Showing posts with label Francja. Show all posts
Showing posts with label Francja. Show all posts

Saturday, 5 October 2013

Galette z jablkami i sliwkami

Po dlugim milczeniu spowodowanym troche urlopem (o nim i o zwiazanych z nim przezyciach kulinarnych wkrotce), a troche, przyznaje sie, lenistwem, wracam do blogowania. To dobry moment na powrot, dobry sezon na to, by zaszyc sie w kuchni i korzystac z dobrodziejstw jesieni.
Dzis bardzo jesiennie, a przy tym banalnie prosto. Galette to ciasto rodem z Francji, ale w przeciwienstwie do wielu francuskich wypiekow nie wyglada perfekcyjnie. I nie musi! Nierowno zagiete brzegi wspaniale oddaja jego rustykalny charakter. Do jego przygotowania mozna wykorzystac dowolne sezonowe owoce i zarowno kruche, jak i francuskie ciasto. Wariacji jest mnostwo; moja jest jedna z najprostszych i najszybszych. Ot, plat gotowego francuskiego ciasta, owoce, kilka dodatkowych skladnikow - i juz.
Wraz ze mna galette z jablkami przygotowaly dzis Shinju, Mirabelka, Panna Malwinna, Chantel, Sianko, Siaska, Ola i Mopsik. 


 photo appleplumgalette01_zps1ed07d85.jpg




Galette z jablkami i sliwkami
Skladniki:
- 375 g gotowego ciasta francuskiego
- 2-3 lyzki crème fraîche
- garsc platkow migdalow
- szczypta cynamonu
- 1-2 lyzki brazowego cukru
- 2 duze albo 3 male jablka, obrane i pokrojone w grube plastry
- 2-3 sliwki, pokrojone w grube plastry
- 1-2 lyzki plynnego miodu
- 1 jajko, rozbeltane z odrobina mleka

Ciasto cienko rozwalkowac i wylozyc nim wysmarowana maslem blache do tarty, tak, by brzegi ciasta daly sie pozniej zalozyc na nadzienie. Wysmarowac spod crème fraîche, wysypac platkami migdalow, cynamonem i brazowym cukrem. Na wierzchu ulozyc owoce, skropic miodem, zalozyc brzegi ciasta na owoce. Ciasto i owoce posmarowac jajkiem z mlekiem. Piec w 180 stopniach przez 45-50 minut, az ciasto sie przyrumieni, a owoce zrobia sie miekkie.



 photo appleplumgalette02_zps7e8348d1.jpg

Monday, 19 August 2013

Losos po baskijsku

Zamieszkujacy glownie Hiszpanie, ale rowniez poludnie Francji, Baskowie bardzo sobie cenia swoja tozsamosc kulturowa. Jednym z najwazniejszych jej elementow jest kuchnia, w ktorej znaczaca role odgrywaja ryby i owoce morza.
Ten przepis przypadl mi do gustu od pierwszego wejrzenia. Prosty, jednogarnkowy, a do tego lekki i zdrowy, jest kwintesencja tego, co lubie w kuchni. Delikatny losos swietnie sie komponuje z wyrazistymi w smaku duszonymi warzywami doprawionymi pikantna wedzona papryka, ktore same w sobie sa tak pyszne, ze moga stanowic oddzielne danie. Idealna na lato, ta potrawa jest sycaca, a przy tym niskokaloryczna, wiec swietnie nadaje sie dla dbajacych o linie.

Losos po baskijsku
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 3 roznokolorowe papryki, oczyszczone z nasion i pokrojone w plastry
- 1 duza cebula, pokrojona w cienkie plastry
- 400 g mlodych ziemniakow, pokrojonych w kawalki
- 2 lyzeczki wedzonej papryki
- 2 zabki czosnku, pokrojone w plasterki
- 2 lyzeczki suszonego tymianku
- 400 g posiekanych pomidorow z puszki
- 4 filety z lososia
- 1 lyzka posiekanej natki pietruszki, do dekoracji

Rozgrzac oliwe w duzym garnku, dodac papryke, cebule i ziemniaki. Smazyc, mieszajac, przez 5-8 minut, az warzywa sie lekko przyrumienia. Dodac wedzona papryke, czosnek, tymianek i pomidory. Doprowadzic do wrzenia, wymieszac i przykryc, zmniejszyc ogien i dusic przez 12 minut. Jesli sos zrobi sie zbyt gesty, mozna dodac troche wody.
Doprawic warzywa i ulozyc na wierzchu lososia, skorka do dolu. Ponownie przykryc i gotowac kolejne 8 minut, az ryba bedzie ugotowana w srodku. Przed podaniem posypac posiekana natka.


 photo basquestylesalmonstew_zps17a0044e.jpg


Przepis dodaje do akcji Warzywa psiankowate 2013.

