Showing posts with label orzechy. Show all posts
Showing posts with label orzechy. Show all posts

Tuesday, 3 September 2013

Ciasto marchewkowe

Jeszcze kilka lat temu, gdyby ktos oznajmil mi, ze z dodatkiem warzyw mozna zrobic pyszne ciasto, popukalabym sie w glowe. No bo jak to? Przeciez warzywa sie do ciast nie nadaja, bo nie sa slodkie, prawda?
A wlasnie, ze nieprawda. Bo lista warzyw o slodkim smaku wcale nie jest taka znowu krotka. Cukinia, buraki, bataty, dynia... No i, oczywiscie, marchewka, ktora idealnie nadaje sie do pieczenia. 
Ciasto marchewkowe polubilam od pierwszego mojego z nim spotkania. Byc moze dlatego, ze nikt nie powiedzial mi, z czego jest zrobione (byl to jeszcze taki okres mojego zycia, w ktorym krzywilam sie na kazda wzmianke o warzywach). Kto wie, jak by sie mogla skonczyc moja przygoda z tym ciastem, gdybym zostala ostrzezona... Ale nie zostalam, a moja slabosc do ciasta marchewkowego trwa nadal. Ten przepis jest, poki co, moim ulubionym, jednak od czasu do czasu lubie testowac nowe.
Dzis wesja znaleziona tutaj, ktora skusila mnie forma (bo lubie ciasta-chlebki wypiekane w keksowkach), prostota wykonania i dodatkiem maki pelnoziarnistej. Oczywiscie, nie bez znaczenia byl tez krem na bazie serka smietankowego, taki, jak lubie najbardziej. Zmienilam niewiele: zmniejszylam ilosc cukru w ciescie i kremie, dalam wiecej serka i nie dodalam orzechow, bo akurat nie mialam. Ciasto wyszlo pyszne, wilgotne i aromatyczne. Dzieki przyprawie do piernika ma troche zimowy charakter. A to wszak juz wrzesien, wiec zima wcale nie tak daleko...
Wraz ze mna warzywne ciasta piekly dzis Chantel, MartynosiaMopsik i Aleksandra.


Ciasto marchewkowe
Skladniki:
- 85 g rodzynek
- sok z 1 pomaranczy
- 85 g maki pelnoziarnistej
- 85 g maki samorosnacej
- 125 g miekkiego brazowego cukru
- 1 lyzeczka sody oczyszczonej
- 1 lyzeczka cynamonu
- 1 lyzeczka przyprawy do piernika
- 1/2 lyzeczki soli
- 125 ml oleju slonecznikowego
- 2 jajka, rozklocone
- 175 g marchwi, obranej i startej na grubych oczkach
- 50 g posiekanych orzechow wloskich
Na krem: 
- 125 g serka smietankowego
- 25 g miekkiego masla
- 100 g cukru pudru
- skorka z 1 pomaranczy
- orzechy wloskie, do dekoracji

Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Ubic wszystkie skladniki na krem w misce i wlozyc do lodowki na pozniej.
Namoczyc rodzynki w soku pomaranczowym. Do miski przesiac make, sode, przyprawy i sol, dodac cukier. Dodac jajka i olej, dobrze wymieszac. Dodac marchewke, orzechy, rodzynki wraz z sokiem, przelozyc do natluszczonej i wylozonej papierem keksowki i piec przez okolo 1 godzine albo do suchego patyczka. Jesli wierzch zacznie sie zbyt szybko rumienic, przykryc folia. Po wyjeciu z piekarnika studzic w formie przez 5 minut, a nastepnie przelozyc na kratke do calkowitego ostygniecia.
Wierzch ciasta udekorowac przygotowanym wczesniej kremem i orzechami wloskimi (u mnie bez orzechow z racji braku takowych pod reka).


 photo ciastomarchewkowe_zps59994263.jpg

Przepis dodaje do akcji Warzywa w slodyczach 2013.

Friday, 30 August 2013

Buraczane gnocchi z sosem z gorgonzoli i orzechami

Jesli idzie o kluchy, zdecydowanie wole je jesc niz robic. Niby nic trudnego, ale... Nie kreci mnie klejace sie do rak ciasto, ktore na dodatek wchodzi pod paznokcie i za nic w swiecie nie chce dac sie spod nich wykurzyc. Pewnie dlatego tak rzadko przygotowuje dania z kluchami w roli glownej.
Ale od czasu do czasu zdarza mi sie trafic na przepis, ktoremu nie moge sie oprzec. Taki jak ten. Wtedy odkladam na bok moje uprzedzenia podwijam rekawy i biore sie do (brudnej) roboty.
Moje gnocchi nie sa tak sliczne, foremne i intensywnie buraczkowe jak te u Panny Malwinny. Raz, ze moje zdolnosci manualne pozostawiaja wiele do zyczenia, dwa - uzylam ziemniakow, ktore zdecydowanie nie byly najlepsze do robienia gnocchi, wiec w efekcie musialam dosypac wiecej maki. Za jakis czas znow je zrobie, wykorzystujac maczyste ziemniaki o duzej zawartosci skrobi, bo wlasnie takie sa najlepsze. Kto wie, moze wtedy beda bardziej fotogeniczne? Moze nawet smaczniejsze, choc w to akurat watpie, bo smakowaly naprawde oblednie. Sos na bazie gorgonzoli i garsc uprazonych orzechow wloskich dopelnia calosci, czyniac z prostego, chlopskiego dania wykwinta uczte.

Buraczane gnocchi z sosem z gorgonzoli i orzechami
Skladniki:
(na 2 porcje)
- 60 g burakow
- 250 g maczystych, sypkich ziemniakow, obranych
- sol, do smaku
- 1 jajko
- ok. 75 g maki pszennej (u mnie nieco wiecej) plus maka do podsypania
Sos:
- 80 ml smietany kremowki
- 120 g sera gorgonzola
- sol i bialy pieprz, do smaku
Dodatkowo:
- garsc orzechow wloskich, uprazonych na suchej patelni

Buraki i ziemniaki mozna ugotowac dzien wczesniej. Buraki umyc, ugotowac do miekkosci, a kiedy ostygna, obrac ze skorki i zetrzec na tarce na malych oczkach. Ziemniaki obrac, ugotowac w osolonej wodzie do miekkosci, a nastepnie przepuscic przez praske aldo utluc dokladnie, tak, by nie bylo grudek. W misce wymieszac ziemniaki i buraki, dodac jajko i polowe maki. Wyrobic ciasto, w trakcie wyrabiania dodajac pozostala make. Ciasto nie powinno byc bardzo klejace; jesli jest, nalezy dosypac wiecej maki.
Oderwac kawalek ciasta i na wysypanej lekko maka stolnicy uformowac z niego walek, a nastepnie pokroic na kawalki o dlugosci 2,5 cm. Nadac kazdemu podluzny ksztalt i zrobic wzorek za pomoca widelca.
W duzym garnku zagotowac osolona wode. Kiedy zacznie wrzec, delikatnie wrzucic gnocchi. Kiedy wyplyna na powierzchnie, wylowic je lyzka cedzakowa i przelozyc na talerz.
W malym garnku podgrzac smietanke z serem, mieszajac, az sie polacza. Doprawic do smaku pieprzem i (opcjonalnie) sola. Gotowac przez 2-3 minuty, az sos zgestnieje. Podawac gnocchi polane sosem i posypane uprazonymi orzechami.


