Z ciastem drozdzowym jest chyba troche tak, ze albo kochasz z nim pracowac, albo wrecz przeciwnie, nienawidzisz. Ja naleze do tej pierwszej kategorii. Uwielbiam zapach wyrastajacego drozdzowego ciasta, uwielbiam patrzec, jak pecznieje, uwielbiam jego elastycznosc i sprezystosc. I nawet, jesli sie troche klei, i tak lubie sie nim bawic.
Bardzo lubie tez smak drozdzowych wypiekow, a moim ulubionym jest brioche. Uwielbiam jej cudownie maslany smak, wielozadaniowosc i to, ze cudnie sie komponuje z roznymi dodatkami. Te brioszki zauroczyly mnie od pierwszego wejrzenia - kolorem, ksztaltem i intrygujacym dodatkiem slodkiego ziemniaka. Balam sie, ze zupelnie mi nie wyjda, bo moje zdolnosci manualne nie sa, delikatnie mowiac, wybitne. Okazalo sie jednak, ze nie taki diabel straszny i w efekcie buleczki faktycznie wygladaja jak male dynie. Najsmaczniejsze sa na cieplo, mozna je tez przekroic na pol, podpiec w tosterze (warto wczesniej wydlubac dekoracyjnego nerkowca) i posmarowac ulubionym dzemem lub miodem.
Mozecie uformowac brioszki w dowolny sposob; instrukcje ponizej dotycza formowania dynioksztaltnych buleczek.
Z podanych proporcji wychodzi sporo buleczek - jakies 18-20 sztuk. Na szczescie upieczone brioszki mozna zamrozic - wystarczy ulozyc je na blasze, wlozyc do zamrazarki na 1 godzine, a nastepnie przelozyc juz zamrozone buleczki do workow. Po rozmrozeniu nalezy wlozyc je na 10 minut do piekarnika rozgrzanego do 160 stopni, by smakowaly jak swiezo upieczone.
Brioszki ze slodkim ziemniakiem
Skladniki:
- puree z 1 sredniego, ugotowanego slodkiego ziemniaka
- 1/2 szklanki cieplej wody
- 1 lyzka suchych drozdzy
- 4 duze jajka
- 1/4 szklanki cukru
- 1 lyzeczka soli
- 4 1/2 - 5 szklanek maki
- 1/2 szklanki miekkiego masla
- 1 jajko, roztrzepane i wymieszane z 1 lyzka wody
- nerkowce, na lodyzki
Do miski z ciepla woda dodac drozdze, wymieszac i odstawic, by zaczely pracowac. Gdy sie spienia, dodac do nich 1/2 szklanki maki, wymieszac na luzna paste. Odstawic w cieple miejsce na okolo 1 godzine, az ciasto wyrosnie i zacznie znow opadac.
Dodac jajko, puree z batata, cukier, sol i pozostala make. Za pomoca miksera z hakami wyrabiac ciasto przez okolo 10 minut, az zrobi sie elastyczne i zacznie sie odrywac od bokow miski. Dodac maslo i wyrabiac dalej, az skladniki sie dobrze polacza. Ciasto powinno byc gladkie i elastyczne; jesli bedzie sie kleic, dodac wiecej maki. Przykryc ciasto sciereczka i odstawic do wyrosniecia, az podwoi swoja objetosc - u mnie trwalo to okolo 1,5 godziny.
Wylozyc papierem do pieczenia 3 duze blachy. Wyrosniete ciasto przelozyc na posypany maka blat, podzielic na 18-20 rownych kawalkow i obtoczyc kazdy z nich w mace, by ulatwic dalsza prace. Kulki ciasta ulozyc na przygotowanych blachach, zostawiajac miedzy nimi okolo 6-7 cm odstepu. Przykryc sciereczkami i odstawic do wyrosniecia na 30 minut albo do podwojenia objetosci (u mnie troche ponad 1 godzine).