Tuesday, 23 July 2013

Klasyczna salatka nicejska

Wyobraz sobie, ze zamawiasz w restauracji salatke nicejska. Czego sie spodziewasz? Jestem prawie pewna, ze - obok pomidora, tunczyka i jajek na twardo - oczekujesz gotowanych ziemniakow i fasolki szparagowej.
Wszystkiemu winni Amerykanie. A konkretniej Julia Child, bo to jej zawdzieczamy najpopularniejsza wersje salatki nicejskiej, ktora wcale nicejska nie jest.
Bo w klasycznej salatce nicejskiej, poza jajkami, nie ma nic gotowanego. Wersji jest mnostwo, ale chyba w kazdej znajda sie oliwki, pomidory, ogorek i bob. Jest tez tunczyk albo anchois - nigdy jedno i drugie. Za dressing wystarczy dobra oliwa z oliwek.
Salatka jest lekka, bardzo srodziemnomorska w smaku, chrupiaca i idealna na lato. Moja wersja to pochodna tego przepisu; od siebie dodalam czerwona papryke, bo bardzo za nia przepadam. Anchois akurat nie mialam pod reka, wiec postawilam na wersje z tunczykiem.
A, i znow nie obralam bobu. Jeszcze zyje, wiec wyglada na to, ze skorka nie jest taka strasznie szkodliwa ;) Troche wbrew zasadom podgotowalam go, by zmiekl, ale jesli uda wam sie trafic na bardzo mlody bob, idzcie na calosc i dodajcie do salatki surowy. W koncu jak klasyka, to klasyka, prawda?
Wraz ze mna salatke przygotowali dzis Panna Malwinna, Siaska, Mopsik i Ania.

Klasyczna salatka nicejska
Skladniki:
(na 2 osoby)
- 2 duze, dojrzale pomidory
- sol
- 1 zabek czosnku, obrany i przepolowiony
- 1 maly ogorek, obrany, bez nasion, pokrojony w cienkie plasterki
- 1 czerwona papryka, oczyszczona z nasion i pokrojona w kawalki
- 2 dymki albo 1 mala czerwona cebula, obrana i pokrojona w cienkie plastry
- 90 g bobu (najlepszy bedzie mlody, surowy, obrany; ja obrac zapomnialam, ale ze taki mlody juz nie byl, to troche go podgotowalam)
- 60 g czarnych oliwek
- 1/2 glowki salaty rzymskiej, porwanej
- 3 jajka ugotowane na twardo
- 90 ml oliwy z oliwek extra virgin
- 2 lyzki posiekanej swiezej bazylii
- swiezo zmielony czarny pieprz
- 180 g tunczyka z puszki

Czosnkiem natrzec scianki duzej miski (najlepiej drewnianej). Pokroic pomidory w duze kawalki, wlozyc do cedzaka i oproszyc sola, by wyciagnac z nich nadmiar wody. Odstawic na kilka minut.
W miedzyczasie do miski wrzucic ogorka, dymke lub cebule, papryke, bob, oliwki i salate.
Jajka obrac i pokroic w cwiartki. Oliwe wymieszac z ziolami, doprawic odrobina soli i pieprzu. Dodac pomidory i tunczyka do miski, zalac wiekszoscia dressingu, wymieszac. Na wierzchu ulozyc jajka i polac reszta dressingu.

 photo saladenicoise_zps28782306.jpg


Przepis dodaje do letniej edycji akcji Warzywa straczkowe.


(Warzywa strączkowe-edycja letnia 2013

Monday, 27 May 2013

Coq au vin

Kuchnia francuska jest znana na calym swiecie i pelna klasycznych dan, a coq au vin to chyba jedno z najbardziej rozpoznawalnych. Ta jednogarnkowa potrawa to nic innego jak kurczak duszony w winie z dodatkiem boczku, pieczarek i cebuli. Przygotowalysmy ja wraz z Mirabelka i Malwinna w ramach mierzenia sie z klasycznymi przepisami.
Wybralam wersje wyszperana w ksiazeczce "One Pot" wydawnictwa Parragon. To musialo byc przeznaczenie, bo ksiazka sama otworzyla mi sie w rekach na odpowiedniej stronie, kiedy szukalam przepisu. Zmienilam tylko jedna rzecz: pominelam brandy, bo nie mialam jej w domu, nie sadze jednak, by wplynelo to na smak w znaczacy sposob. Danie jest naprawde pyszne, choc zdecydowanie bardziej zimowe niz letnie. Delikatne, kruche mieso przesycone aromatem boczku i pieczarek, rozplywajace sie w ustach szalotki i wyrazisty winny posmak stanowia wspaniala kombinacje. Fakt, tak przygotowany kurczak moze nie powala wygladem, ale przeciez nie to jest najwazniejsze, prawda?

Coq au vin
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 55 g masla
- 2 lyzki oliwy z oliwek
- 1,8 kg miesa z kurczaka, ze skorka (u mnie palki i udka)
- 115 g wedzonego boczku, pokrojonego w cienkie paski
- 115 g szalotek, obranych, w calosci
- 115 g brazowych pieczarek, przekrojonych na pol
- 2 zabki czosnku, drobno posiekane
- 225 ml wytrawnego czerwonego wina
- 300 ml bulionu drobiowego
- peczek ziol (u mnie tymianek, lisc laurowy i natka pietruszki, zwiazane sznurkiem)
- sol i pieprz, do smaku
- 2 lyzki maki
- liscie laurowe, do dekoracji

