Showing posts with label Wlochy. Show all posts
Showing posts with label Wlochy. Show all posts

Sunday, 22 December 2013

Torta di Serreto

Grudzien to dla mnie specyficzny miesiac. Miesiac swiatecznych imprez, spotkan ze znajomymi, intensywnego imprezowania. W efekcie brakuje mi czasu na gotowanie - i stad moje milczenie. Wybaczycie?
Sa jednak przepisy, ktorych przetestowaniu nie moge sie oprzec. Tak bylo z tym ciastem. Dlugo sie do niego zbieralam - a to brakowalo mi miodu, a to nie mialam pod reka kopru wloskiego, to znow zwyczajnie nie starczalo czasu. W koncu jednak sie udalo - i bardzo dobrze, bo ciasto jest naprawde pyszne. Latwe, nie wymaga nawet wyciagania miksera - wystarczy garnek, miska i drewniana lyzka. Wilgotne, z wyraznym posmakiem kasztanow i delikatna slona nutka w chrupiacej skorupce, ktora wspaniale kontrastuje z karmelowa slodycza wnetrza... Jedynym minusem jest fakt, ze o niektore skladniki moze byc trudno (kasztany), a inne sa zabojczo drogie (piniole), wiec zdecydowanie jest to ciasto na specjalne okazje, takie jak zblizajace sie swieta.
Wraz ze mna piekly dzis Gin i Ansia.

Torta di Serreto
Skladniki:
- 225 g masla, pokrojonego w kostke, plus dodatkowo odrobina do wysmarowania blachy
- 250 g miodu, plus 2 lyzki do posmarowania ciasta
- 100 g jasnego brazowego cukru
- 3 duze jaja
- 300 g maki typu 00 (makaronowej)
- 2 lyzeczki proszku do pieczenia
- 1 lyzeczka nasion kopru wloskiego
- 6 lyzek posiekanych kasztanow (moga byc swiezo upieczone, z puszki albo pakowane prozniowo)
- 4 lyzki pinioli
- 1 lyzeczka soli morskiej w platkach
- kremowka albo jogurt, do podania (opcjonalnie)

Rozgrzac piekarnik do 160 stopni. Wysmarowac maslem i wylozyc papierem tortownice o srednicy 20-22 cm.
Maslo, miod i cukier rozpuscic w garnku na malym ogniu, mieszajac od czasu do czasu. Doprowadzic do wrzenia, gotowac przez 1 minute, zmniejszajac ogien, jesli trzeba., by mikstura nie wykipiala. Odstawic do wystygniecia na 20 minut.
Roztrzepac jajka i dodac do garnka, wymieszac, az skladniki sie polacza. Make i proszek do pieczenia przesiac do duzej miski, dodac zawartosc garnka i mieszac drewniana lyzka do polaczenia skladnikow. Dodac koper wloski i 4 lyzki posiekanych kasztanow, wymieszac i przelozyc do przygotowanej formy.
W drugiej misce wymieszac pozostale kasztany z piniolami i sola, a nastepnie tak powstala mieszanka posypac wierzch ciasta. Piec 45-60 minut, az patyczek wlozony w srodek ciasta bedzie suchy. Po wyjeciu z piekarnika studzic w blasze przez 5 minut, nastepnie przelozyc na kratke.
W malym garnku rozgrzac 2 lyzki miodu, az zrobi sie plynny. Wysmarowac nim wierzch ciasta. Mozna podawac na cieplo, najlepiej z kremowka lub jogurtem, albo na zimno.


 photo tortadiserretto_zps98f581f5.jpg

Monday, 9 December 2013

Baklazanowe roladki ze szpinakiem i ricotta

Jeszcze kilka lat temu nie podejrzewalam, ze zakocham sie w baklazanie. Owszem, podobala mi sie jego blyszczaca, fioletowa skorka i kragle ksztalty, ale... Zwyczajnie nie mialam odwagi sprobowac. Bo nieznane, bo dziwne, bo a nuz nie zasmakuje.
A potem w koncu sie przelamalam. Sprobowalam. Zasmakowal, i to jeszcze jak!
Latem i jesienia szalalam z baklazanowymi daniami, testowalam przepis za przepisem i objadalam sie do oporu. A ostatnio znow zachcialo mi sie baklazanow. Jak bardzo sie chcialo, zorientowalam sie po pierwszym kesie tego prostego, a smakowitego dania. Przepis, wyszperany tutaj, to wlasciwie wariacja na temat klasycznego dania kuchni wloskiej, melanzane alla parmigiana, czyli baklazanow zapieczonych z pomidorami pod parmezanowa skorupka. W tej wersji plastry baklazana sa zwiniete w roladki i wypelnione kremowym farszem z ricotty i szpinaku. Efekt jest naprawde pyszny, a przy tym z powodzeniem moga sie nim rozkoszowac nawet ci, ktorzy licza kalorie, bo danie jest lekkie i, co najwazniejsze, zdrowe.
Jesli nie macie czasu, mozecie uzyc gotowego sosu pomidorowego ze sloiczka, ale jesli nic was nie goni, przygotujcie domowy sos na bazie pomidorow z puszki albo passaty. Zamiast swiezego szpinaku mozecie uzyc mrozonego - wystarczy go wczesniej rozmrozic i odcisnac z nadmiaru wody.

Baklazanowe roladki ze szpinakiem i ricotta
Skladniki:
- 2 baklazany, pokrojone wzdluz w cienkie plastry
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 500 g swiezego szpinaku
- 250 g ricotty
- swiezo starta galka muszkatolowa
- sol i pieprz, do smaku
- 350 g sosu pomidorowego
- 4 lyzki bulki tartej
- 4 lyzki startego parmezanu (albo wegetarianskiego odpowiednika)

Rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem). Plastry baklazana posmarowac oliwa z obu stron, ulozyc na duzej blasze i piec przez 15-20 minut, az zmiekna, przewracajac w polowie pieczenia.
W miedzyczasie wlozyc szpinak do duzego durszlaka, przelac wrzatkiem, by liscie zwiedly, przestudzic, a nastepnie dobrze odcisnac z nadmiaru wody. Przelozyc do miski, dodac ricotte, doprawic do smaku galka muszkatolowa, sola i pieprzem.
Na podpieczonych plastrach baklazana ukladac po lyzce serowo-szpinakowej mieszanki, a nastepnie zwijac i ukladac w naczyniu do zapiekania, zlaczeniem do dolu. Zalac sosem pomidorowym, posypac bulka tarta i parmezanem, piec przez 20-25 minut, az wierzch sie zrumieni.

Dla 4 osob

 photo auberginespinachricottarolls_zps1f9fe558.jpg

Friday, 25 October 2013

Lasagne z serem i bekonem

Nigdy nie probowalam wyrzec sie weglowodanow, ale gdybym sprobowala, jestem pewna, ze przegralabym walke z pokusa. Co tu kryc, przepadam za makaronem i nie wyobrazam sobie bez niego zycia. Dlatego, kiedy pojawil sie pomysl, by wspolnie upichcic cos na Swiatowy Dzien Makaronu, radosnie pomknelam do kuchni. Wszak makaron jest tak wspanialym wynalazkiem, ze nalezy mu sie szczegolne swieto!
Lasagne, ktora przygotowalam wedlug tego przepisu, okazala sie strzalem w dziesiatke. Przyjazna dla domowego budzetu, co nie jest bez znaczenia pod koniec miesiaca, wykorzystuje skladniki, ktore czesto mam w domu. Sycaca, o bogatym i glebokim smaku, ktory zawdziecza wedzonemu bekonowi, z pyszna warstwa beszamelu i zlocista serowa skorupka, jest idealnym daniem na chlodne wieczory. Mozna ja przygotowac z wyprzedzeniem - spokojnie wytrzyma w lodowce dobe, moze dluzej. Mozna tez zamrozic po upieczeniu, by zawsze miec na podoredziu cos smacznego na te dni, kiedy zupelnie nie chce sie gotowac.
Wraz ze mna makaronowe szalenstwa uskutecznialy dzis Panna Malwinna, Dobromila, Mirabelka, Pela, Shinju, MartynosiaSiaska i Lejdi.