Rozgrzac piekarnik do 160 stopni. Ostrym nozem zrobic w kazdej buleczce 8 naciec, tak, by przypominala ksztaltem dynie. Posmarowac jajkiem wymieszanym z woda. Palcem zrobic wglebienia w srodku buleczek i wetknac w nie nerkowce, spiczastym koncem do gory, by udawaly lodygi dyn. Piec przez 20-25 minut, az sie dobrze zrumienia; w polowie pieczenia sprawdzic, czy "lodygi" sie nie przesunely i ewentualnie poprawic te, ktore to zrobily. Studzic na kratce, podawac cieple lub w temperaturze pokojowej.
Showing posts with label maslo. Show all posts
Showing posts with label maslo. Show all posts
Wednesday, 30 October 2013
Wednesday, 8 May 2013
Cinnamon roll pancakes
Jest cos przyjemnie domowego w slodkim zapachu cynamonowych buleczek. Nie wiem jak wy, ale ja nie jestem w stanie im sie oprzec. Dlatego kiedy znalazlam u Arvén te placuszki inspirowane moimi ulubionymi slodkimi buleczkami, wiedzialam, ze pojawia sie takze i u mnie. Wiedzialam tez, ze nie dam rady czekac dlugo i przygotowalam je na poniedzialkowe sniadanie.
I powiem wam jedno: byly przepyszne! Ze maja chyba milion kalorii i zdecydowanie nie sa najlepsza opcja, kiedy sezon na bikini czai sie tuz za zakretem? Ze z pewnoscia nie dorownuja pod wzgledem walorow zdrowotnych takiej owsiance? Ze przygotowanie ich zajmuje wiecej czasu niz sklecenie nawet najbardziej wymyslnej kanapki? Moze. Ale raz na jakis czas mozna o tym zapomniec i przyrzadzic sobie prawdziwa sniadaniowa uczte.
Pasty cynamonowej wyszlo mi troche za duzo; jesli i wam sie to zdarzy, mozecie ja wykorzystac do upieczenia cynamonowych buleczek.
Cinnamon roll pancakes
Masa na placuszki:
- 1 jajko
- 220 ml mleka
- 1 lyzka oleju
- szczypta soli
- 2 plaskie lyzeczki proszku do pieczenia
- 230-250 g maki pszennej
Pasta cynamonowa:
- 100 g bardzo miekkiego masla
- 80 g brazowego cukru
- 1/2 lyzeczki cynamonu
Polewa:
- 50 g masla
- 2 lyzki cukru pudru
- kropla ekstraktu z wanilii
- 3 duze lyzki serka smietankowego
Przygotowac placuszki: wymieszac make z sola i proszkiem do pieczenia. Dodac jajko, mleko i olej, wymieszac do polaczenia skladnikow na wzglednie gladka mase.
Przygotowac paste cynamonowa: maslo rozetrzec z cukrem i cynamonem. Konsystencja powinna przypominac paste do zebow. Przelozyc do rekawa cukierniczego albo szprycy do dekoracji wypiekow.
Na rozgrzana, sucha patelnie wykladac mase na placuszki, a potem wycisnac na wierzchu kazdego z nich spirale z cynamonowej pasty, uwazajac, by nie byla za blisko krawedzi - jesli "zjedzie" z placuszka, zacznie sie przypalac. Smazyc, az pojawia sie babelki, nastepnie przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze 1-2 minuty. Trzymac pancakes w cieplym miejscu, zeby nie ostygly podczas przygotowywania polewy.
Wszystkie skladniki na polewe podgrzac w rondelku, delikatnie mieszajac, az polacza sie na gladka, jednolita mase. Gotowe placuszki polewac po wierzchu ciepla polewa.
I powiem wam jedno: byly przepyszne! Ze maja chyba milion kalorii i zdecydowanie nie sa najlepsza opcja, kiedy sezon na bikini czai sie tuz za zakretem? Ze z pewnoscia nie dorownuja pod wzgledem walorow zdrowotnych takiej owsiance? Ze przygotowanie ich zajmuje wiecej czasu niz sklecenie nawet najbardziej wymyslnej kanapki? Moze. Ale raz na jakis czas mozna o tym zapomniec i przyrzadzic sobie prawdziwa sniadaniowa uczte.
Pasty cynamonowej wyszlo mi troche za duzo; jesli i wam sie to zdarzy, mozecie ja wykorzystac do upieczenia cynamonowych buleczek.
