim segregatorze, bo ta rybka to naprawde cos!
Losos w ziarnie quinoa ze smietanowo-musztardowym sosem
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 x 150 g filetu z lososia
- 100 g ziarna quinoa (komosy ryzowej)
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- sok z 1 cytryny
Sos:
- 180 ml creme fraiche
- 2 lyzki muszrardy Dijon
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- sok z 1 cytryny
- sol i pieprz, do smaku
- cwiartki cytryny do dekoracji
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Obtoczyc filety z lososia w komosie, dociskajac tak, by ziarno rownomiernie pokrylo rybe. Na patelni, ktora mozna wlozyc do piekarnika, rozgrzac oliwe i podsmazyc lososia przez 2-3 minuty z kazdej strony, az quinoa zrobi sie delikatnie zlotobrazowa. Wlozyc do piekarnika na 6-8 minut, az ryba bedzie gotowa. Wyjac z piekarnika, skropic sokiem z cytryny.
W miedzyczasie przygotowac sos: w malym garnku podgrzac creme fraiche z musztarda, mieszajac, az powstanie gladka, jednolita mieszanka. Dodac natke i sok z cytryny, doprawic do smaku sola i pieprzem. Podawac rybe polana sosem, udekorowana cwiartkami cytryny.
Gosia wyroznila mnie nominacja do wziecia udzialu w blogowej zabawie. Dziekuje! Rzadko zdarza mi sie brac udzial w tego typu akcjach, ale mam dzis jakis "rozgadany" nastroj i pomyslalam, ze tym razem dam sie skusic. A wiec:
1. Ulubiony zestaw śniadaniowy.
Platki (najlepiej takie ciemne, otrebowe, z kawalkami suszonych owocow) z mlekiem albo jogurtem + kawa
2. Kawa z mlekiem czy bez?
Bez. Nie ma to jak szatansko mocne, czarne jak noc podwojne espresso.
3. Miasto, które najbardziej chcesz odwiedzić.
Lista jest dluga, ale w tej chwili na jej szczycie znajduje sie Sztokholm.
4. Uprawiasz jakiś sport?
Namietnie jezdze na rowerze, chodze tez na silownie, a od czasu do czasu zdarza mi sie spacerowac na dlugich dystansach.
5. Samochód czy autobus?
Hmm... Rower!
6. Ulubione letnie owoce.
Maliny.
7. Masz w domu jakiegoś zwierzaka?
Dwa koty: rosyjskiego niebieskiego "ksiecia" Lokiego i mala bengalska wariatke Care.
8. Lubisz robić coś, czego inni kompletnie nie rozumieją?
Lubie sie zmeczyc fizycznie. Tak porzadnie, ze rece opadaja, a nogi odmawiaja posluszenstwa. Na rowerze, wedrujac, tanczac - niewazne, liczy sie efekt.
9. Jak najczęściej spędzasz wolny czas?
Duzo czytam, duzo pedaluje, grywam w RPG, chodze na koncerty i wciaz na nowo odkrywam moje miasto.
10. Obiad czy deser?
Deser. Uwielbiam slodkosci.
11. Ulubiona pora dnia.
Wczesny ranek. Lubie, kiedy wszystko jeszcze spi.
Gosiu, wybacz, ale nie bede nominowala kolejnych blogerow - wiem, ze nie wszyscy lubia takie zabawy i choc chetnie dowiedzialabym sie tego czy owego o niektorych, nie chce na nikogo naciskac. Jestem pewna, ze zabawa i tak bedzie sie toczyc dalej.
Dzisiejsza wersja jest zdecydowanie zdrowsza i, moim zdaniem, smaczniejsza. Quinoa (czy wiedzieliscie, ze ta roslina jest spokrewniona z burakami i szpinakiem?) sprawia, ze losos staje sie przyjemnie chrupiacy i nadaje interesujaca teksture skadinad zwyczajnemu daniu. Sos zas jest lekko kwaskowaty, z pikantna nuta, ktora zawdziecza musztardzie. Przepis znalazlam tutaj i wiem, ze zachowam go w swoim segregatorze, bo ta rybka to naprawde cos!
Losos w ziarnie quinoa ze smietanowo-musztardowym sosem
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 x 150 g filetu z lososia
- 100 g ziarna quinoa (komosy ryzowej)
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- sok z 1 cytryny
Sos:
- 180 ml creme fraiche
- 2 lyzki muszrardy Dijon
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- sok z 1 cytryny
- sol i pieprz, do smaku
- cwiartki cytryny do dekoracji
Rozgrzac piekarnik do 200 stopni.
Obtoczyc filety z lososia w komosie, dociskajac tak, by ziarno rownomiernie pokrylo rybe. Na patelni, ktora mozna wlozyc do piekarnika, rozgrzac oliwe i podsmazyc lososia przez 2-3 minuty z kazdej strony, az quinoa zrobi sie delikatnie zlotobrazowa. Wlozyc do piekarnika na 6-8 minut, az ryba bedzie gotowa. Wyjac z piekarnika, skropic sokiem z cytryny.
W miedzyczasie przygotowac sos: w malym garnku podgrzac creme fraiche z musztarda, mieszajac, az powstanie gladka, jednolita mieszanka. Dodac natke i sok z cytryny, doprawic do smaku sola i pieprzem. Podawac rybe polana sosem, udekorowana cwiartkami cytryny.
Gosia wyroznila mnie nominacja do wziecia udzialu w blogowej zabawie. Dziekuje! Rzadko zdarza mi sie brac udzial w tego typu akcjach, ale mam dzis jakis "rozgadany" nastroj i pomyslalam, ze tym razem dam sie skusic. A wiec:
1. Ulubiony zestaw śniadaniowy.
Platki (najlepiej takie ciemne, otrebowe, z kawalkami suszonych owocow) z mlekiem albo jogurtem + kawa
2. Kawa z mlekiem czy bez?
Bez. Nie ma to jak szatansko mocne, czarne jak noc podwojne espresso.