Rozpuscic polowe masla w duzym garnku, dodac kurczaka i smazyc na srednim ogniu, przewracajac od czasu do czasu, przez 8-10 minut, az skorka sie zrumieni (jesli garnek nie jest wystarczajaco duzy, nalezy to robic partiami). Dodac boczek, szalotki, pieczarki i czosnek. Wlac wino i bulion, dodac ziola, doprawic do smaku. Doprowadzic do wrzenia, a nastepnie zmniejszyc ogien i gotowac przez okolo 1 godzine.
W miedzyczasie rozetrzec pozostale maslo w misce wraz z maka. Kiedy kurczak bedzie gotowy, wylowic peczek ziol, przelozyc mieso na duzy talerz i trzymac w cieplym miejscu. Do garnka stopniowo dodawac maczno-maslana paste, mieszajac. Doprowadzic do wrzenia, dodac z powrotem kurczaka i podawac od razu, udekorowane liscmi laurowymi.


 photo coqauvin_zps2758f067.jpg

Wednesday, 23 January 2013

Makaron z klopsikami w pikantnym sosie

Francja kojarzy sie z wieloma rzeczami, ale z makaronem - niekoniecznie. Okazuje sie jednak, ze jest pewien region we Francji, ktory slynie z makaronu: Alzacja. Wiekszosc makaronow wyrabia sie z maki z pszenicy durum oraz wody. W Alzacji zamiast wody uzywa sie jajek.
Ten przepis wyszperalam w "Little Paris Kitchen" Rachel Khoo. Moja wersja nie jest wprawdzie specjalnie alzacka, bo uzylam takiego makaronu, jaki mialam pod reka, ale danie jest tak smaczne, ze nie moglam sie powstrzymac przed podzieleniem sie nim z Wami. To zasluga wyrazistego, pikantnego sosu z kwasna nuta, ktora zawdziecza kaparom i korniszonom. Sos ma te zalete, ze mozna przygotowac go wczesniej. Bez dodatku kaparow i korniszonow wytrzyma w lodowce kilka dni w zamknietym pojemniku; mozna go rowniez zamrozic. Delikatne klopsiki z mieszanki miesa wolowego i wieprzowego beda dobrze pasowac rowniez do innych sosow.

Makaron z klopsikami w pikantnym sosie
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 400 g makaronu, najlepiej jajecznego
- 250 g mielonej wolowiny
- 250 mielonej wieprzowiny (w oryginalnym przepisie - sausagemeat albo angielska kielbasa, obrana ze skorki, ale ja uzylam "zwyklej" wieprzowiny)
- 1 lyzka oliwy z oliwek
Na sos:
- 500 ml cieplego bulionu cielecego lub wolowego
- 30 g masla
- 30 g maki
- 30 g wedzonego bekonu, pokrojonego w kostke
- 1 cebula, drobno posiekana
- 1 marchew, drobno posiekana
- 1 lodyga selera naciowego, drobno posiekana
- 1 lyzka przecieru pomidorowego
- 175 ml czerwonego wina
- ziola: galazka tymianku, lisc laurowy, kilka lodyg natki pietruszki i ziarna pieprzu
- 2 lyzki korniszonow, drobno posiekanych
- 2 lyzki kaparow, drobno posiekanych (ja nie siekalam, bo uzylam malych kaparow)
- drobno posiekana natka pietruszki, do dekoracji

Przygotowac sos: podsmazyc bekon i warzywa na srednim ogniu, az nabiora zlotego koloru. Zdjac z patelni, wlozyc na nia maslo i rozpuscic. Dodac make i mieszac, az zrobi sie brazowa, zmniejszyc ogien i stopniowo wlewac cieply bulion, nie przerywajac mieszania. Dodac przecier pomidorowy i wino, mieszac, az powstanie jednolita mikstura. Dodac podsmazone warzywa i bekon, tymianek, lisc laurowy, pieprz i lodygi natki pietruszki. Gotowac na malym ogniu przez okolo 15 minut, przecedzic i dodac korniszony i kapary. Doprawic do smaku, odstawic.
W miedzyczasie przygotowac klopsiki: wymieszac mieso w misce, doprawic do smaku sola i pieprzem. Z tak powstalej mieszanki wilgotnymi dlonmi formowac kulki nieco mniejsze niz pilka golfowa. Rozgrzac oliwe na duzej patelni, smazyc klopsiki przez okolo 5 minut, az beda gotowe w srodku. Wlac na patelnie przygotowany sos, podgrzac calosc.
Podawac z makaronem ugotowanym wedlug instrukcji na opakowaniu. Przed podaniem udekorowac posiekana natka pietruszki.


Photobucket


Przepis dodaje do akcji Nakarm zamrazarke.

Tuesday, 13 November 2012

Confit z kaczki ze smazonymi ziemniakami

Kaczka nie pojawia sie na moim stole czesto. Wlasciwie sama nie wiem, dlaczego, bo przeciez tak latwo ja przygotowac. Tak, wymaga troche wiecej czasu niz popularny kurczak, ale za to przewyzsza go walorami smakowymi.
Confit z kaczki to francuskie danie, ktore wywodzi sie z Perigord, regionu znanego z kaczego i gesiego foie gras. Tradycyjnie podawane z ziemniakami smazonymi na kaczym lub gesim tluszczu, zdecydowanie nie jest to danie dla tych, ktorzy licza kalorie. Prawde mowiac, nawet, gdybym je liczyla, dla tego smaku bylabym sklonna na chwile o tym zapomniec. Bo danie jest naprawde wysmienite, choc proste. A moze wlasnie dlatego?
Przepis wyszperalam w "World Kitchen" Gordona Ramsaya. Na pewno wroce do niego jeszcze, gdy za oknem scisnie mroz.