Cinnamon roll pancakes
Masa na placuszki:
- 1 jajko
- 220 ml mleka
- 1 lyzka oleju
- szczypta soli
- 2 plaskie lyzeczki proszku do pieczenia
- 230-250 g maki pszennej
Pasta cynamonowa:
- 100 g bardzo miekkiego masla
- 80 g brazowego cukru
- 1/2 lyzeczki cynamonu
Polewa:
- 50 g masla
- 2 lyzki cukru pudru
- kropla ekstraktu z wanilii
- 3 duze lyzki serka smietankowego
Przygotowac placuszki: wymieszac make z sola i proszkiem do pieczenia. Dodac jajko, mleko i olej, wymieszac do polaczenia skladnikow na wzglednie gladka mase.
Przygotowac paste cynamonowa: maslo rozetrzec z cukrem i cynamonem. Konsystencja powinna przypominac paste do zebow. Przelozyc do rekawa cukierniczego albo szprycy do dekoracji wypiekow.
Na rozgrzana, sucha patelnie wykladac mase na placuszki, a potem wycisnac na wierzchu kazdego z nich spirale z cynamonowej pasty, uwazajac, by nie byla za blisko krawedzi - jesli "zjedzie" z placuszka, zacznie sie przypalac. Smazyc, az pojawia sie babelki, nastepnie przewrocic na druga strone i smazyc jeszcze 1-2 minuty. Trzymac pancakes w cieplym miejscu, zeby nie ostygly podczas przygotowywania polewy.
Wszystkie skladniki na polewe podgrzac w rondelku, delikatnie mieszajac, az polacza sie na gladka, jednolita mase. Gotowe placuszki polewac po wierzchu ciepla polewa.
Monday, 21 January 2013
Krajanka jablkowa z toffi
Blue Monday. Najbardziej depresyjny dzien w roku. Poprzednia wyplata juz dawno sie rozeszla, do nastepnej daleko, poswiateczna radosc zdazyla wyparowac, a za oknem, choc chcialoby sie wiosny, wciaz zima. Tak, to wlasnie dzisiaj jest ten dzien.
Co wiec zrobic, zeby Blue Monday byl troche mniej blue?
Upiec i zjesc cos slodkiego, ot co. Cos, co juz samym zapachem potrafi przegnac czarne chmury i ponure mysli. Cos cudownie zimowego, rozkosznego dla podniebienia, dzialajacego jak balsam na dusze. Cos z jablkami i karmelowa nuta. Cos takiego.
Ten przepis spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia. Wiedzialam, ze efekt bedzie smaczny, ale nie podejrzewalam, ze az tak! Maslany spod rozplywa sie w ustach, kwasne jablka wspaniale kontrastuja ze slodycza toffi, orzechy przyjemnie chrupia i nadaja ciastu interesujaca teksture. ciasto rozeszlo sie w mgnieniu oka. Na szczescie, zanim wyparowalo, zdazylam zrobic mu zdjecie. Zdecydowanie polecam!
Krajanka jablkowa z toffi
Skladniki:
- 950 g kwasnych jablek, obranych, pokrojonych w cwiartki, a nastepnie w plasterki
- sok z cytryny
- troche drobnego cukru do wypiekow, do smaku
Na spod:
- 100 g drobnego cukru
- 250 g masla, pokrojonego w kostke
- 100 g maki ryzowej (jesli nie mozesz znalezc jej w sklepie, wystarczy, ze zmielisz odpowiednia ilosc suchego ryzu)
- 200 g maki pszennej
Na wierzch:
- 400 g (1 puszka) slodzonego skondensowanego mleka
- 85 g masla
- 100 g jasnego cukru muscovado
- szczypta soli
- 25 g platkow kukurydzianych
- 100 g pekanow
- 100 g podprazonych calych migdalow
Jablka wlozyc do garnka wraz z sokiem z cytryny i 4 lyzkami wody. Gotowac na malym ogniu, pod czesciowym przykryciem przez 10-15 minut, az zmiekna. Doslodzic do smaku, jesli trzeba, ale nie przesadzac - lepiej, by jablka byly kwaskowe. Odstawic do ostygniecia.
