Zupy jem przez caly rok, ale latem latwiej byloby mi sie bez nich obejsc. Za to jesienia i zima nie wyobrazam sobie zycia bez miski goracej, rozgrzewajacej zupy. Najbardziej lubie kremy, tak geste, ze mozna w nich postawic lyzke.
Ta zupa wlasnie taka jest. Wypatrzylam ja u Madleine i od razu nabralam na nia ochoty. Niemal z niecierpliwoscia czekalam, az zrobi sie zimno, a kiedy temperatury gwaltownie spadly, stwierdzilam, ze to juz pora. Zupa jest naprawde znakomita, tak gesta i sycaca, ze nie potrzebuje juz zadnych dodatkow. Ja zjadlam moja z grzankami, ale i bez nich spokojnie mozna sie nia najesc. Z pewnoscia przypadnie do gustu milosnikom aromatycznych przypraw.
Zmienilam niewiele: dalam mniej bulionu, zeby zupa byla gestsza. Doszedlszy do wniosku, ze kminek w kuchni tureckiej raczej nie wystepuje i ze jego pojawienie sie w przepisie to efekt niezbyt dokladnego tlumaczenia z angielskiego, zamienilam go na kumin, ktory powszechnie w tureckiej kuchni. Zupe mozna latwo zweganizowac: wystarczy pominac maslo i podsmazyc cebule tylko na oleju.
Turecka zupa z czerwonej soczewicy - Mercimek Çorbası
Skladniki:
- 2 szklanki czerwonej soczewicy
- 1 lyzka masla (w wersji weganskiej pominac)
- 1 lyzka oleju roslinnego
- 1 cebula, obrana i posiekana
- 1 duzy ziemniak, obrany i pokrojony w kostke
- 1 marchew, obrana i pokrojona w kostke
- 2 zabki czosnku
- 2 lyzki koncentratu pomidorowego
- sol, pieprz, ostra papryka, mieta, tymianek i kumin - do smaku
- 1-1,5 l bulionu, w zaleznosci od tego, jak gesta ma byc zupa
Soczewice oplukac i namoczyc w wodzie na 30 minut. W duzym garnku rozgrzac maslo i olej (albo sam olej), dodac cebule i czosnek, smazyc, az zmiekna. Dodac ziemniaki, marchew, soczewice i bulion, gotowac do miekkosci, okolo 15-20 minut. Dodac przecier pomidorowy, zmiksowac, doprawic do smaku. Mozna udekorowac papryka i podawac z ulubionymi dodatkami.
Dla 4-6 osob
Showing posts with label Turcja. Show all posts
Showing posts with label Turcja. Show all posts
Monday, 4 November 2013
Monday, 11 June 2012
W biegu. Grillowane chlebki z jagniecina i mieta.
Sa takie dni, kiedy mam bardzo duzo na glowie i zanim przypomne sobie, ze powinnam przygotowac cos do jedzenia, okazuje sie, ze mam na to 10, moze 15 minut. Bywa, ze konczy sie wtedy na jakims wariancie panini albo po prostu na kanapkach. Ale czasem mam ochote na cos bardziej kreatywnego.
Ten przepis jest doskonalym przykladem, ze szybko nie musi oznaczac byle jak. Wystarczy kilka skladnikow i bardzo niewiele czasu, by wyczarowac cos pysznego. Jagniecina doprawiona kuminem i kolendra jednoznacznie kojarzy sie z turecka (i, szerzej, bliskowschodnia) kuchnia, a dodatek lisci miety poteguje to skojarzenie. Nie mialam akurat arabskiego chlebka khobez, wiec uzylam tortilli, ktora - choc malo turecka - sprawdzila sie doskonale.
Grillowane chlebki z jagniecina i mieta
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
-400 g mielonej jagnieciny (mozna zastapic chuda wolowina)
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 2 lyzeczki mielonej kolendry
- 2 garsci swiezych lisci miety, polowa posiekana, druga polowa w calosci
- 2 duze pomidory, oczyszczone z nasion i pokrojone w kostke
- 4 male chlebki khobez albo 4 pszenne tortille
- 4 lyzki niskotluszczowego jogurtu naturalnego
Mieso podsmazyc na patelni na duzym ogniu przez 5-6 minut. Gdy zacznie sie rumienic, dodac przyprawy i czosnek, smazyc kolejne 2-3 minuty, az mieso dobrze sie przyrumieni, a na patelni nie bedzie juz plynu. Dodac posiekana miete, pomidory, doprawic sola i pieprzem do smaku.