Lasagne z serem i bekonem
Skladniki:
- 3 duze cebule, obrane, przekrojone na pol i pokrojone w cienkie plasterki
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 lyzeczka suszonego oregano
- 300 g chudego wedzonego bekonu, pokrojonego w kostke
- 800 g posiekanych pomidorow z puszki
- garsc lisci bazylii, porwanych na mniejsze kawalki
- 250 g swiezych platow lasagne
Na beszamel:
- 600 ml mleka
- 50 g masla
- 50 g maki
- galka muszkatolowa
- 50 g startego parmezanu (u mnie wymieszany z Pecorino Romano)

Rozgrzac oliwe w duzym garnku i podsmazyc na niej cebule przez okolo 15 minut, az zrobi sie zlocista. Dodac oregano i bekon, smazyc kolejne 5 minut, mieszajac. Dodac pomidory, doprawic do smaku i gotowac przez 5 minut. Zdjac z ognia, wmieszac bazylie.
W miedzyczasie przygotowac beszamel: wlac mleko do garnka, dodac maslo i make. Podgrzewac, mieszajac trzepaczka, by nie bylo grudek. Gotowac, wciaz mieszajac, az sos zgestnieje. Doprawic sola, pieprzem i galka muszkatolowa.
Przelozyc 1/3 sosu na dno duzego, prostokatnego naczynia do zapiekania, nastepnie ulozyc na nim 1/3 platow lasagne. Powtarzac, az zuzyjemy caly sos i makaron, nastepnie zalac beszamelem i posypac serem. Mozna doprawic odrobina galki muszkatolowej. Piec w 190 stopniach (170 z termoobiegiem), az wierzch sie zrumieni, przez okolo 40 minut. Mozna podac z salatka i pieczywem czosnkowym.
Upieczona lasagne mozna zamrozic. W tym celu nalezy ja calkowicie ostudzic, owinac folia kuchenna, a nastepnie folia aluminiowa. Wytrzyma w zamrazarce do 3 miesiecy. Rozmrazac w chlodnym miejscu przez 6 godzin, odwinac z folii i piec w 190 stopniach (170 z termoobiegiem) przez 50-60 minut.

Dla 6 osob


 photo baconcheeselasagne01_zpsf7f66193.jpg


Przepis dodaje do akcji Swiatowy Dzien Makaronu 2013.

Monday, 23 September 2013

Ravioli z krabem i ricotta

Kiedy padlo haslo, by w ramach wspolnego gotowania zrobic ravioli, postanowilam podjac wyzwanie. Zawsze wydawalo mi sie, ze robienie makaronu w domu to niesamowicie skomplikowana sprawa. Okazuje sie jednak, ze wcale tak nie jest. Wystarczy kilka skladnikow, troche czasu i... duzo sily w rekach. Albo odpowiednia maszynka. Ja wiem, ze bez maszynki juz sie za to zabierac nie bede, ale jesli szukacie dobrego programu treningowego na rece, polecam walkowanie makaronu ;)
W pewnej wloskiej restauracji, tuz obok mojej pracy, podaja przepyszne ravioli z krabem i mascarpone. Postanowilam zrobic cos podobnego, poszperalam troche w sieci, az w koncu znalazlam ten przepis. Ravioli wyszly naprawde pyszne. Wypelnione smakowitym, lekko pikantnym farszem o delikatnej teksturze, nie potrzebuja nawet sosu do towarzystwa. Wystarczy roztopione na patelni maslo z dodatkiem lisci szalwi. Proste, a przy tym eleganckie, te male makaronowe pierozki sa doskonale jako danie glowne, ale mozna je tez podac jako przystawke na proszonym obiedzie.

Ravioli z krabem i ricotta
(dla 4-6 osob jako przystawka, dla 2 osob jako danie glowne)
Ciasto:
- 200 g maki do makaronow (typ 00)
- 2 jajka
- 1/2 lyzeczki soli
Farsz:
- 100 g miesa kraba z puszki
- 250 g sera ricotta
- 1 lyzka posiekanego szczypiorku
- szczypta platkow chilli
- sol i pieprz, do smaku
Sos:
- 1 czubata lyzka masla
- garsc porwanych lisci szalwi

Z maki, jaj i soli zagniesc ciasto, uformowac z niego kule, owinac folia kuchenna i wlozyc do lodowki na 15 minut. W miedzyczasie wymieszac wszystkie skladniki na farsz, doprawic do smaku.
Ciasto podzielic na 2 albo wiecej czesci, przepuscic przez maszynke albo rozwalkowac bardzo cienko na lekko oproszonym maka blacie. Na jednym kawalku rozwalkowanego ciasta ukladac lyzeczka nadzienie, zostawiajac odstepy. Przykryc ostroznie drugim kawalkiem, dociskajac w przerwach miedzy kulkami farszu.
Za pomoca wycinaczki do ciastek wycinac okragle pierozki. Docisnac porzadnie krawedzie i ukladac na talerzu. Okrawki ciasta rozwalkowac ponownie. Powtarzac az do wykorzystania calego ciasta.
W duzym garnku zagotowac osolona wode. Wrzucac do wrzatku po 3-4 ravioli i gotowac, az wyplyna na powierzchnie.
W miedzyczasie rozpuscic na patelni maslo i dodac szalwie. Po wylowieniu ravioli z wody wrzucac je na moment na patelnie, obtoczyc w masle i przekladac na talerz. Przed podaniem polac pierozki pozostalym maslem, mozna tez udekorowac listkami swiezej szalwi.


 photo crabmeatricottaravioli_zps9dd1d174.jpg

Tuesday, 10 September 2013

Pasta alla norma

Nie jestem zwolenniczka diet eliminujacych z jadlospisu cale grupy pokarmow. Wierze, ze najzdrowsza dieta jest jesc wszystko, ale w granicach rozsadku. Ale gdyby kiedykolwiek jakims cudem przyszlo mi do glowy wyeliminowac z mojej diety weglowodany, mysle, ze pokonalaby mnie moja milosc do makaronow.
Sama nie wiem, jak to mozliwe, ze jeszcze nie mam tego dania na blogu. Wszak to jedno z moich ulubionych. Pasta alla norma, bo o niej wlasnie mowa, to klasyka sycylijskiej kuchni. Nazwe zawdziecza podobno operze "Norma" Belliniego, a smak - pomidorom, baklazanowi i czosnkowi. To banalnie proste, szybkie, bezmiesne danie jest takze laskawe dla domowego budzetu. Tradycyjnie dodaje sie do niego ser ricotta salata, ktory jest bardziej slony i twardszy od dobrze wszystkim znanej, swiezej wersji, ale rownie dobrze sprawdzi sie pecorino albo parmezan.
Wraz ze mna to klasyczne danie przygotowala dzis Panna Malwinna.

Pasta alla norma
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 1 maly baklazan, pokrojony w plastry o grubosci 1 cm
- oliwa z oliwek
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- duza szczypta platkow chilli
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1/2 malego peczka bazylii, porwanej
- 200 g makaronu (u mnie linguine)
- 50 g sera pecorino lub parmezanu, startego

Pokroic plastry baklazana w slupki. Rozgrzac odrobine oliwy na duzej patelni i smazyc baklazana na dosc duzym ogniu, az zrobi sie bardzo miekki i zlocisty (ja robilam to partiami). Przelozyc na talerz i doprawic.
Przetrzec patelnie recznikiem kuchennym, wlac na nia 1 lyzke oliwy i podsmazyc czosnek przez okolo 1 minute. Dodac platki chilli i pomidory, dusic przez 10 minut. W miedzyczasie ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu. Do sosu dodac bazylie i podsmazone kawalki baklazana, podgrzac, a nastepnie dodac odcedzony makaron. Dobrze wymieszac, podawac od razu, posypany serem.


 photo pastaallanorma_zpsd3697b33.jpg


Przepis dodaje do akcji Warzywa psiankowate 2013.