Wszystkie skladniki na spod zmiksowac razem w malakserze. Wylozyc blache do pieczenia o rozmiarze 18 x 28 cm papierem do pieczenia, ulozyc na nim ciasto, dociskajac porzadnie.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), piec spod przez 20-25 minut, az zrobi sie zlocisty. Ulozyc na nim przestudzone jablka.
Przygotowac wierzch: mleko, maslo i cukier wlozyc do garnka, podgrzac, az maslo sie rozpusci, a nastepnie gotowac jeszcze okolo 10 minut, az masa nabierze lekko "krowkowego" koloru. Dodac sol, platki i orzechy, wymieszac, a nastepnie wylozyc na jablka, tak, by byly rownomiernie przykryte. Piec kolejne 15-22 minuty, az wierzch zrobi sie zlocisty i chrupiacy. Ostudzic w blasze, a nastepnie pokroic na kwadraty.
Ciasto mozna przechowywac 1-2 dni w szczelnie zamknietym pojemniku albo zamrozic miedzy warstwami papieru do pieczenia.
Co wiec zrobic, zeby Blue Monday byl troche mniej blue?
Upiec i zjesc cos slodkiego, ot co. Cos, co juz samym zapachem potrafi przegnac czarne chmury i ponure mysli. Cos cudownie zimowego, rozkosznego dla podniebienia, dzialajacego jak balsam na dusze. Cos z jablkami i karmelowa nuta. Cos takiego.
Ten przepis spodobal mi sie od pierwszego wejrzenia. Wiedzialam, ze efekt bedzie smaczny, ale nie podejrzewalam, ze az tak! Maslany spod rozplywa sie w ustach, kwasne jablka wspaniale kontrastuja ze slodycza toffi, orzechy przyjemnie chrupia i nadaja ciastu interesujaca teksture. ciasto rozeszlo sie w mgnieniu oka. Na szczescie, zanim wyparowalo, zdazylam zrobic mu zdjecie. Zdecydowanie polecam!
Krajanka jablkowa z toffi
Skladniki:
- 950 g kwasnych jablek, obranych, pokrojonych w cwiartki, a nastepnie w plasterki
- sok z cytryny
- troche drobnego cukru do wypiekow, do smaku
Na spod:
- 100 g drobnego cukru
- 250 g masla, pokrojonego w kostke
- 100 g maki ryzowej (jesli nie mozesz znalezc jej w sklepie, wystarczy, ze zmielisz odpowiednia ilosc suchego ryzu)
- 200 g maki pszennej
Na wierzch:
- 400 g (1 puszka) slodzonego skondensowanego mleka
- 85 g masla
- 100 g jasnego cukru muscovado
- szczypta soli
- 25 g platkow kukurydzianych
- 100 g pekanow
- 100 g podprazonych calych migdalow
Jablka wlozyc do garnka wraz z sokiem z cytryny i 4 lyzkami wody. Gotowac na malym ogniu, pod czesciowym przykryciem przez 10-15 minut, az zmiekna. Doslodzic do smaku, jesli trzeba, ale nie przesadzac - lepiej, by jablka byly kwaskowe. Odstawic do ostygniecia.
Wszystkie skladniki na spod zmiksowac razem w malakserze. Wylozyc blache do pieczenia o rozmiarze 18 x 28 cm papierem do pieczenia, ulozyc na nim ciasto, dociskajac porzadnie.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem), piec spod przez 20-25 minut, az zrobi sie zlocisty. Ulozyc na nim przestudzone jablka.
Przygotowac wierzch: mleko, maslo i cukier wlozyc do garnka, podgrzac, az maslo sie rozpusci, a nastepnie gotowac jeszcze okolo 10 minut, az masa nabierze lekko "krowkowego" koloru. Dodac sol, platki i orzechy, wymieszac, a nastepnie wylozyc na jablka, tak, by byly rownomiernie przykryte. Piec kolejne 15-22 minuty, az wierzch zrobi sie zlocisty i chrupiacy. Ostudzic w blasze, a nastepnie pokroic na kwadraty.
Ciasto mozna przechowywac 1-2 dni w szczelnie zamknietym pojemniku albo zamrozic miedzy warstwami papieru do pieczenia.