Rozgrzac grill w piekarniku do wysokiej temperatury. Chlebki ulozyc na blasze, na nich polozyc podsmazone mieso z pomidorami i mieta, grillowac przez 2-3 minuty. Przed podaniem posypac calymi liscmi miety i skropic jogurtem.
Ten przepis jest doskonalym przykladem, ze szybko nie musi oznaczac byle jak. Wystarczy kilka skladnikow i bardzo niewiele czasu, by wyczarowac cos pysznego. Jagniecina doprawiona kuminem i kolendra jednoznacznie kojarzy sie z turecka (i, szerzej, bliskowschodnia) kuchnia, a dodatek lisci miety poteguje to skojarzenie. Nie mialam akurat arabskiego chlebka khobez, wiec uzylam tortilli, ktora - choc malo turecka - sprawdzila sie doskonale.
Grillowane chlebki z jagniecina i mieta
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
-400 g mielonej jagnieciny (mozna zastapic chuda wolowina)
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- 1 lyzeczka mielonego kuminu
- 2 lyzeczki mielonej kolendry
- 2 garsci swiezych lisci miety, polowa posiekana, druga polowa w calosci
- 2 duze pomidory, oczyszczone z nasion i pokrojone w kostke
- 4 male chlebki khobez albo 4 pszenne tortille
- 4 lyzki niskotluszczowego jogurtu naturalnego
Mieso podsmazyc na patelni na duzym ogniu przez 5-6 minut. Gdy zacznie sie rumienic, dodac przyprawy i czosnek, smazyc kolejne 2-3 minuty, az mieso dobrze sie przyrumieni, a na patelni nie bedzie juz plynu. Dodac posiekana miete, pomidory, doprawic sola i pieprzem do smaku.
Rozgrzac grill w piekarniku do wysokiej temperatury. Chlebki ulozyc na blasze, na nich polozyc podsmazone mieso z pomidorami i mieta, grillowac przez 2-3 minuty. Przed podaniem posypac calymi liscmi miety i skropic jogurtem.
Sunday, 8 May 2011
Sniadanie po turecku. Menemen.
Co przychodzi wam do glowy, kiedy slyszycie slowo "sniadanie"? Kanapka z serem i szynka? Jajecznica ze szczypiorkiem? Owsianka?
W Turcji popularna odpowiedzia bylaby: menemen. To danie skladajace sie z papryki, pomidorow, cebuli, chilli i jajek, podsmazonych na patelni i podawanych z chlebem, od razu skojarzylo mi sie z meksykanskimi huevos rancheros i arabska shakshouka, wiedzialam wiec, ze na pewno bedzie pyszne.
Na codzien nieco zbyt czasochlonne dla przecietnego, spieszacego sie do pracy czlowieka, sprawdzi sie idealnie jako weekendowe sniadanie. Zadowoli kubki smakowe milosnikow pikantnych, wyrazistych potraw. Sycace, a przy tym lekkie i zdrowe, bo pelne paprykowo-pomidorowej dobroci. Warte kazdej chwili!
Przepis stad, zmienilam tylko proporcje.
Menemen
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 2 cebule, pokrojone w plasterki
- 1 czerwona albo zielona papryka, przekrojona na pol, oczyszczona z nasion i pokrojona w plastry
- 1-2 czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion, pokrojone w plasterki
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1-2 lyzeczki drobnego cukru
- 4 jajka
- maly peczek pietruszki, posiekany
- 6 lyzek gestego naturalnego jogurtu
- 2 zabki czosnku, przepuszczone przez praske
Oliwe rozgrzac na patelni i wrzucic na nia cebule, papryke i chilli. Smazyc, az papryka lekko zmieknie. Dodac pomidory z puszki i cukier, smazyc, az plyn sie zredukuje, doprawic do smaku sola i pieprzem. Drewniana lyzka zrobic cztery dziury w pomidorowo-paprykowej mieszance, w kazda z nich wbic jajko. Smazyc pod przykryciem, az jajka sie zetna. Posypac pietruszka.