Friday, 30 August 2013

Buraczane gnocchi z sosem z gorgonzoli i orzechami

Jesli idzie o kluchy, zdecydowanie wole je jesc niz robic. Niby nic trudnego, ale... Nie kreci mnie klejace sie do rak ciasto, ktore na dodatek wchodzi pod paznokcie i za nic w swiecie nie chce dac sie spod nich wykurzyc. Pewnie dlatego tak rzadko przygotowuje dania z kluchami w roli glownej.
Ale od czasu do czasu zdarza mi sie trafic na przepis, ktoremu nie moge sie oprzec. Taki jak ten. Wtedy odkladam na bok moje uprzedzenia podwijam rekawy i biore sie do (brudnej) roboty.
Moje gnocchi nie sa tak sliczne, foremne i intensywnie buraczkowe jak te u Panny Malwinny. Raz, ze moje zdolnosci manualne pozostawiaja wiele do zyczenia, dwa - uzylam ziemniakow, ktore zdecydowanie nie byly najlepsze do robienia gnocchi, wiec w efekcie musialam dosypac wiecej maki. Za jakis czas znow je zrobie, wykorzystujac maczyste ziemniaki o duzej zawartosci skrobi, bo wlasnie takie sa najlepsze. Kto wie, moze wtedy beda bardziej fotogeniczne? Moze nawet smaczniejsze, choc w to akurat watpie, bo smakowaly naprawde oblednie. Sos na bazie gorgonzoli i garsc uprazonych orzechow wloskich dopelnia calosci, czyniac z prostego, chlopskiego dania wykwinta uczte.

Buraczane gnocchi z sosem z gorgonzoli i orzechami
Skladniki:
(na 2 porcje)
- 60 g burakow
- 250 g maczystych, sypkich ziemniakow, obranych
- sol, do smaku
- 1 jajko
- ok. 75 g maki pszennej (u mnie nieco wiecej) plus maka do podsypania
Sos:
- 80 ml smietany kremowki
- 120 g sera gorgonzola
- sol i bialy pieprz, do smaku
Dodatkowo:
- garsc orzechow wloskich, uprazonych na suchej patelni

Buraki i ziemniaki mozna ugotowac dzien wczesniej. Buraki umyc, ugotowac do miekkosci, a kiedy ostygna, obrac ze skorki i zetrzec na tarce na malych oczkach. Ziemniaki obrac, ugotowac w osolonej wodzie do miekkosci, a nastepnie przepuscic przez praske aldo utluc dokladnie, tak, by nie bylo grudek. W misce wymieszac ziemniaki i buraki, dodac jajko i polowe maki. Wyrobic ciasto, w trakcie wyrabiania dodajac pozostala make. Ciasto nie powinno byc bardzo klejace; jesli jest, nalezy dosypac wiecej maki.
Oderwac kawalek ciasta i na wysypanej lekko maka stolnicy uformowac z niego walek, a nastepnie pokroic na kawalki o dlugosci 2,5 cm. Nadac kazdemu podluzny ksztalt i zrobic wzorek za pomoca widelca.
W duzym garnku zagotowac osolona wode. Kiedy zacznie wrzec, delikatnie wrzucic gnocchi. Kiedy wyplyna na powierzchnie, wylowic je lyzka cedzakowa i przelozyc na talerz.
W malym garnku podgrzac smietanke z serem, mieszajac, az sie polacza. Doprawic do smaku pieprzem i (opcjonalnie) sola. Gotowac przez 2-3 minuty, az sos zgestnieje. Podawac gnocchi polane sosem i posypane uprazonymi orzechami.


 photo buraczanegnocchisosgorgonzola_zps2cfcbc8e.jpg

Sunday, 21 July 2013

Tagliatelle z pancetta, bobem i pomidorami

...i jeszcze paroma innymi rzeczami, ktorych nie umiescilam w tytule z racji tego, ze zrobilby sie dlugi jak wenezuelski serial. Znaleziony tutaj. Jak to makaron, prosty, a smaczny. Bardzo sezonowy, moze nie calkiem lekki (wiadomo, pancetta), ale idealny na lato. Zadnych gestych, zawiesistych sosow, zadnej smietany, zadnego dlugotrwalego duszenia. Bosko, wlosko, blyskawicznie - tak, jak lubie.
Wraz ze mna wloskie dania z bobem przygotowywali dzis Dobromila, Panna Malwinna, Martynosia, Bartoldzik, Mirabelka i Mopsik.


Tagliatelle z pancetta, bobem i pomidorami
Skladniki:
(dla 1 osoby)
- odrobina oliwy z oliwek
- 3 plastry pancetty, posiekane
- 55 g pomidorkow koktajlowych, przepolowionych
- szczypta platkow chilli
- sol i pieprz, do smaku
- 30 g bobu
- duza garsc posiekanej swiezej bazylii
- 100 g makaronu tagliatelle

Zblanszowac bob. W rondelku rozgrzac oliwe, dodac pancette i smazyc przez 2-3 minuty, az zrobi sie chrupiaca. Dodac pomidory, chilli, sol i pieprz, zmniejszyc ogien i gotowac przez 4-5 minut. Dodac bob i bazylie.
W miedzyczasie ugotowac makaron wedlug instrukcji na opakowaniu, odcedzic i dodac do rondelka. Dobrze wymieszac, podawac od razu.


 photo pastawithpancettabroadbeans_zps155bec31.jpg


Przepis dodaje do akcji Warzywa straczkowe - edycja letnia.


(Warzywa strączkowe-edycja letnia 2013

Tuesday, 18 June 2013

Pasta primavera ze smietanowym sosem

Lato uparcie nie chce przyjsc. Pogoda na Wyspach raczej barowo-kanapowa niz parkowo-piknikowo-plazowa. Tesknie za sloncem i cieplem. Moze pora pomyslec o przeprowadzce do innego kraju? Takiego, w ktorym jest prawdziwe lato?
Poki co, serwuje sobie lato na talerzu. Bo chyba nie ma bardziej wiosenno-letniego makaronu niz pasta primavera, prawda?
To jedno z tych dan, na ktorych przepisow jest tyle, ilu kucharzy. Wazne jednak, by warzywa, ktore dodajemy do makaronu, byly chrupiace, twarde i tylko lekko podgotowane. Ja stawiam na zielen: szparagi, brokuly i groszek, z lekkim mgnieniem czerwieni w postaci swiezych pomidorow. Do tego delikatny sos na bazie mieszanki kremowki i mleka, dzieki ktoremu makaron staje sie naprawde sycacy, ale w zadnym wypadku nie ciezki. Polecam zwlaszcza amatorom nowalijek - cieszmy sie nimi, poki sa!
Wraz ze mna gotowali dzis Lejdi, Panna Malwinna, Shinju, WojciechSiaskaMopsik i Bartoldzik.

Pasta primavera ze smietanowym sosem
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 1 brokul, podzielony na rozyczki
- 120 g zielonych szparagow, pokrojonych na 2,5-cm kawalki
- 300 g makaronu fettuccine
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 cebula, drobno posiekana
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- szczypta platkow chilli
- 100 g mrozonego zielonego groszku
- 3 podluzne pomidory, posiekane
- 80 ml mleka
- 80 ml kremowki
- 1 lyzeczka skrobi kukurydzianej
- sol i pieprz, do smaku
- swieza bazylia i parmezan, do dekoracji

Brokuly i szparagi ugotowac we wrzacej wodzie przez okolo 2 minuty - powinny byc wciaz dosc twarde i chrupiace. Wylowic warzywa z wody za pomoca lyzki i przelozyc do miski. Do garnka dodac troche soli, ponownie doprowadzic wode do wrzenia i ugotowac w niej makaron wg instrukcji na opakowaniu. Odcedzic i dodac do warzyw.
Przygotowac sos: na duzej patelni rozgrzac oliwe na srednim ogniu, dodac cebule, smazyc przez 2 minuty, nastepnie dodac czosnek i chilli, smazyc kolejne 3 minuty, az cebula zacznie sie rumienic. Dodac groszek i pomidory, smazyc przez 3 minuty. Smietane wymieszac z mlekiem i skrobia kukurydziana, wlac mieszanke na patelnie. Gotowac, mieszajac, przez 1-2 minuty, az sos zgestnieje. Doprawic do smaku sola i pieprzem, zalac sosem makaron, wymieszac i podawac natychmiast, udekorowany listkami bazylii i parmezanem.


 photo pastaprimavera_zps766dfa20.jpg

Thursday, 13 June 2013

Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem. Trzy po trzy. A do tego troche prywaty.