3. Miasto, które najbardziej chcesz odwiedzić.
Lista jest dluga, ale w tej chwili na jej szczycie znajduje sie Sztokholm.
4. Uprawiasz jakiś sport?
Namietnie jezdze na rowerze, chodze tez na silownie, a od czasu do czasu zdarza mi sie spacerowac na dlugich dystansach.
5. Samochód czy autobus?
Hmm... Rower!
6. Ulubione letnie owoce.
Maliny.
7. Masz w domu jakiegoś zwierzaka?
Dwa koty: rosyjskiego niebieskiego "ksiecia" Lokiego i mala bengalska wariatke Care.
8. Lubisz robić coś, czego inni kompletnie nie rozumieją?
Lubie sie zmeczyc fizycznie. Tak porzadnie, ze rece opadaja, a nogi odmawiaja posluszenstwa. Na rowerze, wedrujac, tanczac - niewazne, liczy sie efekt.
9. Jak najczęściej spędzasz wolny czas?
Duzo czytam, duzo pedaluje, grywam w RPG, chodze na koncerty i wciaz na nowo odkrywam moje miasto.
10. Obiad czy deser?
Deser. Uwielbiam slodkosci.
11. Ulubiona pora dnia.
Wczesny ranek. Lubie, kiedy wszystko jeszcze spi.
Gosiu, wybacz, ale nie bede nominowala kolejnych blogerow - wiem, ze nie wszyscy lubia takie zabawy i choc chetnie dowiedzialabym sie tego czy owego o niektorych, nie chce na nikogo naciskac. Jestem pewna, ze zabawa i tak bedzie sie toczyc dalej.
Tuesday, 7 August 2012
Prosto z lasu. Makaron z kurkami i smietana.
Kiedy bylam mala, rodzice zabierali mnie ze soba na grzybobrania. Chodzilismy po lasach, wdychajac zapach wilgotnej ziemi, ocierajac sie o pajeczyny i szukajac grzybow w lesnej sciolce, a mi sie wydawalo, ze to chodzenie nigdy sie nie skonczy, bo nie lubilam zbierac grzybow. Jeszcze bardziej nie lubilam, kiedy moj Dziadek rozwieszal na sznurkach grzyby do suszenia. Dziadek jest oszczednym czlowiekem, wiec zal mu bylo wyrzucac te lekko robaczywe prawdziwki, podgrzybki i gaski. Zdarzalo sie, ze z grzybowej girlandy pod sufitem spadal na mnie jakis robaczek...
Sezon na kurki wciaz trwa. I choc nadal nie lubie zbierac grzybow, chetnie przyrzadzam potrawy z ich dodatkiem. Po jajkach cocotte z kurkami przyszedl czas na makaron. Przepis znalazlam tutaj, wyeliminowalam tylko bekon - nie dlatego, ze nie lubie, ale dlatego, ze po prostu nie mialam go w domu. Efekt? Przepyszne, pachnace lasem danie z kremowym sosem. Skladniki sa proste, ale smak wyjatkowo wykwintny dzieki bialemu winu. Jestem prawie pewna, ze ten makaron zaspokoi nawet wyrafinowane gusta.
Podaje przepis z moimi zmianami.
Makaron z kurkami i smietana
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 180 g makaronu spaghetti, tagliatelle albo linguine
- 3 garsci malych kurek, oczyszczonych
- 1 zabek czosnku, posiekany
- 3/4 szklanki wytrawnego bialego wina
- 3/4 szklanki slodkiej smietanki 18%
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- sol i pieprz, do smaku
- odrobina oliwy, do smazenia
Makaron ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu. Odcedzic.
Przygotowac sos: rozgrzac 1-2 lyzki oliwy na duzej patelni, dodac grzyby i czosnek, smazyc, mieszajac, na srednim ogniu przez 2-3 minuty. Wlac wino i smazyc, az jego polowa odparuje, dodac smietane i pietruszke, gotowac przez kilka minut, by sos sie nieco zredukowal. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Zmniejszyc ogien, dodac makaron i mieszac przez minute, by makaron wchlonal troche sosu. Przed podaniem mozna udekorowac natka pietruszki i startym parmezanem.
Sezon na kurki wciaz trwa. I choc nadal nie lubie zbierac grzybow, chetnie przyrzadzam potrawy z ich dodatkiem. Po jajkach cocotte z kurkami przyszedl czas na makaron. Przepis znalazlam tutaj, wyeliminowalam tylko bekon - nie dlatego, ze nie lubie, ale dlatego, ze po prostu nie mialam go w domu. Efekt? Przepyszne, pachnace lasem danie z kremowym sosem. Skladniki sa proste, ale smak wyjatkowo wykwintny dzieki bialemu winu. Jestem prawie pewna, ze ten makaron zaspokoi nawet wyrafinowane gusta.
Podaje przepis z moimi zmianami.
Makaron z kurkami i smietana
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 180 g makaronu spaghetti, tagliatelle albo linguine
- 3 garsci malych kurek, oczyszczonych
- 1 zabek czosnku, posiekany
- 3/4 szklanki wytrawnego bialego wina
- 3/4 szklanki slodkiej smietanki 18%
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- sol i pieprz, do smaku
- odrobina oliwy, do smazenia
Makaron ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu. Odcedzic.
Przygotowac sos: rozgrzac 1-2 lyzki oliwy na duzej patelni, dodac grzyby i czosnek, smazyc, mieszajac, na srednim ogniu przez 2-3 minuty. Wlac wino i smazyc, az jego polowa odparuje, dodac smietane i pietruszke, gotowac przez kilka minut, by sos sie nieco zredukowal. Doprawic do smaku sola i pieprzem. Zmniejszyc ogien, dodac makaron i mieszac przez minute, by makaron wchlonal troche sosu. Przed podaniem mozna udekorowac natka pietruszki i startym parmezanem.