Confit z kaczki ze smazonymi ziemniakami
Skladniki:
(dla 4 osob, robilam z polowy)
- 4 kacze nogi
- gruboziarnista sol (najlepsza bedzie kamienna)
- kilka galazek tymianku
- 3 zabki czosnku, obrane i pokrojone w plasterki
- 2 liscie laurowe
- 700 g kaczego lub gesiego smalcu
Ziemniaki:
- 500 g malych, zwartych ziemniakow, obranych i przekrojonych na pol (moje byly nieco wieksze, wiec pokroilam je w plastry)
- drobno posiekane listki z 1 galazki rozmarynu
- sol i pieprz, do smaku

Kacze nogi oproszyc sola i odstawic na godzine w temperaturze pokojowej. Po uplywie tego czasu oplukac i osuszyc recznikiem papierowym, a nastepnie umiescic w naczyniu zaroodpornym i dodac czosnek, tymianek i liscie laurowe. Smalec rozpuscic w garnku na malym ogniu. Kiedy zrobi sie przezroczysty, zalac nim mieso, tak, by bylo calkowicie zakryte.
Rozgrzac piekarnik do 140 stopni (120 z termoobiegiem). Przykryc mieso folia aluminiowa i wlozyc do piekarnika na okolo 2 godziny, az mieso zrobi sie kruche i zacznie odchodzic od kosci. Wyjac z piekarnika. Zwiekszyc temperature do 200 stopni (180 z termoobiegiem), tluszcz przelac do miski i odstawic. Kaczke wlozyc ponownie do naczynia, skorka do dolu, i piec przez kolejne 15-20 minut, przewracajac w polowie, by skorka zrobila sie chrupiaca.
W miedzyczasie ugotowac ziemniaki w osolonej wodzie przez okolo 5 minut, tak, by nieco zmiekly, ale nie ugotowaly sie do konca. Odcedzic i zostawic na kilka minut, by wyschly - dzieki temu beda chrupiace. Rozgrzac patelnie na dosc duzym ogniu, wlac odrobine odlozonego tluszczu. Kiedy bedzie goracy, dodac ziemniaki wraz z rozmarynem i dobrze doprawic sola i pieprzem. Smazyc na zlotobrazowy kolor. Podawac z kaczka i, opcjonalnie, odrobina gruboziarnistej musztardy oraz fasolka szparagowa.


Photobucket

Sunday, 16 September 2012

Pieczony dorsz po prowansalsku

Kuchnia francuska uwazana jest przez wielu znawcow za jedna z najlepszych na swiecie. Bez wzgledu na to, czy lubimy wymyslne dania haute cuisine, czy proste, domowe potrawy, znajdziemy w niej cos dla siebie. Polozona w poludniowo-wschodniej czesci kraju Prowansja slynie glownie z tych drugich. Tamtejsza kuchnia jest niezwykle aromatyczna, pachnie ziolami i czosnkiem, smakuje zupa bouillabaisse, oliwkami, anchois i cukinia. Nic dziwnego, ze Peter Mayle, autor bestsellerowego "Roku w Prowansji", poswiecil jej sporo uwagi w tej i nastepnych ksiazkach.
U mnie tez pachnie dzis Prowansja. Zachwycona tym przepisem, nie moglam sie oprzec i musialam z niego skorzystac, i to jak najpredzej. Rezultat okazal sie naprawde smaczny. Aromatyczne, soczyste filety z dorsza zapieczone pod srodziemnomorska kolderka to doskonaly sposob, by przekonac do ryb tych, ktorzy zazwyczaj ich unikaja. Ja podalam dorsza w towarzystwie kuskusu z ziolami i marynowana pieczona papryka, ale rownie dobrze bedzie smakowal z salatka, ryzem, ziemniakami albo pajda dobrego, chrupiacego chleba. Pokombinowalam troche z proporcjami, bo wydaly mi sie nieco skape, wiec podaje przepis juz z moimi zmianami.


Photobucket


Pieczony dorsz po prowansalsku
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 duze, miesiste filety z dorsza
- 1 lyzka oliwy z oliwek
- 1 mala cebula, posiekana
- 1 zabek czosnku, drobno posiekany
- 200 g pomidorow z puszki, odsaczonych z soku
- 1 lyzka kaparow
- garsc posiekanej swiezej bazylii
- 10 czarnych oliwek bez pestek, przekrojonych na pol
- 1/2 lyzki swiezego soku z cytryny
- 1/2 lyzeczki suszonego oregano
- czarny pieprz, do smaku

Rozgrzac piekarnik do 220 stopni. Rybe ulozyc w naczyniu zaroodpornym i odstawic. Na patelni rozgrzac oliwe i podsmazyc na niej cebule i czosnek przez okolo 5 minut, az zmiekna. Dodac pomidory, kapary, bazylie, oliwki, sok z cytryny i oregano, doprawic do smaku czarnym pieprzem. Gotowac przez 5 minut, mieszajac od czasu do czasu. Tak powstalym sosem polac rybe i piec przez 10-12 minut. Udekorowac natka pietruszki i cwiartkami cytryny.


Photobucket



Przepis dodaje do akcji Literatura na talerzu 2012.