 photo buraczanegnocchisosgorgonzola_zps2cfcbc8e.jpg

Tuesday, 2 July 2013

Pikantne tajskie burgery

Musze przyznac, ze z tym przepisem mialam nielichy dylemat. Bo tak: zdjecie jakies takie niewyjsciowe, nic na nim nie widac i w ogole nie wiadomo, o co chodzi. Ale te burgery sa tak pyszne, ze grzechem byloby zachowac je dla siebie.
Wyszperalam je tutaj, szukajac pomyslu na wykorzystanie miesa mielonego. Spodobaly mi sie od pierwszego wejrzenia, byc moze dzieki dodatkowi orzeszkow ziemnych, bo bardzo lubie wytrawne dania z dodatkiem orzechow. Nie spodziewalam sie jednak, ze wyjda az tak obledne. Uwaga: burgery daja porzadnego kopniaka w podniebienie, wiec jesli jestescie amatorami ostrych smakow, bardzo wam je polecam!
Mozecie uzyc wolowiny, wieprzowiny albo mieszanki tych dwoch rodzajow miesa. Podejrzewam, ze smakowalyby rownie dobrze, gdyby wykorzystac do ich przygotowania mielone mieso z indyka. Burgery mozna grillowac na tradycyjnym grillu weglowym, w piekarniku albo na patelni, a podawac w bulce, chlebie albo po prostu z salatka.

Pikantne tajskie burgery
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 8 dymek
- 1 czerwona chilli
- 2 zabki czosnku
- 100 g solonych orzeszkow ziemnych
- 500 g mielonego miesa (wolowina, wieprzowina albo mieszanka obu)
- duzy peczek swiezej kolendry, posiekanej
- sok i skorka z 1 limonki
- sol i pieprz
- dodatki: slodki sos chilli, salata, plasterki ogorka, ewentualnie bulki lub chleb

Do malaksera wlozyc dymke, chilli, czosnek i orzeszki, miksowac, az wszystko bedzie drobno posiekane. Wlozyc do miski wraz z miesem, kolendra, skorka i sokiem z cytryny, doprawic sola i pieprzem i wyrobic na zwarta, dosc jednolita mase. Uformowac z miesa burgery i smazyc na dobrze rozgrzanej patelni grillowej przez okolo 4 minuty na strone, az mieso bedzie ugotowane w srodku. Podawac w bulce lub podpieczonym chlebie, z dodatkiem salaty, plastrow ogorka i slodkiego sosu chilli.


 photo thaispicedburgers_zpsbfe2290a.jpg

Wednesday, 15 May 2013

Salatka ze szpinakiem, kozim serem i orzechami wloskimi

Przyjdzie w koncu ta wiosna, czy nie?
Czekam, czekam i doczekac sie nie moge. Wpadla na chwile, owszem, ale wyglada na to, ze musiala uciekac, bo szybko sie ulotnila i zostawila mnie na pastwe jesiennej, szaroburej aury. Pewnie potrzebowali jej gdzies na Cyprze czy innej Teneryfie...
Uparcie przywoluje wiec wiosne na talerzu. Na przekor pogodzie - lekka salatka ze swiezego, wiosennego (a jakze!) szpinaku. Wyszperalam ja tutaj, zmodyfikowalam nieco, zastepujac male, koktajlowe pomidorki wiekszymi i podmieniajac bialy ocet winny na pyszny balsamiczny ocet jablkowy, ktory kupilam juz jakis czas temu, a dopiero teraz otworzylam. Do tego garsc chrupiacych orzechow wloskich - i voilà, salatka gotowa.
Najlepsza jest na cieplo, ale na zimno tez smakuje niczego sobie, wiec jesli u was pogoda dopisuje, mozecie wpakowac ja do pudelka i zabrac na piknik! Pamietajcie tylko, by przygotowac ja na krotko przed zjedzeniem.

Salatka ze szpinakiem, kozim serem i orzechami wloskimi
Skladniki:
(dla 1 osoby)
- 60 g swiezego szpinaku
- 2-3 nieduze, dojrzale pomidory, pokrojone w cwiartki
- 80 g koziego sera ze skorka, pokrojonego w plastry
- garsc obranych orzechow wloskich
Dressing:
- 1 lyzka oliwy z oliwek extra virgin
- 1 lyzka balsamicznego octu jablkowego
- 1/2 lyzeczki gruboziarnistej musztardy

Umyc szpinak, ulozyc na talerzu, dodac pomidory. Przygotowac dressing: wymieszac skladniki, az sie polacza.
Ser ulozyc na blaszce do pieczenia i grillowac w piekarniku przez kilka minut, az zrobi sie brazowozloty. Wyjac z piekarnika, ostudzic lekko. W miedzyczasie podprazyc orzechy na suchej patelni, mieszajac. Ostroznie przelozyc plasterki sera na salatke, udekorowac orzechami i polac dressingiem.


 photo spinachwalnutgoatscheesesalad_zps950d798b.jpg


Salatke dodaje do akcji Czas na piknik!

Czas na piknik z home&you - półmetek!

Monday, 21 January 2013

Krajanka jablkowa z toffi

Blue Monday. Najbardziej depresyjny dzien w roku. Poprzednia wyplata juz dawno sie rozeszla, do nastepnej daleko, poswiateczna radosc zdazyla wyparowac, a za oknem, choc chcialoby sie wiosny, wciaz zima. Tak, to wlasnie dzisiaj jest ten dzien.
Co wiec zrobic, zeby Blue Monday byl troche mniej blue?
Upiec i zjesc cos slodkiego, ot co. Cos, co juz samym zapachem potrafi przegnac czarne chmury i ponure mysli. Cos cudownie zimowego, rozkosznego dla podniebienia, dzialajacego jak balsam na dusze. Cos z jablkami i karmelowa nuta. Cos takiego.
Ten przepis spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia. Wiedzialam, ze efekt bedzie smaczny, ale nie podejrzewalam, ze az tak! Maslany spod rozplywa sie w ustach, kwasne jablka wspaniale kontrastuja ze slodycza toffi, orzechy przyjemnie chrupia i nadaja ciastu interesujaca teksture. ciasto rozeszlo sie w mgnieniu oka. Na szczescie, zanim wyparowalo, zdazylam zrobic mu zdjecie. Zdecydowanie polecam!