Wednesday, 21 November 2012
Mor Monsen
Kuchnia skandynawska jest dosc specyficzna, a wytrawne dania rodem ze Szwecji czy Norwegii nie kazdemu smakuja. Ale jedno trzeba przyznac: na slodkich wypiekach mieszkancy Skandynawii znaja sie jak malo kto. To ciasto jest jednym z najlepszych tego dowodow.
Mor Monsen to po norwesku po prostu "mama Monsen". Kim byla i jak to sie stalo, ze ten wypiek zostalo nazwane jej imieniem? Tego nie wie nikt, nawet Signe Johansen, autorka "Scandilicious", w ktorej znalazlam przepis. Signe pisze, ze kazdy szanujacy sie Norweg zna smak tego maslanego, pachnacego cytryna, pelnego rodzynek ciasta i wspomina, ze jej babcia zawsze miala w domu puszke pelna Mor Monsen, ktorym czestowala gosci.
Ciasto jest banalnie proste, niepozorne, takie domowe. I w tym wlasnie tkwi jego sila. Smakuje wspaniale do kawy, ale jeszcze lepszym akompaniamentem bedzie filizanka Earl Greya albo... szklanka mleka.
Wraz ze mna piekli Mirabelka, Siaska, Dobromila i Mopsik.
Mor Monsen
Skladniki:
- 250 g miekkiego masla
- 250 g drobnego cukru do wypiekow
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 3 srednie jajka, w temperaturze pokojowej, oddzielnie zoltka i bialka
- 200 g maki orkiszowej albo pszennej
- skorka i sok z 1 cytryny
- 75 g zmielonych migdalow
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/8 lyzeczki sody oczyszczonej
- 1/4 lyzeczki soli morskiej
- 75 g rodzynek, namoczonych przez 10 minut, a nastepnie odsaczonych
- szczypta soli
- 40 g platkow migdalow
- 4-5 lyzek gruboziarnistego brazowego cukru
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem). Lekko natluscic prostokatna blache o bokach 20 x 30 cm.
Maslo, cukier i ekstrakt z wanilii ucierac w misce na jasna i puszysta mase. Dodawac zoltka, po jednym, na przemian z lyzka maki, by masa sie nie rozdzielila. Dodac skorke i sok z cytryny, pozostala make, zmielone migdaly, proszek do pieczenia, sode i sol morska, a takze rodzynki. Wymieszac lyzka lub mikserem do polaczenia skladnikow.
Bialka ubic ze szczypta soli na sztywna piane. Dodac 1/3 piany do mieszanki, wymieszac, by nieco ja rozrzedzic. Dodac pozostale bialka i delikatnie, tak, by zachowac jak najwiecej puszystosci, wmieszac je do ciasta.
Przelozyc mase do przygotowanej blachy, posypac migdalami i cukrem. Piec przez 20-25 minut, az wierzch bedzie zlocisty, a patyczek wlozony w srodek ciasta bedzie czysty po wyjeciu. Studzic w blasze, po wystygnieciu kroic w romby. Ciasto mozna trzymac w szczelnie zamknietym pojemniku przez 3-4 dni.
Przepis jest moja ostatnia propozycja do akcji Kuchnia Skandynawska 2012, ale to wcale nie oznacza konca moich przygod z przepisami z polnocy!
Mor Monsen to po norwesku po prostu "mama Monsen". Kim byla i jak to sie stalo, ze ten wypiek zostalo nazwane jej imieniem? Tego nie wie nikt, nawet Signe Johansen, autorka "Scandilicious", w ktorej znalazlam przepis. Signe pisze, ze kazdy szanujacy sie Norweg zna smak tego maslanego, pachnacego cytryna, pelnego rodzynek ciasta i wspomina, ze jej babcia zawsze miala w domu puszke pelna Mor Monsen, ktorym czestowala gosci.
Ciasto jest banalnie proste, niepozorne, takie domowe. I w tym wlasnie tkwi jego sila. Smakuje wspaniale do kawy, ale jeszcze lepszym akompaniamentem bedzie filizanka Earl Greya albo... szklanka mleka.
Wraz ze mna piekli Mirabelka, Siaska, Dobromila i Mopsik.