( Literatura na talerzu

Sunday, 19 February 2012

Francuska zupa cebulowa na pozegnanie Festiwalu.

Kiedy tylko pojawil sie pomysl, by wspolnie zakonczyc II Zimowy Festiwal Zupy, wiedzialam, ze moja bedzie cebulowa. W koncu cebula to jedna tych rzeczy, ktore zima sa rownie dobre (jesli nie lepsze) niz latem, a do tego ma zbawienny wplyw na nasze zdrowie. Szukajac idealnego przepisu, trafilam na ten, najprostszy z mozliwych.
Zupa wyszla bardzo smaczna, gesta, pozywna i rozgrzewajaca - slowem: doskonala na zimowe chlody. Jest lekko slodka dzieki dlugiemu podsmazaniu cebuli, wiec grzanki z roztopionym slodkawym serem Gruyère swietnie do niej pasowaly. Musze jednak przyznac, ze nie moge sie jakos przekonac do jej tekstury, zdecydowanie bardziej wole zupy-kremy. Moze nastepnym razem sprobuje przygotowac taka wlasnie zupe na bazie cebuli?
Za wspolne gotowanie dziekuje Michalowi, Dobromile, Peli, Chantel, Shinju, Pluskotce, Malwinnie, Mirabelce, Ani, Emmie i Tu-tusi. I choc II Zimowy Festiwal Zupy dobiegl konca, jestem pewna, ze wkrotce znow spotkamy sie w wirtualnej kuchni.

Francuska zupa cebulowa
Skladniki:
(dla 4 osob)
- 50 g masla
- 1 kg cebuli, pokrojonej w cienkie plasterki
- 2 lyzki swiezych lisci tymianku
- 3 lyzki wytrawnej sherry
- 1,2 l bulionu wolowego
Grzanki:
- 1 bagietka, pokrojona na kromki
- 1 zabek czosnku, przepolowiony
- oliwa z oliwek extra virgin
- 100 g startego sera Gruyère 

Maslo rozpuscic w duzym garnku na malym ogniu i delikatnie smazyc cebule i tymianek przez okolo 20 minut, az cebula zmieknie. Zwiekszyc ogien i gotowac kolejne 15 minut, mieszajac co jakis czas, az cebula nabierze ciemnozlotego koloru i zrobi sie lekko klejaca. Dodac sherry, gotowac 2-3 minuty, az alkohol odparuje, a nastepnie wlac bulion, doprowadzic do wrzenia, przyprawic do smaku i gotowac jeszcze 10 minut.
W miedzyczasie przygotowac grzanki: opiec kromki bagietki w tosterze, natrzec czosnkiem, skropic odrobina oliwy i posypac startym serem. Grillowac, az ser zrobi sie zlocisty. Przed podaniem ulozyc na powierzchni zupy.
 

Photobucket



II Zimowy Festiwal Zupy

Tuesday, 6 September 2011

Na oslode. Klasyczny crème brûlée.

Nie mam nic przeciwko jesieni. Te zlota, piekna, wciaz jeszcze ciepla nawet lubie. Ale kiedy robi sie szaro, paskudnie, a deszcz, niesiony podmuchami wiatru, zaczyna padac poziomo, nie jest juz tak milo.
Wtedy potrzebuje czegos specjalnego. Czegos dekadenckiego, pysznego i kremowego, co podniesie mnie na duchu i sprawi, ze smutki odejda na chwile w dal. Czegos takiego, jak ten crème brûlée. Delikatny, smietankowy, slodki, pachnacy wanilia. Wiec rozbijam skorupke (zawsze w tym momencie myslac o Amelii Poulain) i... zapominam o wszystkim.
I niech sobie pada, niech wieje. Ja jestem w niebie.

Najlepszy crème brûlée
Skladniki:
(na 4 porcje)
- 425 ml smietany kremowki
- 100 ml pelnotlustego mleka
- 1 laska wanilii
- 5 duzych zoltek
- 50 g drobnego brazowego cukru, plus troche ekstra na skorupke

Rozgrzac piekarnik do 160 stopni (180 z termoobiegiem). Cztery ramekiny mieszczace 175 ml ulozyc w glebokiej blasze do pieczenia - musi byc na tyle wysoka, by mozna bylo na niej ulozyc plaska blache do pieczenia tak, by wciaz bylo troche miejsca miedzy nia a foremkami. Smietane i mleko wlac do garnka, laske wanilii rozciac i wydlubac ziarenka, a nastepnie dodac je wraz z pustym strakiem wanilii do smietany.
Zoltka i cukier ubic na jasny, puszysty krem. Smietane i mleko podgrzac na srednim ogniu, az pojawia sie pierwsze babelki. Wlac podgrzana smietane do jajecznej mikstury, wciaz mieszajac trzepaczka. Przecedzic goraca miksture przez sito do dzbanka, zdjac z jej wierzchu biala piane i wyrzucic, a nastepnie zamieszac.
Do blachy do pieczenia wlac goraca wode tak, by siegala 1,5 cm wysokosci foremek. Wlac do nich goraca mieszanke tak, by wypelnila je po brzegi. Wlozyc do piekarnika, przykrywajac blacha do pieczenia tak, by z boku byla mala luka umozliwiajaca przeplyw powietrza. Piec 30-35 minut, az mikstura zastygnie, ale nie calkowicie - przy poruszeniu blacha powinna zachowywac sie jak galaretka.
Wyjac foremki z blachy i studzic na kratce przez pare minut, a nastepnie wstawic do lodowki do calkowitego schlodzenia (mozna zostawic na cala noc). Kiedy beda gotowe do podania, posypac cienka warstewka brazowego cukru, spryskac odrobina wody, by go zwilzyc, a nastepnie, uzywajac palnika, skarmelizowac cukier tak, by powstala chrupiaca skorupka.