Krajanka jablkowa z toffi
Skladniki:
- 950 g kwasnych jablek, obranych, pokrojonych w cwiartki, a nastepnie w plasterki
- sok z cytryny
- troche drobnego cukru do wypiekow, do smaku
Na spod:
- 100 g drobnego cukru
- 250 g masla, pokrojonego w kostke
- 100 g maki ryzowej (jesli nie mozesz znalezc jej w sklepie, wystarczy, ze zmielisz odpowiednia ilosc suchego ryzu)
- 200 g maki pszennej
Na wierzch:
- 400 g (1 puszka) slodzonego skondensowanego mleka
- 85 g masla
- 100 g jasnego cukru muscovado
- szczypta soli
- 25 g platkow kukurydzianych
- 100 g pekanow
- 100 g podprazonych calych migdalow

Jablka wlozyc do garnka wraz z sokiem z cytryny i 4 lyzkami wody. Gotowac na malym ogniu, pod czesciowym przykryciem przez 10-15 minut, az zmiekna. Doslodzic do smaku, jesli trzeba, ale nie przesadzac - lepiej, by jablka byly kwaskowe. Odstawic do ostygniecia.
Wszystkie skladniki na spod zmiksowac razem w malakserze. Wylozyc blache do pieczenia o rozmiarze 18 x 28 cm papierem do pieczenia, ulozyc na nim ciasto, dociskajac porzadnie.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), piec spod przez 20-25 minut, az zrobi sie zlocisty. Ulozyc na nim przestudzone jablka.
Przygotowac wierzch: mleko, maslo i cukier wlozyc do garnka, podgrzac, az maslo sie rozpusci, a nastepnie gotowac jeszcze okolo 10 minut, az masa nabierze lekko "krowkowego" koloru. Dodac sol, platki i orzechy, wymieszac, a nastepnie wylozyc na jablka, tak, by byly rownomiernie przykryte. Piec kolejne 15-22 minuty, az wierzch zrobi sie zlocisty i chrupiacy. Ostudzic w blasze, a nastepnie pokroic na kwadraty.
Ciasto mozna przechowywac 1-2 dni w szczelnie zamknietym pojemniku albo zamrozic miedzy warstwami papieru do pieczenia.


toffeeapplesquares

Wednesday, 2 January 2013

Pieczone jablka z orzechowa kruszonka

Gdyby przyznawano medale za znikanie bez slowa wyjasnienia, pewnie bylabym kandydatka do takiego wyroznienia. Ambitne plany pisania notki za notka w okresie swiatecznym spalily na panewce. Nie udalo mi sie nawet zlozyc wam wszystkim zyczen.
Tak jakos wyszlo.
Postanowienie noworoczne numer jeden brzmi wiec: nie zaniedbywac blogow. I tego zamierzam sie trzymac.
Dziwne byly te swieta. Przyjemne, owszem, ale i podszyte smutkiem. Moze to przez brak sniegu. Moze przez cos jeszcze innego. Kiedy wiekszosc blogerow szalala w kuchniach i publikowala swiateczno-sylwestrowe przepisy, ja zywilam sie tym, co mi sie nawinelo pod reke, czekajac na koniec tego leniwego czasu, w ktorym trudno mi sie odnalezc.
Ale teraz wszystko wraca do normy. A ja wracam do kuchni.
Na dzien dobry - pieczone jablka. Z tego przepisu. Z cydrem na rozgrzewke i slodka, orzechowa kruszonka. Idealne zimowe sniadanie albo deser na chlodny wieczor.

Pieczone jablka z orzechowa kruszonka
Skladniki:
(dla 6 osob)
- 6 duzych jablek, z wydrazonymi srodkami
- 50 g rodzynek
- 1 lyzeczka cynamonu
- 75 g masla, schlodzonego
- 100 ml cydru
- 3 lyzki maki
- 4 lyzki cukru trzcinowego
- 60 g orzechow laskowych
- opcjonalnie: creme fraiche albo sos custard do podania


Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Skorke kazdego jablka naciac nozem wokol, tak, by nie pekla, kiedy jablka beda sie piec. Przelozyc jablka do naczynia do pieczenia.
Rodzynki wymieszac z cynamonem i wlozyc w dziury po ogryzkach wraz z odrobina masla. Do naczynia wlac cydr i piec jablka przez okolo 30 minut, az skorka zacznie latwo odchodzic.
W miedzyczasie zmiksowac w malakserze make, cukier i orzechy, az te ostatnie beda dobrze posiekane. Dodac maslo, zmiksowac na konsystencje gruboziarnistej bulki tartej. Wyjac jablka z piekarnika, zdjac gorna czesc skorki i posypac kruszonka, dociskajac ja do jablek. Piec kolejne 30 minut. Podawac z creme fraiche albo sosem custard.


Photobucket

Friday, 14 December 2012

Chrupiace ciasteczka orzechowe

Wciaz slodko i swiatecznie - dzis znow ciasteczka, kolejny efekt mojego poniedzialkowego szalu pieczenia. Przepis znalazlam tutaj, a ze uzbieralo mi sie sporo bialek do wykorzystania, postanowilam go wyprobowac.
To byl dobry pomysl! Ciasteczka sa slodkie, lekkie jak piorko i wyraznie orzechowe w smaku. Wygladaja niepozornie, ale na pewno przypadna do gustu amatorom orzechow laskowych! Trzeba jednak postepowac z nimi ostroznie, bo lubia sie kruszyc, wiec jesli zamierzacie podarowac je komus w prezencie, zadbajcie o odpowiednie opakowanie.
Moje ciasteczka wyszly nieco ciemniejsze niz na oryginalnym zdjeciu - podejrzewam, ze wynika to z faktu, ze moje orzechy wciaz mialy skorke. Jesli chcecie, by ciastka byly jasniejsze, uzyjcie blanszowanych orzechow.

Chrupiace ciasteczka orzechowe
Skladniki:
(na ok. 30 ciasteczek)
- 85 g orzechow laskowych
- 50 g maki pszennej
- 200 g drobnego cukru
- 2 bialka
- 1/2 lyzeczki ekstraktu z wanilii

Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Wylozyc papierem dwie blachy papierem do pieczenia. Podprazyc orzechy na suchej patelni, nastepnie zmielic w malakserze. Wymieszac w misce make, cukier i zmielone orzechy. Ubic piane z bialek, dodac do niej suche skladniki i ekstrakt z wanilii. Wymieszac, az skladniki sie polacza.
Ukladac na blachach po 1 lyzeczce ciasta, zostawiajac odstepy (ciastka sie rozleja). Piec przez 8-10 minut, po wyjeciu z piekarnika zostawic na blachach na 10 minut, a nastepnie przelozyc na kratke do calkowitego wystygniecia. Ciasteczka mozna przechowywac w szczelnie zamknietej puszce przez 3 tygodnie.