Monday, 30 July 2012
Sniadanie godne krolow. Jajka cocotte z kurkami.
Co roku, kiedy w Polsce zaczyna sie sezon na kurki, ubolewam nad tym, ze tutaj o te zolte grzybki wcale nielatwo, a jesli juz uda sie je znalezc, to cena przyprawia o zawrot glowy. Dlatego kiedy Mezczyzna powiedzial mi, ze udalo mu sie zebrac sporo kurek podczas pobytu w Polsce, zmusilam go, by obiecal, ze przywiezie troche do domu. Bylo troche obaw, ze smutni panowie na granicy uznaja kurki za grozny material i nie pozwola ich przewiezc. Na szczescie jednak tak sie nie stalo.
Traf chcial, ze kilka dni temu u Amber wpadl mi w oko wspanialy przepis na jajka cocotte z kurkami. Wiedzialam, ze jesli kurki przyjada, bede musiala go wyprobowac. Tym sposobem tak przyrzadzone jajka wyladowaly na naszym stole w sobote rano, kuszac niebianskim zapachem. Kusily zreszta juz wczesniej, kiedy smazylam delikatne, zolte kurki na spienionym masle. To nie jest zwykle sniadanie. To jest sniadanie godne szlacheckich, a nawet krolewskich stolow: bogate w smak, wykwintne, przepyszne. Zdecydowanie warto wyprobowac!
Jajka cocotte z kurkami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 200 g kurek
- 50 g miekkiego masla
- 200 ml smietany kremowki
- sok z 1/2 cytryny
- swiezy tymianek
- 1 lyzka posiekanego swiezego koperku
- sol i swiezo zmielony pieprz
- 4 jajka
Piekarnik rozgrzac do 170 stopni. Kurki oczyscic, umyc i osuszyc dokladnie na sciereczce. Na malej patelni rozgrzac 20 g masla i podsmazyc kurki z kazdej strony, az nabiora zlotego koloru. Odlozyc kilka do dekoracji.
Do garnka wlac 2/3 smietany i gotowac na srednim ogniu, az zgestnieje i straci 1/4 objetosci. Dodac kurki i sok z cytryny, gotowac na malym ogniu przez okolo 5 minut, nastepnie zdjac z ognia, dodac tymianek i koperek, doprawic do smaku sola i pieprzem.
Posmarowac pozostalym maslem dwie zaroodporne foremki (albo jedna wieksza), posypac lekko sola i pieprzem. Przelozyc do nich smietane z kurkami, a nastepnie ostroznie wbic na wierzch po 2 jajka, nalozyc na bialka pozostala czesc smietany i piec okolo 10 minut, az bialko bedzie sciete, a zoltko plynne (u mnie trwalo to jakies 17 minut, pewnie dlatego, ze robilam w wiekszej foremce).
Udekorowac odlozonymi kurkami i podawac natychmiast z ulubionym pieczywem.
Traf chcial, ze kilka dni temu u Amber wpadl mi w oko wspanialy przepis na jajka cocotte z kurkami. Wiedzialam, ze jesli kurki przyjada, bede musiala go wyprobowac. Tym sposobem tak przyrzadzone jajka wyladowaly na naszym stole w sobote rano, kuszac niebianskim zapachem. Kusily zreszta juz wczesniej, kiedy smazylam delikatne, zolte kurki na spienionym masle. To nie jest zwykle sniadanie. To jest sniadanie godne szlacheckich, a nawet krolewskich stolow: bogate w smak, wykwintne, przepyszne. Zdecydowanie warto wyprobowac!
Jajka cocotte z kurkami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 200 g kurek
- 50 g miekkiego masla
- 200 ml smietany kremowki
- sok z 1/2 cytryny
- swiezy tymianek
- 1 lyzka posiekanego swiezego koperku
- sol i swiezo zmielony pieprz
- 4 jajka
Piekarnik rozgrzac do 170 stopni. Kurki oczyscic, umyc i osuszyc dokladnie na sciereczce. Na malej patelni rozgrzac 20 g masla i podsmazyc kurki z kazdej strony, az nabiora zlotego koloru. Odlozyc kilka do dekoracji.
Do garnka wlac 2/3 smietany i gotowac na srednim ogniu, az zgestnieje i straci 1/4 objetosci. Dodac kurki i sok z cytryny, gotowac na malym ogniu przez okolo 5 minut, nastepnie zdjac z ognia, dodac tymianek i koperek, doprawic do smaku sola i pieprzem.
Posmarowac pozostalym maslem dwie zaroodporne foremki (albo jedna wieksza), posypac lekko sola i pieprzem. Przelozyc do nich smietane z kurkami, a nastepnie ostroznie wbic na wierzch po 2 jajka, nalozyc na bialka pozostala czesc smietany i piec okolo 10 minut, az bialko bedzie sciete, a zoltko plynne (u mnie trwalo to jakies 17 minut, pewnie dlatego, ze robilam w wiekszej foremce).
Udekorowac odlozonymi kurkami i podawac natychmiast z ulubionym pieczywem.
Sunday, 29 July 2012
Slodko! Cupcakes z owocami i smietana.
Wszedzie ich pelno. Zerkaja na nas z witryn w kawiarenkach, usmiechaja sie ze sklepowych polek, kusza kolorami w ksiazkach o pieczeniu ciast. A przeciez slynne cupcakes zaczely swoja kariere jako... slodki wypiek dla dzieci. Nazywaly sie wtedy fairy cakes, ale zasada byla dokladnie taka sama: upiecz mini-ciasta w papilotkach, udekoruj obficie i podaj malym niejadkom, ktorym na widok slodkosci swieca sie oczy.