Jogurt wymieszac z czosnkiem, doprawic do smaku. Wylozyc na podsmazone jajka albo podawac w oddzielnej miseczce.
Przepis bierze udzial w akcji F1 od Kuchni.
W Turcji popularna odpowiedzia bylaby: menemen. To danie skladajace sie z papryki, pomidorow, cebuli, chilli i jajek, podsmazonych na patelni i podawanych z chlebem, od razu skojarzylo mi sie z meksykanskimi huevos rancheros i arabska shakshouka, wiedzialam wiec, ze na pewno bedzie pyszne.
Na codzien nieco zbyt czasochlonne dla przecietnego, spieszacego sie do pracy czlowieka, sprawdzi sie idealnie jako weekendowe sniadanie. Zadowoli kubki smakowe milosnikow pikantnych, wyrazistych potraw. Sycace, a przy tym lekkie i zdrowe, bo pelne paprykowo-pomidorowej dobroci. Warte kazdej chwili!
Przepis stad, zmienilam tylko proporcje.
Menemen
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 2 cebule, pokrojone w plasterki
- 1 czerwona albo zielona papryka, przekrojona na pol, oczyszczona z nasion i pokrojona w plastry
- 1-2 czerwone papryczki chilli, oczyszczone z nasion, pokrojone w plasterki
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1-2 lyzeczki drobnego cukru
- 4 jajka
- maly peczek pietruszki, posiekany
- 6 lyzek gestego naturalnego jogurtu
- 2 zabki czosnku, przepuszczone przez praske
Oliwe rozgrzac na patelni i wrzucic na nia cebule, papryke i chilli. Smazyc, az papryka lekko zmieknie. Dodac pomidory z puszki i cukier, smazyc, az plyn sie zredukuje, doprawic do smaku sola i pieprzem. Drewniana lyzka zrobic cztery dziury w pomidorowo-paprykowej mieszance, w kazda z nich wbic jajko. Smazyc pod przykryciem, az jajka sie zetna. Posypac pietruszka.
Jogurt wymieszac z czosnkiem, doprawic do smaku. Wylozyc na podsmazone jajka albo podawac w oddzielnej miseczce.
Przepis bierze udzial w akcji F1 od Kuchni.
Saturday, 12 February 2011
Kofty z indyka na samotnosc
szyPusto sie jakos zrobilo, bezludnie. Muzyka gra tak cicho, ze trzeba sie bardzo wsluchac, by rozpoznac, co to takiego. Slonce schowalo sie juz, powoli zapalaja sie swiatla na drugim brzegu rzeki. Koty snuja sie z kata w kat, nawet bawia sie jakby na pol gwizdka. Mezczyzna wybyl na weekend, a ja zostalam sama.
Czy mam cos przeciwko? Skadze!
To doskonala okazja, zeby zajac sie paroma sprawami, ktore od dluzszego czasu czekaja na swoja kolej. Okaza, zeby przemyslec do konca walentynkowe menu. A przede wszystkim - okazja do przetestowania mojego nowego Kenwooda.
Tak, tak, Chef Titanium dojechal juz w czwartek, ale dopiero dzisiaj mialam okazje uruchomic go i przetestowac porzadnie. I czuje, ze bedzie to poczatek pieknej (i dlugiej) przyjazni. Jesli wszystko idzie tej machinie tak sprawnie jak wyrabianie ciasta na chleb, bede bardzo, ale to bardzo zadowolona. A czy idzie, przekonam sie zaraz. Musze tylko zdecydowac sie na jakies ciasto. A to nie jest wcale latwa decyzja, oj, nie.
A kofty dlatego, ze mialam akurat troche mielonego z indyka - za malo, zeby zrobic cos konkretnego dla dwoch osob, ale wystarczajaco duzo dla mnie jednej. Przepis pochodzi z magazynu Delicious i jedyna moja modyfikacja bylo zmniejszenie ilosci skladnikow: zrobilam z 1/4 porcji i pochlonelam z pita (ktora cos nie chciala spuchnac) oraz sosem jogurtowo-czosnkowo-ziolowym, "Pochlonelam" to wlasciwe slowo. Sama nie wiem, czy to dlatego, ze bylam strasznie glodna, czy tez dlatego, ze kofty wyszly naprawde smaczne. Nigdy nie wpadlabym na to, by wzbogacic mieso pokruszonym serem feta. Teraz juz wiem, ze to zdecydowanie dobry pomysl!