Photobucket

Monday, 19 November 2012

Sernik kajmakowy

Przymierzalam sie do niego od dawna. Co jakis czas zagladalam do Liski, wpatrywalam sie w zdjecia, czytalam opis i planowalam, ze juz niedlugo, juz wkrotce... I jakos nic z tego nie wychodzilo. Bo albo nie mialam w domu masy kajmakowej, albo brakowalo serka, albo zwyczajnie nie bylo czasu.
Ale ostatnio doszlam do wniosku, ze mam nieodparta ochote na sernik. I postanowilam w koncu zabrac sie za ten - w koncu slyszalam liczne peany na jego czesc, wiec pomyslalam, ze cos musi byc na rzeczy.
I jest! Liska pisze, ze to jeden z najlepszych sernikow, jakie jadla, a ja sie z nia zgadzam. Cudownie kremowy, slodki, ale nie przeslodzony, z fantastycznym, lekko slonawym spodem. Wspominalam niedawno, ze uwielbiam polaczenie slodkiego i slonego smaku, wiec ten spod to dla mnie mistrzostwo swiata i na pewno jeszcze do niego wroce. Ba, do calego sernika wroce, bo nie dosc, ze smakuje oblednie, to jeszcze wcale nie jest trudny w przygotowaniu.
Nie majac dostepu do "wiaderkowego" serka, uzylam Philadelphii, dzieki czemu moj sernik jest nieco ciezszy i bardziej mazisty. Czyli dokladnie taki, jak lubie. Cukier z wanilia zastapilam ziarnkami wyskrobanymi z laski wanilii.
Do wspolnego pieczenia zaprosilam Gin.


Photobucket



Sernik kajmakowy
Skladniki na spod:
- 50 g orzeszkow solonych (uzylam fistaszkow)
- 80 g kruchych ciastek
- 30 g masla
- 1 lyzka cukru
Masa serowa:
- 230 g masy kajmakowej
- 50 g miekkiego masla
- 100 g cukru
- cukier z wanilia (albo ziarenka wyskrobane z 1 laski wanilii)
- 3 jajka
- 600 g sera trzykrotnie zmielonego (ja uzylam Philadelphii)
- 1 lyzka maki pszennej
Polewa:
- 170 g masy kajmakowej
- 3 lyzki mleka
- 2 lyzeczki masla

Tortownice o srednicy 22-24 cm wylozyc papierem do pieczenia. Skladniki spodu zmiksowac w malakserze, wylozyc mase na spod tortownicy, wyrownac. Piec w 190 stopniach przez 12 minut.
W miedzyczasie przygotowac mase: maslo utrzec z cukrem i wanilia, dodac kajmak i utrzec na gladka mase. Nastepnie dodawac po jednym jajku, po lyzce sera oraz make. Dobrze zmiksowac. Przelozyc na podpieczony spod, wyrownac wierzch, zmniejszyc temperature piekarnika do 180 stopni i piec 45-50 minut. Po 30 minutach sprawdzic - jesli wierzch bedzie sie mocno rumienil, przykryc go folia aluminiowa. Studzic przy uchylonych drzwiczkach piekarnika, az ostygnie calkowicie.
Przygotowac polewe: mase kajmakowa podgrzac w garnku z 3 lyzkami mleka, az stanie sie bardziej plynna. Zdjac z ognia, dodac 2 lyzeczki masla i dokladnie wymieszac. Polac ostudzony sernik; mozna dodatkowo posypac go prazonymi platkami migdalow. Wstawic do lodowki na minimum godzine.


Photobucket

Saturday, 17 November 2012

Curry z kurczaka z nerkowcami i Liebster po raz drugi

Jeszcze niedawno orzechy kojarzyly mi sie wylacznie ze slodkosciami. Kiedy odkrylam, jak wspaniale smakuja w wytrawnych daniach, bylam w siodmym niebie. Wciaz pamietam moj zachwyt afrykanska zupa z maslem orzechowym czy orientalna salatka z fistaszkami. I wciaz nie mam dosc orzechow.
Dzis znow orzechowo, a do tego pikantnie i aromatycznie. Przepis z BBC Good Food spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia, a po przeczytaniu komentarzy postanowilam podkrecic troche smak, zwiekszajac ilosc czosnku i dodajac swieza papryczke chilli. To byl doskonaly pomysl: curry wyszlo wyraziste w smaku, w zadnym wypadku nie mdle. Chrupiace orzechy i delikatny kurczak swietnie zgrywaja sie z mleczkiem kokosowym. Nastepnym razem dodam wiecej cebuli. No i zadbam o to, by podac curry z kokosowo-limonkowymi nudlami, ktorych nie mialam okazji przetestowac.
Wraz ze mna orzechowe szalenstwa w kuchni uprawiali Lejdi, Kabka, Mirabelka, Siaska, Wiera, Mopsik, Bartoldzik i Dobromila.


Curry z kurczaka z nerkowcami
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 piersi z kurczaka, pokrojone na kawalki
- 1 lyzka oleju slonecznikowego
- 1/2 duzej cebuli, przekrojonej na pol i pokrojonej w plasterki
- 3-cm kawalek swiezego imbiru, startego
- 1 czerwona papryczka chilli, posiekana
- 1 duzy zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 1/2 lyzki garam masali
- 50 g nerkowcow, podprazonych i posiekanych
- 150 ml mleka kokosowego

Na patelni rozgrzac olej, podsmazyc kurczaka z kazdej strony na zlotobrazowy kolor, a nastepnie zdjac z patelni i odstawic. Na patelnie wlozyc cebule, imbir, czosnek i chilli, smazyc, az zmiekna. Dodac garam masale i nerkowce, smazyc przez 2 minuty, mieszajac. Dodac podsmazonego kurczaka, mleko kokosowe i 2 lyzki wody. Gotowac przez okolo 10 minut. Najlepiej podawac z kokosowo-limonkowym makaronem ryzowym, choc mozna tez zaserwowac z ryzem albo chlebkiem naan.


Photobucket


Przepis dodaje do Orzechowego Tygodnia 2012.




Druga nominacja do Liebster Blog, tym razem od Asi - dziekuje! Druga seria pytan i odpowiedzi. I znow bez dalszych nominacji.

1. Możesz przeżyć przygodę jednej postaci z ulubionej książki lub filmu. Kto to jest i co to za przygoda? 
Bardzo trudne pytanie, bo czytam sporo, wiec i ulubionych bohaterow, ktorzy maja na koncie ciekawe przygody, mam cala kolekcje. Ale ciekawie byloby dostac tak interesujaca "posade" jak Kiryl Maksymow z "Brudnopisu" Siergieja Lukjanienki.

2. Twoja kąpiel pachnie...
Nie pachnie, bo nie przepadam za kapielami. Nudzi mnie lezenie bez ruchu w wannie, dlatego wole prysznic. A moj prysznic pachnie wanilia i malinami.