Musze przyznac, ze sklepowe cupcakes do mnie nie przemawiaja. Wygladaja cudnie, to fakt, ale ze smakiem jest troche gorzej. Najwiekszym problemem jest masa maslanego kremu, tak slodkiego, ze bola zeby. Co innego domowe wersje, tu juz mozna kombinowac i dostosowac ilosc cukru do swoich upodoban.
Dzisiejsze cupcakes, znalezione w ksiazce "The Complete Book of Cupcakes & Baking", kojarza mi sie z brytyjskim latem. Nic dziwnego, w koncu bita smietana i truskawki to - zaraz obok Pimmsa, wycieczek nad morze i Wimbledonu - jego nieodlaczny element. Choc wygladaja na delikatne, ciasto jest dosc zwarte, wiec na pewno zasmakuje tym, ktorym nie po drodze z lekkimi jak chmurka wypiekami. Zamiast maslanego kremu - bita smietana, a do tego pyszne, dojrzale owoce.
Mala uwaga: choc w przepisie napisano, ze to porcja na 10 sztuk, mi wyszlo zaledwie 8.
Cupcakes z owocami i smietana
Skladniki:
- 3 jajka
- 110 g drobnego cukru do wypiekow
- 35 g skrobi kukurydzianej
- 35 g maki
- 35 g maki samorosnacej
- 300 ml smietany kremowki
- truskawki, jagody (pominelam, bo nie mialam) i maliny do dekoracji
- cukier puder do posypania
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), wylozyc forme do muffinow papilotkami. Jajka ubic mikserem w misce na kremowa mase, stopniowo dodawac cukier, po jednej lyzce, nie przerywajac ubijania.
Przesiac maki i skrobie kukurydziana do miski z jajeczno-cukrowa mieszanka, delikatnie wymieszac. Przelozyc do papilotek. Piec okolo 25 minut, ostudzic na kratce.
Ubic smietane (mozna ja dodatkowo zabarwic rozowym barwnikiem spozywczym) i udekorowac nia cupcakes. Na wierzchu ulozyc owoce. Przed podaniem posypac lekko cukrem pudrem.
Przepis dodaje do Festiwalu Cupcakes 2012.
Musze przyznac, ze sklepowe cupcakes do mnie nie przemawiaja. Wygladaja cudnie, to fakt, ale ze smakiem jest troche gorzej. Najwiekszym problemem jest masa maslanego kremu, tak slodkiego, ze bola zeby. Co innego domowe wersje, tu juz mozna kombinowac i dostosowac ilosc cukru do swoich upodoban.
Dzisiejsze cupcakes, znalezione w ksiazce "The Complete Book of Cupcakes & Baking", kojarza mi sie z brytyjskim latem. Nic dziwnego, w koncu bita smietana i truskawki to - zaraz obok Pimmsa, wycieczek nad morze i Wimbledonu - jego nieodlaczny element. Choc wygladaja na delikatne, ciasto jest dosc zwarte, wiec na pewno zasmakuje tym, ktorym nie po drodze z lekkimi jak chmurka wypiekami. Zamiast maslanego kremu - bita smietana, a do tego pyszne, dojrzale owoce.
Mala uwaga: choc w przepisie napisano, ze to porcja na 10 sztuk, mi wyszlo zaledwie 8.
Cupcakes z owocami i smietana
Skladniki:
- 3 jajka
- 110 g drobnego cukru do wypiekow
- 35 g skrobi kukurydzianej
- 35 g maki
- 35 g maki samorosnacej
- 300 ml smietany kremowki
- truskawki, jagody (pominelam, bo nie mialam) i maliny do dekoracji
- cukier puder do posypania
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), wylozyc forme do muffinow papilotkami. Jajka ubic mikserem w misce na kremowa mase, stopniowo dodawac cukier, po jednej lyzce, nie przerywajac ubijania.
Przesiac maki i skrobie kukurydziana do miski z jajeczno-cukrowa mieszanka, delikatnie wymieszac. Przelozyc do papilotek. Piec okolo 25 minut, ostudzic na kratce.
Ubic smietane (mozna ja dodatkowo zabarwic rozowym barwnikiem spozywczym) i udekorowac nia cupcakes. Na wierzchu ulozyc owoce. Przed podaniem posypac lekko cukrem pudrem.
Przepis dodaje do Festiwalu Cupcakes 2012.
Saturday, 9 June 2012
Comfort food. Zapiekanka z kurczakiem i porem.
Oswajanie brytyjskiej kuchni idzie mi coraz lepiej. Poczatkowo nie bylam do niej przekonana i zdecydowanie omijalam wszelkie dania z brytyjskim rodowodem, ale po kilku pysznych niespodziankach postanowilam czesciej po nie siegac.
Tym razem padlo na pie, czyli popularna zapiekanke, ktora w tej czy innej formie serwuje sie w pubach, restauracjach, a takze coraz czesciej w sieciowych lokalach specjalizujacych sie w lunchach na wynos dla leniwych ludzi pracy. Robilam juz kiedys wersje rybna, ktora, choc nie zachwycila Mezczyzny, idealnie trafila w moj gust. Dzisiejsza, z porem i kurczakiem, smakowala nam obojgu. Do tego stopnia, ze porcje czteroosobowa wsunelismy we dwojke w blyskawicznym tempie. Pyszny kremowy farsz ukryty pod warstwa delikatnego, maslanego ciasta francuskiego to prawdziwy comfort food.
Przepis jest wariacja na temat tej zapiekanki, z dwiema malymi modyfikacjami: zmniejszylam ilosc mleka, a kremowke zastapilam creme fraiche.