Udalo sie! Zdazylam doslownie w ostatniej chwili.
Z czym? No jak to, z czym? Z przepisem z cyklu Trzy po trzy. Trzy obowiazkowe skladniki, poza tym pelna dowolnosc. Dzis na tapecie szpinak, jajka i cytryna, a wraz ze mna gotuja Siankoo, Gin i Panna Malwinna.
Najpierw planowalam przygotowac cos sniadaniowego, ale potem zaczely za mna chodzic kluchy. A konkretniej - gnocchi verdi, czyli gnocchi z dodatkiem szpinaku, wiec na tym stanelo. Powiem szczerze: to zdecydowanie nie jest szybkie danie. Wymaga sporego nakladu pracy i czasu, ale jesli lubicie kluchy, efekt koncowy na pewno przypadnie wam do gustu!
Sos jest, dla odmiany, bardzo szybki i banalnie prosty. Przepis na niego wyszperalam tutaj. Smak cytryny jest wyraznie wyczuwalny, jesli wiec wolicie, by nie byl tak intensywny, zmniejszcie ilosc soku o polowe.

Szpinakowe gnocchi z cytrynowym sosem
Skladniki na gnocchi:
- 1 kg maczystych ziemniakow
- 300 g swiezego szpinaku
- 200-300 g maki
- 1 jajko
- 1 lyzeczka soli
Sos smietanowo-cytrynowy:
- 50 g masla
- 250 ml smietany kremowki
- 60 ml soku z cytryny
- sol, pieprz, galka muszkatolowa, do smaku

Przygotowac gnocchi: ziemniaki ugotowac w mundurkach, odlac i odstawic do przestygniecia. Kiedy troche ostygna, obrac ze skorki i przecisnac przez praske.
W miedzyczasie ugotowac szpinak, odcedzic i porzadnie odcisnac z wody. Posiekac bardzo drobno (mozna recznie, mozna w malakserze).
Do ziemniakow dodac szpinak, jajko i sol, wymieszac. Dodac make - na poczatek 200 g - i wyrobic ciasto na jednolita mase; jesli ciasto bedzie bardzo klejace, zwiekszyc ilosc maki. Im wiecej maki dodamy, tym gnocchi beda ciezsze i bardziej zbite, ale tym mniejsza szansa, ze sie rozpadna przy formowaniu i gotowaniu.
Z gotowego ciasta uformowac waleczki, a nastepnie kroic je na kawalki o dlugosci ok. 2 cm. Ukladac na dobrze omaczonej powierzchni. Kazda kluseczke delikatnie dotknac widelcem, tak, by na powierzchni zrobily sie rowki.
Gotowac partiami w osolonej, wrzacej wodzie, az kluseczki wyplyna na wierzch. Wlozyc do lekko nagrzanego piekarnika, by pozostaly cieple.
Przygotowac sos: w rondelku rozpuscic maslo, dodac smietane i sok z cytryny, doprawic sola, pieprzem i swiezo starta galka muszkatolowa. Gotowac, az sos nieco zgestnieje. Podawac od razu ze swiezo ugotowanymi gnocchi. Mozna dodatkowo posypac parmezanem.


 photo spinachgnocchicreamylemonsauce_zpsba26a009.jpg


A teraz obiecana prywata: Aneta nominowala mnie do Liebster Blog Award. Dziekuje! Z przyczyn, o ktorych wspominalam wczesniej, nominowac nikogo nie bede, ale na pytania z przyjemnoscia odpowiem.

1. Mięso czy warzywa?
Lubie roznorodnosc, wiec jedno i drugie. A do tego jeszcze ryby i owoce morza.
2. Mój smak z dzieciństwa to...
Kruszonka uparcie wydlubywana z drozdzowego ciasta.
3. Uwielbiam zapach ..... 
Lawendy. Co ciekawe, kiedys go nie znosilam. Widocznie do niego dojrzalam.
4. Moja zabawa z gotowaniem i blogowaniem trwa... 
od wrzesnia 2010 roku. Az trudno mi uwierzyc, ze minelo juz tyle czasu!
5. Dla kogo najchętniej gotujesz? 
Dla siebie. Lubie bezkompromisowo dogadzac swoim kubkom smakowym.
6. Czy lubisz mieć pomocnika/ów w kuchni? 
Nie, zdecydowanie wole kucharzyc sama.
7. W nocy o północy lubię jeść ... :)
W domu raczej nie jadam o polnocy, ale kiedy jestem "na miescie", zdarza mi sie zgrzeszyc burgerem, kebabem albo curry. W koncu czlowiek potrzebuje paliwa, by tanczyc do bialego rana, prawda? ;)
8. Ulubiona zupa ... 
Trudno mi wymienic jedna. Bardzo lubie zupy-kremy: z burakow, z czerwonej soczewicy, z porow i ziemniakow...
9. Mam słabość do...
Czekolady i kawy.
10. Czy masz jakieś marzenie kulinarne?
Cala kolekcje! Wyprawa do Wloch na kurs gotowania, kosztowanie ulicznego jedzenia w Tajlandii, sushi w Japonii...

Sunday, 9 June 2013

Frittata z ziemniakami, pesto i kozim serem oraz troche ekshibicjonizmu

Plany na weekendowe sniadania zaczynam snuc juz gdzies tak kolo srody. Nie zrozumcie mnie zle, bardzo lubie owsianke i platki na mleku, ale jeszcze bardziej lubie roznorodnosc. I kiedy przychodzi weekend, uciekam od rutyny, gdzie pieprz rosnie - takze i w kuchni.
Ta frittata wpadla mi w oko niedawno. Przepadam za kozim serem, wiec nie moglam jej sie oprzec. A ze akurat mialam w lodowce troche pesto, ktore domagalo sie wykorzystania, postanowilam przyrzadzic ja na sniadanie. Efekt jest naprawde smaczny, sycacy, ale wystarczajaco lekki i zdrowy, by nie spedzac snu z powiek dbajacym o linie (no, chyba, ze sie zapomna i spalaszuja wiecej niz jeden kawalek). Tak zaczety dzien nie moze byc zly!
Nie mialam rukoli, za to mialam bazylie, wiec to wlasnie jej liscmi udekorowalam gotowe danie.
Frittata smakuje rownie dobrze na cieplo i na zimno. Jesli zostanie wam troche ze sniadania, mozecie wziac ja ze soba do pracy albo szkoly na lunch.

Frittata z ziemniakami, pesto i kozim serem
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 4 srednie ziemniaki (okolo 600 g), pokrojone w cienkie plastry
- 1 zabek czosnku, drobno posiekany
- 8 duzych jaj, lekko rozkloconych
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 100 g miekkiego koziego sera, pokrojonego w plastry
- 3 lyzki pesto
- garsc rukoli, do dekoracji (u mnie swieza bazylia)

Ziemniaki gotowac w osolonej wodzie przez 5 minut, az zrobia sie miekkie. Odcedzic. W miedzyczasie rozgrzac piekarnik do 220 stopni (200 z termoobiegiem). W misce wymieszac jajka i czosnek, doprawic do smaku, dodac ziemniaki, wymieszac.
Rozgrzac oliwe na patelni, ktora mozna wlozyc do piekarnika. Wlac na nia jajeczno-ziemniaczana miksture i smazyc na malym ogniu przez okolo 5 minut, az frittata bedzie w 2/3 scieta. Wlozyc do piekarnika i piec jeszcze okolo 10 minut, az masa calkowicie sie zetnie.
Po wyjeciu z piekarnika ulozyc na wierzchu plastry koziego sera, pesto i rukole. Podawac na cieplo lub zimno.


 photo potatogoatscheesefrittata_zps2493b203.jpg


Sniadanie z glowy, teraz pora na wspomniany ekshibicjonizm. Luna nominowala mnie do Liebster Blog Award - serdecznie dziekuje! Na pytania odpowiem, ale nie bede kontynuowala zabawy, bo wydaje mi sie, ze wszyscy blogerzy, ktorych chcialabym nominowac, juz zostali "przepytani"...