3. Słodki czy słony? 
To zalezy od mojego nastroju, ale czesciej jednak slodki.

4. Zamykasz oczy i przenosisz się... no właśnie, gdzie? 
Czasem nad norweskie fiordy, a czasem do ruchliwego, tetniacego zyciem miasta.

5. Masz możliwość odbycia jednej podróży w czasie. Przeniesiesz się do przeszłości by przeżyć coś jeszcze raz (jeśli tak, co to za chwila?) czy do przyszłości by zobaczyć co się wydarzy? 
Kiedys bardzo chcialam zajrzec w przyszlosc, by zobaczyc, co przyniesie mi los, ale powoli dochodze do wniosku, ze wole tego nie wiedziec. W koncu co to za zycie bez niespodzianek? Chetnie natomiast przenioslabym sie w przeszlosc, bo wiedzac to, co wiem teraz, moglabym podjac pewne decyzje, ktore ulatwilyby mi pozniej zycie.

6. Planujesz i organizujesz podróż życia ( nie masz limitów finansowych ), dokąd się wybierzesz? 
O podrozach pisalam juz tutaj.

7. Coś co zawsze chciałaś/chciałeś zrobić, ale do tej pory nie starczyło Ci odwagi. Jest coś takiego? 
Tak: chcialabym z dnia na dzien rzucic prace i wyruszyc w podroz. Na razie nie mam odwagi, ale kto wie, moze kiedys...

8. Masz 20 minut na szybki obiad, co zrobisz? 
Orientalny stir-fry albo szybkie indyjskie curry.

9. Smak, którego nie możesz zapomnieć... 
Risotto z krewetkami w paryskiej restauracji L'Arc.

10. Gotując najczęściej słuchasz... 
Skwierczenia na patelni, bulgotania w garach i miauczenia kotow, ktore licza na to, ze cos im skapnie.

11. Twoje kulinarne guru to? 
Chyba nie mam takiego, choc inspiruja mnie Gordon Ramsay i Yotam Ottolenghi, a ostatnio takze Signe Johansen.

Wednesday, 31 October 2012

Tagliolini z orzechowo-kaparowym pesto

Och, Gino! To spojrzenie, ten usmiech, te proste, a przy tym wspaniale przepisy... Zaloze sie, ze nie jestem jedyna osoba, ktora nie mialaby nic przeciwko, gdyby pan D'Acampo u niej zamieszkal. Ze wzgledow wylacznie kulinarnych, naturalnie ;)
Ale ze to raczej niewykonalne z co najmniej kilku powodow, robie najlepsza rzecz, jaka moge zrobic: korzystam z przepisow Gino D'Acampo chetnie i namietnie. Ten, z "Buonissimo", urzekl mnie swoja prostota. Caly jego sekret tkwi w pesto, troche innym niz to tradycyjne, wyrazistym i lekko kwasnym w smaku. I choc wloska kuchnia kojarzy sie raczej z winem, niz z piwem, to w tym wypadku warto troche nagiac zasady i podac makaron ze szklanka zimnego, orzezwiajacego lagera.

Tagliolini z orzechowo-kaparowym pesto
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 500 g makaronu tagliolini
- 50 g natki pietruszki, posiekanej
- 180 g oliwy z oliwek extra virgin
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 80 g orzechow wloskich, posiekanych
- 50 g miekkiego solonego masla
- 5 lyzek swiezo startego sera Pecorino Romano
- 2 lyzki kaparow, odsaczonych z zalewy
- sol i pieprz, do smaku

W malakserze umiescic wszystkie skladniki oprocz makaronu i zmiksowac na konsystencje pesto. Makaron ugotowac al dente, odcedzic i wlozyc z powrotem do garnka. Dodac pesto, wymieszac wszystko dokladnie przez co najmniej 30 sekund. Podawac natychmiast z zimnym piwem.


pastacaperwalnutpesto

Thursday, 25 October 2012

Brownies z dynia

Co roku obiecuje sobie, ze kiedy przyjdzie jesien, bede eksperymentowac z dynia. I co roku konczy sie to tak samo: kilka razy robie zupe dyniowa - i tyle. A przeciez dynia ma tyle do zaoferowania, tyle roznych pysznosci mozna przyrzadzic z jej udzialem. Blogi pecznieja od inspirujacych dyniowych przepisow. Kto wie, moze w tym roku skorzystam z ktoregos z nich?
Poki co, jest slodko. I dyniowo-czekoladowo. Przepis Marthy Stewart zaintrygowal mnie, szalenie spodobalo mi sie zdjecie, urzekl dodatek (niewielki, ale jednak) pieprzu cayenne. No i te piekne wzorki, ktorych, niestety, nie udalo mi sie odtworzyc, bo z rozpedu wylalam cala czekoladowa mase na dno. Dzieki temu, zamiast czterech warstw, moje brownies maja dwie. Sa tez nieco wyzsze (efekt roztargnienia - zamiast zwyklej maki uzylam samorosnacej; na szczescie w pore powstrzymalam sie od dodania proszku do pieczenia...). Ale najwazniejsze jest to, ze wspaniale smakuja! Dosc slodkie, ale przy tym pachnace korzennymi przyprawami, klejace, o zwartej konsystencji, sa dokladnie takie, jak oczekiwalam.
Przepis podaje w oryginalnej wersji, bo moje "modyfikacje" nie byly zamierzone :) Mala uwaga: szklanka w przepisie jest amerykanska i ma pojemnosc 235 ml.
Wraz ze mna dyniowe slodkosci przygotowali dzis Mirabelka, Mopsik, Wiera, Dobromila, Malwinna, Lejdi, Bartoldzik, Tomek i Siaska.

Brownies z dynia
Skladniki:
- 115 g masla, plus odrobina do natluszczenia blachy
- 170 g gorzkiej czekolady, posiekanej
- 2 szklanki maki
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 1/4 lyzeczki pieprzu cayenne
- 1/2 lyzeczki soli
- 1 3/4 szklanki cukru
- 4 duze jajka
- 1 lyzka ekstraktu z wanilii
- 1 1/4 szklanki puree z dyni
- 1/4 szklanki oleju roslinnego
- 1 lyzeczka mielonego cynamonu
- 1/4 lyzeczki mielonej galki muszkatolowej
- 1/2 szklanki posiekanych orzechow laskowych

Rozgrzac piekarnik do 175 stopni. Natluscic kwadratowa blache o boku 23 cm i wylozyc dno papierem do pieczenia.
Czekolade i maslo rozpuscic w kapieli wodnej, mieszajac od czasu do czasu, az mikstura bedzie jednolita i gladka. Make, proszek do pieczenia, pieprz cayenne i sol wymieszac razem w misce, odstawic. Do drugiej miski wlozyc cukier, jajka i ekstrakt z wanilii. Ubijac za pomoca elektrycznego miksera przez 3-5 minut, az masa zrobi sie puszysta. Dodac make, zmiksowac.
Mase podzielic pomiedzy dwie miski, do jednej wlac roztopiona czekolade z maslem, dobrze wymieszac. Do drugiej czesci dodac dynie, olej, cynamon i galke muszkatolowa, wymieszac.
Polowe czekoladowej masy wylac na dno formy, wygladzic, nastepnie wylac polowe dyniowej masy. Powtorzyc z pozostala masa. Za pomoca noza zrobic esy-floresy, by powstal marmurkowy efekt. Posypac wierzch ciasta orzechami. Piuec przez 40-45 minut, studzic na kratce. Kroic dopiero po calkowitym ostygnieciu.