Zapiekanka z porem i kurczakiem
Skladniki:
(dla 4 osob - albo 2 nienasyconych glodomorow)
- 300 g ugotowanego albo grillowanego miesa z kurczaka
- 50 g masla
- 2 male pory, umyte i pokrojone w plastry
- 2 lyzki maki
- 200 ml mleka
- 150 ml creme fraiche
- 1 lyzeczka musztardy Dijon
- maly peczek posiekanego swiezego estragonu albo 1 lyzeczka suszonego
- 500 g ciasta francuskiego
- 1 jajko, rozklocone
Maslo rozpuscic na duzej patelni, dodac pory i dusic przez okolo 10 minut, az beda bardzo miekkie. Dodac make i smazyc, mieszajac, przez kilka minut. Stopniowo wlewac mleko i, wciaz mieszajac, smazyc kolejne kilka minut, az zgestnieje do konsystencji sosu. Dodac musztarde i smietane, wymieszac, nastepnie dodac mieso i estragon, doprawic do smaku, dobrze wymieszac i odstawic na chwile do ostygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 170 stopni (190 z termoobiegiem). Przelozyc porowo-miesny farsz do naczynia zaroodpornego. Ciasto francuskie rozwalkowac i przykryc nim farsz, posmarowac rozkloconym jajkiem i zrobic dziurke posrodku ciasta. Piec przez 25-30 minut, podawac z groszkiem albo innymi zielonymi warzywami.
Tym razem padlo na pie, czyli popularna zapiekanke, ktora w tej czy innej formie serwuje sie w pubach, restauracjach, a takze coraz czesciej w sieciowych lokalach specjalizujacych sie w lunchach na wynos dla leniwych ludzi pracy. Robilam juz kiedys wersje rybna, ktora, choc nie zachwycila Mezczyzny, idealnie trafila w moj gust. Dzisiejsza, z porem i kurczakiem, smakowala nam obojgu. Do tego stopnia, ze porcje czteroosobowa wsunelismy we dwojke w blyskawicznym tempie. Pyszny kremowy farsz ukryty pod warstwa delikatnego, maslanego ciasta francuskiego to prawdziwy comfort food.
Przepis jest wariacja na temat tej zapiekanki, z dwiema malymi modyfikacjami: zmniejszylam ilosc mleka, a kremowke zastapilam creme fraiche.
Zapiekanka z porem i kurczakiem
Skladniki:
(dla 4 osob - albo 2 nienasyconych glodomorow)
- 300 g ugotowanego albo grillowanego miesa z kurczaka
- 50 g masla
- 2 male pory, umyte i pokrojone w plastry
- 2 lyzki maki
- 200 ml mleka
- 150 ml creme fraiche
- 1 lyzeczka musztardy Dijon
- maly peczek posiekanego swiezego estragonu albo 1 lyzeczka suszonego
- 500 g ciasta francuskiego
- 1 jajko, rozklocone
Maslo rozpuscic na duzej patelni, dodac pory i dusic przez okolo 10 minut, az beda bardzo miekkie. Dodac make i smazyc, mieszajac, przez kilka minut. Stopniowo wlewac mleko i, wciaz mieszajac, smazyc kolejne kilka minut, az zgestnieje do konsystencji sosu. Dodac musztarde i smietane, wymieszac, nastepnie dodac mieso i estragon, doprawic do smaku, dobrze wymieszac i odstawic na chwile do ostygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 170 stopni (190 z termoobiegiem). Przelozyc porowo-miesny farsz do naczynia zaroodpornego. Ciasto francuskie rozwalkowac i przykryc nim farsz, posmarowac rozkloconym jajkiem i zrobic dziurke posrodku ciasta. Piec przez 25-30 minut, podawac z groszkiem albo innymi zielonymi warzywami.
Wednesday, 9 May 2012
Prosto z Australii. Mini pavlova z malinami
Ciekawa sprawa: choc pavlova nalezy do moich ulubionych deserow, robie ja dosc rzadko. Moze dlatego, ze rzadko zostaje mi wystarczajaco duzo bialek. Ostatnio jednak postanowilam uciulac wystarczajaca ich ilosc, by przygotowac ten pyszny australijski deser.
Niech was nie zwiedzie jego zwodniczo delikatny wyglad: pavlova nie jest najlepszym wyborem dla tych, ktorzy dbaja o linie. Za to jaka to rozkosz dla podniebienia! Krucha, biala jak snieg beza, bita smietana (prawdziwa, zapomnijcie o substytutach w aerozolu) i owoce to proste, ale wspaniale polaczenie. Niepotrzebnie obawialam sie, ze bedziemy mieli trudnosci ze zjedzeniem wszystkich. Tak po prawdzie, zalowalismy, ze nie ma ich wiecej...
Przepis Nigelli, z ksiazki "How to be a domestic goddess". Z polowy porcji i wyszlo mi 8 sporych bez. Nie mialam jezyn, wiec uzylam samych malin; mozecie uzyc takich owocow, jakie lubicie najbardziej.
Mini pavlova
Skladniki:
(na 18 bez; robilam z polowy)
- 8 duzych bialek
- szczypta soli
- 500 g drobnego cukru do wypiekow
- 4 lyzeczki maki kukurydzianej
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 2 lyzeczki bialego octu winnego
- 750 ml kremowki, ubitej
- 750 g jezyn (pominelam)
- 750 g malin
- cukier puder, do posypania (pominelam)
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Ubic bialka na nie calkiem sztywna piane. Dodawac cukier, po jednej lyzce, wciaz ubijajac, az masa zrobi sie blyszczaca. Dodac make kukurydziana, ekstrakt z wanilii i ocet winny, wymieszac delikatnie, az skladniki sie polacza.
Wylozyc papierem blachy do pieczenia i wyrysowac na nim kolka o srtednicy 10 cm. Wypelnic masa kolka, za pomoca lyzki zrobic wglebienia w srodku na smietane i owoce. Wlozyc do piekarnika, zmniejszyc temperature do 150 stopni i piec przez 30 minut. Wylaczyc piekarnik i zostawic bezy w srodku na kolejne 30 minut, a nastepnie wyjac i odstawic do ostygniecia.