1. W jakim mieście widzisz się za 10 lat?
Prawde mowiac, nie wiem, choc serce rwie mi sie do Bergen. Ale wychodze z zalozenia, ze gdzie mnie poniesie, tam bedzie dom.
2. Czy jesteś zadowolona ze swojej figury?
Nie do konca, ale powoli dochodze do wniosku, ze nie warto sie zarzynac dla kilku kilogramow mniej.
3. Grasz na jakimś instrumencie? Jak długo?
Gram na gitarze od 10 roku zycia. Nie jestem w tym najlepsza, ale szlagiery do grania przy ognisku znam.
4. Ulubiona przyprawa?
Trudno mi sie zdecydowac na jedna. Lubie wedzona papryke, kumin i kardamon.
5. Jaki typ książek lubisz czytać?
Przepadam za fantastyka, science fiction i kryminalami, ale nie ograniczam sie do tych gatunkow.
6. Czy kiedyś pomyliłaś składniki? Jakie były konsekwencje? ;)
Skladnikow nie, ale piekac tarte mleczna, zapomnialam ubic bialek. Kiedy zauwazylam swoj blad, postanowilam mimo wszystko brnac dalej. Efekt przypominal slodka jajecznice i byl zupelnie niejadalny.
7. Ulubiony słodycz?
Czekolada. Jestem czekoladowym snobem, wole zjesc maly kawalek bardzo dobrej czekolady albo jedna doskonala pralinke niz cala tabliczke byle czego.
8. Ulubione zdrowe danie?
Lubie wszelkiej masci zielone, "lisciaste" salatki, pieczone ryby i owsianke.
9. Owoce czy warzywa?
Jedno i drugie!
10. Pierwsze wspomnienie związane z gotowaniem :)
Kiedy moja mama gotowala cokolwiek, co skladalo sie w duzej mierze z kapusty - bigos, golabki, kapusniak - wychodzilam z domu, bo nie moglam zniesc zapachu.
11. Od kogo zaraziłaś się pasją gotowania?
W zasadzie sama przyszla, kiedy przeprowadzilam sie do mieszkania, w ktorym nie musialam juz z nikim dzielic kuchni.

Wednesday, 22 May 2013

Krewetki duszone z pomidorami i gremolata

Brrrr.... Zimno! Pomyslalby kto, ze to marzec, a nie koniec maja. Pogoda wciaz nas nie rozpieszcza, chmury suna po niebie i zaslaniaja slonce, wiatr hula. A przeciez lato juz za progiem.
Coz, skoro tak, to trzeba sie ratowac latem na talerzu. Ten przepis wpadl mi w oko juz jakis czas temu, wiec kiedy ostatnio naszla mnie ochota na wloskie smaki, postanowilam go w koncu przetestowac. I dobrze zrobilam, bo danie jest naprawde pyszne! Lekko pikantne, sycace, ale w zadnym wypadku nie ciezkie, przywodzi na mysl leniwe, sloneczne popoludnia na wloskiej prowincji. Chrupiacy seler naciowy, wyrazista nuta anchois, slone kapary i soczyste krewetki to prawdziwie niebianskie polaczenie. Zdecydowanie polecam!

Krewetki duszone z pomidorami i gremolata
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g malych mlodych ziemniakow
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1 duza cebula, pokrojona w plasterki
- 4 lodygi selera naciowego, pokrojone na kawalki
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 2 fileciki anchois, posiekane
- szczypta platkow chilli
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 250 ml bialego wina
- 200 ml bulionu warzywnego
- 400 g surowych krewetek krolewskich
- sok i skorka z 1/2 cytryny
- 1 lyzeczka malych kaparow, oplukanych
- duza garsc posiekanej natki pietruszki

Ziemniaki ugotowac w osolonej wodzie, az zrobia sie dosc miekkie, ale nie calkowicie ugotowane (ok. 15-20 minut). Odcedzic, ostudzic i pokroic w grube plastry.
W miedzyczasie rozgrzac oliwe w duzym garnku na srednim ogniu, dodac cebule, czosnek, seler, anchois i chilli, doprawic sola i pieprzem i dusic okolo 8 minut, az warzywa zmiekna. Zwiekszyc ogien, dodac pomidory, wino i bulion, gotowac przez 15 minut. Dodac krewetki, sok z cytryny, kapary i ziemniaki. Gotowac jeszcze 5 minut, az krewetki zmienia kolor na rozowy, a ziemniaki sie dogotuja.
W malej miseczce wymieszac posiekana natke ze skorka z cytryny, posypac danie przed podaniem. Podawac z chlebem.


 photo tomatoprawnstewgremolata_zps6ccda7b2.jpg

Sunday, 21 April 2013

Rzymskie gnocchi pieczone z parmezanem

Gnocchi, czyli kluski przypominajace polskie kopytka, jadl juz chyba kazdy, kto choc troche interesuje sie kuchnia Italii. Okazuje sie jednak, ze poza najczesciej spotykana, ziemniaczana wersja, istnieja takze i inne. Rzymska wariacja na ich temat jest zrobiona z semoliny, czyli drobnej kaszy z pszenicy durum.
Ten przepis wyszperalam w ksiazce "Complete Italian Cooking", z ktora powoli sie zapoznaje. Ksiazka jest ciekawa, zawiera nie tylko przepisy na klasyczne i mniej znane dania wloskiej kuchni, ale i informacje oraz ciekawostki na temat uzywanych w niej skladnikow. Czuje, ze zaprzyjaznie sie z ta pozycja i czesciej bede wam prezentowac dania w niej wyszperane.
To danie wymaga troche czasu, ale w gruncie rzeczy jest banalnie proste. Ciasto na gnocchi jest lekko klejace, ale w zaden sposob nie przeszkadza to w pracy z nim, zwlaszcza, kiedy juz jest zimne i twarde. Dobrze doprawione kluseczki nie potrzebuja wielu dodatkow, wystarczy maslo i odrobina parmezanu, ale jesli chcemy, by byly bardziej sycace, mozemy przed pieczeniem dodac do nich zrumieniony na patelni bekon. U mnie w wersji podstawowej, bezmiesnej.
Uwaga: parmezan i Gruyère zwykle zawieraja podpuszczke, wiec jesli serwujemy danie wegetarianom, pamietajmy, by zastapic je wegetarianskimi odpowiednikami tych serow.