Photobucket


Przepis dodaje do akcji Bei Festiwal Dyni 2012.


Sunday, 30 September 2012

Slodki chleb z orzechami i rodzynkami

"Z niedowierzaniem wpatrywalam sie w bochny. Wygladaly wspaniale, wrecz idealnie, z wyjatkiem zweglonych miejsc. Czyzby chcial, zebym je wziela? Z pewnoscia, przeciez lezaly u moich stop. Zanim ktokolwiek zauwazyl, co sie zdarzylo, upchnelam pieczywo pod koszula, otulilam sie kurtka mysliwska i pospiesznie odeszlam. Goracy chleb parzyl mi skore, mimo to przycisnelam go mocniej, jakbym kurczowo trzymala sie zycia."

(Suzanne Collins, "Igrzyska smierci")

Chleb. Taka prosta, codzienna rzecz. Trudno sobie wyobrazic, jak by to bylo, gdyby go zabraklo. Dla wielu mieszkancow Panem, gdzie toczy sie akcja bestsellerowej trylogii Suzanne Collins, brak chleba jest czyms zwyczajnym. Glod towarzyszy im niemal na kazdym kroku.
Kiedy nastoletnia bohaterka serii, Katniss Everdeen, poznaje Peete Mellarka, ten doslownie ratuje jej zycie, rzucajac jej dwa przypalone bochny chleba. Wtedy nie wie jeszcze, ze ich losy wkrotce sie splota, a ona bedzie miala szanse odwdzieczyc sie za jego dobroc...

"Gdy dotarlam do domu, chleb nieco ostygl, ale w samym srodku wciaz byl cieply. Rzucilam oba bochny na stol, a Prim momentalnie wyciagnela rece, aby oderwac kawalek. Kazalam jej usiasc, zmusilam mame, zeby zajela miejsce przy stole i nalalam wszystkim cieplej herbaty. Nastepnie zeskrobalam spalenizne i pokroilam chleb. Zjadlysmy caly bochen, kromka po kromce. To byl dobry, tresciwy chleb, z rodzynkami i orzechami."

(Suzanne Collins, "Igrzyska smierci")

Rzadko siegam po mlodziezowe bestsellery. "Zmierzch" znudzil mnie po kilkudziesieciu stronach tak bardzo, ze nie moglam sie zmusic, by czytac dalej. Ale "Igrzyska smierci", "W pierscieniu ognia" i "Kosoglosa" pochlonelam jednym tchem. Nie jest to literatura wysokich lotow, jezyk nie zachwyca, a w fabule mozna by sie doszukac wielu dziur i niescislosci, ale to wciaz swietne czytadla. Ba, pokusilabym sie nawet o stwierdzenie, ze moga dac do myslenia.
W swiecie, w ktorym glod jest powszechny, jedzenie odgrywa znaczaca role, na tyle duza, ze powstala nawet specjalna ksiazka kucharska z potrawami opisanymi przez Collins. Przepis na chleb, ktory upieklam, pochodzi wlasnie z tej ksiazki. Sam chleb przypomina bardziej ciasto drozdzowe - slodki, puszysty, pachnacy cynamonem, pelen rodzynek i orzechow. Wspaniale smakuje z miodem, dzemem albo Nutella, chociaz rownie dobrze mozna zajadac go bez zadnych dodatkow.
Z podanych proporcji wychodza 2 spore chleby. Zamiast zagniatac ciasto recznie, wykorzystalam mikser. Uwaga: przepis jest amerykanski, wiec szklanka = 235 ml.


Photobucket


Slodki chleb z orzechami i rodzynkami
Skladniki:
- 5 lyzeczek suchych drozdzy
- 1/2 szklanki cieplej wody
- 1 1/2 szklanki cieplego mleka
- 115 g masla, roztopionego
- 1/3 szklanki miodu
- 2 lyzeczki soli
- 2 lyzeczki cynamonu
- 2 lyzeczki cukru
- 2 jajka
- 3 szklanki maki pelnoziarnistej
- 3 1/2 szklanki maki pszennej
- 2 szklanki rodzynek
- 1 szklanka posiekanych orzechow wloskich
- 1 bialko
- 2 lyzki zimnej wody

W duzej misce rozpuscic drozdze w cieplej wodzie i odstawic na 5 minut, by sie spienily. Dodac mleko, maslo, miod, sol, cynamon, cukier, jajka i make pelnoziarnista, wymieszac. Dodac make pszenna i za pomoca miksera albo recznie wyrobic gladkie, elastyczne ciasto. Przelozyc do duzej, naoliwionej miski, przykryc wilgotna sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi objetosc (u mnie zajelo to nieco ponad godzine).
Rodzynki namoczyc w letniej wodzie i odsaczyc, gdy beda potrzebne.
Natluscic dwie duze keksowki, odgazowac wyrosniete ciasto i wylozyc na omaczony blat. Posypac srodek ciasta rodzynkami i orzechami, zagniesc wszystko razem, a nastepnie podzielic ciasto na dwie czesci i umiescic w foremkach. Przykryc sciereczkami lub folia i odstawic do wyrosniecia, az podwoja objetosc (u mnie rosly w ekspresowym tempie i byly gotowe do pieczenia po jakichs 40 minutach).
Rozgrzac piekarnik do 190 stopni. Bialko wymieszac z woda i nasmarowac mieszanka wierzch bochenkow. Piec okolo 40-45 minut. Jesli wierzch bedzie rumienil sie zbyt szybko, przykryc luzno folia aluminiowa na ostatnie 15 minut pieczenia. Studzic na kratce.

Photobucket


Przepis jest moja ostatnia propozycja do akcji Literatura na talerzu 2012.