Przed podaniem nalozyc ubita kremowke do wglebien w bezach, udekorowac owocami i (opcjonalnie) oproszyc cukrem pudrem.
Przepis dodaje do akcji F1 od kuchni w ramach GP Australii oraz do akcji Grumkow Z widelcem przez Australie, Afryke i Oceanie.
Niech was nie zwiedzie jego zwodniczo delikatny wyglad: pavlova nie jest najlepszym wyborem dla tych, ktorzy dbaja o linie. Za to jaka to rozkosz dla podniebienia! Krucha, biala jak snieg beza, bita smietana (prawdziwa, zapomnijcie o substytutach w aerozolu) i owoce to proste, ale wspaniale polaczenie. Niepotrzebnie obawialam sie, ze bedziemy mieli trudnosci ze zjedzeniem wszystkich. Tak po prawdzie, zalowalismy, ze nie ma ich wiecej...
Przepis Nigelli, z ksiazki "How to be a domestic goddess". Z polowy porcji i wyszlo mi 8 sporych bez. Nie mialam jezyn, wiec uzylam samych malin; mozecie uzyc takich owocow, jakie lubicie najbardziej.
Mini pavlova
Skladniki:
(na 18 bez; robilam z polowy)
- 8 duzych bialek
- szczypta soli
- 500 g drobnego cukru do wypiekow
- 4 lyzeczki maki kukurydzianej
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 2 lyzeczki bialego octu winnego
- 750 ml kremowki, ubitej
- 750 g jezyn (pominelam)
- 750 g malin
- cukier puder, do posypania (pominelam)
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Ubic bialka na nie calkiem sztywna piane. Dodawac cukier, po jednej lyzce, wciaz ubijajac, az masa zrobi sie blyszczaca. Dodac make kukurydziana, ekstrakt z wanilii i ocet winny, wymieszac delikatnie, az skladniki sie polacza.
Wylozyc papierem blachy do pieczenia i wyrysowac na nim kolka o srtednicy 10 cm. Wypelnic masa kolka, za pomoca lyzki zrobic wglebienia w srodku na smietane i owoce. Wlozyc do piekarnika, zmniejszyc temperature do 150 stopni i piec przez 30 minut. Wylaczyc piekarnik i zostawic bezy w srodku na kolejne 30 minut, a nastepnie wyjac i odstawic do ostygniecia.
Przed podaniem nalozyc ubita kremowke do wglebien w bezach, udekorowac owocami i (opcjonalnie) oproszyc cukrem pudrem.
Przepis dodaje do akcji F1 od kuchni w ramach GP Australii oraz do akcji Grumkow Z widelcem przez Australie, Afryke i Oceanie.
Tuesday, 8 May 2012
Lesne smaki. Makaron z kurkami na puree kurkowym.
W duzym miescie na Wyspach nie ma zwykle problemu z kupieniem egzotycznych skladnikow i niespotykanych przypraw. Ale grzyby inne niz pieczarki, jak sie okazuje, sa towarem luksusowym. Mozna je, owszem, znalezc w niektorych malych sklepikach albo na targach, ale nie jest to proste, a jesli juz sie uda, cena czesto przyprawia niemal o zawal.
Ale ostatnio udalo mi sie dorwac mrozone kurki w pewnym tanim sklepie na L. I choc balam sie, ze nie dorownaja swiezym, to okazalo sie, ze tylko w niewielkim stopniu odbiegaja od nich tekstura, a smakiem nie roznia sie wcale. Chcialam wykorzystac je do tarty, ale Mezczyzna nie byl przekonany, wiec skonczylo sie na makaronie z tego przepisu. Wyszedl naprawde pyszny, zwlaszcza kurkowe puree mnie zachwycilo. Maslano-smietanowy sos nie jest moze dobrym wyborem dla tych, ktorzy licza kalorie, ale dla jego smaku jestem sklonna na jeden wieczor zapomniec o trzymaniu linii...
Zamiast tagliatelle (ktorego akurat nie mialam) uzylam conchiglioni, ale mysle, ze najlepiej sprawdzi sie podluzny makaron, taki jak spaghetti, bucatini czy wlasnie tagliatelle.
Makaron z kurkami na puree kurkowym
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 120 g makaronu (najlepiej tagliatelle)
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 50 g kurek
- 2 szklanki rukoli
- 1/3 szklanki startego parmezanu
- sol morska i swiezo zmielony czarny pieprz
Puree kurkowe:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1/2 cebuli, drobno pokrojonej
- 150 g kurek
- 2 lyzki masla
Sos maslano-smietanowy:
- 5 lyzek masla
- 1 lyzka drobno posiekanej cebuli
- grubo zmielony czarny pieprz i sol
- 50 ml bialego wina
- 3 lyzki smietanki 30%
Rozgrzac oliwe na patelni i wlozyc wszystkie kurki. Doprawic sola i pieprzem, smazyc na malym ogniu przez okolo 5 minut, az beda szkliste i miekkie. Odlozyc najladniejsze (okolo 1/4 ilosci), reszte wlozyc do blendera.
Przygotowac puree kurkowe: na patelnie wlac oliwe, zeszklic cebule, dodac maslo, przelozyc wszystko do malaksera z kurkami i zmiksowac na puree. Dodac przegotowana wode, jesli konsystencja jest za gesta.
Makaron ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu. W miedzyczasie przygotowac sos: na 2 lyzkach masla zeszklic cebule, doprawic swiezo zmielonym pieprzem, wlac wino, zredukowac. Dodac pozostale maslo, a kiedy sie roztopi, dodac smietanke. Wymieszac, doprawic do smaku, jesli trzeba.