Mor Monsen
Skladniki:
- 250 g miekkiego masla
- 250 g drobnego cukru do wypiekow
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- 3 srednie jajka, w temperaturze pokojowej, oddzielnie zoltka i bialka
- 200 g maki orkiszowej albo pszennej
- skorka i sok z 1 cytryny
- 75 g zmielonych migdalow
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1/8 lyzeczki sody oczyszczonej
- 1/4 lyzeczki soli morskiej
- 75 g rodzynek, namoczonych przez 10 minut, a nastepnie odsaczonych
- szczypta soli
- 40 g platkow migdalow
- 4-5 lyzek gruboziarnistego brazowego cukru
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni (160 z termoobiegiem). Lekko natluscic prostokatna blache o bokach 20 x 30 cm.
Maslo, cukier i ekstrakt z wanilii ucierac w misce na jasna i puszysta mase. Dodawac zoltka, po jednym, na przemian z lyzka maki, by masa sie nie rozdzielila. Dodac skorke i sok z cytryny, pozostala make, zmielone migdaly, proszek do pieczenia, sode i sol morska, a takze rodzynki. Wymieszac lyzka lub mikserem do polaczenia skladnikow.
Bialka ubic ze szczypta soli na sztywna piane. Dodac 1/3 piany do mieszanki, wymieszac, by nieco ja rozrzedzic. Dodac pozostale bialka i delikatnie, tak, by zachowac jak najwiecej puszystosci, wmieszac je do ciasta.
Przelozyc mase do przygotowanej blachy, posypac migdalami i cukrem. Piec przez 20-25 minut, az wierzch bedzie zlocisty, a patyczek wlozony w srodek ciasta bedzie czysty po wyjeciu. Studzic w blasze, po wystygnieciu kroic w romby. Ciasto mozna trzymac w szczelnie zamknietym pojemniku przez 3-4 dni.
Przepis jest moja ostatnia propozycja do akcji Kuchnia Skandynawska 2012, ale to wcale nie oznacza konca moich przygod z przepisami z polnocy!
Monday, 2 July 2012
Slodko-kwasne. Ciasto z rabarbarem i budyniem.
Czlowiek uczy sie cale zycie. Ja na przyklad do niedawna myslalam, ze rabarbar to owoc, bo przeciez nie moze byc inaczej, skoro robi sie z niego kompoty, smazy dzemy i dodaje do ciasta. Okazuje sie jednak, ze rabarbar to - uwaga, uwaga - warzywo. To ciasto doskonale nadaje sie wiec na otwarcie akcji Warzywa w slodyczach II.
Przepis znalazlam tutaj. Od razu przypadl mi do gustu i sama nie wiem, dlaczego zwlekalam tak dlugo z jego realizacja. Jednak zerkajac na ostatnie juz chyba w tym roku lodygi rabarbaru na straganie uswiadomilam sobie, ze musze sie spieszyc. I dobrze zrobilam, bo ciasto jest obledne! Wilgotne, dosc ciezkie i zwarte, o mocno maslanym, slodkim smaku, przelamanym kwaskowatoscia rabarbaru. Bardzo proste, bardzo codzienne. Takie ciasta lubie najbardziej.
W oryginalnym przepisie wykorzystany zostal custard, czyli jajeczno-mleczny deser, ktory troche przypomina rzadki budyn waniliowy. Mozecie wiec z powodzeniem wykorzystac go do przygotowania tego ciasta.
Ciasto z rabarbarem i budyniem
Skladniki:
- 400 g rabarbaru
- 300 g drobnego cukru do wypiekow
- 250 g miekkiego masla
- 150 g gotowego custard albo budyniu waniliowego
- 250 g maki samorosnacej
- 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 4 duze jajka
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- cukier puder, do oproszenia
Przygotowac rabarbar: rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Lodygi oplukac, osuszyc, przyciac koncowki i pokroic na kawalki dlugosci malego palca. Ulozyc w plytkiej blasze albo naczyniu zaroodpornym, posypac 50 g cukru, wymieszac. Przykryc folia aluminiowa i piec przez 15 minut, zdjac folie, potrzasnac blacha i piec kolejne 5 minut, az rabarbar zmieknie, a sok zrobi sie gesty jak syrop. Wylac sok i ostudzic.