Photobucket


Przepis dodaje do akcji Schlodzone 2011.

Schłodzone 2011

Saturday, 23 July 2011

Rustykalnie. Wieprzowe kotlety z musztarda.

Oswajania wieprzowiny ciag dalszy. I jesli tak dalej pojdzie, istnieje szansa, ze sie zaprzyjaznimy.
Ten przepis wypatrzylam w ksiazce "Nigella Express". Autorce skojarzyl sie on z malym bistro na francuskiej wsi - i wydaje mi sie, ze to dosc trafne skojarzenie. Bardzo prosty, wymagajacy uzycia zaledwie kilku skladnikow, moze niespecjalnie elegancki, ale za to niezwykle smaczny. Zaintrygowal mnie dodatek cydru, ktory, jak przypuszczalam, swietnie zgral sie z musztarda. Sos jest niezwykle aromatyczny, tak dobry, ze - nie wstydze sie przyznac - to, co zostalo na patelni, bezczelnie zgarnelam pajdka chleba i pozarlam juz nie z glodu, a ze zwyczajnej chciwosci.
Nie jest to moze propozycja na wykwintny obiad, ale jesli szukacie czegos, co mozna przygotowac w kwadrans, a co przy okazji polechcze wasze kubki smakowe, zdecydowanie polecam! Mozna podac z ziemniakami, ale ja, idac za rada Nigelli, wybralam gnocchi i lekka zielona salatke.

Kotlety wieprzowe z musztarda
Skladniki:
(dla 2 osob)
- 2 kotlety wieprzowe o lacznej wadze ok. 450 g
- 2 lyzeczki oleju czosnkowego (zastapilam oliwa z oliwek)
- 125 ml cydru
- 1 lyzka gruboziarnistej musztardy
- 75 ml gestej, slodkiej smietany

Z kotletow okroic tluszcz i lekko rozbic tluczkiem, by byly ciensze. Oliwe rozgrzac na patelni i smazyc kotlety na dosc duzym ogniu przez 5 minut z kazdej strony. Przelozyc na talerze. Na patelnie wlac cydr i gotowac przez okolo minute, potem dodac musztarde i smietane i gotowac sos jeszcze przez pare minut. Polac nim kotlety i podawac z ulubionymi dodatkami.



Photobucket

A ze to ekspresowe danie, dodaje je do akcji Ekspresowo w Kuchni.

Ekspresowo w kuchni

Sunday, 10 July 2011

Deser na sniadanie? Czemu nie! Clafoutis z owocami.

Bo jest niedziela. Bo nie trzeba sie nigdzie spieszyc. Bo zwykla kanapka czy miska platkow nie zawsze jest tym, czego akurat potrzebuje. Bo mam troche czasu i sporo owocow. Bo spodobal mi sie ten przepis i nie moglam sie doczekac, az go wyprobuje.
No i jakos tak wyszlo, ze dzis na sniadanie byl clafoutis, francuski deser, ktory przypomina troche w smaku omlet, ale jest znacznie grubszy i robi sie go w piekarniku, a nie na patelni. Ten najbardziej tradycyjny przyrzadza sie z czeresniami. Moj jest troche inny, bo zamiast czeresni sa maliny i jagody, a do masy dodalam migdalow. Efekt? Pyszny, bez dwoch zdan. Smakuje doskonale na cieplo, jeszcze miekki i rozpadajacy sie na kawalki przy probie przelozenia na talerz. Na zimno tez jest dobry, co zreszta mozna bylo zaobserwowac po tym, jak szybko znikl: krotko po poludniu nie bylo juz ani kawaleczka...

Owocowo-migdalowy clafoutis
Skladniki:
(dla 6 osob)
- odrobina miekkiego masla albo oleju, do nasmarowania formy
- 400 g mieszanki jagod, jezyn i malim (u mnie bez jezyn)
Na ciasto:
- 50 g mielonych migdalow
- 2 lyzki maki
- 100 g drobnego zlotego cukru
- 2 jajka
- 2 zoltka
- 250 ml smietany kremowki


Rozgrzac piekarnik do 190 stopni (170 z termoobiegiem), naoliwic albo nasmarowac maslem okragla forme o srednicy 23 cm i wysypac na jej dno owoce. Wszystkie skladniki na ciasto zmiksowac, az powstanie gladka masa. Zalac nia owoce i piec przez 20-25 minut (u mnie blisko 40), az ciasto lekko sie podniesie i przyrumieni. Podawac na cieplo.


Photobucket

Thursday, 5 May 2011

Croque madame. Zaproszenie do gryzienia.