Makaron odcedzic, wymieszac z odlozonymi kurkami, rukola i sosem. Puree podgrzac, rozsmarowac na talerzach, wylozyc makaron, posypac swiezo zmielonym pieprzem oraz startym parmezanem.
Ale ostatnio udalo mi sie dorwac mrozone kurki w pewnym tanim sklepie na L. I choc balam sie, ze nie dorownaja swiezym, to okazalo sie, ze tylko w niewielkim stopniu odbiegaja od nich tekstura, a smakiem nie roznia sie wcale. Chcialam wykorzystac je do tarty, ale Mezczyzna nie byl przekonany, wiec skonczylo sie na makaronie z tego przepisu. Wyszedl naprawde pyszny, zwlaszcza kurkowe puree mnie zachwycilo. Maslano-smietanowy sos nie jest moze dobrym wyborem dla tych, ktorzy licza kalorie, ale dla jego smaku jestem sklonna na jeden wieczor zapomniec o trzymaniu linii...
Zamiast tagliatelle (ktorego akurat nie mialam) uzylam conchiglioni, ale mysle, ze najlepiej sprawdzi sie podluzny makaron, taki jak spaghetti, bucatini czy wlasnie tagliatelle.
Makaron z kurkami na puree kurkowym
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 120 g makaronu (najlepiej tagliatelle)
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 50 g kurek
- 2 szklanki rukoli
- 1/3 szklanki startego parmezanu
- sol morska i swiezo zmielony czarny pieprz
Puree kurkowe:
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1/2 cebuli, drobno pokrojonej
- 150 g kurek
- 2 lyzki masla
Sos maslano-smietanowy:
- 5 lyzek masla
- 1 lyzka drobno posiekanej cebuli
- grubo zmielony czarny pieprz i sol
- 50 ml bialego wina
- 3 lyzki smietanki 30%
Rozgrzac oliwe na patelni i wlozyc wszystkie kurki. Doprawic sola i pieprzem, smazyc na malym ogniu przez okolo 5 minut, az beda szkliste i miekkie. Odlozyc najladniejsze (okolo 1/4 ilosci), reszte wlozyc do blendera.
Przygotowac puree kurkowe: na patelnie wlac oliwe, zeszklic cebule, dodac maslo, przelozyc wszystko do malaksera z kurkami i zmiksowac na puree. Dodac przegotowana wode, jesli konsystencja jest za gesta.
Makaron ugotowac wedlug instrukcji na opakowaniu. W miedzyczasie przygotowac sos: na 2 lyzkach masla zeszklic cebule, doprawic swiezo zmielonym pieprzem, wlac wino, zredukowac. Dodac pozostale maslo, a kiedy sie roztopi, dodac smietanke. Wymieszac, doprawic do smaku, jesli trzeba.
Makaron odcedzic, wymieszac z odlozonymi kurkami, rukola i sosem. Puree podgrzac, rozsmarowac na talerzach, wylozyc makaron, posypac swiezo zmielonym pieprzem oraz startym parmezanem.
Monday, 5 March 2012
Slodko-gorzki smak. Waniliowa panna cotta, herbaciany sos i pomarancze.
Nazwa panna cotta zawsze mnie troche bawila. Wiem, ze oznacza ona ni mniej, ni wiecej, jak tylko gotowana smietanke, ale nic nie poradze na to, ze mi zawsze kojarzy sie z jakas tajemnicza panna z kotem. Prawde mowiac, nie jest to moj ulubiony deser. Sam w sobie wydaje mi sie dosc nijaki i mdly, dlatego kiedy postanowilam zrobic moja pierwsza w zyciu panna cotte, wiedzialam, ze bede musiala czyms ja "podkrecic".
Padlo na lekko gorzkawy herbaciany syrop z kardamonowa nuta i kwaskowate pomarancze. Jak sie okazalo, to byl strzal w dziesiatke. Panna cotta nabiera dzieki tym dodatkom niecodziennego, troche przekornego charakteru, a kontrastujace ze soba smaki wspaniale sie uzupelniaja. Warto wyprobowac!
Przepis na sos znalazlam tutaj, panna cotte robilam wedlug tej receptury. A nastepna panna cotta bedzie cala herbaciana. Ale o tym przy innej okazji...
Waniliowa panna cotta z herbacianym sosem i pomaranczami
Skladniki:
- 500 ml smietany kremowki
- 1,5 lyzeczki zelatyny
- 150 g cukru pudru, przesianego (dalam 100 g i deser byl wystarczajaco slodki)
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii albo ziarenka wyskrobane z 1 laski wanilii
Herbaciany sos z kardamonem
- 1 szklanka wody
- 1 torebka herbaty Earl Grey
- skorka zdjeta nozem z polowy pomaranczy
- 3 nasiona kardamonu
- 1,5-2 lyzki cukru
Smietane podgrzac w garnku. Kiedy cukier sie rozpusci, zdjac z ognia, dodac ekstrakt z wanilii lub ziarenka. Zelatyne wsypac do miski z zimna woda, odstawic na 5-10 minut. Po uplywie tego czasu zalac zelatyne goraca smietanka i mieszac, az sie rozpusci. Przelac do kokilek lub metalowych foremek (u mnie wyszlo 6 porcji), przykryc folia i wlozyc do lodowki na 4 godziny, az deser zastygnie.
Przed podaniem zanurzyc kazda foremke na chwile w goracej wodzie, by deser latwiej z niej "wyskoczyl". Na foremce polozyc talerz i odwrocic do gory nogami, by panna cotta sie wysunela.
Wode wlac do garnka, doprowadzic do wrzenia, dodac herbate, skorke z pomaranczy, kardamon i cukier. Zdjac z ognia i odstawic na 4-5 minut, odcedzic. Dla uzyskania gestszego sosu przecedzona mieszanke podgrzewac, az osiagnie odpowiednia konsystencje. Mozna dodac wiecej cukru, ale wtedy syrop bedzie bardzo slodki.