( Literatura na talerzu

Sunday, 2 September 2012

Czekoladowo-orzechowe ciasto ze sliwkami

Chocbysmy nie wiem jak bardzo chcieli zatrzymac lato, nie da sie ukryc, ze jesien juz wisi w powietrzu. Poranki sa coraz chlodniejsze, slonce coraz szybciej chowa sie za horyzontem, a na straganach zamiast truskawek i malin zaczynaja krolowac jablka, jezyny i sliwki.
To ciasto pachnie i smakuje poczatkiem jesieni. Zwarte i ciezkie, nie za slodkie, idealne do kawy albo kubka zimnego mleka. Wiedzialam, ze sliwki i czekolada bardzo sie lubia, ale nie podejrzewalam, ze orzechy laskowe tak wspaniale do nich pasuja. Okazuje sie, ze te trzy elementy tworza bardzo udana calosc. Przed nami dluga jesien, wiec bedzie jeszcze sporo okazji, by wrocic do tego przepisu. Kto wie, moze nastepnym razem zastapie sliwki innymi sezonowymi owocami? Podejrzewam, ze z jablkami czy gruszkami ciasto bedzie rownie pyszne..
Wraz ze mna piekly Malwinna, Dobromila i Gin.


Photobucket


Czekoladowo-orzechowe ciasto ze sliwkami
Skladniki:
- 175 g masla + odrobina do natluszczenia formy
- 500 g sliwek
- 175 g jasnego cukru muscovado
- 175 g maki samorosnacej (albo zwyklej + 1/4 lyzeczki sody oczyszczonej)
- 175 g zmielonych orzechow laskowych
- 3 jajka
- 1 lyzeczka proszku do pieczenia
- 50 g ciemnej czekolady (70% kakao), posiekanej
- 2 lyzki orzechow laskowych
- 2 lyzki konfitury porzeczkowej albo sliwkowej (opcjonalnie)

Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), natluscic i wylozyc papierem dno okraglej blachy o srednicy 20 cm (moja miala 23 cm, ale ciasto i tak wyroslo dosc wysokie). 4 sliwki przekroic na pol i wyjac pestki, odlozyc, pozostale sliwki posiekac. Cukier, make, maslo, zmielone orzechy, jajka, sode i proszek do pieczenia wlozyc do miski i ubijac drewniana lyzka albo mikserem przez 1-2 minuty, az masa bedzie gladka i puszysta. Wmieszac posiekane sliwki i czekolade, przelozyc do blachy i wyrownac wierzch. Ulozyc na ciescie przepolowione sliwki, dociskajac lekko, a nastepnie posypac orzechami. Piec przez 40-50 minut (u mnie okolo godziny), az wierzch bedzie zlocisty, a ciasto twarde. Ostudzic w blasze przez 10 minut, przelozyc na kratke. Konfiture (jesli uzywamy; ja ten etap pominelam) podgrzac i posmarowac nia ciasto przed podaniem. Mozna zamiast tego posypac cukrem pudrem.


Photobucket

Thursday, 21 June 2012

GP Kanady. Maslane tarteletki z orzechami.

Kuchnia kanadyjska kojarzy mi sie tylko z jedna rzecza, a mianowicie z nalesnikami obficie polanymi syropem klonowym. Szukajac przepisow na GP Kanady, to na nie wlasnie trafialam najczesciej, jednak chcialam zaprezentowac cos innego, nie tak oczywistego.
Kiedy znalazlam ten przepis, wiedzialam, ze to jest wlasnie to. Maslane, rozplywajace sie w ustach tarteletki z kremowym, orzechowym nadzieniem smakuja wspaniale i faktycznie maja w sobie cos kanadyjskiego: z latwoscia moge sobie wyobrazic duzy dom nad jakims malowniczym jeziorem z kuchnia w rustykalnym stylu, wypelniona zapachem tych boskich slodkosci. Na pewno bede do nich wracac zima, bo uwazam, ze takie smaki sa idealne, kiedy za oknem szaro i chlodno. Jesli nie macie czasu, mozecie z powodzeniem uzyc dobrego gotowego ciasta kruchego, choc ja uwazam, ze na domowym (u mnie z przepisu Michela Roux) smakuja najlepiej.


Photobucket



Kanadyjskie maslane tarteletki
Skladniki:
(na 18-20 sztuk)
- 375 g kruchego ciasta (kupnego albo domowego, z dowolnego przepisu)
- 2 duze jajka
- 175 g jasnego cukru muscovado
- 100 g rodzynek
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 50 g masla w temperaturze pokojowej
- 4 lyzki slodkiej smietanki 18%
- 50 g posiekanych orzechow wloskich

Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem). Rozwalkowac ciasto na lekko oproszonej maka powierzchni, a nastepnie za pomoca wycinarki albo szklanki o srednicy 7,5 cm wyciac 18-20 kolek. Wylozyc nimi blachy do tarteletek (podobne do tych do muffinow, ale troche plytsze).
Jajka roztrzepac w duzej misce i polaczyc z pozostalymi skladnikami, poza orzechami. Wlac mieszanke do garnka i podgrzewac, mieszajac, przez 3-4 minuty, az maslo sie rozpusci, a mieszanka zacznie gestniec. Powinna byc na tyle gesta, by osadzac sie na drewnianej lyzce. Uwaga: mikstura latwo sie przypala, wiec trzeba ja nieustannie mieszac. Zdjac z ognia, dodac orzechy, wymieszac. Wlac do (nieupieczonych) foremek z kruchego ciasta i piec przez 15-18 minut, az nadzienie zastygnie i zrobi sie zlociste. Studzic w foremkach przez kilka minut, a nastepnie przelozyc na kratke. Podawac na cieplo lub zimno.


Photobucket



Przepis dodaje do akcji F1 od Kuchni 2012.


F1 od kuchni 2012

Tuesday, 19 June 2012

Na droge. Batoniki sniadaniowe Nigelli.

Kiedys wydawalo mi sie, ze owsiane batoniki sprzedawane w sklepach sa dobra propozycja dla tych, ktorzy dbaja o zdrowie i sylwetke. Prawda jest jednak taka, ze w ich skladzie cukru i tluszczu bywa rownie duzo, co w przecietnym czekoladowym batonie, a i smakiem nie zachwycaja szczegolnie. Alternatywa? Zrobic wlasne! To banalnie proste, a do tego mozna do woli kombinowac ze skladnikami.
Ta wersja, znaleziona w "Nigella Express", teoretycznie nie zawiera cukru. Pisze: "teoretycznie", bo skladnikiem laczacym owsiano-bakaliowa mase jest zageszczone, slodzone mleko. Krajanka ta wcale nie jest wiec taka niewinna, jak mogloby sie wydawac na pierwszy rzut oka. Jest za to naprawde smaczna, a powoli wyzwalana energia, ktorej dostarcza, wystarczy na dlugo! Nigella twierdzi, ze z dnia na dzien staja sie coraz smaczniejsze; nie bylo mi dane sie przekonac, bo znikly wyjatkowo szybko. Taka krajanka sprawdzi sie swietnie jako blyskawiczne sniadanie dla tych, co to nigdy nie maja czasu, a takze jako przekaska podczas pieszej wycieczki po gorach albo rowerowej przejazdzki.