Natluscic i wylozyc papierem tortownice o srednicy 23 cm. Odlozyc 3 lyzki custard do miseczki, a reszte ubic z maslem, maka, proszkiem do pieczenia, jajkami, wanilia i cukrem na gladka mase. W formie ukladac na przemian 1/3 ciasta i 1/3 rabarbaru, nie przejmujac sie wyrownywaniem, na wierzchu dodatkowo zrobic kilka kleksow z custard. Piec przez 40 minut, az wyrosnie i zrobi sie zlociste, nastepnie przykryc folia aluminiowa i piec kolejne 15-20 minut, do suchego patyczka. Ostudzic w formie i oproszyc cukrem pudrem.
Przepis dodaje do akcji Warzywa w slodyczach II.
Przepis znalazlam tutaj. Od razu przypadl mi do gustu i sama nie wiem, dlaczego zwlekalam tak dlugo z jego realizacja. Jednak zerkajac na ostatnie juz chyba w tym roku lodygi rabarbaru na straganie uswiadomilam sobie, ze musze sie spieszyc. I dobrze zrobilam, bo ciasto jest obledne! Wilgotne, dosc ciezkie i zwarte, o mocno maslanym, slodkim smaku, przelamanym kwaskowatoscia rabarbaru. Bardzo proste, bardzo codzienne. Takie ciasta lubie najbardziej.
W oryginalnym przepisie wykorzystany zostal custard, czyli jajeczno-mleczny deser, ktory troche przypomina rzadki budyn waniliowy. Mozecie wiec z powodzeniem wykorzystac go do przygotowania tego ciasta.
Ciasto z rabarbarem i budyniem
Skladniki:
- 400 g rabarbaru
- 300 g drobnego cukru do wypiekow
- 250 g miekkiego masla
- 150 g gotowego custard albo budyniu waniliowego
- 250 g maki samorosnacej
- 1/2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 4 duze jajka
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii
- cukier puder, do oproszenia
Przygotowac rabarbar: rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem). Lodygi oplukac, osuszyc, przyciac koncowki i pokroic na kawalki dlugosci malego palca. Ulozyc w plytkiej blasze albo naczyniu zaroodpornym, posypac 50 g cukru, wymieszac. Przykryc folia aluminiowa i piec przez 15 minut, zdjac folie, potrzasnac blacha i piec kolejne 5 minut, az rabarbar zmieknie, a sok zrobi sie gesty jak syrop. Wylac sok i ostudzic.
Natluscic i wylozyc papierem tortownice o srednicy 23 cm. Odlozyc 3 lyzki custard do miseczki, a reszte ubic z maslem, maka, proszkiem do pieczenia, jajkami, wanilia i cukrem na gladka mase. W formie ukladac na przemian 1/3 ciasta i 1/3 rabarbaru, nie przejmujac sie wyrownywaniem, na wierzchu dodatkowo zrobic kilka kleksow z custard. Piec przez 40 minut, az wyrosnie i zrobi sie zlociste, nastepnie przykryc folia aluminiowa i piec kolejne 15-20 minut, do suchego patyczka. Ostudzic w formie i oproszyc cukrem pudrem.
Przepis dodaje do akcji Warzywa w slodyczach II.
Tuesday, 22 May 2012
Nie tylko na sniadanie. Brioche z Nutella.
W niedziele byl World Baking Day, wiec ten post mial sie pojawic w niedziele. Mialy byc zdjecia rumianych, puchatych brioche w terenie, w nietypowym miejscu. Mialo byc troche wariacko i wesolo. I piknik mial byc, bo pogoda w koncu troche sie poprawila.
Tyle, ze naszedl mnie len i nie chcialo mi sie wychodzic z domu.
Tym sposobem pozarlismy brioche na sniadanie, snujac sie leniwie po domu w kapciach i "cywilnych" ubraniach, popijajac kawa (ja) i zimnym mlekiem (Mezczyzna). I jestem sklonna przypuszczac, ze w parku, na zalanej sloncem trawie, smakowalyby rownie dobrze. Pyszne, maslane, bardzo puszyste, z czekoladowo-orzechowym nadzieniem, zadowola kazdego milosnika slodkosci.