Rzymskie gnocchi pieczone z parmezanem
Skladniki:
(dla 4-6 osob)
- 600 ml mleka
- 125 g semoliny
- szczypta galki muszkatolowej
- 125 g sera Gruyère albo wegetarianskiego odpowiednika
- 25-50 g stopionego masla, plus dodatkowo do natluszczenia foremek
- 25-50 g swiezo startego parmezanu albo wegetarianskiego odpowiednika
- sol i bialy pieprz, do smaku

Zagotowac mleko, zdjac z ognia i natychmiast dodac semoline. Mieszac, az skladniki sie polacza, a masa stanie sie gladka. Doprawic do smaku sola, pieprzem i galka muszkatolowa. Postawic z powrotem na srednim ogniu i gotowac przez 5-7 minut, mieszajac, az mikstura zacznie sie odrywac od scianek garnka. Dodac Gruyère  i doprawic, jesli to konieczne.
Przelozyc na natluszczona blache do pieczenia i rozsmarowac mase tak, by miala grubosc 1-1,5 cm. Odstawic do ostygniecia, nastepnie przykryc folia i wstawic do lodowki, by masa dobrze zastygla.
Kiedy masa bedzie dobrze schlodzona i twarda, za pomoca 5-cm okraglej wycinaczki do ciastek wycinac z niej krazki i ukladac w wysmarowanym maslem naczyniu zaroodpornym tak, by zachodzily na siebie (ja zapiekalam w malych, okraglych naczyniach, ale najlepsze bedzie wieksze, prostokatne albo kwadratowe). Polac roztopionym maslem i posypac parmezanem. Piec w temperaturze 220 stopni przez 20-30 minut i podawac natychmiast.


 photo romangnocchi_zps32d95758.jpg

Friday, 19 April 2013

Funghi ripieni

Mala i niepozorna, z krotka nozka i biala glowka, pieczarka jest chyba najpopularniejszym grzybem w Europie. Na Wyspach nie ma dla niej konkurencji, do tego stopnia, ze przecietny Brytyjczyk, slyszac slowo "mushroom", wyobraza sobie nie borowika, nie kurke czy gaske, ale wlasnie pieczarke. I nic dziwnego, skoro w sklepach o inne grzyby trudno. Za to pieczarki mozna znalezc we wszystkich ksztaltach, rozmiarach i kolorach.
Funghi ripieni to nic innego jak - z wloskiego - faszerowane grzyby. Podobnie jak inne warzywa*, mozna wypchac je dowolnymi skladnikami i zapiec w piekarniku. To smaczny i tani pomysl na lekki, a przy tym pozywny obiad. Te wersje wygrzebalam w "Real Fast Food" Nigela Slatera. Przygotowuje sie ja blyskawicznie, a efekt jest naprawde smaczny. Jesli chcemy zaserwowac takie grzyby wegetarianom, wystarczy zastapic anchois suszonymi pomidorami w oliwie, ktore rowniez sa slone i wyraziste w smaku.

Funghi Ripieni
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 12 duzych pieczarek, umytych
- 1 cebula, posiekana
- 1 zabek czosnku, przecisniety przez praske
- oliwa z oliwek
- 3 fileciki anchois (albo 2-3 suszone pomidory w oliwie), odsaczone i posiekane
- 1 lyzka posiekanych zielonych oliwek
- 2 lyzki posiekanej natki pietruszki
- sol i pieprz, do smaku
- 6 lyzek swiezej bulki tartej (musi byc dosc miekka; ja rozdrobnilam malakserem podpieczony w tosterze chleb)
- 1 jajko, rozklocone

Rozgrzac piekarnik do 200 stopni (180 z termoobiegiem).
Z pieczarek wyciac nozki i posiekac. Cebule i czosnek poddusic na 2 lyzkach oliwy, az cebula zmieknie, nastepnie dodac posiekane nozki grzybow. Dusic na malym ogniu przez 5 minut, nastepnie dodac anchois (albo pomidory) i oliwki. Gotowac jeszcze przez 2 minuty, dodac natke, wymieszac. Doprawic do smaku. Dodac polowe bulki tartej i jajko, a nastepnie wymieszac, by mikstura sie skleila.
Nafaszerowac pieczarki przygotowanym farszem i wlozyc do lekko natluszczonego oliwa naczynia zaroodpornego. Posypac wierzch pozostala bulka tarta i skropic odrobina oliwy, przykryc folia aluminiowa i piec przez 10-15 minut, nastepnie zdjac folie i piec kolejne 5 minut.

*grzyby, o czym przypomnial mi jeden z komentujacych, warzywami nie sa, ale w kuchni traktuje je jak warzywa, wiec niech juz tak zostanie :)


 photo funghiripieni.jpg


Przepis dodaje do Pieczarkowego Tygodnia 2013.

Monday, 15 April 2013

Pulpety w pikantnym neapolitanskim sosie

Lubie eksperymentowac z kuchniami swiata, ale moja pierwsza wielka miloscia byla kuchnia wloska. Nic dziwnego, ze nadal darze ja nieslabnaca miloscia i od czasu do czasu po prostu musze przygotowac cos rodem ze slonecznej Italii.
Dzis zaczyna sie druga edycja mojej klopsikowej akcji, wiec postanowilam zainaugurowac ja w wloskim stylu: smakowitymi klopsikami z przepisu Gino D'Acampo. "Klopsiki" to chyba zreszta nieodpowiednie slowo. To pulpety z prawdziwego zdarzenia: pekate, pokazne, tak duze, ze dwiema sztukami moze sie najesc nawet glodny mezczyzna. Albo ja.
Pulpety na pewno przypadna do gustu wielbicielom wyrazistych smakow: sa pikantne i aromatyczne. Wspaniale smakuja oblepione gestym pomidorowym sosem. Do tego lampka dobrze schlodzonego, wytrawnego wina - i juz jestem w niebie.
Przepis z "Buonissimo" Gino D'Acampo.

Pulpety w pikantnym neapolitanskim sosie
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 500 g mielonej wolowiny
- 100 g kielbasy salami (najlepsza bedzie neapolitanska), posiekanej
- 5 zabkow czosnku, przecisnietych przez praske
- 70 g bulki tartej
- 1 lyzeczka suszonych platkow chilli
- 3 lyzki posiekanej natki pietruszki
- 100 g swiezo startego parmezanu
- 1 jajko
- 1,5 kg passaty
- 10 swiezych lisci bazylii
- 4 lyzki oliwy z oliwek
- sol i bialy pieprz

W duzej misce wymieszac mieso z salami, czosnkiem, bulka tarta, chilli, natka pietruszki i parmezanem. Doprawic sola, dodac jajko i dokladnie wyrobic wszystkie skladniki. Z tak powstalej masy uformowac 8 duzych kulek. Ulozyc na talerzu i wlozyc do lodowki na 20 minut.
W miedzyczasie wlac passate do duzego garnka i wstawic na sredni ogien. Doprawic sola i pieprzem, dorzucic bazylie, doprowadzic do wrzenia i zdjac z ognia.
Na duzej patelni rozgrzac oliwe i obsmazyc na niej pulpety z kazdej strony, az sie zrumienia. Wrzucic do sosu i dusic pod czesciowym przykryciem przez godzine na malym ogniu, od czasu do czasu mieszajac. Jesli sos za bardzo zgestnieje, mozna dolac troche wody. Podawac z ugotowanym makaronem lub ryzem.

Photobucket


Przepis dodaje do akcji Klopsiki i pulpety II.


klopsiki i pulpety

Thursday, 21 March 2013

Risotto z porem i gorgonzola

Panie i panowie, to juz oficjalne: mam obsesje na punkcie pora. To niepozorne warzywo dlugo torowalo sobie droge do mojego serca, notorycznie przegrywajac z szalotka, cebula i dymka. Ale w koncu mnie zdobylo. Momentem przelomowym byla ta zupa.
Odtad juz nic nie bylo takie samo.
Kiedy widze przepis, w ktorym por gra pierwsze skrzypce, zacieram rece z radosci i mam ochote pobiec w podskokach do kuchni. Nie inaczej bylo w wypadku tego risotto, w ktorym pojawia sie tez inny skladnik z listy moich ulubionych rzeczy na swiecie: ser gorgonzola. Mialam pewne obawy, ze wyrazisty smak i aromat sera zdominuje delikatna porowa nute, ale na szczescie okazaly sie plonne. Risotto jest cudownie kremowe i   bardzo, bardzo smaczne. Na pewno jeszcze je powtorze.
W oryginalnym przepisie bylo 900 ml bulionu, ale to zdecydowanie za duzo; moj ryz byl gotowy juz po wchlonieciu 600 ml, wiec podaje przepis z moimi zmianami.