Na czym jak na czym, ale na kuchni Francuzi znaja sie jak malo kto. Nawet ze skromnej kanapki potrafia zrobic cos specjalnego. Popularny croque monsieur, czyli w doslownym tlumaczeniu "ugryz pana", jest tego doskonalym przykladem, a jego wzbogacona o sadzone jajko wersja, czyli croque madame ("ugryz pania"), smakuje rownie pysznie. W czym tkwi sekret? Czy to kwestia odpowiedniego chleba, a moze dobrej szynki? Czy to dzieki roztopionemu serowi, czy moze dzieki musztardzie ta kanapka smakuje tak oblednie?
Pewna nie jestem. Wiem za to, ze warto ja przygotowac na szybka, sycaca kolacje. Mysle, ze kazdy, kto spedzil w zyciu chociaz piec minut przy garach, poradzi sobie z tym zadaniem. Co wiecej, jest to jedno z tych dan, na ktore skladniki znajda sie chyba w kazdym domu. Do towarzystwa szpinakowa salatka z malymi, koktajlowymi korniszonami - i smaczny posilek gotowy.
Korzystalam z tego przepisu, ale croque madame mozna z powodzeniem robic "na oko".

Croque madame ze szpinakowa salatka
Skladniki:
(dla jednej osoby)
- 1 gruba kromka bialego chleba

- 1 1/2 lyzeczki musztardy gruboziarnistej albo Dijon (ja uzylam tej drugiej, ale nastepnym razem wykorzystam jakas lagodniejsza)
- 2 cienkie plasterki szynki
- 50 g dojrzalego sera cheddar (albo innego, ktory latwo sie topi)
- 1/2 lyzeczki octu cydrowego albo bialego octu winnego
- 1 lyzeczka oliwy z oliwek, plus odrobina do smazenia
- 1 jajko
- garsc lisci szpinaku
- kilka malych korniszonow (opcjonalnie)

Rozgrzac grill w piekarniku i opiec chleb z obu stron. Jedna strone posmarowac 1 lyzeczka musztardy, polozyc na niej szynke i ser. Pozostala musztarde wymieszac z 1 lyzeczka oliwy i octem, doprawic do smaku. Dressingiem zalac szpinak i korniszony, wymieszac.
Chleb zapiekac pod rozgrzanym grillem przez okolo 3 minuty, az ser sie rozpusci. W miedzyczasie rozgrzac patelnie, wlac na nia troche oliwy i wbic jajko. Usmazyc tak jak lubisz i polozyc na grzance.

Monday, 11 April 2011

Creme brulee. Szczescie pod skorupka.

Dlugo zastanawialam sie, co przygotowac na tegoroczny Waniliowy Weekend. Perspektywa pieczenia ciast i ciasteczek jakos wyjatkowo mnie nie kusila. Miala byc panna cotta, ale ani ja, ani Mezczyzna nie jestesmy jej wielkimi fanami, chyba, ze towarzyszy jej jakis kwasny kontrapunkt w postaci owocow. Owoce zas tez nieszczegolnie mnie pociagaly.
I nagle - olsnienie! Bo czy jest cos pyszniejszego, bardziej waniliowego niz klasyczny creme brulee?
Poszukiwania przepisu, w ktorym zmiana proporcji nie bylaby zadaniem dla wybitnego umyslu matematycznego, zajely mi tylko chwilke. Ten, autorstwa samego (mlodszego) Michela Roux, wydal mi sie idealny.
I smakowal tez doskonale: delikatny, rozkosznie waniliowy, slodki. Tak pyszny, ze... nie zdazylam zrobic zdjec. Ale nic straconego, bo na pewno wkrotce wroce do tego przepisu. Nastepnym razem zrobie tez te slodkie paluchy z ciasta francuskiego - skoro pan Roux twierdzi, ze swietnie sie komponuja z creme brulee, to pewnie cos w tym jest.

Waniliowy creme brulee
Skladniki:
(na 4 porcje; robilam z polowy)
- 250 ml gestej slodkiej smietanki (u mnie double cream - 48% tluszczu - ale kremowka 36% wystarczy)
- 75 ml pelnotlustego mleka
- 1 laska wanilii
- 4 zoltka
- 3 lyzki drobnego cukru + odrobina wiecej na skorupke
- 1 lyzeczka ekstraktu z wanilii

Smietanke i mleko wlac do garnka, dodac ziarna wyskrobane z rozcietej wzdluz laski wanilii oraz sama pusta laske. Doprowadzic do wrzenia, przykryc i gotowac na malym ogniu przez okolo 10 minut. W tym czasie ubic zoltka z cukrem na jasna, gesta mase. Dodac ekstrakt z wanilii. Wlac gotujaca sie smietanke, wymieszac i przelac do foremek, a nastepnie umiescic je w wypelnionej woda blasze do pieczenia i wstawic do piekarnika rozgrzanego do 140 stopni (120 z termoobiegiem). Piec przez okolo 20 minut, az mikstura sie zetnie (u mnie okolo 30 minut). Schlodzic do temperatury pokojowej, a potem wstawic do lodowki na kilka godzin.
Przed podaniem wysypac na powierzchni kremu cienka, rownomierna warstewke drobnego cukru. Wstawic do piekarnika pod rozgrzany grill albo podgrzac za pomoca palnika tak, by powstala chrupiaca, karmelowa skorupka.

Przepis jest moja propozycja na Waniliowy Weekend. Zdjecia dodam w przyszly weekend :)

Tuesday, 11 January 2011

Jedno slowo: omelette.