Kofty z indyka
Skladniki:
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1/2 malej czerwonej cebuli, drobno posiekanej
- 500 g mielonego miesa z indyka
- 100 g pokruszonego sera feta
- 2 lyzki posiekanej swiezej natki pietruszki, plus troche ekstra do przybrania
Namoczyc 8 drewnianych patyczkow w cieplej wodzie. Rozgrzac polowe oliwy na patelni i smazyc cebulke, az zmieknie. Ostudzic. W misce wymieszac cebule, mieso, fete i pietruszke. Uformowac walek z mieszanki wzdluz kazdego patyczka (najlatwiej robic to mokrymi rekami) i skropic reszta oliwy. Smazyc na patelni do grillowania na srednim ogniu przez 10-12 minut, przewracajac co jakis czas. Podawac z greckim tzatziki (albo, jak u mnie, jogurtowo-ziolowo-czosnkowym sosem), salatka z pomidorow, cebuli i ogorkow i dowolnym plaskim chlebkiem. Mozna tez udekorowac pietruszka.
Czy mam cos przeciwko? Skadze!
To doskonala okazja, zeby zajac sie paroma sprawami, ktore od dluzszego czasu czekaja na swoja kolej. Okaza, zeby przemyslec do konca walentynkowe menu. A przede wszystkim - okazja do przetestowania mojego nowego Kenwooda.
Tak, tak, Chef Titanium dojechal juz w czwartek, ale dopiero dzisiaj mialam okazje uruchomic go i przetestowac porzadnie. I czuje, ze bedzie to poczatek pieknej (i dlugiej) przyjazni. Jesli wszystko idzie tej machinie tak sprawnie jak wyrabianie ciasta na chleb, bede bardzo, ale to bardzo zadowolona. A czy idzie, przekonam sie zaraz. Musze tylko zdecydowac sie na jakies ciasto. A to nie jest wcale latwa decyzja, oj, nie.
A kofty dlatego, ze mialam akurat troche mielonego z indyka - za malo, zeby zrobic cos konkretnego dla dwoch osob, ale wystarczajaco duzo dla mnie jednej. Przepis pochodzi z magazynu Delicious i jedyna moja modyfikacja bylo zmniejszenie ilosci skladnikow: zrobilam z 1/4 porcji i pochlonelam z pita (ktora cos nie chciala spuchnac) oraz sosem jogurtowo-czosnkowo-ziolowym, "Pochlonelam" to wlasciwe slowo. Sama nie wiem, czy to dlatego, ze bylam strasznie glodna, czy tez dlatego, ze kofty wyszly naprawde smaczne. Nigdy nie wpadlabym na to, by wzbogacic mieso pokruszonym serem feta. Teraz juz wiem, ze to zdecydowanie dobry pomysl!
Kofty z indyka
Skladniki:
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1/2 malej czerwonej cebuli, drobno posiekanej
- 500 g mielonego miesa z indyka
- 100 g pokruszonego sera feta
- 2 lyzki posiekanej swiezej natki pietruszki, plus troche ekstra do przybrania
Namoczyc 8 drewnianych patyczkow w cieplej wodzie. Rozgrzac polowe oliwy na patelni i smazyc cebulke, az zmieknie. Ostudzic. W misce wymieszac cebule, mieso, fete i pietruszke. Uformowac walek z mieszanki wzdluz kazdego patyczka (najlatwiej robic to mokrymi rekami) i skropic reszta oliwy. Smazyc na patelni do grillowania na srednim ogniu przez 10-12 minut, przewracajac co jakis czas. Podawac z greckim tzatziki (albo, jak u mnie, jogurtowo-ziolowo-czosnkowym sosem), salatka z pomidorow, cebuli i ogorkow i dowolnym plaskim chlebkiem. Mozna tez udekorowac pietruszka.
Przepis wedruje do blyskawicznej akcji.
Subscribe to:
Comments (Atom)