Risotto z porem i gorgonzola
Skladniki:
(dla 2 osob)
- oliwa z oliwek
- 25 g masla
- 2 male pory, pokrojone w plastry
- 1 zabek czosnku, posiekany
- 125 g ryzu do risotto (u mnie arborio)
- 125 ml bialego wina
- 600 ml buliobu warzywnego
- 2 lyzki posiekanego swiezego estragonu
- 125 g gorgonzoli

Rozgrzac 1 lyzke oliwy i polowe masla w szerokim, plytkim garnku. Dodac pory i czosnek, dusic na malym ogniu przez 4-5 minut, az zmiekna, mieszajac od czasu do czasu. Dodac ryz, wymieszac dokladnie, by ziarnka pokryly sie oliwa, smazyc przez chwile. Nastepnie zwiekszyc troche ogien i wlac wino. Gotowac przez 2 minuty.
Stopniowo dodawac bulion, po jednej chochelce, czekajac z dodaniem kolejnej porcji, az poprzednia calkowicie sie wchlonie. Gotowac, mieszajac, az ryz zrobi sie kremowy i miekki, ale nie rozgotowany.
Zdjac z ognia, dodac estragon, gorgonzole i pozostale maslo. Doprawic do smaku i podawac natychmiast.



 photo leekgorgonzolarisotto_zps94c12def.jpg

Tuesday, 5 February 2013

Risotto z pomidorami i anchois

No i po przeprowadzce. Poszlo gladko i sprawnie dzieki dobrej organizacji. Rozpakowywanie juz niemal zakonczone, podobnie jak doprowadzanie mieszkania do porzadku.
Z doprowadzaniem do porzadku serca i duszy moze byc troche trudniej.
Staram sie skupiac na praktycznych rzeczach. Staram sie byc zajeta. Znow gotuje - w innej kuchni, choc nadal na Wyspach.
I znow dolaczam do wspolnego gotowania. Dzis na tapecie risotto. Najwyrazniej jest to bardzo lubiane danie, bo zebrala sie nas wyjatkowo spora grupa: wraz ze mna pichcili Shinju, Mirabelka, Chantel, Malwinna, Tomek, Dobromila, Mopsik i Siaska.
Moje risotto powstalo jeszcze przed przeprowadzka. Jest banalnie proste, wyjatkowo lekkie (jak na risotto) i wyraziste w smaku dzieki slonym filecikom anchois. Planowalam pominac chrupiaca bulke tarta, ale nie zrobilam tego - i cale szczescie, bo  przyjemnie wzbogaca teksture. Z braku parmezanu posypalam danie serem gruyere, bo tylko jego mialam pod reka, ale srednio mi tu pasowal, wiec wydaje mi sie, ze lepiej byloby w ogole zrezygnowac z sera. Ogolnie jednak przepis wart jest wyprobowania, takze przez tych, ktorzy twierdza, ze nie lubia anchois. Istnieje mozliwosc, ze zmienia zdanie...

Risotto z pomidorami i anchois
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 6 filecikow anchois w oliwie z oliwek, odsaczonych (oliwe nalezy zachowac do smazenia)
- 1 mala czerwona cebula, posiekana
- 2 zabki czosnku, przecisniete przez praske
- 140 g ryzu do risotto
- 700 ml goracego bulionu drobiowego albo warzywnego (u mnie wystarczylo 500 ml)
- 400 g pomidorkow cherry z puszki
- 100 g bulki tartej
- mala garsc lisci bazylii i parmezan, do dekoracji

Rozgrzac polowe oliwy z anchois w garnku, dodac anchois i cebule, smazyc przez 5 minut, az zmieknie. Dodac czosnek, smazyc jeszcze przez minute, nastepnie wsypac ryz, wymieszac, by ziarna pokryly sie oliwa i smazyc przez 2 minuty, az zrobia sie przezroczyste.
Dodawac po jednej chochelce goracego bulionu, przed dodaniem kolejnej porcji czekajac, az caly plyn sie wchlonie. W polowie dolewania dodac pomidory. Gotowac, az ryz bedzie al dente, a konsystencja nieco papkowata, ale nie tak rzadka jak zupa. Doprawic do smaku, zdjac z ognia i odstawic na 5 minut.
Na patelni rozgrzac reszte oliwy z anchois i podsmazyc na niej bulke tarta, az bedzie zlocista. Przed podaniem posypac risotto bulka tarta oraz udekorowac bazylia i startym parmezanem.



Photobucket

Monday, 5 November 2012

Dyniowe gnocchi z sosem z sera plesniowego

Dynia nie zdobyla mojego serca od razu. Potrzeba bylo czasu, by zagrzala sobie w nim miejsce. I choc polubilam jej smak, wciaz wydaje mi sie, ze zbyt rzadko z nia eksperymentuje, zbyt rzadko zapraszam to jakze wdzieczne warzywo do kuchni.
W tym roku postanowilam to zmienic. Po pysznych brownies z dynia przyszedl czas na cos bardziej konkretnego, a mianowicie dyniowe gnocchi. Przymierzalam sie do nich od dluzszego czasu, az w koncu nadarzyla sie znakomita okazja: upieklam dynie butternut z mysla o pewnej salatce (ktora pojawi sie na blogu juz niedlugo) i zostalo mi sporo do wykorzystania, wiec przerobilam ja na puree, a puree - na pyszne, delikatne w smaku kluseczki. Przepis wzielam stad; tym, ktorzy zastanawiaja sie, czy warto gotowac puree, by bylo mniej wilgotne, moge odpowiedziec, ze zdecydowanie warto. A ze akurat mialam w lodowce kawalek sera plesniowego, zrobilam sos na jego bazie, z mala zmiana: zamiast szalwi (ktorej nie mialam) uzylam estragonu. I choc to danie wymaga troche pracy, efekt jest naprawde pyszny!
Oba przepisy wzielam z amerykanskich stron, wiec szklanka = 235 ml.

Dyniowe gnocchi z sosem z sera plesniowego
Skladniki:
(dla 4 osob; robilam z polowy)
Gnocchi:
- 1 szklanka puree z dyni
- 1/4 lyzeczki soli
- 1 jajko, rozklocone
- 1-1,5 szklanki maki, plus odrobina do oproszenia blatu
Sos:
- 1 lyzka masla
- 1/2 szklanki mleka
- 1/4 szklanki smietany kremowki
- 115 g sera z niebieska plesnia, pokruszonego
- 1 lyzka posiekanych lisci estragonu
- szczypta galki muszkatolowej
- sol i pieprz, do smaku

Puree z dyni wlozyc do garnka i gotowac na srednim ogniu przez okolo 10 minut, az troche odparuje - dzieki temu bedzie mozna dodac mniej maki do ciasta na gnocchi, co z kolei sprawi, ze kluseczki nie beda twarde. Odparowane puree przelozyc na talerz i wstawic do lodowki do schlodzenia (puree nie musi byc zimne, ale to ulatwi formowanie waleczkow z ciasta).
Zimne puree wlozyc do miski, dodac jajko i sol. Stopniowo dodawac make, mieszajac ciasto drewniana lyzka, az zacznie odchodzic od brzegow miski. Za pomoca omaczonych rak odrywac kawalki ciasta i na oproszonym maka blacie formowac z niego waleczki, a nastepnie kroic na 2,5-cm kawalki. Na tym etapie gnocchi mozna zamrozic: wystarczy rozlozyc je rownomiernie na papierze do pieczenia i wlozyc do zamrazalnika.
Przygotowac sos: w srednim garnku podgrzac mleko, maslo, smietane, ser, estragon i galke muszkatolowa. Gotowac, az ser sie rozpusci, a sos zrobi sie gladki. Doprawic do smaku sola i pieprzem.
Gotowac gnocchi w duzym garnku osolonej wody, nie wrzucajac za duzo na raz, az wyplyna na powierzchnie, przez okolo 2 minuty. Wylowic za pomoca lyzki i przelozyc do sosu. Wymieszac i podawac od razu.