Przepis znalazlam tutaj, ale zamiast piec miniaturowe brioche, postawilam na nieco wiekszy format i upieklam je w formie do muffinow. Z podanych proporcji wyszlo mi 12 duzych, pekatych sztuk.
Brioche z Nutella
Skladniki:
- 550 g maki pszennej chlebowej
- 125 ml mleka
- 20 g drozdzy
- 4 jajka
- 75 g cukru
- 12 g soli
- 125 g miekkiego masla
- 1 zoltko
- 1 sloik Nutelli (u mnie troche napoczety)
Make, cukier, mleko, drozdze, sol i jajka wlozyc do miski i wyrabiac ciasto mikserem (z hakiem, jak do chleba) przez kilka minut. Nastepnie dodac maslo i wyrabiac jeszcze przez chwile na jednolita mase. Przelozyc do miski, przykryc i zostawic w lodowce na noc.
Nastepnego dnia wyjac ciasto z lodowki, podzielic na 90-gramowe kawalki. Kazdy z nich rozplaszczyc, polozyc na wierzchu kopiasta lyzeczke Nutelli, zalozyc boki i zlepic (jak przy lepieniu pierogow), a nastepnie scisnac krawedzie "pieroga" tak, by powstal ksztalt przypominajacy grzyba. Wlozyc do natluszczonej formy do muffinow zlaczeniem w dol, posmarowac wierzch rozkloconym zoltkiem i zostawic na 1-2 godziny do wyrosniecia - buleczki powinny powiekszyc objetosc 1,5 raza. Rozgrzac piekarnik do 200 stopni i piec okolo 10-12 minut, az beda rumiane.
Przepis dodaje do akcji Usagi Czas na piknik 2012.
Tyle, ze naszedl mnie len i nie chcialo mi sie wychodzic z domu.
Tym sposobem pozarlismy brioche na sniadanie, snujac sie leniwie po domu w kapciach i "cywilnych" ubraniach, popijajac kawa (ja) i zimnym mlekiem (Mezczyzna). I jestem sklonna przypuszczac, ze w parku, na zalanej sloncem trawie, smakowalyby rownie dobrze. Pyszne, maslane, bardzo puszyste, z czekoladowo-orzechowym nadzieniem, zadowola kazdego milosnika slodkosci.
Przepis znalazlam tutaj, ale zamiast piec miniaturowe brioche, postawilam na nieco wiekszy format i upieklam je w formie do muffinow. Z podanych proporcji wyszlo mi 12 duzych, pekatych sztuk.
Brioche z Nutella
Skladniki:
- 550 g maki pszennej chlebowej
- 125 ml mleka
- 20 g drozdzy
- 4 jajka
- 75 g cukru
- 12 g soli
- 125 g miekkiego masla
- 1 zoltko
- 1 sloik Nutelli (u mnie troche napoczety)
Make, cukier, mleko, drozdze, sol i jajka wlozyc do miski i wyrabiac ciasto mikserem (z hakiem, jak do chleba) przez kilka minut. Nastepnie dodac maslo i wyrabiac jeszcze przez chwile na jednolita mase. Przelozyc do miski, przykryc i zostawic w lodowce na noc.
Nastepnego dnia wyjac ciasto z lodowki, podzielic na 90-gramowe kawalki. Kazdy z nich rozplaszczyc, polozyc na wierzchu kopiasta lyzeczke Nutelli, zalozyc boki i zlepic (jak przy lepieniu pierogow), a nastepnie scisnac krawedzie "pieroga" tak, by powstal ksztalt przypominajacy grzyba. Wlozyc do natluszczonej formy do muffinow zlaczeniem w dol, posmarowac wierzch rozkloconym zoltkiem i zostawic na 1-2 godziny do wyrosniecia - buleczki powinny powiekszyc objetosc 1,5 raza. Rozgrzac piekarnik do 200 stopni i piec okolo 10-12 minut, az beda rumiane.
Przepis dodaje do akcji Usagi Czas na piknik 2012.
Subscribe to:
Comments (Atom)