Pamietacie jeszcze kreskowke "Laboratorium Dextera", ktora swego czasu krolowala na kanale Cartoon Network? Wprawdzie bylam juz duza dziewczynka, kiedy pojawila sie w telewizji, ale ogladalam czasem, bo nieodmiennie poprawiala mi humor. W pamiec zapadl mi szczegolnie odcinek, w ktorym tytulowy bohater uczy sie francuskiego za pomoca kasety, ta jednak sie zacina i przez cala noc odtwarza trzy slowa: omelette du fromage.
Jak to wszystko skonczylo sie dla Dextera, mozecie zobaczyc tutaj.
A ja zapraszam na omelette. Nie tylko z serem, ale takze aux champignons. Szybki, lekki, bezstresowy. Mezczyzna skwitowal go jednym slowem: pyszne. Czego wiecej potrzeba?

Omlet z pieczarkami i serem
Skladniki:
- 2-3 duze jajka
- 4-5 pieczarek
- mala garsc startego sera (najlepiej sprawdza sie latwo topiace sie gatunki o intensywnym smaku, takie jak cheddar)
- maslo i oliwa do smazenia
- sol i pieprz do doprawienia

Jajka rozbeltac w misce. Na patelni rozgrzac maslo i oliwe, wrzucic pokrojone w plastry grzyby i podsmazyc, az lekko zbrazowieja. Doprawic sola i pieprzem. Wlac jajka, smazyc. Kiedy brzegi zaczna sie scinac, ale na srodku wciaz bedzie troche surowego jajka, posypac serem. Odczekac chwile, az troche sie rozpusci, a potem zlozyc omlet i smazyc, az calkowicie sie zetnie i nabierze zlocistego koloru.

Sunday, 21 November 2010

Raz po francusku i pierwszy prezent


Gotowanie dla jednej osoby nie jest latwe. No bo przyznajcie szczerze: ile razy trafiliscie w sieci na przepis, ktory byl opatrzony napisem "Serves 1"?
Ale to, ze jestem chwilowo slomiana wdowa, nie oznacza przeciez, ze musze zadowalac sie fasolka w sosie na tostach albo, co gorsza, gotowcem do podgrzania w mikrofalowce.Z Mezczyzna przy boku czy bez niego, jesc trzeba. A skoro trzeba, to najlepiej zjesc cos dobrego.
I dlatego dzisiaj tarta. Prosta, szybka, z gotowego ciasta francuskiego. Wiem, wiem, domowe smakuje lepiej, ale czasem nie ma kiedy go przygotowac, wiec uciekam sie do takich sztuczek. Uzywam przy tym najlepszego z mozliwych, maslanego ciasta, ktore smakuje prawie tak dobrze, jak to przygotowane wlasnorecznie. Do tego pomidor, szynka, bialy kozi ser, odrobina cebulki. Wiecej nie trzeba.
Przepis? Jaki przepis?

Tarta z pomidorem i kozim serem
Skladniki: 
(na 1 osobe)
- kawalek ciasta francuskiego (proporcjonalny do tego, jak bardzo jestes glodna/y )
- dojrzaly pomidor
- cebula
- plaster szynki
- troche bialego koziego sera
- jajko

Ciasto rozwalkowac cienko, zrobic naklucia widelcem okolo 1 cm od brzegu. Na ciescie ulozyc szynke, pokrojona w piorka cebule, pokruszony kozi ser i plastry pomidora. Brzegi posmarowac rozbeltanym jajkiem. Mozna doprawic pieprzem i ziolami. Zapiekac w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni przez okolo 10 minut, az ciasto stanie sie zlociste.


A ze danie z lekka francuskie, dodaje do akcji.

Powoli zabieram sie tez za prezenty swiateczne. W koncu czasu coraz mniej, a weekendy coraz bardziej zajete, wiec to, co moge zrobic z wyprzedzeniem, robie, bo potem nie bedzie kiedy. U Atiny znalazlam przepis na czekoladowy likier, postanowilam wiec wyprobowac go. I powiem jedno: strzal w dziesiatke! Moglabym jednym tchem wymienic co najmniej piec osob, ktore za taki prezent dalyby sie pokroic. Ba, sama bym sie dala, bo straszliwy ze mnie czekoladoholik. Oj, bede musiala bardzo sie pilnowac, zeby nie wychleptac wszystkiego. W koncu cos musi zostac do podarowania, prawda?

Likier czekoladowy
Skladniki:
- 1 puszka nieslodzonego mleka skondensowanego
- 3 lyzki kakao
- 1,5 szklanki cukru
- 2 cukry wanilinowe (czyli jakies 16 g)
- 1 szklanka wodki
- 2 kieliszki spirytusu*

*z braku spirytusu dalam tylko 250 ml wodki, ale nic to, nie chodzi przeciez o moc procentowa, tylko o smak, prawda?

Wszystkie skladniki poza alkoholem dokladnie wymieszac i gotowac na malym ogniu przez okolo 10 minut. Zdjac z gazu, dolac alkohol, dokladnie wymieszac i przelac do karafki albo butelki. Likier nie musi dlugo stac - jest gotowy do spozycia od razu po wystygnieciu.



Likier, choc nie tyle jadalny, co pijalny, dodaje do podarkowej akcji.