Photobucket

Wednesday, 31 October 2012

Tagliolini z orzechowo-kaparowym pesto

Och, Gino! To spojrzenie, ten usmiech, te proste, a przy tym wspaniale przepisy... Zaloze sie, ze nie jestem jedyna osoba, ktora nie mialaby nic przeciwko, gdyby pan D'Acampo u niej zamieszkal. Ze wzgledow wylacznie kulinarnych, naturalnie ;)
Ale ze to raczej niewykonalne z co najmniej kilku powodow, robie najlepsza rzecz, jaka moge zrobic: korzystam z przepisow Gino D'Acampo chetnie i namietnie. Ten, z "Buonissimo", urzekl mnie swoja prostota. Caly jego sekret tkwi w pesto, troche innym niz to tradycyjne, wyrazistym i lekko kwasnym w smaku. I choc wloska kuchnia kojarzy sie raczej z winem, niz z piwem, to w tym wypadku warto troche nagiac zasady i podac makaron ze szklanka zimnego, orzezwiajacego lagera.

Tagliolini z orzechowo-kaparowym pesto
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 500 g makaronu tagliolini
- 50 g natki pietruszki, posiekanej
- 180 g oliwy z oliwek extra virgin
- 2 zabki czosnku, posiekane
- 80 g orzechow wloskich, posiekanych
- 50 g miekkiego solonego masla
- 5 lyzek swiezo startego sera Pecorino Romano
- 2 lyzki kaparow, odsaczonych z zalewy
- sol i pieprz, do smaku

W malakserze umiescic wszystkie skladniki oprocz makaronu i zmiksowac na konsystencje pesto. Makaron ugotowac al dente, odcedzic i wlozyc z powrotem do garnka. Dodac pesto, wymieszac wszystko dokladnie przez co najmniej 30 sekund. Podawac natychmiast z zimnym piwem.


pastacaperwalnutpesto

Wednesday, 10 October 2012

Tagliatelle z gorgonzola i prazonymi orzechami wloskimi

Sery plesniowe maja tylu zwolennikow, co przeciwnikow. Ja naleze zdecydowanie do tych pierwszych. Od lagodnego brie po wyrazisty w smaku (i zapachu) stilton, uwielbiam je wszystkie i chetnie uzywam ich w roznorakich potrawach.
Wczoraj przyjechalam z wizyta do mojego rodzinnego domu i postanowilam uraczyc domownikow makaronem tagliatelle z sosem z kremowej gorgonzoli. Prazone orzechy wloskie stanowia idealne jego uzupelnienie, wzbogacaja teksture i przyjemnie chrupia. Danie z przepisu Delii jest nie tylko smaczne, ale i proste, a przy tym wykwintne. Z pewnoscia zachwyci milosnikow plesniowych serow, a kto wie, moze i przekona do nich niektorych ich przeciwnikow.
Wraz ze mna plesniowe pysznosci przygotowali dzis Lejdi, Shinju, Bartoldzik i Siaska.


Tagliatelle z gorgonzola i prazonymi orzechami wloskimi
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 450 g tagliatelle
- 225 g sera Gorgonzola
- 225 g orzechow wloskich
- 110 g masla
- 300 ml slodkiej smietanki
- 8 dymek, pokrojonych w cienkie plastry
- sol i pieprz, do smaku
- swiezo starty parmezan, do dekoracji

Rozgrzac piekarnik do 180 stopni, orzechy ulozyc na blasze i wlozyc do piekarnika na 6 minut. Odstawic do ostygniecia, a nastepnie drobno posiekac.
Przygotowac sos: na malym ogniu rozpuscic maslo, dodac gorgonzole i smietanke i gotowac na malym ogniu, az sos zrobi sie gladki i kremowy. Dodac orzechy i posiekane dymki. Doprawic do smaku sola i pieprzem.
Makaron ugotowac al dente w osolonej wodzie, odcedzic i wlozyc z powrotem do garnka. Dodac sos i mieszac przez okolo 30 sekund. Podawac natychmiast, posypany swiezo startym parmezanem.

Przepis dodaje do Akcji plesnia pokrytej.


Akcja pleśnią pokryta czyli sery pleśniowe w natarciu!!!

Tuesday, 9 October 2012

Lasagne nr 1

Lasagne to jedna z najbardziej klasycznych potraw wloskiej kuchni. Moze i nie urzeka uroda, ale ma niezwykle wlasciwosci: koi smutki, odgania strachy i sprawia, ze czlowiekowi robi sie lepiej na duchu. Probowalam juz wielu wariantow, ale ten, z ksiazki "Buonissimo!" Gino D'Acampo, jest zdecydowanie moim ulubionym. Nic dziwnego, ze Gino nazywa ja "Lasagne nr 1".
Tak, wymaga czasu - ale sa takie dni, kiedy nie trzeba sie spieszyc i wlasnie wtedy warto ja przygotowac. Miesno-warzywny sos ma bogaty, gleboki smak dzieki dlugiemu gotowaniu na niewielkim ogniu. Mozna skorzystac z gotowego beszamelu, jednak przygotowanie domowego wcale nie jest takie trudne, a dzieki niemu danie nabierze szczegolnego, odswietnego charakteru. Moj dosc wybredny Mezczyzna stwierdzil, ze dawno nie jadl czegos rownie pysznego.
Tym, ktorzy pilnuja diety, odradzam, bo to prawdziwa bomba kaloryczna; pozostalym zdecydowanie polecam!


Photobucket



Lasagne nr 1
Skladniki:
(dla 6-8 osob)
- swieze platy lasagne
- 3 lyzki oliwy z oliwek
- 1 cebula, obrana i drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 duza marchew, pokrojona w 1-cm kostke
- 1 cukinia, pokrojona w 1-cm kostke
- 500 g mielonej wolowiny
- 125 ml wytrawnego czerwonego wina
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 100 g parmezanu, drobno startego
- garsc lisci bazylii
- 50 g zimnego solonego masla, pokrojonego w 1-cm kostke
- sol i pieprz, do smaku
Na beszamel:
- 100 g solonego masla
- 100 g maki
- 1 l pelnotlustego zimnego mleka
- 1/4 lyzeczki startej galki muszkatolowej

Oliwe rozgrzac w duzym garnku, dodac seler, marchewke i cebule i smazyc przez 5 minut na srednim ogniu, mieszajac, by sie nie przypalily. Dodac wolowine i gotowac kolejne 5 minut, mieszajac, az mieso zmieni kolor. Doprawic sola i pieprzem, gotowac kolejne 5 minut.
Wlac wino, wymieszac i gotowac, az odparuje. Dodac pomidory, przecier, cukinie i bazylie, zmniejszyc ogien i gotowac przez godzine bez przykrycia, mieszajac od czasu do czasu. W polowie gotowania doprawic do smaku.
Przygotowac beszamel: rozpuscic maslo w garnku na srednim ogniu, dodac make i smazyc, mieszajac trzepaczka, przez 1 minute. Stopniowo dodawac mleko, nie przerywajac mieszania, zmniejszyc ogien i gotowac przez 10 minut, wciaz mieszajac (tak, duzo tego mieszania i reka troche boli, ale warto!), az sos zgestnieje. Dodac polowe parmezanu i galke muszkatolowa, doprawic sola i pieprzem i odstawic do przestygniecia.
Rozgrzac piekarnik do 180 stopni. Na dnie duzego, glebokiego naczynia do zapiekania rozsmarowac 1/4 beszamelu, przykryc platami lasagne, docinajac je odpowiednio do ksztaltu naczynia. Na wierzchu ulozyc polowe miesnego sosu i 1/3 pozostalego beszamelu. Przykryc kolejnymi platami lasagne, a potem znow miesnym sosem i beszamelem. Ulozyc ostatnia warstwe makaronu, rozsmarowac na niej dokladnie reszte beszamelu, posypac pozostalym parmezanem i ulozyc na wierzchu male kostki masla. Oproszyc wierzch swiezo zmielonym czarnym pieprzem.
Piec na dolnej polce piekarnika przez 30 minut, nastepnie zwiekszyc temperature do 200 stopni i przelozyc lasagne na srodkowa polke na kolejne 15 minut. Po wyjeciu z piekarnika odstawic na 10 minut (dzieki temu nie rozpadnie sie kompletnie przy nakladaniu na talerze) i podawac.


Photobucket