Batoniki sniadaniowe
Skladniki:
(na 16 sztuk)
- 1 puszka (397 g) slodzonego skondensowanego mleka
- 250 g platkow owsianych (nie blyskawicznych)
- 75 g wiorkow kokosowych
- 100 g suszonej zurawiny
- 125 g mieszanki nasion (dynia, slonecznik, sezam)
- 125 g niesolonych orzeszkow ziemnych (u mnie mieszanka ziemnych, migdalow i laskowych)

Rozgrzac piekarnik do 130 stopni i natluscic blache o wymiarach 23x33 cm (mozna tez uzyc jednorazowej tacki do pieczenia). Podgrzac mleko w duzym garnku. W miedzyczasie wymieszac wszystkie pozostale skladniki w misce, dodac podgrzane mleko i wymieszac za pomoca drewnianej badz silikonowej szpatulki.
Wylozyc mieszanke do przygotowanej formy, docisnac do dna. Piec przez 1 godzine, wyjac z piekarnika, zostawic na 15 minut do przestygniecia, a nastepnie pokroic na kwadraty lub prostokaty.


Photobucket

Friday, 15 June 2012

Tak jak lubie. Salatka z kurczakiem, makaronem i sosem z orzeszkow ziemnych.

Wspominalam juz chyba kiedys, ze mam slabosc do wytrawnych dan z dodatkiem orzechow. Nic wiec dziwnego, ze kiedy Malwinna podeslala mi przepis na te salatke, pomyslalam, ze koniecznie bede musiala ja zrobic. Wiedzialam, ze Mezczyzna raczej sie na nia nie skusi, ale nie moglam sie oprzec i przygotowalam salatke tylko dla siebie. Bo przeciez zdrowy egoizm nikomu jeszcze nie zaszkodzil, prawda?
Bylo warto: salatka jest naprawde pyszna. Zderzaja sie w niej slodkie i pikantne nuty, a orzechowy dressing jest prawdziwa gratka dla wielbicieli orientalnych i niebanalnych smakow. Lekka, ale i sycaca, smakuje dobrze zarowno na cieplo, jak i na zimno, wiec z powodzeniem mozna ja zabrac do pracy na lunch.
Przepis (lekko zmodyfikowany) pochodzi z ksiazki "Chinese food made easy" autorstwa Ching-He Huang. Wraz ze mna salatke przygotowala Malwinna.

Salatka z kurczakiem, makaronem i sosem z orzeszkow ziemnych
Skladniki:
(na 2 porcje)
- 250 g piersi z kurczaka
- 120 g makaronu do dan chinskich (u mnie ryzowy)
- garsc orzeszkow ziemnych uprazonych na suchej patelni
- 1 srednie chilli, pokrojone w plasterki
- 1/2 dlugiego ogorka, pozbawionego pestek, pokrojonego w plasterki
- garsc kielkow fasoli (nie mialam, wiec pominelam)
- garsc natki kolendry, posiekana
- 1 cebula dymka, posiekana
Dressing:
- 1 lyzka oleju arachidowego
- 2 male szalotki, drobno posiekane
- 1 srednie chilli, oczyszczone z nasion i drobno posiekane
- 3 lyzki masla orzechowego
- 6 lyzek bulionu warzywnego
- 3 lyzki wody
Dodatkowo:
- sos sojowy i olej sezamowy do skropienia makaronu

Piers gotowac przez okolo 10-15 minut, ostudzic i porwac na mniejsze kawalki. Makaron przygotowac wedlug instrukcji na opakowaniu, przelac zimna woda, skropic sosem sojowym i olejem sezamowym.
Przygotowac dressing: na patelni rozgrzac olej, podsmazyc szalotki i chilli przez 1-2 minuty, nastepnie dodac maslo orzechowe i smazyc kilka sekund. Wlac bulion i wode, wymieszac. Jesli sos bedzie zbyt gesty, dolac jeszcze odrobine wody.
W misce wymieszac wszystkie skladniki poza orzeszkami, polac sosem i posypac orzeszkami. Podawac na cieplo lub na zimno.


Photobucket


Przepis dodaje do akcji Kuchnia chinska 2012.


(Kuchnia chińska 2012-ZAPROSZENIE

Friday, 30 March 2012

Delizioso! Wloskie ciasto orzechowe.

Nie imponuje wygladem. Wrecz przeciwnie, ma pierwszy rzut oka jest calkiem zwyczajne, a nawet niepozorne. Za to wystarczy sprobowac, by zakochac sie w nim na zaboj. Wloskie ciasto orzechowe, na ktore przepis znalazlam w ksiazce "Good Food: 500 Triple-Tested Recipes", to prawdziwa gratka dla podniebienia. Nie ma w nim ani grama maki i ani odrobiny proszku do pieczenia, za to cala masa drobno zmielonych orzechow. Jest zwarte, kleiste, ale przy tym zdumoewajaco lekkie. Wysmienicie smakuje z kulka lodow.
Mala uwaga: jesli tylko mozecie, kupcie orzechy obrane ze skorki. Moje takie nie byly, wiec spedzilam sporo czasu na wyluskiwaniu ich z cienkich, brazowych ubranek, klnac pod nosem jak pijany marynarz. Jesli jest cos bardziej meczacego i niewdziecznego w kuchni niz obieranie orzechow laskowych, to jeszcze sie z tym nie zetknelam...


Photobucket


Wloskie ciasto orzechowe
Skladniki:
- 200 g orzechow laskowych bez skorki
- 5 jaj
- 175 g drobnego cukru do wypiekow
- 100 g roztopionego masla
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- cukier puder, do oproszenia (opcjonalnie; ja na smierc o nim zapomnialam)

Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem). Wysmarowac maslem okragla forme o srednicy 20 cm i wylozyc jej dno papierem do pieczenia. Orzechy zmielic w malakserze tak drobno, jak sie da. Jesli beda wilgotne, warto zostawic je na pol godziny na blasze do pieczenia, by przeschly.
Oddzielic zoltka od bialek. Do zoltek dodac cukier i ubijac mikserem na jasna, puszysta mase przez okolo 3 minuty. Stopniowo dodawac roztopione maslo, a nastepnie wmieszac orzechy i ekstrakt z wanilii.
Bialka ubic na sztywna piane i dodawac je do orzechowej masy w czterech etapach, za kazdym razem dokladnie, ale delikatnie mieszajac, by skladniki sie polaczyly. Przelozyc do formy i piec przez 50-60 minut, az ciasto bedzie twarde, ale sprezyste. Wyjac z piekarnika, studzic w formie przez 10 minut, a nastepnie przelozyc na kratke do calkowitego wystygniecia. Mozna posypac wierzch cukrem pudrem.


Photobucket

Przepis dodaje do akcji Wypieki bez maki w kategorii wypiekow niedietetycznych.


Wypieki bez mąki