Podawac panna cotte polana ostudzonym sosem i udekorowana kawalkami pomaranczy.
Przepis dodaje do akcji Lubie herbate!
Padlo na lekko gorzkawy herbaciany syrop z kardamonowa nuta i kwaskowate pomarancze. Jak sie okazalo, to byl strzal w dziesiatke. Panna cotta nabiera dzieki tym dodatkom niecodziennego, troche przekornego charakteru, a kontrastujace ze soba smaki wspaniale sie uzupelniaja. Warto wyprobowac!
Przepis na sos znalazlam tutaj, panna cotte robilam wedlug tej receptury. A nastepna panna cotta bedzie cala herbaciana. Ale o tym przy innej okazji...
Waniliowa panna cotta z herbacianym sosem i pomaranczami
Skladniki:
- 500 ml smietany kremowki
- 1,5 lyzeczki zelatyny
- 150 g cukru pudru, przesianego (dalam 100 g i deser byl wystarczajaco slodki)
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii albo ziarenka wyskrobane z 1 laski wanilii
Herbaciany sos z kardamonem
- 1 szklanka wody
- 1 torebka herbaty Earl Grey
- skorka zdjeta nozem z polowy pomaranczy
- 3 nasiona kardamonu
- 1,5-2 lyzki cukru
Smietane podgrzac w garnku. Kiedy cukier sie rozpusci, zdjac z ognia, dodac ekstrakt z wanilii lub ziarenka. Zelatyne wsypac do miski z zimna woda, odstawic na 5-10 minut. Po uplywie tego czasu zalac zelatyne goraca smietanka i mieszac, az sie rozpusci. Przelac do kokilek lub metalowych foremek (u mnie wyszlo 6 porcji), przykryc folia i wlozyc do lodowki na 4 godziny, az deser zastygnie.
Przed podaniem zanurzyc kazda foremke na chwile w goracej wodzie, by deser latwiej z niej "wyskoczyl". Na foremce polozyc talerz i odwrocic do gory nogami, by panna cotta sie wysunela.
Wode wlac do garnka, doprowadzic do wrzenia, dodac herbate, skorke z pomaranczy, kardamon i cukier. Zdjac z ognia i odstawic na 4-5 minut, odcedzic. Dla uzyskania gestszego sosu przecedzona mieszanke podgrzewac, az osiagnie odpowiednia konsystencje. Mozna dodac wiecej cukru, ale wtedy syrop bedzie bardzo slodki.
Podawac panna cotte polana ostudzonym sosem i udekorowana kawalkami pomaranczy.
Przepis dodaje do akcji Lubie herbate!
Thursday, 27 October 2011
Slodko i orzezwiajaco. Mus cytrynowy.
Ci, ktorzy odwiedzaja mnie czesto, pewnie zauwazyli, ze dawno nie bylo niczego na slodko. Nie dlatego, ze desery wykreslilam z menu, o nie. Ostatnimi czasy jednak moje deserowe menu sprowadzalo sie glownie do creme brulee oraz bez z pozostalych po jego przygotowaniu bialek.
Ale nawet najbardziej zagorzalemu entuzjascie bez po jakims czasie moga sie one znudzic. Totez kiedy znow zostalo mi troche bialek, postanowilam wykorzystac je w inny sposob i zrobic taki oto mus. Spodobala mi sie prostota jego wykonania, a ze wszystkie skladniki mialam akurat w domu, od razu zabralam sie do dziela.
Rezultat? Bardzo delikatny, mocno cytrusowy i orzezwiajacy deser. Wyglada i smakuje niewinnie, choc w rzeczywistosci jest dosc kaloryczny. Tym, ktorzy nie musza sie martwic trzymaniem diety, serdecznie polecam!
Cytrynowy mus
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 284 ml smietany kremowki
- sok i skorka z 1 cytryny
- 60 g drobnego cukru
- 2 bialka jajek
Smietane, skorke z cytryny i cukier umiescic w duzej misce i ubijac, az mikstura zacznie gestniec. Dodac sok z cytryny i nadal ubijac, uwazajac, by nie przesadzic - jesli smietana bedzie zbyt sztywna, trudno bedzie wmieszac w nia bialka.
Bialka ubic na piane i wmieszac delikatnie do smietanowej masy. Przelozyc do 4 pucharkow i wstawic do lodowki. Przed podaniem mozna udekorowac dodatkowa skorka z cytryny.
Ale nawet najbardziej zagorzalemu entuzjascie bez po jakims czasie moga sie one znudzic. Totez kiedy znow zostalo mi troche bialek, postanowilam wykorzystac je w inny sposob i zrobic taki oto mus. Spodobala mi sie prostota jego wykonania, a ze wszystkie skladniki mialam akurat w domu, od razu zabralam sie do dziela.
Rezultat? Bardzo delikatny, mocno cytrusowy i orzezwiajacy deser. Wyglada i smakuje niewinnie, choc w rzeczywistosci jest dosc kaloryczny. Tym, ktorzy nie musza sie martwic trzymaniem diety, serdecznie polecam!
Cytrynowy mus
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 284 ml smietany kremowki
- sok i skorka z 1 cytryny
- 60 g drobnego cukru
- 2 bialka jajek
Smietane, skorke z cytryny i cukier umiescic w duzej misce i ubijac, az mikstura zacznie gestniec. Dodac sok z cytryny i nadal ubijac, uwazajac, by nie przesadzic - jesli smietana bedzie zbyt sztywna, trudno bedzie wmieszac w nia bialka.
Bialka ubic na piane i wmieszac delikatnie do smietanowej masy. Przelozyc do 4 pucharkow i wstawic do lodowki. Przed podaniem mozna udekorowac dodatkowa skorka z cytryny.
Subscribe to:
Comments (Atom)
